ArticlePDF Available

O ,,pierwszym rozbiorze polszczyzny'', Radzie Języka Polskiego i normalizacji

Authors:

Abstract

Honorary Chairman of the Council of Polish Language Prof. Walery Pisarek claims that introducing in Poland the European and international standards by endorsement and cover sheet methods constitutes a danger analogical to the partition of Poland in 1772. His claim is strongly supported by other members of the Council. The author disagrees with the Council and presents arguments against translating all the standards into Polish.
Janusz S. Bień
O„pierwszym rozbiorze polszczyzny”,
Radzie Języka Polskiego i normalizacji
2003
Ostatnia modykacja wersji elektronicznej: 14.08.2019
1. Wprowadzenie
Określenie „pierwszy rozbiór polszczyzny” pochodzi z listu (datowanego
na 26 listopada 2000 r.) Honorowego Przewodniczącego Rady Języka Polskie-
go prof. dr. hab. Walerego Pisarka1do Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej,
który dalej przytaczamy w całości. Oznacza ono wejście w życie w dniu 29
grudnia 2000 r. nowelizacji ustawy o normalizacji, która — zdaniem prof.
Pisarka — powinna była zostać przez Prezydenta zawetowana lub skierowa-
na do Trybunału Konstytucyjnego. Stanowisko prof. Pisarka gorąco poparli
pozostali członkowie Rady — patrz Komunikaty RJP nr 1(8) s. 1, także Po-
radnik Językowy nr 8 (587), październik 2001, s. 65-66. Jeśli uznać argumenty
prof. Pisarka i Rady Języka Polskiego za słuszne, to wejście w życie w dniu
1 stycznia 2003 r. nowej ustawy o normalizacji stanowi drugi rozbiór polsz-
czyzny.
Rada Języka Polskiego stanowi komitet problemowy Polskiej Akademii
Nauk działający od 1996 r. przy jej Prezydium. Ustawa o języku polskim z 7
października 1999 r. powierzyła Radzie rolę ocjalnej instytucji opiniodawczo-
-doradczej w sprawach używania języka polskiego.
Na potrzeby niniejszego artykułu normalizację będziemy rozumieć bar-
dzo wąsko, jako działalność Polskiego Komitetu Normalizacyjnego w zakresie
określonym ustawą o normalizacji.
Wspomniany list do Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej jest tylko jed-
nym z przypadków, kiedy Rada Języka Polskiego w sposób pośredni lub
bezpośredni zajęła stanowisko wobec działalności Polskiego Komitetu Nor-
Artykuł stanowi rozszerzoną wersję referatu wygłoszonego na LX Zjeździe PTJ Pań-
stwo a język (Kraków, 13-14.09.2002). Referat ten był powtórzony w Warszawie na posie-
dzeniu Towarzystwa Kultury Języka (2.10.2002). Odnośniki do ówczesnej witryny Rady
Języka Polskiego kierują do replik stron z 2002 r. przechowywanych w archiwum Internetu;
inne odnośniki były aktualne w dniu ostatniej modykacji tekstu; czasami sa one „ukryte”
pod tekstem dawnego adresu i są widoczne dopiero po najechaniu myszą.
1Od 2002 r. również honorowego członka Polskiego Towarzystwa Językoznawczego.
1
malizacyjnego. W artykule spróbujemy przedstawić możliwie wyczerpująco
stosunek Rady Języka Polskiego do problematyki normalizacyjnej.
2. Geneza i status Rady Języka Polskiego
2.1. Przyszłość języka polskiego
Rada Języka Polskiego powstała w wyniku przekonania właściwych de-
cydentów o istotnym zagrożeniu bytu języka polskiego. Tak o tym pisała
wPolityce nr 37 (2262) z 9.09.2000 Maja Wolny w artykule Plamy na języku
(s. 3–8):
«Polszczyźnie grozi wyginięcie — tak jak rzadkim gatunkom ptaków i zwierząt. Po
raz pierwszy powiedział to głośno prof. Walery Pisarek w 1995 r., podczas I Forum
Kultury Słowa we Wrocławiu, popierając tę hipotezę obliczeniami amerykańskich ję-
zykoznawców, którzy proces obumierania języków znają doskonale z badań własnego
kontynentu.»
Na Forum prof. Pisarek wspólnie ze ś.p. Jolantą Rokoszową przedstawił
referat Prawne ramy troski o język, w którym pisał ([17], s. 56):
«Atlas of World Languages C. Moseleya i R. A. Ashera notuje około 6 tysięcy języków i
ich odmian; jedną trzecią tej liczby stanowią języki i ich odmiany używane przez mniej
niż tysiąc osób. Współtwórca tego atlasu C. Moseley w wywiadzie dla mediolańskiego
tygodnika L’Europeo z 18 stycznia 1995 r. powiedział: W latach 2000-2100 wyginie
około 3 tysięcy języków i prawie tyle samo w stuleciu następnym. […] jest to zjawisko
podobne do wymierania w przyrodzie niektórych gatunków zwierząt. Jednym z tych
trzech czy pięciu tysięcy języków i ich odmian mających zemrzeć przed końcem XXII w.
może być język polski.»
Zaintrygowany tym cytatem usiłowałem dotrzeć do pełnego tekstu wy-
wiadu, ale — według uzyskanych przeze mnie informacji — wskazany nu-
mer tygodnika L’Europeo (jak się wydaje, niedostępny w kraju) w ogóle nic
takiego nie zawiera. Również zainteresowany sprawą prof. Zygmunt Saloni
poprosił prof. Pisarka o podanie poprawnego opisu bibliogracznego cytowa-
nej publikacji, ale nie otrzymał żadnej odpowiedzi. Ja z kolei próbowałem
dotrzeć do niej inną drogą; zapytany o nią Christopher Moseley odpowie-
dział mi, że nigdy nie udzielał wywiadu włoskiemu czasopismu. Częściowe
wyjaśnienie tej sprawy zawdzięczam prof. Kazimierzowi Polańskiemu, za co
mu serdecznie tutaj dziękuję — prof. Pisarek w rzeczywistości miał na myśli
tekst Jak dinozaury? opublikowany w tygodniku Forum (nr 12 z 19.03.1995 r.,
s. 20). Jest to tłumaczenie stylizowanego na wywiad tekstu, które zapewne
faktycznie ukazał się w tygodniku L’Europeo, ale danych bibliogracznych
źródła nie udało mi się ustalić2.
W cytowanym tekście Christopher Moseley (sądząc po adresie interneto-
wym, pracownik BBC) stwierdza również:
2Opracowany przez UNESCO kodeks dobrych obyczajów w publikacjach naukowych
([36]) stwierdza m.in. (s. 12) Należy w miarę możliwości unikać powoływania się na do-
niesienia i dokumenty prywatne o ograniczonym rozpowszechnieniu (tj. niedostępne sze-
rokiemu kręgowi pracowników naukowych). Szkoda, że do tej w gruncie rzeczy oczywistej
zasady nie stosowali się autorzy artykułu [17], utrudniając w ten sposób zainteresowanym
lepsze poznanie poglądów Moseleya.
2
«W zamierzchłej przeszłości było w użyciu prawdopodobnie od 10 do 15 tysięcy języ-
ków. W 1500 r. liczba spadła do 7 tysięcy. W ciągu 500 lat zmniejszyła się do około 6
tysięcy. Z biegiem czasu języków jest więc coraz mniej, a w świecie o przyspieszonym
z racji masowych środków przekazu tempie życia, szybciej też będą wymierały języki
mniejszych społeczności.»
Cytowane oszacowania liczbowe przypominają bardzo liczenie diabłów na
łepku szpilki lub obliczanie prawdopodobieństwa życia na Marsie — końcowy
wynik jest zależny od całego szeregu mniej lub bardziej kontrowersyjnych hi-
potez. Polscy zwolennicy cytowanego poglądu nigdy nie przedstawili założeń,
na których opierał się Moseley; nie przeprowadzono również żadnej dyskusji
słuszności tych założeń. Szczególnie ciekawy jest sposób ustalenia przez Mo-
seleya liczby języków w roku 1500 i „w zamierzchłej przeszłości” w sytuacji,
kiedy nie ma np. zgody co do liczby języków występujących współcześnie
w Polsce (niektórzy specjaliści traktują kaszubski jako język, inni jako dia-
lekt).
Trzeba jednak przyznać, że Moseley nie jest całkowicie odosobniony w swo-
im oszacowaniu liczby współcześnie istniejących języków — Ethnologue, kla-
syczna i stale aktualizowana praca na ten temat [9], określa ją na 68093.
Na podstawie poprzedniego wydania tego dzieła zestawiono wykaz języków
uporządkowany według liczby osób, dla których dany język jest językiem
ojczystym4. Oto jego ciekawsze fragmenty:
Język Populacja
1 chiński, dialekt mandaryński 885 000 000
2 hiszpański 332 000 000
3 angielski 332 000 000
7 rosyjski 170 000 000
9 niemiecki standardowy 98 000 000
13 francuski 72 000 000
24 polski 44 000 000
Ta wysoka pozycja języka polskiego na samym czele prawie siedmioty-
sięcznej listy absolutnie nie uzasadnia wspomnianej wyżej tezy prof. Pisarka,
że Jednym z tych trzech czy pięciu tysięcy języków i ich odmian mających
zemrzeć przed końcem XXII w. może być język polski. Jednak dalsze losy tego
poglądu w pełni potwierdzają prawdziwość powiedzenia „Powiedz ludziom,
że na niebie są 3 miliony gwiazd, to uwierzą; napisz, że świeżo malowane, to
dotkną i sprawdzą”. Oto kilka przykładów:
WRzeczpospolitej nr 88 (4948) z 15 kwietnia 1998 r. pojawiło się jed-
noznaczne stwierdzenie Niektórzy utrzymują, że mowa ojczysta przestanie
istnieć w roku 2008. Takim właśnie nadtytułem Jan Bończa-Szabłowski opa-
trzył wywiad z trojgiem członków Rady Języka Polskiego: prof. Jadwigą
Puzyniną, prof. Jerzym Bralczykiem i prof. Janem Miodkiem, przy czym
informacja w nadtytule pochodzi z wypowiedzi prof. Miodka:
3W sierpniu 2019 r. liczba ta wynosi 7 467, co przynajmniej na pozór jest sprzeczne
z tezą Moseleya i Pisarka.
4Obecnie bardziej aktualne dane można znaleźć pod adresem https://pl.
wikipedia.org/wiki/Najczęściejużywanejęzykiświata.
3
«Znaleźli się już prorocy, próbujący ustalić rok, w którym język polski przestanie
istnieć. Mówi się o roku 2008, może 2012, a według bardziej optymistycznej wersji
2020. Wtedy ponoć zarówno język polski, jak i czeski i słowacki zostanie wyparty
przez angielski.»
Na moje pisemne pytanie w liście z 13.07.1998, kto i kiedy formułował takie
poglądy, prof. Miodek odpowiedział:
«Nie mogę Panu wskazać konkretnego adresu bibliogracznego, natomiast to, co po-
wiedziałem, a dziennikarz trochę ubarwił i rozszerzył, jest prawdą, wielu bowiem ludzi
w Polsce uderza w katastroczną tonację. Są to i dziennikarze, i językoznawcy – na
różnych forach dyskusyjnych, wieszczący atroę polszczyzny w najbliższych latach.
Moja wypowiedź służyła oddaniu stanu ducha tych wszystkich osób.»
Odpowiedź ta mnie nie satysfakcjonowała, gdyż nie wyjaśniła, czy ktokolwiek
kiedykolwiek i gdziekolwiek twierdził, że język polski wyginie w tak krótkim
czasie, jednak na mój kolejny list z 19.08.1998 nie otrzymałem już żadnej
odpowiedzi.
Nawiasem mówiąc, wypowiedź Prof. Miodka stanowi ciekawy przykład,
gdy pragmatyczne znaczenie wypowiedzi jest odwrotne do znaczenia dosłow-
nego — choć Prof. Miodek pisze w niej wprost, że nie zgadza się z cytowanym
poglądem, to przez samo przytoczenie absurdalnej tezy o wymarciu polszczy-
zny do 2008 r. sugeruje jej poważne traktowanie.
Tak więc nadal brakuje nam odpowiedzi na pytanie: czy rzeczywiście
istnieją lub istniały osoby głoszące taką tezę? Jeśli nie, to kto i w jakim
celu te osoby wymyślił? Ciekawe, co o tym sądzą prof. Puzynina i prof.
Bralczyk, którzy milcząco zaakceptowali treść wypowiedzi prof. Miodka i
nadtytuł swoich wywiadów.
Moim zdaniem, dla wiarygodności Rady Języka Polskiego, jej członków
i zwolenników nie jest to sprawa błaha. To z powodu takich, jak cytowana,
wypowiedzi studentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego nie ma już
żadnych wątpliwości ([13]) — wyróżnienie moje:
«Warto pamiętać, że według niektórych prognoz, za dwieście lat z 6 tysięcy istniejących
obecnie języków zostanie tylko 600. W ś r ó d n i c h n i e b ę d z i e j ę z y k a p o l -
skiego.»
Trochę później w Rzeczpospolitej nr 174 (5644) z 27 lipca 2000 r. (s. A7)
Andrzej IBIS Wróblewski postawił pytanie: Kto zagwarantuje, że po wejściu
do Unii Europejskiej język polski nie stanie się jednym z dialektów lokalnych,
takim jak łużycki czy kaszubski? Na to i inne podobne pytania często w sposób
jawny lub niejawny proponowana jest odpowiedź: ustawa o języku polskim.
2.2. Ustawa o języku polskim
Nie będziemy się tutaj zajmować bliżej samą ustawą o języku pol-
skim — uchwaloną 7 października 1999 z mało istotną późniejszą zmianą
z 31.03.2000 (Dziennik Ustaw Nr 90 z 8.11.1999, poz. 999, Dziennik ustaw
nr 29 z 18.04.2000, poz. 358), a to z dwóch powodów.
Powód pierwszy to fakt, że istnieje obszerny komentarz do ustawy ([14]),
o którym pisano [16]: Nieczęsto zdarza się, aby komentarz do ustawy był
jej druzgocącą krytyką. Poniżej przytaczamy w skrócie jeden z kluczowych
fragmentów (s. 202-203):
4
Ostateczne brzmienie ustawy jest rezultatem:
nietrafnych założeń […],
rozwiązań prawnych nieodpowiadających tymże założeniom […],
dziwnych uzasadnień do poprawek i przyjętych w ich następstwie rozwiązań nieod-
powiadających tymże uzasadnieniom […],
pomyłek […],
niekonsekwencji […],
niestarannego przygotowania regulacji mogącej oddziaływać na ponadpaństwowe
stosunki prywatnoprawne […],
braku dokładnej analizy skutków przyjętych regulacji dla pozycji prawnej stron
umowy oraz dla pracy sędziów stosujących tak skonstruowane rozwiązania […]
Warto również przytoczyć ostateczną konkluzję komentarza (s. 206):
Ustawodawca polski, idąc za nienajlepszymi wzorami zagranicznymi, uchwalił ustawę
w zamierzeniu chroniącą język polski, chociaż nie ma zgody, czy faktycznie język pol-
ski takiej ochrony potrzebuje. Przy okazji jednakże wprowadził do polskiego systemu
prawnego wiele przepisów, które — być może — język polski chronią, ale jednocześnie
utrudniają swobodę komunikacji między ludźmi, co stawia pod znakiem zapytania sens
tworzenia takiego rodzaju regulacji.
Drugi powód, dla którego nie będziemy się tutaj zajmować samą ustawą
jest taki, że — jak od dawna wiadomo — litera prawa nie zawsze odpowiada
jego faktycznej roli. Zdarza się, że nieprzemyślany przepis przez inteligent-
ną interpretację znajduje pożyteczne zastosowanie, zdarza się również, że
słuszne w zasadzie prawo jest wykorzystywane w sposób społecznie szkodli-
wy. W niniejszym artykule koncentrujemy się więc na praktycznej efektach
ustawy, a mianowicie na działalności Rady Języka Polskiego. Jak już wspo-
minaliśmy, Rada ta została powołana w 1996 r. (uchwałą Prezydium Polskiej
Akademii Nauk nr 17/96 z 9.09.1996), a z chwilą wejścia w życie ustawy (7
maja 2000 r.) stała się ocjalną instytucją opiniodawczo-doradczą w sprawach
używania języka polskiego.
2.3. Skład i działalność Rady Języka Polskiego
Rada Języka Polskiego działa przy Prezydium PAN zgodnie z przepi-
sami ustawy oraz regulaminem zatwierdzonym przez Prezesa PAN. Warto
dla porządku odnotować fakt, że lista zadań, które Rada wyznaczyła so-
bie w regulaminie, znacznie przekracza kompetencje przyznane przez ustawę
([14], s. 183). Członków Rady powołuje Prezydium PAN na wniosek Prezesa
PAN spośród kandydatów proponowanych przez ustępujące Prezydium Ra-
dy w porozumieniu z Komitetem Językoznawstwa PAN. Powołanie składu
osobowego Rady następuje na okres czteroletniej kadencji władz PAN ([14],
s. 184).
W niniejszym artykule koncentrujemy się na drobnym wycinku działalno-
ści Rady Języka Polskiego, a mianowicie na niektórych tylko zagadnieniach
poruszonych w komunikacie nr 1(8) z 2001 r. W momencie pisania tych słów
dostępne są już dwa komunikaty następne — dzięki temu, że nie zawierają
one żadnych sprostowań ani uzupełnień, możemy mieć pewność, że cyto-
wane dalej poglądy były bez zastrzeżeń akceptowane — mniej lub bardziej
świadomie — przez całą Radę w składzie podanym tutaj za wspomnianym
komunikatem nr 1(8):
5
prof. dr hab. Irena Bajerowa (językoznawstwo)
prof. dr hab. Jerzy Bartmiński5(językoznawstwo)
prof. dr hab. Andrzej Blikle (informatyka)
Jacek Bocheński (literatura)
red. Teresa Bogucka (publicystyka)
prof. dr hab. Jerzy Bralczyk (językoznawstwo) — członek Prezydium
prof. dr hab. Jan Doroszewski (medycyna) — członek Prezydium
prof. dr hab. Tadeusz Drewnowski (historia literatury)
prof. dr hab. Antoni Furdal (językoznawstwo)
prof. dr hab. Stanisław Gajda (językoznawstwo)
Tadeusz Konwicki (literatura)
mgr Mirosław Konys (oświata)
prof. dr hab. Julian Kornhauser (historia literatury)
— zastępca przewodniczącego
prof. dr hab. Bogusław Kreja (językoznawstwo)
prof. dr hab. Marian Kucała (językoznawstwo)
prof. dr hab. Zenon Leszczyński (językoznawstwo)
prof. dr hab. Andrzej Markowski (językoznawstwo) — przewodniczący
prof. Danuta Michałowska (teatr)
prof. dr hab. Jan Miodek (językoznawstwo)
dr Katarzyna Mosiołek-Kłosińska (językoznawstwo) — sekretarz Prezydium
prof. dr hab. Jerzy Pelc (semiotyka)
prof. dr hab. Walery Pisarek (językoznawstwo) — honorowy przewodniczący
prof. dr hab. Edward Polański (językoznawstwo)
prof. dr hab. Kazimierz Polański, czł. koresp. PAN (językoznawstwo)
ks. dr Wiesław Przyczyna (teologia)
prof. dr hab. Jadwiga Puzynina (językoznawstwo)
prof. dr hab. Halina Satkiewicz (językoznawstwo)
prof. dr hab. Janusz Tazbir, czł. rzecz. PAN (historia)
Piotr Wojciechowski (literatura)
prof. dr hab. Jacek Woźniakowski (historia sztuki)
Andrzej Ibis-Wróblewski (publicystyka)
prof. dr hab. Janusz Zakrzewski, czł. rzecz PAN (zyka)
— członek Prezydium
prof. dr hab. Maciej Zieliński (prawo)
O swojej działalności Rada informuje za pomocą biuletynu Komunikaty
Rady Języka Polskiego przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk o nakładzie
około 200 egz. rozprowadzanym bezpłatnie; biuletyn ten nazywamy dalej
krótko Komunikatami.
Istotną formą informacji o działalności Rady jest również witryna6in-
ternetowa o adresie www.rjp.pl Witryna ta jest bardzo ciekawa zarówno
5W komunikacie błędnie: Bartmański.
6Oto denicja witryny opracowana przeze mnie dla znajdującego się w przygotowaniu
Wielkiego słownika wyrazów obcych PWN: Zbiór stron WWW pewnej rmy, instytucji lub
organizacji, rzadziej pojedynczego użytkownika, przeważnie na osobnym serwerze WWW
posiadającym własny adres.
6
ze względu na jej treść jak i formę. Oto tytuły i adresy wybranych stron
witryny:
Ustawa o języku polskim,www.rjp.pl/dokumenty/ust.php;
Ustawa z dn. 31. 03. 2000 r.,www.rjp.pl/dokumenty/ust1.php;
Uchwały ortograczne Rady Języka Polskiego,www.rjp.pl/opinie/
ortografia.php;
Opinie Rady Języka Polskiego o imionach,www.rjp.pl/opinie/
imiona1.php;
Opinie Rady Języka Polskiego o nazwiskach,www.rjp.pl/opinie/
nazwiska1.php;
Opinie Rady Języka Polskiego o nazwach,www.rjp.pl/opinie/nazwy1.
php;
Różne opinie Rady Języka Polskiego,www.rjp.pl/opinie/rozne1.php;
Porady językowe,www.rjp.pl/opinie/porady.php;
Z korespondencji Prezydium,www.rjp.pl/opinie/korespondencja.
php;
RJP a polityka językowa,www.rjp.pl/wiadomosci/polityka.php;
Zespół ds. języka n.[auk] przyrodniczych,www.rjp.pl/wiadomosci/
przyrodnicza.php;
Na szczególną uwagę zasługuje strona o tytule Uchwały ortograczne RJP,
ponieważ możemy tam znaleźć m.in. następującą informację (interpunkcja
oryginału):
Uchwała ortograczna nr 2 Rady Języka Polskiego przyjęta
na IX posiedzeniu plenarnym Rady 5 grudnia 2000 r.
„Tytuły stron internetowych przyjmują postać ortograczną taką jak tytuły czaso-
pism, co oznacza, że każdy wyraz odmienny wchodzący w ich skład należy pisać wielką
literą”.
Uchwała ta została opublikowana również w Komunikacie nr 1(8) i przedru-
kowana w Poradniku Językowym nr 8(587) z października 2001, s. 677.
W uchwale tej stwierdza się, że w tytułach czasopism k a ż d y w y r a z
o d m i e n n y wchodzący w ich skład należy pisać wielką literą, czyli np.
Mówią Wieki,Dookoła Świata. Stwierdzenie to jest sprzeczne z obowiązu-
jącymi przepisami nakazującymi pisać Mówią wieki,Dookoła świata — por.
np. [32] s. XXXVII. Czyżby Rada chciała w ten sposób zmienić obowiązującą
zasadę?
Warto również zwrócić uwagę, że strona internetowa — ściślej, strona
World Wide Web czyli Wszechświatowej Pajęczyny — to pojedynczy plik
komputerowy zawierający informację zapisaną w formalizmie HTML lub rów-
noważnym (np. PHP). Pojęcie tytułu strony jest precyzyjnie zdeniowane,
jest to bowiem zawartość specjalnego pola o nazwie TITLE; w normalnych
okolicznościach pole to zawiera tytuł strony w potocznym rozumieniu tego
słowa.
7Mówiąc dokładniej, wspomniany komunikat zawiera tekst nieco inny: Tytuły (na-
zwy) stron internetowych przyjmują postać ortograczną taką jak tytuły (nazwy) czasopism,
co oznacza, że każdy wyraz odmienny wchodzący w ich skład należy pisać wielką literą”.
Takie właśnie sformułowanie było też dostępne na witrynie Rady do 10 września 2002 r.
7
Jak wynika z przytoczonych wyżej przykładów, twórca internetowej wi-
tryny Rady Języka Polskiego nie stosuje się do uchwały ortogracznej nr 2,
co — moim zdaniem — dobrze świadczy o jego zdrowym rozsądku, ponieważ
również i dla mnie zgodny z uchwałą zapis tytułów stron (Uchwały Orto-
graczne RJP,Z Korespondencji Prezydium,RJP a Polityka Językowa itd.)
wydaje się mocno dziwaczny.
Nasuwa się zatem nieodparcie pytanie: czy Rada Języka Polskiego chciała
zmienić uzus — obserwowany również na własnej witrynie internetowej Rady
— czy też miała na myśli coś zupełnie innego?
W pracy [14] (s. 187) autorzy piszą, że Rada przyjęła uchwałę w sprawie
(wyróżnienie moje) pisowni nazw w i t r y n komputerowych, interpretacja ta
nie jest jednak bez wad. Po pierwsze, samo założenie, że Rada Języka Pol-
skiego co innego pisze, niż myśli (strona [WWW] zamiast witryna [WWW]),
nie jest dla Rady pochlebne. Po drugie, odniesienie tej uchwały do nazw
wszystkich witryn oznacza uzależnienie pisowni od kwestii czysto technicznej,
niezależnie od ich charakteru i zawartości. Można to porównać do sytuacji,
w której tytuły zarówno książek, jak i czasopism o formacie większym niż
A4 pisałoby się dużymi literami, a książek i czasopism w mniejszym formacie
— małymi, lub z sytuacją, w której tytuły książek i czasopism kolorowych
pisane byłyby inaczej niż książek i czasopism czarnobiałych. Przypuszczenie,
że chodziło o nazwy portali8takich jak „Polska Online” też nie rozwiązuje
sprawy, bo zgodnie z uchwałą słowo online jako nieodmienne powinno być
wbrew uzusowi pisane małą literą.
Tak więc kwestia intencji Rady pozostaje nadal otwarta, stanowiąc rażą-
cy dysonans z przyjętą na inauguracyjnym posiedzeniu Deklaracją wstępną9
Rady, w której mówi się o języku zrozumiałym i jasnym.
Na uwagę zasługuje też brak jakiegolwiek uzasadnienia przepisu (choćby
w formie przykładów), co rażąco kontrastuje z obszernymi objętościowo uza-
sadnieniami innych decyzji Rady (por. np. omówienie wyrażenia japoński kot
powitalny w komunikacie nr 2(9), s. 11. Podobne postępowanie nie przystoi
chyba ciału o statusie komitetu problemowego Polskiej Akademii Nauk ([14],
s. 194).
Przytoczona uchwała jest dość reprezentatywnym przykładem wypowie-
dzi Rady na tematy informatyczne10. Dalsze omawianie działalności Rady
ograniczymy do jej wypowiedzi w kwestiach normalizacyjnych.
3. Co to jest norma i normalizacja?
Nawet pobieżna lektura informacji prasowych oraz protokołów burzliwych
dyskusji sejmowych na tematy normalizacyjne nie pozostawia wątpliwości,
że większość dyskutantów nie zna lub nie rozumie współczesnego znacze-
8Oto denicja portalu opracowana przeze mnie dla wspomnianego wcześniej słownika
PWN: witryna WWW o charakterze komercyjnym, udostępniająca użytkownikom indy-
widualnym różnorodne informacje i usługi, np. konta pocztowe, a instytucjom możliwość
reklamy swoich produktów w różnych formach.
9Patrz Poradnik Językowy nr 6(545), czerwiec 1997, s. 78.
10 Więcej piszę na ten temat w artykule [4].
8
nia słowa norma. Radykalna zmiana znaczenia tego słowa nastąpiła w dniu
1 stycznia 1994 r. Zacytujmy własne wydawnictwo Rady Języka Polskiego
([33], s. 9), opublikowane przez Radę za kadencji prof. Pisarka jako przewod-
niczącego11:
W dniu 1 stycznia 1994 r. weszła w życie ustawa o normalizacji z dnia 3 kwietnia
1993 r. (opublikowana w Dzienniku Ustaw nr 55 jako pozycja 252), której artykuł 19
ustęp 1 stwierdza, że stosowanie Polskich Norm jest dobrowolne (z pewnymi
wyjątkami, których nie warto tutaj wyliczać); sytuacja prawna normalizacji w Polsce
jest więc obecnie identyczna jak w większości krajów świata.
Co więc aktualnie oznacza słowo norma? Wchodząca wkrótce w życie
ustawa z 2002 r. deniuje ten termin następująco (wyróżnienia moje):
Ilekroć w ustawie jest mowa o […]
3) dokumencie normalizacyjnym — rozumie się przez to dokument ustalający zasady,
wytyczne lub charakterystyki odnoszące się do różnych rodzajów działalności lub
ich wyników, nie będący aktem prawnym; podstawowym dokumentem normaliza-
cyjnym jest norma,
4) normie — rozumie się przez to dokument przyjęty za zasadzie konsensu i zatwier-
dzony przez upoważnioną jednostkę organizacyjną, ustalający — do powszechnego
i wielokrotnego stosowania — zasady, wytyczne i charakterystyki odnoszące się
do różnych rodzajów działalności lub ich wyników i zmierzający do uzyskania
optymalnego stopnia uporządkowania w określonym zakresie,
Ustawa z 1993 r. nie ujmowała sprawy w sposób tak wyrazisty, ale z faktu
dobrowolności stosowania norm również wynikało jasno, że norma nie jest
już aktem prawnym — wcześniej stosowanie norm było obowiązkowe, a za
ich nieprzestrzeganie groziły kary aresztu lub grzywny.
Istotnym pytaniem jest, jak duży jest wpływ tak rozumianych norm na
życie społeczne, ekonomiczne i kulturalne kraju.
Niewątpliwym faktem jest to, że olbrzymie dziedziny techniki — takie jak
informatyka — doskonale obywają się bez zbiurokratyzowanej normalizacji
w sensie dyskutowanej ustawy: większość norm informatycznych jest martwa
(jak [20]12), przestarzała (jak [21]) lub wtórna (jak [30], która z praktyczne-
go punktu widzenia jest równoważna standardowi13 ECMA-94 [6]). Pośred-
nio przyznaje to również Polski Komitet Normalizacyjny, zmuszając autorów
norm do stosowania oprogramowania, które nie jest zgodne z żadną normą
krajową czy międzynarodową14.
11 Broszura ta zawiera m.in. moją ekspertyzę Język polski w sieciach komputerowych,
przygotowaną na zlecenie Centrum Upowszechniania Nauki Polskiej Akademii Nauk, i z
niej właśnie pochodzi cytat. Chciałbym podkreślić, że jako konsekwentny przeciwnik usta-
wy o języku polskim nigdy nie współpracowałem bezpośrednio z Radą Języka Polskiego —
zawarte w Komunikacie nr 2(3) na s. 4 odnoszące się m.in. do mnie stwierdzenie «Rada
Języka Polskiego zwróciła się do dwóch wybitnych specjalistów […]» jest moim zdaniem
zbyt swobodną interpretacją faktów.
12 O tej i innych normach będzie jeszcze mowa niżej.
13 Przez standard rozumiem ustalenia dokonane przez zespoły specjalistów, organiza-
cje i przedsiębiorstwa oddziałujące jedynie swoim własnym autorytetem, bez odwoływania
się do krajowych czy międzynarodowych aktów prawnych.
14 Paragraf 1 formularza umowy na opracowanie normy brzmi: Wykonawca zobowiązu-
je się wykonać, zgodnie z aktualnie obowiązującymi zasadami przygotowywania opracowań
normalizacyjnych i dostarczyć projekt do ustanowienia w postaci dyskietki (dyskietka 3,5”
HD, edytor tekstu WORD 6.0) + 1 egz. wydruku […]. Również redakcja miesięcznika
9
Ustanawianie Polskich Norm nie jest jedynym zadaniem Polskiego Komi-
tetu Normalizacyjnego. Ustawa powierza mu m.in. następujące funkcję (art.
12):
3) reprezentowanie Rzeczpospolitej Polskiej w międzynarodowych i regionalnych or-
ganizacjach normalizacyjnych, uczestnictwo w ich pracach oraz występowanie za
granicą w sprawach dotyczących normalizacji,
Oznacza to w szczególności współpracę z Międzynarodową Organizacją
Normalizacyjną ISO i Międzynarodową Komisją Elektrotechniczną (IEC),
które zrzeszają krajowe organizacje normalizacyjne, takie jak Polski Komitet
Normalizacyjny. Ściśle współpracujące ze sobą ISO i IEC opracowują normy
międzynarodowe, które z reguły są potem przyjmowane przez organizacje
członkowskie jako normy krajowe. Rekomendacje, jak powinien ten proces
przebiegać, zawarte są w publikacji [10], dostępnej również w tłumaczeniu
polskim ([34]). Przewiduje się w nich wprowadzanie norm krajowych na trzy
równorzędne sposoby — patrz [10] (s. 5-6) i [34] (s. 14-16):
1. metodą tłumaczenia (ang. translation method),
2. metodą okładkową (ang. cover sheet method),
3. metodą uznaniową (ang. endorsement method).
Metody te zostaną objaśnione niżej.
O ile zakres współpracy z międzynarodowymi organizacjami normali-
zacyjnymi nie jest formalnie określony, to w przypadku organizacji regio-
nalnych — tj. europejskich — Polski Komitet Normalizacyjny jest zobo-
wiązany do realizacji Narodowego Programu Przygotowania do Członko-
stwa w UE — NPPC ’200015 (przyjętego przez Radę Ministrów w dniu
26.04.200016). Praktyczne znaczenie tej decyzji przedstawimy za pomocą
obszernych cytatów z druków sejmowych nr 2048 z 3.07.2000 i nr 2048-A
z 18.08.2000, stanowiących uzasadnienie projektu nowelizacji ustawy o nor-
malizacji (dokonanej 13.10.2000) i dostępnych w Internecie pod adresem
http://orka.sejm.gov.pl/proc3.nsf/opisy/2048.htm (przypisy i wyróż-
nienia moje, cały cytat jest ujęty w tzw. łapki):
«Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej nakłada obowiązek uzyskania przez
krajową jednostkę normalizacyjną — Polski Komitet Normalizacyjny — pełnego człon-
kostwa europejskich organizacji normalizacyjnych CEN17 i CENELEC18. Członkostwo
to jest uzależnione od spełnienia szeregu warunków narzuconych przez te organizacje.
[…]
Obowiązująca obecnie ustawa o normalizacji w zasadzie wprowadziła podstawy
systemu dobrowolnej normalizacji w Polsce. Nie uwzględniono w niej jednak wszyst-
kich aspektów przyszłego członkostwa PKN w CEN i CENELEC oraz zmian w kra-
jowym otoczeniu prawnym, jakie nastąpiły w ciągu ostatnich lat. Niezbędne zmiany
Normalizacja, ocjalnego organu PKN, akceptuje tylko teksty przygotowane za pomocą
tego edytora.
15 Apostrof w skrócie jest oczywiście zbędny, mógłby być użyty — choć jest to zwyczaj
raczej anglosaski — gdyby zostały pominięte początkowe cyfry zapisu roku: NPPC ’00.
16 Patrz: Beata Pilch. Dostosowania w zakresie normalizacji do wymogów Unii Euro-
pejskiej. Priorytet 1,9 NPPC ’2000. Informator PKN zeszyt 3/2000, s. 22-28.
17 Europejski Komitet Normalizacyjny, skrót pochodzi od nazwy francuskiej: Comité
Européen de Normalisation.
18 Europejski Komitet Normalizacyjny Elektrotechniki, skrót pochodzi od nazwy fran-
cuskiej: Comité Européen de Normalisation en ÉLECtronique et en électrotechnique.
10
w ustawie dotyczą przede wszystkim zharmonizowania procedur PKN z przepisami
wewnętrznymi CEN/CENELEC w zakresie transpozycji norm europejskich do Pol-
skich Norm. Procedury te są zawarte w „Przepisach wewnętrznych CEN/CENELEC,
część 2 i 3” (tłumaczenia tekstów odnośnych postanowień Przepisów w załączeniu).
[…]
Proponowane zmiany art. 16 ust. 4 pozwalają na wprowadzanie norm europejskich
do norm krajowych zgodnie z przepisami europejskimi, nie tylko metodą tłumaczenia,
lecz także w języku oryginału (metodą uznania lub metodą okładkową, gdzie okładka
krajowa normy jest w języku krajowym i zawiera tytuł oraz streszczenie normy, a za-
wartość normy jest w języku oryginału). Wprowadzenie norm w języku oryginału jest
niezwykle użyteczne, zwłaszcza w przypadku norm o dużej objętości, w obszarach o
szybko rozwijającej się technice oraz stosowania norm przez wąską grupę specjalistów
(np. informatyka, telekomunikacja, technologie zaawansowane itp). Stosowanie tej me-
tody nie jest automatyczne, lecz w przypadku każdej normy decyzja jest podejmowana,
na podstawie analizy, przez krajową jednostkę normalizacyjną. Należy podkreślić, że
normy są dokumentami technicznymi, a nie prawnymi, stosowanymi przez specjali-
stów. Nie zastępują one instrukcji obsługi czy serwisu, które powinny być dostępne
przede wszystkim w języku krajowym dla każdego konsumenta.
Przyjęty program prac normalizacyjnych na lata 2000–2002, oparty o uchwałę Ko-
mitetu Integracji Europejskiej, a wynikający z założenia uzyskania członkostwa CEN
i CENELEC w 2003 r., zakłada wprowadzenie 80%, tj. około 8 tysięcy, norm europej-
skich, do końca 2002 r. Program opracowano przy założeniu możliwości wprowadzenia
części norm europejskich w języku oryginału. Brak możliwości stosowania tej metody
oznacza spowolnienie tempa wprowadzania norm europejskich, co uniemożliwia nie
tylko realizację programu do końca 2002 r., ale także spełnianie obowiązków członka
CEN/CENELEC w przyszłości (jeden z obowiązków polega na terminowym wprowa-
dzaniu powstających norm europejskich do norm krajowych przy tempie przyrostu
około 1600 norm rocznie). Oznacza też znaczne dodatkowe obciążenie dla budżetu
— wydatkowanie środków na tłumaczenie wszystkich norm, niezależnie od tego ile
osób będzie z nich korzystać. Należy podkreślić, że spośród krajów kandydujących do
Unii Europejskiej tylko Polska i Słowacja mają prawo dotyczące języka krajowego,
uniemożliwiające wprowadzanie norm w języku oryginału. Efektem tego stanu rzeczy
jest znaczne wyprzedzenie Polski na drodze do uzyskania członkostwa europejskich
organizacji normalizacyjnych przez większość krajów stowarzyszonych. Nawet Fran-
cja, w której język narodowy jest objęty szczególną ochroną, może wprowadzać normy
telekomunikacyjne (wydawane wyłącznie w języku angielskim) w języku oryginału. […]
Przepisy wewnętrzne CEN/CENELEC, część 3
Załącznik ZC (normatywny)
Publikacja norm europejskich jako norm krajowych
[…]
Wprowadzenie do zbioru norm krajowych należy realizować jedną z następujących
metod:
reprodukowanie (przedruk) (patrz ZC.2)
uznanie (patrz ZC.3)
tłumaczenie (patrz ZC.4) »
Jak widać, zasady wprowadzania norm europejskich są analogiczne, jak
norm międzynarodowych, z jedną zasadniczą różnicą — normy międzynaro-
dowe można wprowadzać jako normy krajowe selektywnie według własnego
uznania, natomiast normy europejskie muszą być wprowadzane na bieżąco i
bez wyjątków.
11
4. Kwestie szczegółowe
W niniejszym artykule koncentrujemy się na zagadnieniach normalizacyj-
nych poruszonych w komunikacie nr 1(8) z 2001 r. Komunikat ten traktujemy
jako reprezentatywną próbkę działalności Rady Języka Polskiego, i dlatego
ustosunkujemy się do wszystkich występujących w tym komunikacie kwestii
normalizacyjnych niezależnie od ich wagi. Jak już wspominaliśmy, w mo-
mencie pisania tych słów dostępne są już dwa komunikaty następne — dzięki
temu, że nie zawierają one żadnych sprostowań ani uzupełnień, możemy mieć
pewność, że nasza krytyka dotyczy poglądów Rady, a nie błędów czy pomyłek
stylistycznych lub typogracznych.
4.1. Audyt i audytorzy19
W komunikacie Rady Języka Polskiego nr 1(8) na s. 5 pod tytułem „Audyt
nie: audit” znajdujemy obszerne fragmenty wypowiedzi sekretarza Rady, a
w nich następujące stwierdzenie20:
«[…] choć większość słowników ogólnych nie notuje żadnego z nich, to tylko formę
audyt należy uznać za poprawną.»
Osobiście też jestem zwolennikiem formy audyt, ale Rada Języka Polskiego
nie powinna chyba kompletnie ignorować uzusu. Termin audit i pochodne są
mianowicie od wielu lat używane w polskich normach dotyczących zarządza-
nia jakością, takich jak [26], [27] i [28]. Jest interesujące, że przygotowująca
te normy komisja normalizacyjna miała wątpliwości co do poprawności tej
formy, ale sprawę przesądziło pismo z 8.10.1992 r. doc. dr hab. Barbary
Klebanowskiej sformułowane w imieniu Telefonicznej Poradni Językowej In-
stytutu Języka Polskiego Uniwersytetu Warszawskiego (wyróżnienia moje):
«W nawiązaniu do pisma z 1992-10-06 informuję, że obowiązujące w języku pol-
skim zasady fonetyki dopuszczają zarówno zapożyczenia audit jak i audyt. Decyzja o
wyborze jednego z nich powinna więc być uzależniona od argumentów innego rodzaju
niż fonetyczne. Istnienie w języku polskim terminu audytor (Słownik języka polskie-
go) w innym znaczeniu jest argumentem za wyborem formy: audit,auditor. Pozwoli
to uniknąć dwuznaczności.»
W piśmie z 3 kwietnia 2002 r. Rada Języka Polskiego zwróciła się wprost
do Polskiego Komitetu Normalizacyjnego o stosowanie spolszczonej pisowni
tego wyrazu i jego pochodnych21. Nie znam odpowiedzi Polskiego Komitetu
Normalizacyjnego, ale chciałbym zwrócić uwagę, że termin auditor występuje
w ustawie o badaniach i certykacji z 3 kwietnia 1993 r. (Dziennik Ustaw
Nr 55 z 28.06.1993, poz. 250) i dokumentach związanych, takich jak rozpo-
rządzenie Ministra Finansów z 17 maja 2000 r. w sprawie sposobu ustalania
opłat za czynności związane z akredytacją, badaniami i certykacją oraz
werykacją (Dziennik Ustaw Nr 43 z 25.05.2000, poz. 499). Powstaje więc
19 W tej części artykułu wykorzystuję istotnie informacje udostępnione mi przez
mgr Zbigniewa Szewczyka z Biura Polskiego Komitetu Normalizacyjnego, za co Mu ser-
decznie dziękuję.
20 Patrz także Poradnik Językowy nr 8 (587), październik 2001, s. 74 i Język Polski
z. 5 (LXXXI), listopad-grudzień 2001, s. 397 .
21 Patrz komunikat RJP nr 1(10), s. 14.
12
ciekawe pytanie, czy stosowanie odmiennej ortograi nie pociąga za sobą
konsekwencji prawnych — rekomendując stosowanie form audyt iaudytor
Rada Języka Polskiego powinna się w sposób jednoznaczny odnieść do tej
kwestii.
Jest jeszcze jedna sprawa. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że Rada Języka
Polskiego cały swój obecny autorytet zawdzięcza właśnie ustawie sejmowej,
podważanie przez nią autorytetu innych ustaw z pominięciem właściwej pro-
cedury legislacyjnej wydaje się mocno niewłaściwe. Związane z Radą Języka
Polskiego środowiska mają bogate doświadczenia zdobyte przy skutecznym
forsowaniu ustawy o języku polskim, dziwne więc, że dotąd nie podjęły starań
o dokonanie odpowiednich zmian w ustawie o badaniach i certykacji.
4.2. O transliteracji cyrylicy
W komunikacie Rady Języka Polskiego nr 1(8) na s. 4 pod tytułem
O transkrypcji nazwisk słowiańskich znajdujemy obszerne fragmenty wypo-
wiedzi przewodniczącego Rady, a w nich następujące stwierdzenie22:
«Zasady transliteracji są oparte na Polskiej Normie PN-83, N-01201 obowiązującej od
1 lipca 1984. Można je znaleźć w powszechnie dostępnym Nowym słowniku ortogra-
cznym, pod red. E. Polańskiego, Warszawa 1999
(symbol normy zapisany jest błędnie, powinien on mieć postać następującą:
PN-83/N-01201).
Sformułowanie obowiązującej od 1 lipca 1984 wyraźnie sugeruje, że norma
ta obowiązuje nadal. Tymczasem — jak już mówiliśmy — ustawa o norma-
lizacji z 3 kwietnia zniosła obowiązkowy charakter polskich norm, których
stosowanie jest obecnie całkowicie dobrowolne.
Co więcej, wspomniana norma nie jest już nawet aktualna, ponieważ
w r. 2000 została ona zastąpiona przez normę PN-ISO 9:2000 ([19]). Dziwne,
że fakt ten uszedł uwadze Rady, bo projekt tej normy wywołał żywe reakcje
środowisk slawistycznych — piszę o tym w artykule [3].
Problemem, którego szczegółowe omówienie wykracza poza ramy niniej-
szego artykułu, jest kwestia, czy wymienienie w cytowanej wypowiedzi Rady
Języka Polskiego t y l k o j e d n e g o k o n k r e t n e g o s ł o w n i k a nie
ma charakteru kryptoreklamy23. Nie jest to sporadyczny przypadek, słownik
ten jest wymieniany jako jedyny również przy innych okazjach, patrz np. s. 5
tego samego komunikatu, czy też s. 16 komunikatu nr 2(9):
«Wszelkie wątpliwości związane z zasadami zapisu wyrazów w różnych alfabetach
rozwiewa Nowy słownik ortograczny PWN pod red. E. Polańskiego, Warszawa 1998
na s. LXXXVII–XCII.»
Procedura uzyskiwania rekomendacji Rady Języka Polskiego dla słowników
językowych jest opisana w komunikacie nr 2(9) na s. 20. Słownik Edwarda
Polańskiego takiej rekomendacji nie posiada (o ile mi wiadomo, nikt o nią
nawet nie występował). Tymczasem transliteracja i transkrypcja alfabetów
cyrylickich była i jest omawiana w wielu słownikach ortogracznych, choć
22 Patrz także Poradnik Językowy nr 8 (587), październik 2001, s. 72.
23 Warto przypomnieć, że autor tego słownika jest członkiem Rady Języka Polskiego
od początku jej istnienia.
13
niekiedy w dziale pisowni nazw i nazwisk czy imion własnych — z nowszych
publikacji można wymienić np. słownik [31], który też powołuje się na nie-
aktualną polską normę.
4.3. O terminologii informatycznej
W komunikacie Rady Języka Polskiego nr 1(8) na s. 6 czytamy: Polskie
nazwy terminów z zakresu informatyki zostały opracowane już jakiś czas temu.
Znajdzie je Pan w biuletynach Polskiego Komitetu Normalizacyjnego24.
Przypomnijmy najpierw Czytelnikom (i Radzie Języka Polskiego) znacze-
nia słów norma — tym razem korzystając z odmiennych źródeł — i biuletyn.
Inny słownik języka polskiego PWN podaje (wyróżnienia moje):
Normy to ocjalnie ustalone i wymagane warunki ilościowe i jakościowe, dotyczące
np. pracy i jej rezultatów, produktów lub warunków życia […]
Biuletyn jakiejś instytucji lub organizacji to książka lub broszura z informacjami o
jej działalności, zwykle wydawana regularnie […]
Nieco bardziej aktualne i formalne określenie normy możemy znaleźć
wNowej encyklopedii powszechnej PWN:
NORMA [łac.] zazwyczaj powszechnie dostępny przepis pisemny, będący wynikiem
normalizacji, […] zatwierdzony przez odpowiednią jednostkę adm. lub prawną […]
Terminologia informatyczna jest przedmiotem szeregu n o r m ustana-
wianych przez Polski Komitet Normalizacyjny od roku 1988, noszących po-
czątkowo wspólny nadtytuł Przetwarzanie informacji i komputery. Termino-
logia, a obecnie Technika informatyczna. Terminologia. Polski Komitet Nor-
malizacyjny wydaje również swój biuletyn (jego aktualny tytuł to Informa-
tor Polskiego Komitetu Normalizacyjnego), który jednak nigdy nie zawierał
żadnych ustaleń terminologicznych w zakresie informatyki. Używanie słowa
biuletyn zamiast słowa norma jest więc kolejnym przykładem indywidualizmu
specycznego dla języka Rady Języka Polskiego.
Sporządzona przez Marcina Miłkowskiego bibliograa polskich słowników
informatycznych (http://venus.ci.uw.edu.pl/~milek/slow_b.htm) liczy
19 pozycji. Skoro Rada Języka Polskiego nie wspomina o żadnym z nich, lecz
odsyła do norm terminologicznych, widocznie uważa je za bardziej wiarygod-
ne. Przyjrzyjmy się zatem im dokładniej.
Ustanowione w latach 1988–1999 normy zostały zebrane w publikacji
Słownictwo znormalizowane. Technika informatyczna ([15]), zrecenzowanej
przez dr Jarosława Demineta, czynnego zawodowo informatyka i członka
Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Informatycznego ([5]). Oto dużo
mówiące podtytuły recenzji: Denicyjne qui pro quo,Humor plików szkol-
nych. Pisze on w szczególności (s. 56, wyróżnienia moje):
«Najbardziej ubawiło mnie hasło konferencja spowolniona — konferencja kompute-
rowa, w której uczestnicy wymieniają wiadomości przez spowalniacz, mogą one być
przyjęte, poprawione lub odrzucone. Kto nie uważał na lekcjach zyki, nie odgadłby, że
jest to tłumaczenie poczciwego terminu moderated conference! Rzeczywiście moderator
w reaktorze atomowym to spowalniacz, ale moderatorzy konferencji komputerowych
i grup dyskusyjnych chyba na to miano nie zasługują.»
24 Patrz także Poradnik Językowy nr 8 (587), październik 2001, s. 76.
14
Denicja konferencji spowolnionej pochodzi z normy [25] (pkt. 27.03.05,
s. 13). We wprowadzeniu do normy w punkcie 1.3.4 (s. 7) czytamy
«Wybór terminów i słownictwa zastosowanego w denicjach wynika, tak dalece jak
jest to możliwe, z powszechnie stosowanej terminologii językowej. W przypadkach
kontrowersyjnych przyjęto sformułowania uznawane przez większość.»
Mamy zatem pewien paradoks. Słusznie wyśmiane przez Demineta absur-
dalne sformułowanie konferencja spowolniona25 to — jeśli wierzyć informacji
podanej w normie — sformułowanie uznawane przez większość. Wyjaśnie-
nie paradoksu jest proste — powyższy cytat to tłumaczenie odpowiedniego
fragmentu angielskojęzycznego oryginału [11] (s. 3) normy [25]:
«The selection of terms and the wording of denitions have, as far as possible, followed
established usage. Where there were contradictions, solutions agreeable to the majority
have been sought26
Stwierdzenie to jest więc prawdziwe, ale tylko w odniesieniu do angielskiego
wyrażenia moderated conference!
Weźmy inny przykład ([15], s. 9, [24] pkt. 23.02.15, s. 10):
automatyczne dołączanie stopek
Funkcja automatycznie umieszczająca stopkę na dole strony, na której znajduje się
odwołanie do stopki, albo w określonym miejscu.
en: automatic footnote tie-in
fr. rattachement automatique de note en bas de page
Widać tutaj wyraźnie, że opracowująca normę komisja normalizacyjna (skła-
dająca się z kilkunastu lub więcej tzw. ekspertów27 ) myli powszechnie zna-
ne pojęcie p r z y p i s u (ang. footnote) z bardziej technicznym pojęciem
s t o p k i (ang. footer) — zacytujmy znowu Inny słownik języka polskiego:
Stopka […] 3.2 informacja powtarzająca się na dole kolejnych stron książki lub cza-
sopisma, np. tytuł rozdziału.
Pomińmy jednak sprawę błędów merytorycznych i zastanówmy się, co
powinien zrobić tłumacz-normalizator w sytuacji, gdy w języku polskim nie
ukształtował się żaden powszechnie przyjęty odpowiednik angielskiego —
moim zdaniem bardzo rzadkiego — terminu automatic footnote tie-in. Od-
powiedź na to pytanie znajdujemy we wprowadzeniu do normy w punkcie
1.3.2 b) (s. 7): brak powszechnie przyjętego terminu danego pojęcia28 w danym
języku zaznacza się symbolem składającym się z pięciu kropek. Analogiczne
25 W indeksie do normy [25] jest ono umieszczone pod hasłem spowolnienie (s. 19).
26 Warto zwrócić uwagę na liczne zniekształcenia sensu oryginału: wording of de-
nitions to sformułowanie denicji, a nie słownictwo;established usage czyli [powszechny]
uzus to nie dziwoląg terminologia językowa itd. Najbardziej chyba mylące jest tłumacze-
nie solutions agreeable to the majority have been sought (starano się znaleźć rozwiązanie
akceptowalne dla większości) przez przyjęto sformułowania uznawane przez większość.
27 W normalizacji ekspertem nazywany jest każdy członek komisji normalizacyjnej.
Dla pełności obrazu należy dodać, że projekty norm podlegają również ocenie wybranych
osób i instytucji m.in. w ramach tzw. ankiety adresowanej — por. [3]. Jak można sprawdzić
w tzw. teczce normy dostępnej w archiwum PKN, projekt normy [24] pozytywnie ocenił
w szczególności pewien profesor reprezentujący pewną znaną uczelnię.
28 Czy pojęcia mają terminy? W oryginale a[…] term for the concept czyli terminu
d l a danego pojęcia.
15
sformułowanie znajdziemy w polskiej normie PN-ISO 10241:1997 ([29], pkt.
6.2.2, s. 13): Jeśli nie ma terminu odpowiadającego danemu pojęciu, należy
użyć symbolu pięciokropkowego: (. . . . . ).
Dlaczego zatem w żadnej z kilkudziesięciu norm zebranych w publikacji
[15] nie znajdujemy symbolu 5 kropek, a polskie odpowiedniki wymyślone „na
siłę” prezentowane są tak samo jak terminy poświadczone w tekstach? Otóż
Polski Komitet Normalizacyjny ustanawia normy, ale do nich się nie stosu-
je — Wydział Kontroli Norm PKN egzekwuje od tłumaczy przestrzeganie
sprzecznych z normą PN-ISO 10241:1997 postanowień Reguł Prac Normali-
zacyjnych ([35]), które nie dopuszczają pominięcia polskojęzycznego terminu.
Z powodu braku miejsca nie będziemy komentować tutaj innych przykła-
dów, takich jak ([15], s. 91, por. także [22], pkt. 12.01.63, s. 5)
Karta dziurkowana/karta perforowana
Karta z wydziurkowanymi kombinacjami dziurek.
czy ([15], s. 306, por. także [25], pkt 27.01.15.)
zamaskowany odbiorca kopii/zamaskowany odbiorca
[…]
en: blind copy recipient
Zwrócimy natomiast uwagę na następujący problem: skoro Rada Języka
Polskiego tak wysoko ceni działalność terminologiczną Polskiego Komitetu
Normalizacyjnego, dlaczego traktuje ją jako zakończoną, pisząc (wyróżnienie
moje) Polskie nazwy terminów z zakresu informatyki z o s t a ł y o p r a -
c o w a n e już jakiś czas temu? Wystarczy zapoznać się z programem prac
normalizacyjnych dostępnym na stronach internetowych Polskiego Komitetu
Normalizacyjnego29, aby się przekonać, że prace nad tłumaczeniem kolejnych
norm terminologicznych są kontynuowane zgodnie z dotychczasową meto-
dologią (tego, że terminologia ciągle się rozwija wraz z rozwojem techniki
informatycznej, nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć).
Dla ścisłości trzeba dodać, że nazwy terminów to kolejny indywidualizm
Rady Języka Polskiego. W polszczyźnie ogólnej termin to właśnie nazwa
pewnego pojęcia, por. np. [1]:
Termin to wyraz lub wyrażenie o określonym znaczeniu w jakiejś dziedzinie, np. w
nauce, sztuce lub sporcie.
Znane mi słowniki i encyklopedie są w tej kwestii całkowicie zgodne.
4.4. O tłumaczeniach norm międzynarodowych
Błędy w normach terminologicznych wskazane wcześniej w niniejszym
artykule nie są czymś wyjątkowym, a niska jakość tłumaczenia norm mię-
dzynarodowych na język polski nie jest tajemnicą. Oto przykład ([12]):
«[…] zdaniem fachowców, w niektórych normach roi się od kompromitujących błę-
dów, które czasami wynikają ze złego tłumaczenia z języka angielskiego.
— Stosowanie normy 5009 dotyczącej instalacji niskiego napięcia grozi pożarem
lub porażeniem prądem — mówi dr Edward Musiał z Politechniki Gdańskiej. — Punkt
701 dopuszcza instalowanie przewodów elektrycznych wewnątrz wanny, co jest niedo-
rzeczne. W normie pomylono sznurki izolacyjne z przewodami elektrycznymi. Pisze się
29 http://www.pkn.pl
16
także, że w łazience można umieścić goły, nieizolowany przewód pod napięciem, pod
warunkiem, że zostanie on ogrodzony. Na szczęście zwykły monter jest mądrzejszy od
twórców tej normy i nigdy czegoś takiego nie zrobi.»
Wiadomo również, że wyznawana przez wiele komisji normalizacyjnych
zasada byle jak, byle szybko nie spotyka się z właściwą reakcją Polskiego
Komitetu Normalizacyjnego, jak pokazuje odpowiedź ([8]) na cytowane wyżej
zarzuty ([2]):
«Sprostowanie jest miażdżące. „Autor podał błędny numer normy — pisze pan
Giżycki30 — bo w zbiorze Polskich Norm nie ma normy o numerze 5009 i chodzi
zapewne o Polską Normę PN-91/E-05009.701”. Trzy ostatnie cyfry 701, powinny —
wynika ze sprostowania „informacji nieprawdziwych i nieścisłych” — stać po kropce za
pierwszymi pięcioma cyframi numeru, a nie stanowić, jak mówił dr Musiał, „odrębny
punkt”.
Oto co ma do powiedzenia prezes PKN na temat zasadniczego, krytycznego tekstu
o swojej instytucji. Byle nie do rzeczy, byle nie na temat, byle nie o sprawie.»
Weźmy inny, mniej groźny przykład. Z normy [30] możemy się „dowie-
dzieć” (s. 17), że alfabet łaciński używany jest przez język serbski (ang.
Sorbian), język retro-romański (ang. Raeto-Romance) oraz język faraoese
(ang. Faraoese). W normie występuje również określenie język Sámi, którego
poprawnym tłumaczeniem jest język lapoński (w niektórych wydawnictwach
nazywany również saamskim)31. Nawiasem mówiąc, nie jest to pełny wykaz
błędów zawartych w tej normie.
Mamy tutaj do czynienia nie tylko z błędami językowymi, ale i z we-
wnętrzną sprzecznością norm, bowiem norma PN-ISO 639-2:2001 ([23]) po-
daje poprawnie
Faroese farerski
Raeto-Romance retoromański
Sami, languages lapońskie, języki
Sorbian, languages łużyckie, języki
W związku z powyższym — zgodnie z obowiązującą procedurą — w ra-
mach dorocznej tzw. ankiety powszechnej programu prac normalizacyjnych
zgłosiłem Polskiemu Komitetowi Normalizacyjnemu wniosek o — mówiąc
technicznie — dokonanie korekty błędów krajowych tej normy. W piśmie
z 27.08.2002 pisałem m.in.
Jak wiadomo, norma PN-ISO/IEC 8859-2 została skierowana do ustanowienia — przy
jednym (moim) głosie przeciw — bez prawidłowo przeprowadzonej ankiety i z licznymi
błędami. Część tych błędów została poprawiona już bez udziału Komisji wskutek na-
desłanej w ramach ankiety powszechnej wypowiedzi mojej doktorantki, ale inne błędy
pozostały. Nie widziałem i nadal nie widzę powodu, dlaczego miałbym nieodpłatnie
pełnić funkcję werykatora tej normy, lub wyręczać w formułowaniu opinii zespoły,
które powinne były wziąć pełny udział w ankiecie adresowanej (mam na myśli przede
wszystkim NKP nr 171), dlatego ograniczę się do dwóch uwag […]
30 Prezes Polskiego Komitetu Normalizacyjnego od 30.11.99, złożył rezygnację
w związku z chorobą i od 3.04.2000 do chwili obecnej prezesem PKN jest Jerzy Marcinek
— patrz np. Normalizacja nr 1 (2000), s. 3 i Rzeczpospolita nr 104 (5574) z 5.05.2000,
s. A2.
31 Jak się wydaje, poprawnego tłumaczenia nie zna również Rada Języka Polskiego
— „język samijski”, wspomniany w sprawozdaniu prof. Pisarka w komunikacie nr 1(8) na
s. 2, to zapewne właśnie język lapoński.
17
Na mój wniosek Prezes Polskiego Komitetu Normalizacyjnego Jerzy Mar-
cinek odpowiedział w piśmie z 27.09.2002, że zgłoszone przeze mnie uwagi
[…] mogą być dyskutowane przy nowelizacji, która nie jest przewidziana w roku przy-
szłym.
Należy tu dodać, że nie wiadomo, czy norma ta kiedykolwiek zostanie zno-
welizowana (jej poprzednia nowelizacja miała miejsce 10 lat temu). Tak więc
ewidentne błędy normy PN-ISO/IEC 8859-2 mogą nigdy nie doczekać się
poprawienia.
Warto podkreślić, że normy rządzą się również szczególną logiką — np.
norma [20] na s. 7 stwierdza kilkakrotnie, że zbiór większy jest p o d z b i o -
r e m właściwym zbioru mniejszego, np. 95-elementowy zbiór znaków ozna-
czony IL miałby zawierać się całkowicie w 83-elementowym zbiorze ozna-
czonym symbolem IVL; oczywiście, w oryginale ([7], s. 6) występuje słowo
superset czyli nadzbiór32.
Niektóre z błędów zaczynają mieć charakter systematyczny, jak to ilustru-
je oferta wydawnicza PKN, zawierająca w szczególności następujące pozycje:
Przewodnik nr 30. Terminy i denicje stosowane do określania materiałów
odniesienia. PKN: Warszawa 1997.
Przewodnik nr 31. Treść certykatów materiałów odniesienia. PKN: War-
szawa 1997.
Przewodnik nr 33. Stosowanie certykowanych materiałów odniesienia.
PKN: Warszawa 1997.
— Przewodnik nr 34. Wytyczne systemu jakości w produkcji materiałów
odniesienia. PKN: Warszawa 1997.
Przewodnik nr 35. Certykacja materiałów odniesienia. Zasady ogólne i
analiza statystyczna. PKN: Warszawa 1997.
Czym są te tajemnicze „materiały odniesienia” (po angielsku reference
materials)? Zajrzyjmy do Przewodnika nr 30 i zapoznajmy się z denicją
(s. 7):
«Materiał lub substancja, dla których uznano wartości jednej lub większej liczby wła-
ściwości za dostatecznie jednorodne i na tyle dobrze określone, aby mogły być sto-
sowane do wzorcowania przyrządu, do oceny metody pomiarowej lub do przypisania
wartości właściwościom materiałów.»
32 Tak się składa, że brałem udział w posiedzeniu komisji normalizacyjnej, na którym
skierowano tę normę do ustanowienia, i przeoczyłem ten błąd razem z 11 innymi człon-
kami komisji. Wcześniej opiniowałem projekt tej normy w imieniu Instytutu Informatyki
Uniwersytetu Warszawskiego (w ramach tzw. ankiety adresowanej) i w tym krótkim tek-
ście bez trudu znalazłem około 10 innych przypadków zniekształcenia sensu, świadczących
o braku zrozumieniu treści oryginału przez tłumacza, werykatora oraz członków komisji
decydujących o dopuszczeniu projektu do ankiety. Moim zdaniem projekt należało zwrócić
zespołowi autorskiemu (tłumaczowi i werykatorowi) do poprawienia, ale komisja wolała
poprawiać błędy „na poczekaniu” w trakcie posiedzenia, co — jak widać — nie zakończyło
się pełnym sukcesem. Co ciekawe, osobie odpowiedzialnej za to kompromitująco nieudolne
tłumaczenie powierzono opracowywanie kolejnych norm, ze wspomnianą wcześniej normą
[30] włącznie (jak widać, z podobnym efektem).
18
Są to więc po prostu materiały wzorcowe, jednak przykłady takiego popraw-
nego tłumaczenia są bardzo nieliczne33.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że Biuro PKN ocjalnie zaleca jeszcze
inne tłumaczenie — Committee on Reference Materials to po polsku Komitet
ds. Wzorców Materiałowych34.
Rada Języka Polskiego nigdy nie zgłaszała zastrzeżeń do jakości
tłumaczenia norm, uważa natomiast — jak zobaczymy dalej — że
takich tłumaczeń jest zdecydowanie za mało.
Nasuwa się tutaj naturalne pytanie, czy i w jaki sposób można popra-
wić jakość tłumaczenia norm. Moje własne kilkuletnie doświadczenia z pracy
w komisjach normalizacyjnych podsumuję krótko: nec Hercules contra plu-
res. Istotnym czynnikiem jest również fakt, że tłumaczenia mają charakter
manufaktury — komputerowe metody wspomagania tłumacza, takie jak na
przykład tzw. pamięci tłumaczeniowe czy korpusy równoległe, w Polskim
Komitecie Normalizacyjnym wydają się być kompletnie nieznane.
Najważniejszym czynnikiem jest jednak istnienie lub nie konkretnego od-
biorcy — czytelnika czy użytkownika normy. Tłumaczenia, których jedynym
celem jest wykonanie planu pracy komisji normalizacyjnej, są i będą zawsze
niskiej jakości. Niestety, prosta prawda, że wypłacenie wynagrodzenia tłuma-
czowi wcale nie jest równoważne uzyskaniu wiernego tłumaczenia wyrażonego
piękną polszczyzną, ciągle nie jest dostrzegana przez Radę Języka Polskiego
i innych zadeklarowanych obrońców polszczyzny.
5. O pierwszym i drugim „rozbiorze polszczyzny”
W komunikacie nr 1(8) na s. 1 Rada Języka Polskiego stwierdziła
«W dniu 13.10.2000 r. Sejm uchwalił ustawę o zmianie ustawy o normalizacji. Ustawa
ta upoważnia Polski Komitet Normalizacyjny do wprowadzenia norm europejskich i
międzynarodowych do norm krajowych w języku oryginału. Ustawodawcy wyjaśniają
to nieprzekładalnością terminologii obcej na język polski.»
W Polsce ustawodawcą jest Sejm, który – jeśli uzasadnia swoje ustawy —
to czyni to w ich preambule, której kwestionowana ustawa nie posiada. Być
może Radzie chodziło o wnioskodawców? Uzasadnienie rządowego projektu
ustawy stanowią dostępne w Internecie i cytowane wcześniej druki sejmowe
nr 2048 z 3.07.2000 i nr 2048-A z 18.08.2000. Jak łatwo sprawdzić, kwestia
nieprzekładalności terminologii nie jest w ogóle w nich wspomniana — doty-
czy to nie tylko przytoczonych cytatów ale i całości obu dokumentów. Jeśli
taki argument został w ogóle kiedykolwiek przez kogokolwiek użyty, to nie
chodziło na pewno ani o ustawodawców, ani o wnioskodawców. Tak więc
33 Wspomnę tutaj tylko o jednym, a mianowicie o normie PN-EN ISO 105-B08:2002
tekstylia — Badania odporności wybarwień — część B08: Jakościowa kontrola niebieskich
materiałów wzorcowych wełnianych od 1 do 7 (ang. Textiles — Tests for colour fastness.
Part B08: Quality control of blue wool reference materials 1 to 7.), gdzie z kolei można
mieć wątpliwości co do poprawności szyku wyrazów.
34 Patrz: Wydział Współpracy Międzynarodowej PKN. Nazwy i skróty nazw komó-
rek, publikacji i dokumentów organizacji międzynarodowych oraz europejskich. Informator
PKN zeszyt 2/96, s. 36-40.
19
po mylnym odsyłaczu bibliogracznym w artykule [17], po powołaniu się
na nieokreślonych „niektórych” utrzymujących, że mowa ojczysta przestanie
istnieć w roku 2008, mamy tutaj kolejną mistykację — tym razem dokonaną
w imieniu całej Rady, a nie na indywidualną odpowiedzialność jej członków.
Jak wygląda wprowadzanie norm w języku oryginału w praktyce? Skon-
frontujmy w jednej tabeli procent norm wprowadzonych tą metodą35 z liczbą
użytkowników danego języka z artykułu prof. Pisarka ([18], s. 251-252):
Słowenia 1,9 mln 95%
Dania 5,3 mln 80%
Portugalia 9,8 mln 80%
Czechy 10,2 mln 26%
Jak widać, im mniej użytkowników danego języka, tym mniej norm jest tłu-
maczonych na ten język. Jest w tym głęboki sens, ponieważ im mniejsza jest
liczba potencjalnych czytelników, tym mniejsza jest szansa, że koszt tłuma-
czenia konkretnej normy się zwróci. Tymczasem prof. Pisarek konsekwentnie
neguje nawet sam fakt istnienia norm okładkowych, pisząc ([18], s. 50):
«Wprowadzanie norm unijnych metodą okładkową ma być naszą drogą do Unii na
skróty. Kierownictwo PKN przekonuje, że podobno tak robią wszyscy. Nie potwierdzili
tego moi miarodajni rozmówcy z Francji, Hiszpanii, Szwecji i ze Służb Przekładowych
Komisji Europejskiej.»
Wydaje się dziwne, że prof. Pisarek nie zwrócił się bezpośrednio do Pol-
skiego Komitetu Normalizacyjnego (który mieści się w Warszawie, pod adre-
sem Świętokrzyska 14, a więc w pobliżu miejsca obrad Rady) z prostą prośbą
o zademonstrowanie norm okładkowych znajdujących się w zbiorach Ośrodka
Informacji Normalizacyjnej PKN — pozwoliłoby to uniknąć żenującej dys-
kusji o faktach.
Wróćmy jednak do komunikatu nr 1(8). Czytamy w nim dalej
«O niepodpisywanie lub skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego tej ustawy zwró-
cił się do Prezydenta RP Honorowy Przewodniczący RJP, prof. Walery Pisarek, któ-
rego gorąco poparli pozostali członkowie Rady. »
Oto pełny tekst listu prof. Pisarka (wyróżnienia oryginału):
Kraków, dnia 26 listopada 2000 r.
Wielce Szanowny Pan
Aleksander Kwaśniewski
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
w Warszawie
Wielce Szanowny Panie Prezydencie,
zwracam się z gorącą prośbą o zawetowanie lub skierowanie do Trybunału Kon-
stytucyjnego ustawy z dnia 13 października 2000 r. o zmianie ustawy o normalizacji.
Ustępy 4 i 5 artykułu 1 tejże ustawy w oczywisty sposób są sprzeczne z art. 27 Konsty-
tucji Rzeczpospolitej Polskiej oraz kłócą się z przepisami ustawy z dnia 7 października
1999 r.
Ust. 4 artykułu 1 ustawy o zmianie ustawy o normalizacji bowiem wbrew art. 27
Konstytucji RP, który stanowi, że „W Rzeczypospolitej Polskiej językiem urzędowym
35 Jerzy Marcinek. Europejskie normy także po polsku, Rzeczpospolita nr 173
z 26.07.2002, s. C2.
20
jest język polski” oraz wbrew art. 4 ustawy o języku polskim dopuszcza „wprowadzanie
norm europejskich i międzynarodowych do norm krajowych, w tym wprowadzanie tych
norm w języku oryginału”.
Ust. 5 artykułu 1 tejże ustawy wprowadza do art. 19 ustawy o normalizacji do-
datkowe zdanie („Normy te są wprowadzane w języku polskim”), którego logiczną
konsekwencją jest możliwość braku polskojęzycznej wersji Polskiej Normy, jeśli chodzi
o normę, której stosowanie w Polsce nie jest obowiązkowe. A zgodnie z art. 19, ust.
1 ustawy o normalizacji w zasadzie „Stosowanie Polskich Norm jest dobrowolne, z
zastrzeżeniem ust. 2 i 3”.
Ta ustawa i prace nad nią z pominięciem Rady Języka Polskiego, potwierdzając
obawy o degradację polszczyzny jako urzędowego języka, są moim zdaniem OCZY-
WISTYM AKTEM JEJ PIERWSZEGO ROZBIORU.
Jestem przekonany, że do mojej prośby przyłączy się cała Rada Języka Polskiego.
Treść tego listu przedstawię na jej najbliższym posiedzeniu plenarnym w dniu 5 XII
br. (godz. 1100 , Pałac Staszica w Warszawie). Byłbym ogromnie szczęśliwy, gdyby w
nim wziął udział przedstawiciel Kancelarii Pana Prezydenta.
Podpisał
prof. dr hab. Walery Pisarek
Honorowy Przewodniczący Rady Języka Polskiego
Popierając cytowany list, Rada Języka Polskiego opowiedziała się za tym,
aby Rzeczpospolita Polska wydatkowała pokaźne sumy na tłumaczenie ty-
sięcy norm na język polski. W praktyce koszty te musiałby ponosić budżet,
choć w teorii koszty normalizacji powinny ponosić zainteresowane instytucje
czy przedsiębiorstwa — tak czy inaczej w ostatecznym rachunku zapłaciliby
obywatele, czy to w formie podatków, czy w formie wyższych cen produk-
tów. Jest to jedyny przypadek, kiedy Rada Języka Polskiego zwróciła się —
chociaż pośrednio — do Prezydenta, można więc wnioskować, że ten sposób
wydatkowania społecznych funduszy uważa ona za najbardziej efektywny
sposób wspierania języka polskiego. Ciekawe, czy podzielają ten pogląd bo-
rykające się z kłopotami nansowymi wydawnictwa, jednostki badawcze i
dydaktyczne?
List prof. Pisarka nie przyniósł natychmiastowego efektu, ale Rada Języka
Polskiego była bliska osiągnięcia swojego celu, ponieważ w dniu 26.07.2002
Sejm uchwalił nową ustawę o normalizacji, wprowadzając do rządowego pro-
jektu poprawkę wymagającą tłumaczenia wszystkich norm na język polski.
Wstępny koszt realizacji postulatów Rady Języka Polskiego — tj. przetłuma-
czenie norm przewidzianych do wprowadzenia metodą uznaniową — szacowa-
no na około 20 mln zł. Dla porównania, w r. 2003 cały budżet Departamentu
Książki i Czytelnictwa Ministerstwa Kultury — przeznaczony na dotacje dla
prasy i książek, zakup literatury dla bibliotek itp. — miał wynosić nieco
ponad 3 mln zł36 .
Warto również pamiętać, że w przypadku tłumaczenia norm mamy do
czynienia z następującym dylematem. Jeśli będą tłumaczone przez niefa-
chowców, będą oczywiście pełne błędów i być może w ogóle bezużyteczne.
Jeśli natomiast będą tłumaczone przez specjalistów, to siłą rzeczy będzie
odbywać się to kosztem innych zadań, być może bardziej twórczych i poży-
tecznych, dla których ci specjaliści też są niezbędni. Przyjęcie zasady tłu-
maczenia wszystkich norm europejskich (przypominam, aktualnie przybywa
36 Cezary Polak. Cięcia przez dziurę. Gazeta Wyborcza 9.09.2002, s. 13.
21
ich około 1600 rocznie) byłoby zgodą na to, aby o tym, czym zajmują sie
polscy — często decytowi — specjaliści, decydowały europejskie komitety
normalizacyjne.
Nie należy również zapominać, że działalność normalizacyjna stanowi je-
den z najbardziej kontrowersyjnych i często krytykowanych aspektów dzia-
łalności Unii Europejskiej. Nie jest prawdą to, co pisze Artur Zawisza, autor
przyjętej przez Sejm poprawki37:
«[…] nie jest konieczne wprowadzenie do zbioru Polskich Norm wszystkich norm euro-
pejskich
[…] norm niepotrzebnych nie trzeba wprowadzać do zbioru w jakiejkolwiek wersji ję-
zykowej.»
Jak jasno wynika z cytowanych wyżej dokumentów sejmowych — niestety,
nieznanych nie tylko posłowi Zawiszy, ale i większości posłów — trzeba wpro-
wadzać również normy niepotrzebne, i zdrowy rozsądek nakazuje robić to jak
najmniejszym kosztem.
W trakcie debaty sejmowej poseł Zdzisław Podkański — współtwórca
ustawy o języku polskim — zadał następujące, jego zdaniem retoryczne py-
tanie38:
«Czy pan poseł sprawozdawca uważa, że będzie taniej, jeśli będą wszyscy tłumaczyli
normy i cały naród będzie płacił – bo przecież poszczególne rmy polskie będą pła-
ciły — czy też będzie taniej, jeśli raz się przetłumaczy i będzie ocjalny akt prawny
przetłumaczony przez biegłych, zatwierdzony jako dokument urzędowy?»
Używając określenia akt prawny poseł zdradza swoją nieznajomość treści pro-
jektu, gdzie —jak widzieliśmy — było jednoznacznie stwierdzone, że norma
aktem prawnym nie jest. Spróbujmy jednak odpowiedzieć na to nagrodzone
oklaskami pytanie na konkretnych przykładach. Pierwszy z nich to norma
europejska EN 1922:1997 Character repertoire and coding for internetwor-
king with Telex services. Została ona już przetłumaczona na język polski
([21]), więc można łatwo sprawdzić, że dotyczy ona podłączania do kompu-
tera dalekopisów (które obecnie najłatwiej spotkać w muzeach techniki) ze
szczególnym uwzględnieniem alfabetu greckiego. Przetłumaczenie tej nikomu
niepotrzebnej normy na język polski to ewidentne marnotrawienie pieniędzy,
ale pozostawienie takich norm w oryginale to dla posła Podkańskiego zagro-
żenie tożsamości narodowej, odejście od podstawowych wartości i naruszenie
interesu narodowego39.
Inny przykład to norma EN 13569:2001 Cabinet roller towels. Perfor-
mance requirement and processing, co normalizacyjni eksperci tłumaczą jako
czniki gabinetowe na rolce — wymagania użytkowe i konserwacja40. Je-
śli polscy producenci „ręczników gabinetowych” będą potrzebować polskiego
tłumaczenia tego dokumentu, to — wbrew temu, co sugeruje poseł Podkań-
ski — wcale nie muszą tłumaczyć tej normy wielokrotnie i niezależnie, lecz
37 Artur Zawisza. Taniej i lepiej. Rzeczpospolita nr 184(6261), 8.08.2002., s. C2.
38 http://orka2.sejm.gov.pl/Debata4.nsf/main/4926BF11
39 http://orka2.sejm.gov.pl/Debata4.nsf/main/3975430D
40 Patrz Normalizacja nr 3 rok 2002, s. 33. W rzeczywistości słowo cabinet oznacza
tu szafkę czy obudowę, co wyraźnie wynika z francuskiej wersji tytułu normy Serviettes
textiles essuie-mains en bobine pour distributeur. Critères de performance et traitement.
Swoją drogą processing itraitement to nie konserwacja, ale proces dezynfekcji ręcznika.
22
mogą wspólnie snansować jej przetłumaczenie przez „biegłych” Polskiego
Komitetu Normalizacyjnego (o jakości tłumaczeń mówiliśmy wcześniej). Spór
dotyczył tylko tego, czy norma ta może pozostać w oryginale do czasu, gdy
pojawi się rzeczywiste zapotrzebowanie na wersję polską.
Stanowisko posła Podkańskiego jest w pełni zgodne z poglądami prof.
Pisarka, który polemizując ze stanowiskiem Polskiego Komitetu Normaliza-
cyjnego pisze ([18], s.50)
«[…] realnym niebezpieczeństwem dla przyszłości polszczyzny jako języka obsługują-
cego wszystkie potrzeby Polaków jest możliwość wycofania się jej z którejś z dziedzin
gospodarki, techniki czy nauki. Ustawa o zmianie ustawy o normalizacji otwiera drogę
do tego rodzaju degradacji polszczyzny, nadając prezesowi PKN-u prawo decydowa-
nia, w jakich dziedzinach można zrezygnować z formułowania polskich norm po polsku.
Tymczasem nie tylko PKN, ale i żadna inna instytucja, nie wyłączając Sejmu, nie ma
moralnego prawa decydować, w jakiej dziedzinie można się obyć bez języka polskiego.»
Czy przyjęcie normy EN 13569:2001 w języku oryginału rzeczywiście spowo-
duje, że Polacy na temat ręczników zaczną rozmawiać po angielsku? Można
mieć w tym względzie poważne wątpliwości.
Jak wiadomo choćby z wspomnianej już wcześniej broszury Polszczyzna
w sieciach i zastosowaniach informatycznych ([33]), działanie Internetu jest
zdeniowane przez standardy (nie normy) zawarte w elektronicznych doku-
mentach nazywanych Request for Comment ([33], s. 6). Również funkcjono-
wanie tak ważnej usługi internetowej jak WWW (przez laików nawet utoż-
samianej z Internetem) jest określone przez własne standardy World Wide
Web Consortium. Zarówno standardy Internetu, jak i WWW są formułowane
wyłącznie w języku angielskim. Łatwo sprawdzić, że nie stworzyło to żadne-
go zagrożenia dla języka polskiego — wystarczy wejść do pierwszej lepszej
księgarni i przyjrzeć się zalewowi nie tylko tłumaczeń, ale i oryginalnych pol-
skojęzycznych publikacji na te tematy. Nie wydaje się też, aby z tego powodu
zagrożone były jakieś inne języki narodowe.
Ustawa o normalizacji z 26.07.2002 nie weszła w życie — moim zdaniem
na szczęście dla polszczyzny. Senat utrzymał możliwość wprowadzania norm
metodą okładkową i uznaniową, i w tej formie ustawa o normalizacji została
uchwalona przez Sejm w dniu 12.09.2002. Zacznie ona obowiązywać 1 stycznia
2003 r. — prof. Pisarek i Rada Języka Polskiego muszą dla konsekwencji
uznać to za drugi rozbiór polszczyzny.
6. Zakończenie
Jeden z członków Rady tak postrzega jej i swoją w niej rolę41
«Rada jest natomiast ciałem, któremu przypisana została wyjątkowa godność i au-
torytet, co sprawia, że ja jako członek Rady, np. czuję się szczególnie zaszczycony i
powołany do strzeżenia godności mojego języka ojczystego, godności rządzących nim
praw, godności językoznawstwa […]»
Pozostawiam ocenie Czytelników, jakie znaczenie dla godności polskiego ję-
zykoznawstwa mają opisane w artykule działania Rady.
41 Komunikat nr 2(9), s. 7.
23
Dla pełności obrazu trzeba obiektywnie stwierdzić, że Rada Języka Pol-
skiego bardzo chętnie odpowiada pisemnie na liczne pytania poprawnościowe.
Dobrym przykładem jest komunikat nr 2(9), w którym na Rada ze śmiertelną
powagą rozstrzyga kwestię, czy można używać słowa zajebisty w znaczeniu
bardzo dobry (s. 14)42; do sprawy tej Rada powraca również w komunikacie
nr 1(10) na s. 17. W związku z tym pozwolę sobie zakończyć swój artykuł
dwoma pytaniami:
Czy słowo demagogia dobrze określa działalność tych członków Rady,
którzy od lat straszą społeczeństwo groźbą wymarcia języka polskiego, a
jednocześnie nigdy nie podają żadnych dowodów, że groźba ta jest realna?
Czy słowo histeria dobrze określa sytuację, w której epitet PIERWSZY
ROZBIÓR POLSZCZYZNY używany jest zamiast rzeczowej argumentacji?
Mam nadzieję, że również otrzymam odpowiedź pisemną.
Literatura
[1] Mirosław Bańko (red. nacz.). Inny słownik języka polskiego PWN. Wydaw-
nictwo naukowe PWN: Warszawa 2000. Cytowane na s. 16
[2] Ryszard Bańkowicz. Polska norma. Rzeczpospolita — Magazyn nr 11(192),
17.03.2000, s. 14. Cytowane na s. 17
[3] Janusz S. Bień: Jak powstaje polska norma. Transliteracja cyryli-
cy (PN-ISO 9-2000). Elektroniczny Biuletyn Informacyjny Bibliotekarzy,
nr 8/2000 (16), wrzesień 2000 (http://www.ebib.pl/biuletyn-ebib/
16/a.php?bien). Wersja autoryzowana https://www.researchgate.net/
publication/37686765.Cytowane na s. 13, 15
[4] Janusz S. Bień. [O informatyce i przyszłości polszczyzny]. Stanisław Gaj-
da (red.), Językoznawstwo w Polsce. Stan i perspektywy. Opole 2003, s.
81–93. https://www.researchgate.net/publication/40006332.Cytowa-
ne na s. 8
[5] Jarosław Deminet. Pasjonat komputerowy w konferencji spowolnionej.
PCKurier nr 23 z 13.11.2000, s. 56–57. Cytowane na s. 14
[6] ECMA-94. 8-bit Single-Byte Coded Graphic Character Sets — Latin Alphabets
No. 1 to No. 4. Second edition (June 1986). http://www.ecma.ch.Cytowane
na s. 9
[7] EN 1923:1998. European Character Repertoires and their Coding — 8 bit
single byte coding. Cytowane na s. 18
[8] Grzegorz Giżycki. Sprostowanie. Rzeczpospolita nr 50(5520), 29.02.2000, s.
A10. Cytowane na s. 17
[9] Barbara F. Grimes (ed.). Ethnologue. 14th Edition. Summer Institute of Lin-
guistics 2001. http://www.ethnologue.com.Cytowane na s. 3
[10] ISO/IEC Guide 21. Adoption of International Standards as regional or na-
tional standards. Second edition 1999. Cytowane na s. 10
[11] ISO/IEC 2382:27:1994(E/F). Information technology — Vocabulary — Part
27: Oce automation. First edition, 1994-12-15. Cytowane na s. 15
[12] [I.K.]. Polski komitet niegospodarności. Rzeczpospolita nr 44 (5514),
22.02.2000, s. A4. Cytowane na s. 16
[13] [M.K.]. W jakim języku będziemy mówić za 200 lat? Gazeta Studencka nr
5/14, 19.02.1998, s. 7 (ISSN 1427-2601). Cytowane na s. 4
42 Patrz także Język Polski LXXXI nr 5 (listopad-grudzień 2001) s. 395.
24
[14] Piotr Mostowik, Wojciech Żukowski. Ustawa o języku polskim. Komentarz.
Wydawnictwo Prawnicze LexisNexis: Warszawa 2001. Cytowane na s. 4, 5, 8
[15] Słownictwo znormalizowane. Technika informatyczna. Polski Komitet Nor-
malizacyjny: Warszawa 1999. Cytowane na s. 14, 15, 16
[16] [Ż.S]. Paragrafem w polszczyznę. Rzeczpospolita nr 251 (6024), 26.10.2001,
s. C4. Cytowane na s. 4
[17] Walery Pisarek. Prawne ramy troski o język. [W:] Jan Miodek, red. O zagro-
żeniach i bogactwie polszczyzny, Wrocław 1996, s. 47–67. Cytowane na s. 2,
20
[18] Walery Pisarek. Prawne uwarunkowania rozwoju języka. Język Polski LXXXI
z. 4, wrzesień–październik 2001. Cytowane na s. 20, 23
[19] PN-ISO 9:2000 Informacja i dokumentacja — Transliteracja znaków cyrylic-
kich na znaki łacińskie — Języki słowiańskie i niesłowiańskie.Cytowane na
s. 13
[20] PN-EN 1923:2000. Technika informatyczna. Europejskie repertuary znaków i
ich kodowanie. Kodowanie za pomocą 8-bitowego pojedynczego bajtu. Cyto-
wane na s. 9, 18
[21] PN-EN 1922:2001. Technika informatyczna. Repertuar znaków i kodowanie w
zastosowaniu do współpracy z usługami teleksowymi.Cytowane na s. 9, 22
[22] PN-91/T-01016.12. Przetwarzanie informacji i komputery. Terminologia.
Urządzenia peryferyjne (PN-ISO/IEC 2382-12:1988). Cytowane na s. 16
[23] PN-ISO 639-2:2001. Kody nazw języków. Kod trzyliterowy.Cytowane na s. 17
[24] PN-ISO/IEC 2382-23:1996. Technika informatyczna. Terminologia. Przetwa-
rzanie tekstu.Cytowane na s. 15
[25] PN-ISO/IEC 2382-27:1998. Technika informatyczna. Terminologia. Automa-
tyzacja prac biurowych.Cytowane na s. 15, 16
[26] PN-ISO 10011-1:1994. Wytyczne do auditowania systemów jakości. Audito-
wanie.
[27] PN-ISO 10011-1:1994. Wytyczne do auditowania systemów jakości. Kryteria
kwalikowania auditorów systemów jakości.
[28] PN-ISO 10011-1:1994. Wytyczne do auditowania systemów jakości. Zarządza-
nie programami auditów.Cytowane na s. 12
[29] PN-ISO 10241:1997. Normy terminologiczne. Opracowanie i układ.Cytowane
na s. 12
[30] PN-ISO/IEC 8859-2:2001. Technika informatyczna. Zestaw znaków gracz-
nych w jednobajtowym kodzie 8-bitowym. Alfabet łaciński nr 2.Cytowane na
s. 12
[31] Jerzy Podracki (red.). Wielki słownik ortograczno-eksyjny. Bertelsmann:
Warszawa 2001. Cytowane na s. 16
Cytowane na s. 9, 17, 18
[32] Edward Polański (red. nauk.). Nowy słownik ortograczny PWN wraz z zasa-
dami pisowni i interpunkcji. Wydawnictwo Naukowe PWN: Warszawa 1996.
Cytowane na s. 14
[33] Polszczyzna w sieciach i zastosowaniach informatycznych. Rada Języka Pol-
skiego: Kraków 1998. Cytowane na s. 7
[34] Przewodnik nr 21.Wprowadzanie norm międzynarodowych do norm regional-
nych/krajowych. PKN: Warszawa 1999. Cytowane na s. 9, 23
Cytowane na s. 10
[35] Reguły Prac Normalizacyjnych. RPN-011. Normy terminologiczne. Polski Ko-
mitet Normalizacyjny: Warszaw 1995. Cytowane na s. 16
[36] [UNESCO]. Wskazówki dotyczące opracowywania artykułów naukowych
25
przeznaczonych do opublikowania — Rozszerzony Kodeks Dobrych Obycza-
jów w publikacjach naukowych. Instytut Informacji Naukowo-Technicznej i
Ekonomicznej: Warszawa 1969. Cytowane na s. 2
Abstract
Honorary Chairman of the Council of Polish Language Prof. Walery Pisarek
claims that introducing in Poland the European and international standards
by endorsement and cover sheet methods constitutes a danger analogical to the
partition of Poland in 1772. His claim is strongly supported by other members
of the Council. The author disagrees with the Council and presents arguments
against translating all the standards into Polish.
26
7. Uwagi do wersji elektronicznej
Niniejszy artykuł został opublikowany w Pracach Filologicznych (tom
XLVIII, r. 2003 r., s. 33–62) i jest udostępniony w Internecie za zgodą Re-
dakcji.
Wcześniej — w grudniu 2002 r. — był on złożony do druku w Biulety-
nie Polskiego Towarzystwa Językoznawczego, ale jego redakcja większością
głosów uznała, że jest zbyt rozwleły i przeładowany szczególikami, w sumie
zdecydowanie za długi i w tej formie nie może być opublikowany.
Wersja elektroniczna tego artykułu, która była dostępna pod adresami
http://www.orient.uw.edu.pl/~jsbien/publikacje/JSB-BPTJ02.*
http://www.mimuw.edu.pl/~jsbien/publikacje/JSB-BPTJ02.*
została uaktualniona 19 sierpnia 2004 r.. Zmiany dotyczyły adresów biblio-
gracznych i internetowych, dodano również odnośniki do elektronicznej wer-
sji Komunikatów Rady Języka Polskiego dostępnych wówczas w formacie
DjVu pod adresem http://www.mimuw.edu.pl/polszczyzna/RJP/. Ze wzglę-
du na istotne zmiany zawartości witryny Rady Języka Polskiego dodano
odnośniki do kopii witryny z okresu przygotowywania artykułu. Zmienio-
no również układ typograczny w celu upodobnienia go do tekstu z Prac
Filologicznych (numery stron wersji elektronicznej nie są jednak zgodne z
numerami stron wersji drukowanej).
Ta wersja była dostępna pod adresem http://www.mimuw.edu.pl/~jsbien/
publ/PTJ02/
W 2016 r. ze względu na likwidację witryny Komputery i polszczyzna
archiwalne wersje stron zostały przeniesione do Internet Archive i odno-
śniki do nich odpowiednio uaktualnione. Zwerykowano też i w razie po-
trzeby uaktualniono również pozostałe odsyłacze oraz dodano nowe do zdy-
gitalizowanych w międzyczasie zeszytów Języka Polskiego. Zmodykowany
tekst był dostępny w Bibliotece Cyfrowej Katedry Lingwistyki Formalnej,
ale w związku z planami zlikwidowania tej biblioteki został on umieszczony
również na prywatnej witrynie https://sites.google.com/view/jsbien/
wybrane-teksty/bc135.
W 2019 r. odsyłacze zostały ponownie zwerykowane i w razie potrze-
by uaktualnione, wprowadzono też drobne ulepszenia redakcyjne (w szcze-
gólności usunięto niecytowane pozycje wykazu literatury, co spowodowało
zmianę numeracji). Tekst jest obecnie dostępny pod wspomnianym wyżej
adresem oraz na witrynie ResearchGate (https://www.researchgate.net/
publication/40006327).
... Młodzi czytelnicy, dla których ten okres to już historia, mogą wyrobić sobie własny pogląd na sprawę na podstawie faktów opisanych np. w moim artykule [Bień 2003b] lub zapoznać się z przeglądem prasy [Sinielnikoff 1996]. ...
... Jak już pisałem [Bień 2003b], uchwała ta budzi różne wątpliwości: a) w momencie podejmowania uchwały nie było prawdą, że w tytułach czasopism każdy wyraz odmienny wchodzący w ich skład jest pisany wielką literą (pisano wówczas np. "Mówią wieki", "Dookoła świata"); b) tytuł strony internetowej to pojęcie techniczne i oznacza zawartość pola TITLE w pojedynczym pliku HTML, stosowanie reguły dałoby w efekcie w przypadku własnych stron Rady dziwaczną i sprzeczną z praktyką pisownię postaci Uchwały Ortograficzne RJP, Z Stronę tę można nadal obejrzeć w Archiwum Internetu 7 ; zmieniona uchwała nie została opublikowana w "Komunikatach". ...
Article
Full-text available
Twenty years of the Council for the Polish Language: the orthographic resolutions and language which is “correct, good, ethical and aesthetical” The paper presents a detailed analysis of the orthographic resolutions of the Council for the Polish Language at the Presidium of the Polish Academy of Sciences, some back - ground information is also provided. The conclusion is that the resolutions and other opinions of the Council are not formulated in the satisfactory way. Although the Council claims to support the language which is “correct, good, ethical and aesthetical”, such features are not exemplified in the texts discussed in the paper.
  • Ryszard Bańkowicz
  • Polska Norma
Ryszard Bańkowicz. Polska norma. Rzeczpospolita — Magazyn nr 11(192), 17.03.2000, s. 14.
RPN-011. Normy terminologiczne. Polski Komitet Normalizacyjny: Warszaw
  • Reguły Prac
Reguły Prac Normalizacyjnych. RPN-011. Normy terminologiczne. Polski Komitet Normalizacyjny: Warszaw 1995.
Wielki słownik ortograficzno-fleksyjny. Bertelsmann: Warszawa 2001. Cytowane na s
  • Jerzy Podracki
Jerzy Podracki (red.). Wielki słownik ortograficzno-fleksyjny. Bertelsmann: Warszawa 2001. Cytowane na s. 16
Ethnologue. 14th Edition Summer Institute of Linguistics
  • Barbara F Grimes
Barbara F. Grimes (ed.). Ethnologue. 14th Edition. Summer Institute of Linguistics 2001. http://www.ethnologue.com.
Pasjonat komputerowy w konferencji spowolnionej
  • Jarosław Deminet
Jarosław Deminet. Pasjonat komputerowy w konferencji spowolnionej. PCKurier nr 23 z 13.11.2000, s. 56-57. Cytowane na s. 14
Transliteracja cyrylicy (PN-ISO 9-2000) Elektroniczny Biuletyn Informacyjny Bibliotekarzy
  • S Janusz
  • Bień Jak Powstaje Polska Norma
Janusz S. Bień: Jak powstaje polska norma. Transliteracja cyrylicy (PN-ISO 9-2000). Elektroniczny Biuletyn Informacyjny Bibliotekarzy, nr 8/2000 (16), wrzesień 2000 (http://www.oss.wroc.pl/biuletyn/ebib16/). Wersja autoryzowana dostępna w Internecie w formacie Postscript, PDF i HTML (http://www.mimuw.edu.pl/~jsbien/publikacje/cyrylica/.
Prawne uwarunkowania rozwoju języka
  • Walery Pisarek
Walery Pisarek. Prawne uwarunkowania rozwoju języka. Język Polski LXXXI z. 4, wrzesień-październik 2001
[O informatyce i przyszłości polszczyzny] Stanisław Gajda (red.), Językoznawstwo w Polsce. Stan i perspektywy
  • S Janusz
  • Bień
Janusz S. Bień. [O informatyce i przyszłości polszczyzny]. Stanisław Gajda (red.), Językoznawstwo w Polsce. Stan i perspektywy. Opole 2003, s. 81-93. http://www.mimuw.edu.pl/~jsbien/publ/JwP03/.
Ustawa o języku polskim. Komentarz. Wydawnictwo Prawnicze LexisNexis: Warszawa
  • Piotr Mostowik
  • Wojciech Żukowski
Piotr Mostowik, Wojciech Żukowski. Ustawa o języku polskim. Komentarz. Wydawnictwo Prawnicze LexisNexis: Warszawa 2001. Cytowane na s. 4, 5, 8