ArticlePDF Available

Biografilia: przypadek Petera Ackroyda

 BIOGRAFIEteksty drugie 2019 / 1
Ewa Kraskowska
– profesorka w Insty-
tucie Filologii Polskiej
Uniwersytetu im.
Adama Mickiewicza
w Poznaniu. Specjali-
zuje się w badaniach
nad pisarstwem ko-
biet i nad przekładem
literackim. Ostatnio
opublikowała książkę
„Tyłem, ale naprzód”.
Studia i szkice
o Themersonach
(Poznań 2018). Pod jej
kierunkiem powstała
monografia zbiorowa
Polskie pisarstwo
kobiet w wieku XX:
procesy i gatunki, sytu-
acje i tematy (2015).
I
Terminem „biografilia” posłużyła się Cora Kaplan jako
tytułem jednego z rozdziałów swojej książki Victoriana.
Histories, Fictions, Criticism opublikowanej w 2007 roku.
Z kolei występujące w tytule owej książki „wiktoriana”
to pojemne określenie odnoszące się do różnych przeja-
wów nurtu neo- (albo, jak wolą niektórzy, post-) wikto-
riańskiego we współczesnej kulturze anglosaskiej. Nurt
ten szeroko płynie w beletrystyce, w sztuce filmowej i te-
atralnej, w pisarstwie historycznym i w dyskursie aka-
demickim, znakomicie funkcjonuje i w obiegu wysoko-
artystycznym, i w popkulturze, choć największe sukcesy
święci w kulturze tzw. middlebrow – średniego lotu. Jego
początków można się doszukiwać w latach 60. ubiegłego
wieku: w powieściach Wide Sargasso Sea (1966, pol. Szerokie
morze Sargassowe) Jean Rhys i The French Lieutenant’s Women
(1969, pol. Kochanica Francuza) Johna Fowlesa, postrzega-
nych przez krytykę literacką w kontekście postmoderni-
stycznym. Wespół z takimi komponentami, jak dyskurs
postkolonialny i feministyczno-genderowo-queerowy
– z którymi od samego początku wchodzi w tematyczne,
Biografilia: przypadek Petera Ackroyda
Ewa Kraskowska
teksty drugie 2019, nr 1, s . 28–40
DOI: 10.18318/td.2019.1.3 | OR CID: 0000-0003-4316-1675
http://rcin.org.pl
EWA KRASKOWSKA BIOGRAFILIA: PRZYPADEK PETERA ACKROYDASZKICE
ideowe i estetyczne alianse – w latach 80. i 90. neowiktorianizm wkroczył do
mainstreamu anglojęzycznej literatury i sztuki, odmieniając jej oblicze i trwa-
jąc w niej do dziś. Jednym z jego aspektów jest rzeczona biografilia rozumiana
przez Kaplan jako entuzjastyczna wręcz w naszych czasach „moda” (vogue)
i „potrzeba” (urge) powrotu do pisarstwa biograficznego nawiązującego do
XIX-wiecznych wzorców gatunku. W dzisiejszych biografiach literackich (tzn.
mających za przedmiot żywot pisarza lub pisarki) – twierdzi Kaplan – doko-
nuje się odrodzenie wielkiego realizmu i triumfalne zmartwychwstanie auto-
ra jako bohatera zbiorowej wyobraźni, lekkomyślnie uśmierconego pół wieku
temu przez Barthes’a i Foucaulta. Jej zdaniem w istocie książka biograficzna
zastępuje współczesnym czytelniczkom i czytelnikom klasyczną powieść re-
alistyczną, a wpływ biografilii rozszerza się na różne inne formy prozatorskie
opatrywane przez krytyków i badaczy wspólnym mianem biofikcji1.
Związek sztuki biografii z epoką wiktoriańską w kulturze anglosaskiej
był wielowymiarowy i promieniował na czasy późniejsze, modernistyczne.
Bodaj najlepiej jest on uchwytny, gdy pod tym kątem przyjrzeć się twórczej
konstelacji osobowej, w której centrum znajduje się Virginia Woolf. Jej ojciec,
sir Leslie Stephen, reprezentuje w tejże konstelacji konserwatywną tradycję
biografistyki XIX-wiecznej. Należał on do brytyjskiej elity intelektualnej
drugiej połowy XIX wieku, był pisarzem, historykiem filozofii, krytykiem
literackim i wykładowcą Trinity College w Cambridge, a jako biogra zasłynął
m.in. książkami o Samuelu Johnsonie, Aleksandrze Pope, Jonathanie Swif-
cie i George Eliot. Począwszy od 1882 roku, był intensywnie zaangażowany
w wielki projekt leksykograficzno-biograficzny wydawnictwa Smith, Elder,
& Co. – redakcję, wspólnie z Sidneyem Lee, Narodowego Słownika Biograficz-
nego (Dictionary o National Biography). W sumie do roku 1901, kiedy to projekt
sfinalizowano, ukazały się aż sześćdziesiąt trzy woluminy i trzy suplementy,
do których hasła (w liczbie 27 236, z czego 3,5% dotyczyło kobiet) napisało
sześciuset czterdziestu siedmiu autorów, sam zaś Stephen, mający naturę
ekstrawertyczną i wybuchową, nieraz głośno złorzeczył pod adresem „prze-
klętego słownika”
2
. W cieniu owego monumentalnego i skomplikowanego
1 C. Kaplan Victoriana. Histories, Fictions, Criticism, Edinburgh University Press, Edinburgh 2007,
s. 7-8, 37 -84.
2 Informacje o DNB zaczerpnęłam z książki Juliette Atkinson Victorian Biography Reconsidered:
a Study of Nineteenth-Century ‘Hidden Lives’, Oxford University Press, Oxford–New York 2010.
Korzystam tu również z mojego artykułu Virginia Woolf i sztuka biografii, „Magazyn Literacki.
Dodatek do Tygodnika Powszechnego” 2011 nr 3/4. Spośród przedwiktoriańskich biografii naj-
ważniejsz ym osiągnięciem, in spirującym ży wotopisarstwo pó źniejszych epok , jest oczywi ście
http://rcin.org.pl
 BIOGRAFIEteksty drugie 2019 / 1
logistycznie, metodologicznie i merytorycznie przedsięwzięcia upływało
dzieciństwo i młodość przyszłej autorki Pani Dalloway.
Na przeciwległych krańcach Woolfiańskiej konstelacji znajdziemy Lyttona
Stracheya – chyba najbardziej ekscentryczną postać i tak przecież mocno
queerowej grupy Bloomsbury, homoseksualistę, a w pewnym momencie cał-
kiem poważnego kandydata na męża Virginii. Za sprawą wydanej w roku 1918
książki Eminent Victorians autor ten odmienił oblicze bryty jskiej biografistyki,
przenosząc ją z dziedziny pisarstwa naukowego do beletrystyki. Wychodząc
z założenia, że dzieje epoki wiktoriańskiej nie są możliwe do napisania z po-
wodu zbyt wielkiego natłoku informacji zmagazynowanych w trakcie jej
trwania, Strachey uznał, iż rozsądny historyk powinien zrezygnować z am-
bicji tworzenia skrupulatnej narracji całościowej i przyjąć strategię bardziej
subtelną, ujmując przedmiot z niespodziewanej strony, z boku lub z tyłu,
oświetlając ukryte zakamarki. „Podjąłem próbę ukazania nowoczesnemu oku
pewnej wizji epoki wiktoriańskiej za pośrednictwem biografii. […] chcia-
łem tę epokę raczej zilustrować niż wyjaśnić” – pisał we wstępie do swojego
dzieła
3
, w którym zawarł sylwetki czterech skrajnie różnych, a reprezenta-
tywnych dla epoki postaci: katolickiego konwertyty kardynała Manninga,
prekursorki pielęgniarstwa Florence Nightingale, uczestnika amerykańskiej
wojny domowej generała George’a Gordona i wybitnego pedagoga Thomasa
Arnolda. W podobnym, mocno anegdotycznym stylu, ze sporą domieszką
wchodzącej wówczas w modę psychoanalizy, utrzymana była kolejna z jego
książek, wydana trzy lata później biografia królowej Wiktorii, oraz nieco póź-
niejsza Elżbieta i Essex (obie ukazały się po polsku w 1937 roku, wznowiono
je w latach 1960 i 1958).
I wreszcie sama Virginia Wool jako biografistka. Rzadko się dziś pamięta,
że ma ona na koncie książkę poświęconą innemu bloomsburczykowi, mala-
rzowi i krytykowi Rogerowi Fry’owi, którą napisała po jego śmierci w roku
1934. Pracę nad nią rozpoczęła cztery lata później, a rzecz ukazała się drukiem
w roku 19404. W pochodzącym z tego okresu eseju Sztuka biografii pisała:
Life of Samuel Johnson z roku 1791, autorstwa zaprzyjaźnionego z wielkim pisarzem i leksy-
kografem Jamesa Boswella (pol. Żywot doktora Samuela Johnsona, przeł. T.J. Dehnel, Warsza-
wa 1962).
3 L.Strachey Eminent Victorian s, The Echo Library, Teddingt on 2006, s. 1 [prze ł. E.K.].
4 V. Woolf Roger Fr y: A Biography, Hogarth Press, London 1940. W tym miejscu warto przypo-
mnieć, że dwa spośród opublikowanych przez Woo lf utwo rów powieściowych no szą podtytuł
a biography. Są to Orlando i Flush, wyróżniające się na tle dorobku prozatorskiego autorki Fal
http://rcin.org.pl
EWA KRASKOWSKA BIOGRAFILIA: PRZYPADEK PETERA ACKROYDASZKICE
Biografię robi się z pomocą przyjaciół i faktów, powieść tworzy się bez
jakichkolwiek restrykcji poza tymi, jakich spodoba się przestrzegać da-
nemu artyście z powodów, które jemu wydają się słuszne. To pewna
różnica i mamy powody przypuszczać, że w przeszłości biografowie
nie tylko poznali tę różnicę, ale także odczuli jej bezwzględność. […]
Przypuśćmy, na przykład, że nasz geniusz był człowiekiem niemoralnym,
nieznośnym i ciskał za pokojową butami. Wdowa powie: „A jednak ko-
chałam go, był ojcem moich dzieci, toteż czytelnik, który uwielbia jego
książki, pod żadnym pozorem nie może zostać rozczarowany. Proszę
to zatuszować, pominąć”. I biogra posłucha. Dlatego większość wik-
toriańskich biografii przypomina przechowywane dziś w Westminster
Abbey woskowe figury, które kiedyś niesiono ulicami w orszaku pogrze-
bowym – figury obdarzone tylko ulizanym podobieństwem do zmarłego
leżącego w trumnie.5
W świetle perypetii sądowych, jakie przydarzają się współczesnym biogra-
fom i biografkom stosunkowo niedawno zmarłych osobistości, powyższy ko-
mentarz Wool nie traci żywej aktualności. Jednak w odniesieniu do pisanych
w naszych czasach żywotów postaci historycznych obowiązują już całkiem
inne trendy, których dobrą ilustracją jest przypadek Petera Ackroyda – autora,
dla którego biografia stała się gatunkiem koronnym i totalnym.
II
Twórczość Petera Ackroyda (rocznik 1949) można postrzegać w jednym kon
-
tinuum z pisarstwem Virginii Wool i T.S. Eliota, co nie oznacza zresztą, że
potomność przyzna mu rangę literacką równą tej, którą cieszy się tych dwoje.
Problemem autora Dickensa i Chattertona stało się bowiem to, iż od dłuższego
czasu rozmienia on swój wielki talent na drobne, daje się wchłonąć rynko-
wi i produkuje kolejne książki (w rodzaju choćby biografii Hitchcocka czy
Chaplina) już nie dla sztuki, lecz najwyraźniej pod publikę i w celach komer-
cyjnych. Żywiąc dlań wszakże nieustającą estymę i czytelniczą słabość, tym
wątkiem zajmować się nie będę. Stawiam jego nazwisko w jednym rzędzie
zarówno tem atem, jak i formą. Ona sam a pisała o nich w dzienniku j ako o trifles – bł ahostkach
– mając na myśli i ch żartobliwość i f antastycznoś ć.
5 V. Woolf Pochyła wieża, przeł. E. Życ ieńska, Warszawa 19 77, s. 330-33 1.
http://rcin.org.pl
 BIOGRAFIEteksty drugie 2019 / 1
z największymi osobistościami brytyjskiego modernizmu, mając na myśli
szereg cech wspólnych ich utworom i postawom twórczym.
Więc, po pierwsze, Londyn – wszyscy troje zanurzeni są w klimatach tego
miasta i jako jego mieszkańcy, i jako piewcy londyńskości, co w przypadku
Ackroyda przybiera formę iście zachłanną: o czymkolwiek on pisze, zawsze
pisze o Londynie. Polski badacz twórczości Petera Ackroyda, Tomasz Nie-
dokos z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, rozpatruje tę szczególną
monotematyczność autora Manifestu dla Londynu jako główny wyznacznik
jego myślenia o kulturze angielskiej w ogóle; Londyn to dlań miejsce, gdzie
„wyobraźnia angielska i w konsekwencji angielska kultura mogą być ogląda-
ne i analizowane in statu nascendi, w najbardziej żywotnych i dynamicznych
przejawach, w dziełach londyńskich «luminarzy» i «wizjonerów»”6.
Po drugie – awangardowość i eksperymentowanie z formą. Jeśli idzie
o Wool i Eliota, kwestia ta nie wymaga dopowiedzenia, natomiast awan-
gardowość Ackroyda najlepiej widać w kontekście lat 70. i 80. XX wieku,
kiedy to był on młodym, szybko zdobywającym rozgłos autorem najpierw
utworów poetyckich pisanych pod wpływem nowojorczyków Johna Ashbe-
ry’ego, Franka O’Hary i Kennetha Kocha, następnie krytykiem i redaktorem
literackim tygodnika „Spectator”, by wreszcie zadebiutować jako prozaik
w roku 1982 powieścią The Great Fire o London (intertekstualnie związaną
z Małą Dorrit Charlesa Dickensa) i od tego momentu z zadziwiającą płod-
nością oddawać do druku kolejne dzieła. Ackroyd miał wówczas za sobą
dwuletnie (1971-1973) stypendium w Yale, owej mekce amerykańskiego
dekonstrukcjonizmu i postmodernizmu, i wpływ tej szkoły na rozwój jego
pisarstwa jest nie do przecenienia. Z lat 70. pochodzą jeszcze pisane przezeń
pod wpływem French Theory, a chłodno przyjęte w Wielkiej Brytanii Notes for
a New Culture, studium Ezra Pound and His World oraz znamienna, jak się miało
okazać, książka Dressing Up, Transvesticism and Drag: The History o an Obsession.
Znamienna, gdyż – i to po trzecie – wątki kampowe i queerowe, charakte-
rystyczne dla subkultury bloomsburczyków i dla samej Woolf, nieco słabiej
wyczuwalne u Eliota7, weszły na stałe do literackiego uniwersum Ackroyda,
6 T. Niedokos Th e Concept of English Cultur e in the Cultural Biographie s of Peter Ackroyd, Wydaw-
nictwo KUL, Lublin 2011, s. 64 [przeł. E.K.] A Manifesto for London to jeden z esejów o tematy-
ce londyńskiej zebranych w P. Ackroyd The Collection, ed. by T. Wright, Vintage, London 2002.
Z tego zbioru pochodzi również cytowany pr zez Niedokosa tekst Ackroyda London Luminaries
and Cockney Visionaries.
7 Można zwrócić uwagę chociażby na występując ą w Ziemi jałowej post ać Tejrezjasza, który tak
jak Orlando/Orlanda z powieści Woolf jest i mężczyzną, i kobietą oraz zna przeszłość i przy-
http://rcin.org.pl
EWA KRASKOWSKA BIOGRAFILIA: PRZYPADEK PETERA ACKROYDASZKICE
łącząc się płynnie z londyńskością i pisarskim eksperymentatorstwem
8
. Jego
najnowsza niepowieściowa książka to Queer Ci: Gay London from the Romans
to the present day (2017). Twórczość Ackroyda ewoluowała od zainteresowania
wysokim modernizmem, przez własną dojrzałą fazę postmodernistyczną, by
w XXI wieku stopniowo od postmodernizmu odchodzić w kierunku z jednej
strony coraz bardziej popularyzatorskich projektów (w rodzaju zakrojonej
na sześć obszernych tomów The History o England), a z drugiej – postpost-
modernistycznych koncepcji silnego autorstwa, przejawiających się choćby
w tworzeniu wyrazistej marki pisarskiej. Pisarz wyraźnie oddala się od meta-
fikcji, dając pierwszeństwo historiografii, a równolegle z tym procesem daje
się zauważyć w jego postawie swoisty zwrot postsekularny – o czym będzie
mowa pod koniec tego artykułu.
W roku 1984 ukazała się druga – po wczesnym studium o Poundzie –
z książek biograficznych Petera Ackroyda, rozpoczynająca serię żywotów
wielkich londyńczyków jego autorstwa: T.S. Eliot. Została przyjęta z dużym
aplauzem i nagrodzona Whitbread Award for Biography. Od tej pory proza
powieściowa i proza biograficzna nieustannie się w jego dorobku przeplatają,
a raczej splatają w jeden wielce złożony wzór
9
, w którym funkcję strukturalnej
kanwy pełnią polifoniczność i intertekstualność – cechy, które na gruncie
modernizmu najpełniej objawiły się nie gdzie indziej, jak właśnie w Ziemi
jałowej Eliota. W poemacie tym spożytkowany został również chwyt, który
u Ackroyda zagości na stałe, mianowicie łączenie współczesnych planów
czasowych z odległą przeszłością, wskazywanie między nimi znaczących
analogii i tożsamości, wielka projekcja diachronii w synchronię, wskutek
której to, co przeszłe, nigdy nie jest do końca minione, bo zawsze prześwituje
szłość . Cross-dressing jest kluczowym motywem powieści Ackroyda Dan Leno i G olem z Lime-
house, a wędrówkę poprzez wieki uprawia wszak on sam, czy też raczej jego autorskie i narra-
torskie pe rsony.
8 Moja znajomość ogólnych faktów biobibliograficznych związanych z Ackroydem pochodzi
z tak wielu różnych źródeł (prasa papierowa i internetowa, opracowania akademickie, wywia-
dy, parateksty itd.), że trudno byłoby mi za każdym razem wskazywać konkretne odwołania.
Pozwolę sobie więc na użytek tego ar tykułu z nich zrezygnować. Nie dotyczy to oczywiście
rozpoznań o charakte rze interpretacyjno-ba dawczym.
9 Co ciekawe i, jak mi się zdaje, warte odnotowania, zawsze są to biografie rodzaju męskiego,
choć przecież bez trudu można znaleźć wybitne autorki związane z Londynem – od George
Eliot i Virginii Woolf poczynając – o których Ackroyd mógłby pisać. Jest to o tyle uderzające,
że analizowana przez Corę Kaplan współczesna „biografilia” charakteryzuje się m.in. właśnie
wzmożonym zainteresowaniem dla ży wotów kobiecych.
http://rcin.org.pl
 BIOGRAFIEteksty drugie 2019 / 1
przez teraźniejszość. Ackroydowski narrator stale będzie wypatrywał takich
prześwitów, tajemniczych i często groźnych miejsc, kanałów, przez które
z łatwością można się osunąć w inny czas. Tak dzieje się choćby w powieści
Dom doktora Dee, gdzie tytułowe lokum, czyli niewielka kamienica w londyń-
skiej dzielnicy Clerkenwell odziedziczona przez współczesnego bohatera
i zarazem pierwszoosobowego narratora, zachowało ślady zamieszkiwania
przez słynnego alchemika i astrologa z epoki elżbietańskiej, Johna Dee – po-
stać najzupełniej historyczną. Co z tego wynika, zdradzać nie będę, gdyż jest
to thriller gotycki i nie należy jego fabuły spoilerować.
Ackroyd pojmuje przeszłość na modłę postmodernistyczną – jako dys-
kursywny konstrukt i wytwór narracji, które można czytać tak, jak narracje
fikcjonalne – ale zarazem arystoteliańską: mimesis, którą dlań jest powieść,
„prawdziwsza” jest od historiografii, którą reprezentuje tradycyjne pisarstwo
biograficzne. Dlatego biografistykę trzeba upowieściowić. T.S. Eliot rozpoczął
serię książek, które stały się znakiem markowym Ackroyda. Są wśród nich
dzieła bez mała monumentalne, jak Dickens, Blake, The Life o Thomas More czy
Shakespeare: The Biography, ale także tzw. brie lives: Chaucer, J.M.W.Turner, Newton,
Poe: A Life Cut Short, Wilkie Collins i wspomniane już tu Hitchcock oraz Chaplin.
Objawił się on w nich jako twórca własnej, oryginalnej formuły żywotopi-
sarstwa, a najwybitniejszą jej realizacją stał się ponadtysiącstronicowy tom
o Charlesie Dickensie z 1990 roku.
Jednym z chwytów chętnie stosowanych przez Ackroyda jest imitowanie
stylu pisarzy, o których opowiada, stąd w opiniach krytyków, zwłaszcza tych
prasowych, dorobił się on miana brzuchomówcy (ventriloquist). Sposób ten
wypróbowywał z dobrymi efektami na gruncie powieściowym w takich dzie-
łach jak choćby The Last Testament o Oscar Wilde (1983) czy Chatterton (1987).
Przeniesiony do narracji o życiu i twórczości, skutkował on kontrowersyjną
dla niektórych odbiorców literaturyzacją gatunku, wzmacnianą dodatko-
wo wkomponowywaniem w tekst biografii fragmentów o jawnie fikcyjnym
charakterze. Tak dzieje się przede wszystkim w Dickensie, gdzie tekst głów-
ny przetykany jest licznymi wstawkami retorycznymi tudzież udramaty-
zowanymi scenkami w rodzaju rozmowy „autora” (Ackroyda) z Dickensem
w londyńskim metrze czy dialogów między postaciami z różnych powieści
tego ostatniego. Cora Kaplan, która nader sceptycznie odnosi się do takich
chwytów, nazywa je „minipsychodramami” i uważa, że jest to „niezręczny
ukłon w stronę postmodernistyczności współczesnej biografii”10. Głównie
10 Kaplan Victoriana…, s . 57.
http://rcin.org.pl
EWA KRASKOWSKA BIOGRAFILIA: PRZYPADEK PETERA ACKROYDASZKICE
bowiem ma za złe Ackroydowi, że jego wizerunek Dickensa jest z gruntu
heglowski, naznaczony esencjalistycznym myśleniem o podmiocie, autorze
i autorstwie oraz romantyczną koncepcją geniusza, w którego dziele i życiu
uobecnia się Zeitgeist.
Wydaje się jednak, że bardziej niż romantyczne teorie zaważyła na me-
todzie Ackroyda spuścizna filozoficzno-antropologiczna pozytywizmu i Hi-
polita Taine’a z jego przekonaniem, że fenomen twórcy można zrozumieć,
badając „siły pierwiastkowe”, które go stworzyły: czas (moment historyczny),
miejsce (środowisko), rasę i klasę (plemienność). „Pozostawiajmy – pisał
Taine – na stronie teorie o konstytucjach i ich mechanizmach, o religiach
i ich systemach, a usiłujmy widzieć ludzi w warsztatach, w biurach, na polach,
ludzi wraz z ich niebem i ziemią, domami i odzieżą, z różnorodną ich uprawą
i codziennym posiłkiem, usiłujmy przypatrywać się im tak, jak, wstępując
na wybrzeże Anglii lub Włoch, przypatrujemy się twarzom i gestom ludz-
kim, chodnikom i publicznym gospodom, przechadzającym się mieszkańcom
miasta i pijącym robotnikom. Największym staraniem naszym powinno być
zastąpienie, o ile podobna, przez wiedzę i wyobraźnię, spostrzegania naocz-
nego, osobistego i bezpośredniego, które nie jest już nam dostępnem; bo
tylko takie spostrzeganie jest drogą, na której możemy poznać człowieka”11.
A ponieważ jedynym miejscem na ziemi, które interesuje Petera Ackroyda
i w którym upływa jego życie, jest – jak wiadomo – Londyn, toteż bohatero-
wie jego biografii i powieści są przede wszystkim wytworami londyńskości.
Więc jednak geniusz – genius loci.
Pisarz tylko dwukrotnie opuścił na dłużej swoje miasto, najpierw za mło-
du, gdy wyjechał na stypendium do Yale, oraz pod koniec XX wieku, gdy za
zaliczkę na Dickensa nabył dom w hrabstwie Devon i zamieszkał tam ze swym
partnerem, tancerzem Brianem Kuhnem. Po śmierci Kuhna na AIDS w 1994
roku wrócił do Londynu, nigdy się z nikim już nie związał, wiódł żywot sa-
motniczy i – jak powiada – czysty (chaste), oddając się wyłącznie intensywnej
pracy pisarskiej. Londynowi poświęcił swój wyjątkowy i ogromny projekt
quasi-biograficzny, kilkusetstronicowy bestseller London. The Biography z roku
2000. I choć „biografia” miasta to nie jest genologiczny wynalazek Ackroyda
– podobne tytuły wykorzystywano już wcześniej – lecz z pewnością to on,
nie kto inny, wylansował tę formę historiograficzną, nadając jej swoje per-
sonalne piętno.
11 H. Taine Historia literatury angielskiej, pr zeł. E. Orzes zkowa, Warszawa 190 0, s. 8. Tekst dostępny
w bazie Polona .
http://rcin.org.pl
 BIOGRAFIEteksty drugie 2019 / 1
III
Jak zatem odróżnić „biografię” miasta od jego „historii”? W przypadku Lon-
dynu Petera Ackroyda istota zdaje się tkwić w samym rozumieniu terminu,
bowiem tworzony przezeń portret metropolii nie sugeruje biograficzności
w ogólnie przyjętym sensie linearnej narracji o zdarzeniach układających
się w określony ciąg istnieniowy od początku (narodziny, powstanie) do
końca (śmierć, zniszczenie). To raczej bio-grafia rozumiana jako opisanie
żywego organizmu, jego anatomii i fizjologii. Pierwszy rozdział Londynu jest
zatytułowany „Miasto jako ciało”
12
i można w nim przeczytać, że „boczne
uliczki Londynu przypominają cienkie żyły, a parki są jak płuca”, „miasto
jest tłuste i żarłoczne […], spożywa i wydala”, „jego ciało, trawione gorączką,
[…] żyje od zarazy do pożaru” (19). Koncepcja książki, jej treściowa zawar-
tość i cała retoryka, opiera się na podobnej topice monstrualno-korporalnej,
czasami kontrapunktowanej akcentami kojarzącymi się z życiem intelektu-
alnym i duchowym. Ackroydowski Londyn jest żywy, żyjący i żywotny, rządzi
nim, jak każdym organizmem, „paradoks nieustannej zmiany i niezmiennej
wewnętrznej tożsamości” (137), poszczególne jego komórki ulegają wymia-
nie, ale funkcje narządów są wciąż te same. Na podstawie pism Ackroyda
(powieści i książek niepowieściowych) Tomasz Niedokos sporządził listę
miejsc londyńskich (dzielnic, ulic, placów, targów) składających się na mapę
„rezonansów chronologicznych”, gdzie te same elementy (czynności, dźwięki,
zapachy itp.) istnieją od stuleci. Są wśród nich m.in. Drury Lane (teatr), Co-
vent Garden (targ warzywny), Lincoln Inn’s Field (miejsce, gdzie gromadzą
się bezdomni), Endell Street (publiczne łaźnie), Smithfield (targ mięsny),
Turnmill Street (ulica prostytutek), narożnik Leadenhill St. i Mitre St. (teren
cmentarny) i wiele innych13.
Przemierzając londyńskie trakty, narrator Ackroyda tak właśnie odczu-
wa przestrzeń: jako rodzaj tunelu wiodącego w głębiny czasu. Sprzyja temu
fakt, że współczesna mapa miasta istotnie zachowuje zarysy dawniejszej
topografii, trzeba tylko umieć to zobaczyć i wyrazić: „w miejscu dzisiejszego
skrzyżowania Angel w Islingtonie przecinały się dwie prahistoryczne bry-
tyjskie drogi” (32). W sukurs często przychodzi mu archeologia, gdyż „nic nie
jest na zawsze stracone” (31). W glinie, z której zrobiona jest londyńska cegła,
znaleziono namacalne ślady prehistorycznej przeszłości: szkielet rekina,
12 Wszystkie cytaty z tej książki za: P. Ackroyd Londyn. Biografia, przeł. T. Bieroń, Zysk i S-ka,
P oznań 2011. Numery st ron będę podawać bezp ośrednio przy cy towanych fragment ach.
13 T. Niedokos The Conce pt of English Culture…, s . 67.
http://rcin.org.pl
EWA KRASKOWSKA BIOGRAFILIA: PRZYPADEK PETERA ACKROYDASZKICE
czaszkę wilka, szczątki mamuta, odłamki krzemiennego toporka. Równie
wiele śladów przeszłości zachowało się w toponomastyce, np. „w średnio-
wiecznym Londynie istniała Dark Lane, przy której stała karczma zwana
Darkhouse. […] Dzisiaj znajduje się tutaj Dark House Wharf, zdominowany
przez centralę Bank o Hong Kong. Budynek ten jest pokryty ciemnoniebieską
stalą i przyciemnionym szkłem. A zatem miasto nadal strzeże mrocznych
tajemnic swego życia” (127). Wyobraźnia Ackroyda nie ustaje w poszukiwaniu
(lub wytwarzaniu) takich znaków organicznej ciągłości. W jego opowieści
o Londynie prawie nie ma miejsca dla pierwszoplanowych osobistości hi-
storycznych, jeśli się tu pojawiają, to na prawach wzmianki. Nie ma też tzw.
wysokich sfer, londyńskiej socjety. Główne role zostały zarezerwowane dla
anonimowych mieszkańców miasta wiodących tu swe pracowite życie, dla
londyńskiego tłumu, dla wyrzutków, dziwaków, przestępców i wszelkiego
autoramentu ekstraordynaryjnych figur (rozdział Londyńskie wyrzutki) zalud-
niających „doły materialno-cielesne” – by użyć terminu Bachtina – gigan-
tycznego miasta. Szczególną bowiem fascynację budzi u Ackroyda wszystko,
co wiąże się z podstawowymi funkcjami fizjologicznymi: jedzenie, trawienie,
wydalanie, rozwiązłość seksualna („londyński krajobraz seksualny od zawsze
znamionuje żarłoczność i nienasycenie”, 402), epidemie zarazy i choroby
weneryczne. A także Londyn podziemny (ścieki, tunele, korytarze, Under-
ground), smród, hałas, zbrodnia, przemoc, magia, okultyzm i wizjonerstwo.
Słowem – prawdziwe Miasto grzechu, jak głosi tytuł jednego z rozdziałów.
Z myślą bachtinowską kojarzyć można jeszcze inną cechę Ackroydow-
skiego Londynu: jego ludyczność i teatralność. To rzeczywistość do cna
skarnawalizowana, obraz świata na opak, gdzie spektakl toczy się w teatrze
i music-hallu, lecz przede wszystkim, ku uciesze gawiedzi, na zatłoczonych
ulicach i jarmarkach miasta, również w miejscach publicznych egzekucji, przy
pręgierzu. Każda okazja do rozrywki była tu skrzętnie wykorzystywana, bo
pozwalała na moment oderwać się od z gruntu ponurej, beznadziejnej egzy-
stencji. W interpretacji Ackroyda Londyn to bezwzględne monstrum, lecz nie
ma w tym obrazie intencji potępienia. Jest za to podziw dla niezniszczalnej,
plebejskiej witalności miasta i jego mieszkańców, i jest zachwyt jego ogro-
mem, różnorodnością, widowiskowością. Wodewilową subkulturę lat 80. XIX
wieku odtwarza neowiktoriański thriller Ackroyda Dan Leno i Golem z Lime-
house z 1994 roku – powieść intertekstualnie (ale przewrotnie) nawiązująca
do historii Kuby Rozpruwacza, do praskiej legendy o Golemie oraz do eseju
Thomasa de Quinceya O morderstwie jako jednej ze sztuk pięknych. Tytułowy
Dan Leno to postać autentyczna, słynny komik i parodysta, uwielbiana przez
http://rcin.org.pl
 BIOGRAFIEteksty drugie 2019 / 1
cockneyowską widownię gwiazda londyńskiego music-hallu, znany z nieby-
wałego talentu do wcielania się w różne postacie, zwłaszcza kobiece. Obok
niego pojawiają się w fikcyjnej rzeczywistości takie osobistości XIX-wieczne-
go Londynu, jak Karol Marks, George Gissing, Robert Louis Stevenson, Oskar
Wilde czy Artur Conan Doyle, a sama narracja jest inkrustowana dokumen-
tami z epoki: fragmentami doniesień prasowych, dokumentów sądowych,
tekstów literackich. To Ackroydowski postmodernizm w pełnym rozkwicie,
zaspokajający gusta zarówno eksperckiej publiczności czytelniczej, jak i mniej
wybrednych amatorów dobrej fabuły sensacyjno-kryminalnej.
Londyńska widowiskowość w ujęciu Ackroyda, również ta dawna, zdaje się
mieć wyraźnie kampowy charakter – jeżeli termin camp potraktować ahisto-
rycznie, opisowo. Jak się jednak okazuje, można ją też interpretować na inną,
może zresztą nie tak całkiem odmienną modłę. I to jest dobry moment, by raz
jeszcze, już na zakończenie tych rozważań, sięgnąć do monografii Tomasza
Niedokosa. Lubelski anglista poświęcił bowiem swoją książkę udowodnieniu
tezy o katolickości pisarstwa autora Londynu, ściślej – o ukrytej w nim kato-
lickiej wrażliwości (buried Catholic sensibili), a żywioł widowiskowy umieścił
wśród wielu wyznaczników tejże. Nie używając terminu postsekularyzm,
w gruncie rzeczy taką właśnie diagnozę zaproponował w odniesieniu do
dojrzałej i późnej twórczości Ackroyda.
Peter Ackroyd istotnie należy do licznej grupy angielskich pisarzy wyzna-
nia rzymsko-katolickiego i w dodatku tematyzujących tę kwestię w utwo-
rach literackich, a są w tej grupie nazwiska tak wybitne, jak choćby Gilbert
K. Chesterton, Graham Greene, Evelyn Waugh czy David Lodge. „Katoli-
cyzm Ackroyda – pisze Niedokos – […] jest raczej natury kulturowej niż
teologicznej czy doktrynalnej”14 i uściśla, że składają się nań liczne elemen-
ty charakterystyczne dla jego pisarstwa. Ich lista jest dość długa, ale warto
je tu pokrótce wymienić, gdyż każdy z nich znajduje u Niedokosa interpreta-
cyjne uzasadnienie i pobudza do reinterpretacji tego, co w kulturze polskiej
potocznie kojarzy się z katolickim światopoglądem i estetyką. Są to zatem:
wyobraźnia „analogiczna”, czyli skłonność do myślenia w kategoriach paraleli
i odpowiedniości, postrzeganie przedmiotów i zdarzeń życia doczesnego jako
„bram” do rzeczywistości transcendentalnej; związane z taką wyobraźnią
umiłowanie rytuału, religijnych ceremonii i świąt oraz pojmowanie czasu
jako cyklicznego raczej niż linearnego; pamięć zbiorowa i wytwarzane przez
nią poczucie ciągłości. A dalej: częste sięganie przez Ackroyda do dziejów
14 Tamże, s. 70.
http://rcin.org.pl
EWA KRASKOWSKA BIOGRAFILIA: PRZYPADEK PETERA ACKROYDASZKICE
Anglii sprzed Reformacji, uwrażliwienie na sensualne relikty katolicyzmu
w kulturze angielskiej (np. dźwięk dzwonów w pejzażu akustycznym sto-
łecznej metropolii, malarstwo i rzeźba, witraże, zapach świec i kadzidła),
„starożytnictwo” (antiquarianism), czyli nawiązywanie do minionych stylów
i estetyk, najchętniej średniowiecznych (gotycyzm, neogotyk, dawny folk-
lor), plebejskość, ludyczność i poczucie humoru. Istotę kultury angielskiej
widzi Ackroyd – zdaniem Niedokosa – w płynnym łączeniu przeciwieństw:
racjonalizmu i wizjonerstwa, pragmatyzmu i mistyki, bezreligijności i wiary.
To zupełnie inny obraz Anglii od jej współczesnego stereotypowego wizerun-
ku, w którym dominującymi punktami są monarchia, imperializm, angielskie
ziemiaństwo, understatement i Oxbridge.
Komuś, kto – jak pisząca te słowa – nie jest obdarzony „katolicką wrażli-
wością”, a lubi i ceni twórczość Petera Ackroyda, nie jest łatwo zweryfikować
rozpoznania Tomasza Niedokosa, ale z pewnością skłaniają one do refleksji
i ponownej lektury książek autora Golema z Limehouse. W ich świetle również
kwestia Ackroydowskiej biografilii zyskuje dodatkowy wymiar, można bo-
wiem w niej się dopatrzyć kolejnego reliktu katolickości z jej kultem świętych
i hagiografią. Biografie Ackroyda – przynajmniej te „wielkie”, sprzed komer-
cyjnej fazy jego pisarstwa – noszą przecież liczne znamiona narracji marty-
rologicznych, kładąc nacisk na takie wątki, jak udręki dzieciństwa i młodości
(Dickens), ubóstwo i wizjonerstwo (Blake) czy męczeńska śmierć w imię zasad
wiary (The Life o Thomas More). W Polsce książki Ackroyda (wydawane przez
Zysk i S-ka) trafiają na dobry grunt czytelniczy, ale wydaje się, że z ich lek-
tury możemy wynieść znacznie więcej intelektualnego pożytku niż to się na
pierwszy rzut oka wielu czytelnikom wydaje.
http://rcin.org.pl
 BIOGRAFIEteksty drugie 2019 / 1
Abstract
Ewa Kraskowska
ADAM MICKIEWICZ UNIVERSITY (POZNAŃ)
Biographilia: The Case of Peter Ackroyd
In this article on the British writer and critic Peter Ackroyd Kraskowska focuses on the
biographical narratives that pervade his work: narratives of the lives of London-based
writers and artist (e.g. Dickens, Blake, T.S. Eliot), novels built on biographical details, and
“biographies” (Ackroyd’s term) of cities such as London or Venice. Borrowing Cory Kaplan’s
notion of “biographilia,” which refers to the current revival of biographical narratives that
hark back to nineteenth-century models of the genre, Kraskowska also contextualises
Ackroyd’s work with the British tradition of life writing, postmodern aesthetics, the neo-
Victorian novel fiction as well as Tomasz Niedokos’s concept of English Catholic literature.
Keywords
Peter Ackroyd, Virginia Woolf, Lytton Strachey, London, biographilia, neo-Victorianism,
postmodernism, Catholicism
http://rcin.org.pl
... Biografia, zwłaszcza ta o charakterze naukowym czy -szerzejfaktograficznym wydaje się tekstem niezwykłym z wielu powodów, o czym świadczy jej nieustająca obecność w literaturze oraz niesłabnąca popularność [Dosse 2011;Kraskowska 2019]. Jako reprezentacja ontologiczna [Markowski 2006] kreuje za pomocą środków literackich bieg życia osoby w kontekście historycznym, społecznym i kulturowym [Całek 2016a], będąc równocześnie tekstem-narracją (naśladującą za pomocą swej fazowej struktury upływający czas i równocześnie uporządkowaną wokół egzystencjalnych tematów typowych dla historii życia) [Całek 2016b[Całek , 2017. ...
... Wyrazem tego podejścia jest również dość liberalne traktowanie materiałów źródłowych, zwłaszcza epistolografii, którą można narracyjnie zawłaszczać, dowolnie selekcjonować, dokonywać radykalnych interpretacji (nieraz wynikających z wyjęcia określonych fragmentów z pierwotnego kontekstu) czy parafrazować. Najdalej idące koncepcje biografii postmodernistycznej całkowicie zacierają granicę między faktami a fikcją, podważając sensowność takiego podziału wobec nieuchronnego konstruktywizmu i tworzenia biografii według modelu powieściowego [Chomiuk 2016;Kraskowska 2019]. ...
Article
Full-text available
The article presents a model of personalist biography that stands in opposition to the postmodernist one. The personalist biography model refers in terms of anthropology to Viktor E. Frankl, the founder of logotherapy (‘Third Viennese School of Psychotherapy’) and the key thinkers of the personalist movement: Karol Wojtyła, Mieczysław Krąpiec, Józef Tischner and Czesław S. Bartnik. Stressing the subjective aspect of biography, the personalist model allows for capturing the personal character of the created biographical portrait of a given person while also taking into account the postulates formed by the critics of biographical writing in its traditional and later structuralist forms, especially the postulates related to the requirement of biographer’s objectivity and neutrality. The personalist biography model also takes into consideration the insights of the French theorists on the inevitable involvement of the researcher in the reconstructed picture of a life and the considerations on the character of representation (by F. Ankersmit and M. P. Markowski).
ResearchGate has not been able to resolve any references for this publication.