ArticlePDF Available

Dilettante, Amateur, Jester. Conceptual Personae of the Humanist

Authors:

Abstract

The article presents three „conceptual personae” (Giles Deleuze, Félix Guattari) of the contemporary humanist: dilettante, amateur and jester. The first two are discussed on the basis of texts of such Polish essayists as Krzysztof Czyżewski, Marcin Król and Leopold Tyrmand, who used to emphasize not only the cultural history of these figures but also their own autobiographical experiences. In order to develop our understanding of the contemporary humanistic modus operandi, the author juxtaposes the dilettante and amateur personae with the jester figure. The article underlines three dimensions of such an „intellectual clowning dialectic”: 1) the necessity of adopting a new peculiar media strategy, 2) the ambiguous relationship with an authority, 3) the exceptional „foolish” way of thinking related to deconstruction and crucial to Jacques Derrida’s L’Universite’ sans condition (discussed by such Polish authors as Michał Paweł Markowski, Tadeusz Sławek).
TEORIE
AUTOBIOGRAFIA nr 2 (9) 2017 s. 21–36
ISSN 2353-8694
DOI: 10.18276/au.2017.2.9-02
PIOTR BOGALECKI*
Uniwersytet Śląski wKatowicach
Dyletant, amator, błazen – postacie
pojęciowe humanisty
Streszczenie
Artykuł poświęcony jest trzem postaciom pojęciowym (Giles Deleuze, Félix Guattari) współ-
czesnego humanisty– amatora, dyletanta ibłazna– zktórych dwie pierwsze wyprowadzone
są znoszących czytelne ślady autobiograczności esejów takich autorów, jak Krzysztof Czy-
żewski, Marcin Król czy Leopold Tyrmand, anastępnie usytuowane zostają wkontekście
toczącego się obecnie sporu ostan ipożądaną postać humanistyki. Przy próbie włączenia
do tego sporu również gury błazna artykuł sygnalizuje trzy momenty złożonej dialektyki
współczesnego błazeństwa intelektualnego: jego specyczną strategię medialną, dwuznaczną
relację zwładzą, awkońcu szczególny sposób myślenia izaangażowania związanego zdekon-
strukcją Jacques’a Derridy (Michał Paweł Markowski, Tadeusz Sławek).
Słowa kluczowe
dyletant, amator, błazen, humanistyka, uniwersytet, antropologia
literaturoznawstwa, dekonstrukcja, zaangażowanie
Amator (ten, kto para się malarstwem, muzyką, sportem, nauką, nie szukając biegłości czy
współzawodnictwa) przedłuża swoją rozkosz (amator: ten, kto kocha, ciągle kocha); nie jest
on herosem (tworzenia, działania); umieszcza siebie bezinteresownie (za darmo) wobrębie
* Kontakt zautorem: piotr.bogalecki@us.edu.pl
DYLETANT, AMATOR, BŁAZEN...
22 PIOTR BOGALECKI
znaczącego; wbezpośrednio dostępnej materii muzycznej czy malarskiej; jego działanie
nie zawiera żadnego rubato (zawłaszczenia dopełnienia przez orzeczenie); jest on– imoże
będzie– artystą antymieszczańskim1.
Powyższe zdania, przepisane zprzewrotnej autobiograi Rolanda Barthes’a, to zaledwie
fragment kierowanego do amatora dyskursu miłosnego humanistyki współczesnej. Choć
dyskurs ten dobrze słyszalny jest przynajmniej od początków ponowoczesności, wostat-
nich latach wybrzmiewa donioślej, co bez wątpienia związane jest zprzemianą obowiązu-
jącego modelu kultury uczestnictwa, którego ikoną stała się Wikipedia– efekt nieopłacanej
pracy amatorów na rzecz amatorów. Rzecz jasna, apologii tej towarzyszyć musi akompania-
ment mniej lub bardziej wyważonych głosów krytycznych, utożsamiających szlachetnego
amatora zbudzącym pogardę dyletantem; dla przykładu wswojej głośnej książce Andrew
Keen postawi tezę, że „mający siłę tsunami kult amatora” ma „niszczący wpływ na prawdę,
poprawność iwiarygodność informacji, które otrzymujemy”2. Niniejszy szkic to jedynie
prolegomena do nieco innego– zakorzenionego wtyleż autotematycznych, co autobiogra-
cznych przykładach polskiej eseistyki powojennej– namysłu nad postaciami dyletanta
iamatora, które tym razem zestawione zostaną zgurą błazna: pochodzącą znieco innego
porządku, ale właśnie dlatego mogącą pozwolić nam na nowy wgląd wistotny wymiar sporów
oznaczenie nauk humanistycznych, jakie od jakiegoś czasu toczymy3. Wymiar ten można
określić mianem polityczności, zaangażowania czy też– mając wpamięci performatywny
1 Roland Barthes, Roland Barthes, tłum. Tomasz Swoboda (Gdańsk: słowo/obraz terytoria, 2011), 63.
2 Andrew Keen, Kult amatora. Jak Internet niszczy kulturę, tłum. Małgorzata Bernatowicz, Katarzyna Topol-
ska-Ghariani (Warszawa: Wydawnictwa Akademickie iProfesjonalne, 2007), 170, 75. Przykład szerszego
ibardziej zniuansowanego ujęcia postaci dyletanta daje opracowanie Aniny Engelhardt, traktującej go jako
jedną ze społecznych gur współczesności ipoświęcającej mu artykuł-hasło wwieloautorskim leksykonie
Diven, Hacker, Spekulanten. Sozialguren der Gegenwart. Badaczka wyróżnia trzy główne typy tej gury:
(1) dyletantów wznaczeniu amatorów, nieposiadających formalnych kwalikacji do wykonywania jakiejś
czynności iwzwiązku ztym niecieszących się uznaniem zawodowców (jak wwypadku licznych dziś blo-
gerów); (2) dyletantów, którzy podejmują nowe dla siebie prace, pragnąc wyzwolić się zograniczeń istan-
dardów postrzeganych przez nich jako bezsensowne (pada tuprzykład niemieckiego satyryka iprezentera
Stefana Raaba); (3) itych, którzy wykonując jakiś zawód, faktycznie okazują się dyletantami, ale zabezpiecza
ich status bądź charyzma (przykład George’aW.Busha). Zob. Anina Engelhardt, „Der Dilettant”, w:Diven,
Hacker, Spekulanten. Sozialguren der Gegenwart, red. Stephan Moebius, Markus Schroer (Berlin: Edition
Suhrkamp, 2010), 68–80.
3 Wpewnym (być może cokolwiek dyletanckim) sensie dyletanta, amatora ibłazna uznać można za postacie
pojęciowe współczesnego myśliciela-humanisty, wskazujące na graniczne obszary jego autoidentykacji
idziałania. Jak powiadają Gilles Deleuze iFélix Guattari, „postacie pojęciowe […] ukazują absolutne teryto-
ria, deterytorializacje ireterytorializacje myślenia” jako „heteronimy”, „orędownicy, prawdziwe podmioty
[…] lozoi” konkretnych już autorów, nieprzerwanie „tworzą” one ich „punkty widzenia” (Gilles Deleuze,
Félix Guattari, Co to jest lozoa?, tłum. Paweł Pieniążek [Gdańsk: słowo/obraz terytoria, 2000], 79, 74, 86).
23DYLETANT, AMATOR, BŁAZEN...NR 2 (9) 2017
charakter współczesnej humanistyki4 po prostu aktywności społecznej. Próbując dotrzeć
do niego drogą nietypową icokolwiek okrężną, podążamy wpewnym sensie tropami dyle-
tanta; nie byłoby jednak tego artykułu bez wiary wosobliwą skuteczność tego nieoczywi-
stego przewodnictwa.
1.
Denicja zaproponowana weseju Pochwała dyletantów z1947 roku przez zasłużonego dla
polskiej psychologii Stefana Szumana poraża swoją prostotą: „Dyletant: jest to […] czło-
wiek, który próbuje dokonać tego, czego dokonać nie potra”5. Wujęciu badacza taki „punkt
widzenia zmienia dyletanta na istotę poniekąd tragiczną”, która nigdy „nie ujrzy doskonałych
owoców twórczego wysiłku całego swojego życia”6. „Osłodędla dyletanta stanowić może co
najwyżej świadomość, że „bierze [on] aktywny udział wświętym dla niego obrządku twórczo-
ści, mimo że nie jest jego kapłanem”
7
. Zupełnie inaczejdokładnie pół wieku później wtek-
ście obliźniaczym tytule Pochwała dyletanta– kwestię domniemanej tragiczności dyletanta
przedstawi Marcin Król. Zaproponowaną tam, jeszcze bardziej „dyletancką”, tautologiczną
wręcz denicję: „Dyletant jest po prostu dyletantem”, opatrzy autor następującym komen-
tarzem: „Powtarzam […] sformułowanie «po prostu», gdyż lozoa życiowa dyletanta jest
właśnie niesłychanie przejrzysta, prosta, wmiarę ludzkich możliwości pozbawiona poczucia
tragiczności ipoczucia dramatyzmu”
8
. Podczas gdy wwizji Szumana tragicznym dyletantem
jest wgruncie rzeczy (niewesoła to konstatacja) każdy znas9, wujęciu Króla pogodny „dyle-
tant należy do formacji elitarnej”, jest szczęściarzem, który „wzasadzie nie może być ubogi”
iktóry „korzysta[jąc] zprawa […] do świętego spokoju”
10
, delektuje się starannie wyselekcjo-
nowanymi lekturami (słowo to ma swoje korzenie we włoskim dilettare iłacińskim delectare,
czyli ‘lubować się, delektować’). Co istotne, chociaż dyletant jest „indywidualistą”, to „nie
proponuje żadnego porządku społecznego, nie wzywa też innych, by go naśladowali. Nie
stanowi więc żadnego zagrożenia dla porządku społecznego inajlepiej się czuje, kiedy jest
4 Zob. np. Ewa Domańska, „«Zwrot performatywny» we współczesnej humanistyce”, Teksty Drugie 5 (2007).
5 Stefan Szuman, Pochwała dyletantów. Rzecz oznaczeniu samorodnej twórczości wwychowaniu estetycznym
społeczeństwa (Warszawa: Instytut Wydawniczy „Sztuka”, 1947), 6.
6 Tamże, 6–7.
7 Tamże, 7.
8 Marcin Król, „Pochwała dyletanta”, Res Publica Nowa 7–8 (1997): 16.
9 Komentując fragment Wielkiej improwizacji, napisze Szuman: „każdy artysta– nawet wielki artysta– jest
dyletantem własnych zamierzeń twórczych” (Szuman, Pochwała dyletantów, 7).
10 Król, „Pochwała dyletanta”,16.
24 PIOTR BOGALECKI
po prostu przez ogół ignorowany, anawet traktowany jako nieszkodliwy dziwak”11. Doty-
kamy tuinteresującego momentu „nieszkodliwości” dyletanta, który– jak czytamy– „nie
lubi polityki”12, awręcz „wzdryga się przed aktywizmem”13. Charakterystyczne, że Król roz-
poczyna swój esej od wskazania nie jednej, ale dwóch postaw przeciwnych dyletantyzmowi.
Idzie, co oczywiste, oeksperta, atakże– co już nieco bardziej zastanawiające– oaktywi-
stę. Jednak za prawdziwie frapujący uznać można dopiero natychmiastowy wniosek Króla:
„Dyletant to zatem humanista”14. Być może wdobie, wktórej jako humaniści tęsknimy za
zaangażowaniem, fantazjując operformatywnym wymiarze naszych tekstów iopolitycznym
znaczeniu naszych utopii, moment ten decydować może oniechęci do uznania dziedzictwa
dyletanta za nasze własne.
Rzecz jasna, problem jest znacznie bardziej złożony, ato m.in. ztego powodu, że zpocząt-
kami dyletantyzmu wiązało się według Króla pewne istotne posłannictwo. Jego zdaniem
postawa ta pojawia się „wOdrodzeniu, apotem wOświeceniu”, wmomencie, wktórym
„wiedza specjalistyczna […] stała się ideałem”, na skutek czego dyletant stał się „potrzebny
po to, żeby zachowane zostało powiązanie między sensem życia ludzkiego awiedzą. Innymi
słowy, tylko dyletant ratuje nas od niszczącej wszystko wyłącznej wiary wtechnologię,
postęp cywilizacji”15. Wjaki sposób? Otóż, wszystkie „osiągnięcia wiedzy” są dla niego „nie
tyle potrzebne, przydatne czy też służące praktycznym korzyściom, lecz przede wszystkim
zabawne”16. To dzięki temu ów „ostatni lozof” zachowuje wolność od znudzenia izniechę-
cenia, cechujących profesjonalistów-rutyniarzy (napisze Król wprost: „Zleniwienie ducha
to dla dyletanta koniec”
17
). Postawa taka, za której wcielenia uznaje Król m.in. Goethego
iNietzschego18, wiąże się zatem nie tylko ze specycznym elitaryzmem czy umiłowaniem
błądzenia, ale izpoczuciem humoru, pozwalającym uprawiać reeksję humanistyczną zlek-
kością iniezobowiązującym dystansem. Nieprzypadkowo wujęciu Króla ulubionym gatunkiem
11 Tamże, 16.
12 Tamże, 15.
13 Tamże, 11.
14 „Dyletant to zatem humanista czy też myśliciel wnajlepszym możliwym wydaniu” (Król, „Pochwała dyle-
tanta”, 11).
15 Król, „Pochwała dyletanta”, 12–13.
16 Tamże, 13.
17 Tamże, 12.
18
„Takim dyletantem był naturalnie Johann Wolfgang Goethe. Najmniejszego znaczenia nie ma tujego kunszt
pisarski, bowiem Goethe wswym życiu– jak wiadomo– pisał mniej więcej co siedem lat, wprzerwach zaś
jeździł do Włoch iopisywał krajobrazy, politykował, kochał się, badał kamienie iminerały, był dyrektorem
teatru” (Król, „Pochwała dyletanta”, 13). Nietzschego natomiast określi Król mianem „dyletanta-potwora”
(Król, „Pochwała dyletanta”, 13).
25DYLETANT, AMATOR, BŁAZEN...NR 2 (9) 2017
dyletanta będzie esej, adyletantem modelowym pozostanie Montaigne, który zalecał „prak-
tykować naukę swobodnie, jak podręczną zabawkę”, „grać sobie rozumem jakoby błahym
ipustym narzędziem, snując wsobie wszelkie wymysły ifantazje, to bardziej wybredne, to
znowuż grubsze”, by wkońcu „swobodnie wypuścić wświat swoje majaki”19.
Patronat autora Prób wydaje się aktualny, dziś bowiem gura dyletanta wykorzystywana
jest przede wszystkim weseistyce. Pojawiając się wtytułach lub podtytułach, stanowi ona
najczęściej realizację toposu skromności, tudzież rodzaj poduszki bezpieczeństwa, zabez-
pieczającej przed ewentualnymi kolizjami zsądami specjalistów. Dzieje się tak na przykład
w:esejach oantyku Jana Gawrońskiego, który nadał im tytuł Do źródła muz. Greckie wrażenia
dyletanta, esejach wspomnieniowych Bolesława Leitgebera Bez przesądów ilęku. Szkicownik
dyletanta czy swoistym reportażu historycznym Edwarda Szustera Nad starą blizną. Notatki
dyletanta
20
. Znacznie bardziej zajmujące niż wymienione książki wydają się Zapiski dyletanta
Leopolda Tyrmanda, pisane iopublikowane wNowym Jorku na przełomie lat sześćdziesią-
tych isiedemdziesiątych. Wyjaśniając tytuł swej książki, rozpocznie Tyrmand od uwagi dość
przewidywalnej: „Ponieważ nie mam wykształcenia lozocznego, socjologicznego, histo-
rycznego […], zaś myślę nieustannie olozoi, socjologii, historii ipolityce, przeto przyjąć
trzeba, iżmyślę nieprawidłowo iniezgodnie ze zdobyczami tych dyscyplin”21. Ale już kilka
stron dalej wygłosi on prawdziwą apologię dyletantyzmu, uznając go za „najwznioślejszą
postawę intelektualną wobecnych czasach”, „postawę godności intelektualnej” i„bezstron-
ności”, anawet za „jedyną ucieczkę od zwycięskiej głupoty, zamaskowanej jako innowacja
ipostępwdobie, wktórej „obłędna akumulacja skodykowanej wiedzy wymyka się jakiej-
kolwiek kontroli człowieka”22. Zwróćmy uwagę, że zbliżamy się tudo intuicji Króla, zgod-
nie zktórą humanista-dyletant spełnia misję, jaką określić można mianem permanentnej
mediatyzacji pomiędzy „skodykowaną wiedzą” apoczuciem jednostkowego sensu. Wbrew
pozorom mediacja ta sytuuje się na antypodach „humanistyki najmniejszego wysiłku”, której
„kiczowość” demaskował niegdyś Michał Głowiński; proponowane przez dyletanta połączenia
myślowe bywają wszak nieoczekiwane i inspirujące– wprzeciwieństwie do zzałożenia
19 Michel de Montaigne, Próby, tłum. Tadeusz Boy-Żeleński (Kraków: Zielona Sowa, 2004), 415, cyt. za: Jacek
Dobrowolski, Filozoa głupoty. Historia i aktualność sensu tego, co irracjonalne (Warszawa: Wydawnictwo
Naukowe PWN, 2007), 88. Jako apologeta „umiłowania błędów” oraz „immanencji głupoty wobec umysłu”
jest Montaigne jednym zgłównych bohaterów Filozoi głupoty (Dobrowolski, Filozoa głupoty, 83).
20 Zob. Jan Gawroński, Do źródła muz. Greckie wrażenia dyletanta (Warszawa: PAX, 1970); Bolesław Leitgeber,
Bez przesądów ilęku. Szkicownik dyletanta (Londyn: Polska Fundacja Kulturalna, 1979); Edward Szuster, Nad
starą blizną. Notatki dyletanta (Łódź: Krajowa Agencja Wydawnicza, 1987).
21 Leopold Tyrmand, Zapiski dyletanta, tłum. Małgorzata Wolanin (Warszawa: ROK Corporation, Most, 1991),
59.
22 Tamże, 66.
26 PIOTR BOGALECKI
„banalnych istereotypowych”, cechujących się „skrajnym konformizmem” iintelektualną
„tandetą”, wypowiedzi autorów uprawiających „naukowy kicz”23. Czy jednak nieefektowna,
rozproszona iniewymierzona wkonkretne cele postawa humanisty-dyletanta pozostaje dziś
działaniem, które cechować się może społeczną skutecznością? Mimo wyraźnej atencji do tej
gury zarówno Król, jak iTyrmand musieliby chyba mimo wszystko zaprzeczyć. Symptoma-
tyczne jest, że gdy Tyrmand pochyla się nad problemem możliwości realnej zmiany politycz-
nej, zamienia dyletanta na amatora; dzieje się tak na przykład winteresującym fragmencie
przeciwstawiającym „zawodowych rewolucjonistów” i– prawdopodobnie znacznie bardziej
skutecznych– rewolucjonistów-amatorów24.
2.
Być może faktycznie ratunek stanowi amator„działający sercem”, „kochający”, „zakochany
przynajmniej etymologicznie odsyłający do relacji znacznie bardziej afektywnego zaanga-
żowania we własne działania. Kiedy w1991 roku wważnym eseju Etos amatora Krzysztof
Czyżewski twórca Ośrodka Pogranicze, stanowiącego wzorcową inicjatywę wyrosłą zowego
etosu– opisuje tytułową gurę, nie można mieć wątpliwości, że pisze ohumaniście: kimś
pozwalającym sobie na wątpliwości, praktykującym „cnotę czekania”, kimś „wsłuchującym
się wwewnętrzny głos, wolnym od wszelkiej ideologii, otwartym na przestrzeń tajemni-
cy”25. Wdenicji Czyżewskiego „amator to jakaś cząstka wnas, wkażdym znas, która oddy-
cha, domaga się ujścia, świadectwa”, atakże „bezkompromisowości” wobec mechanizmów
rynkowych26. Nic zatem dziwnego, że postawie tej towarzyszyć musi rodzaj stygmatyzacji,
sprawiającej, że nader często amator zmuszony jest do fantazjowania ożyciu nomadycznym,
niezależnym od społecznych zobowiązań. Oczymś podobnym rozmawiamy wtoczących
się obecnie sporach oużyteczności humanistyki isytuacji humanistów. Pisze Czyżewski:
„Na każdym, kto choćby otarł się oetos amatora, odciska się piętno obowiązku społecz-
nego, pewien szantaż pracy celowej, przynoszącej konkretne efekty ikonkretny dochód”27.
Ów „szantaż społecznej akceptacji” sprawia, że wytrwanie wetosie amatora– „tego, co
23 Michał Głowiński, „Humanistyka najmniejszego wysiłku”, w:Pismak 1983 iinne szkice oróżnych brzydkich
rzeczach (Warszawa: Open, 1995), 113, 117. Pozytywnym przykładem „dyletanckiego” działania będzie dla
Głowińskiego eseistyczna „polemika zakademicką polonistyką” Tadeusza Boya-Żeleńskiego, który „opierał
się przy tym niemal wyłącznie na zdrowym rozsądku, nie posługiwał się argumentami teoretycznymi czy
metodologicznymi, jednakże to, co robił, wolne było od jakiejkolwiek kiczowości” (Głowiński, „Humani-
styka”, 115).
24 Tyrmand, Zapiski dyletanta, 197.
25 Krzysztof Czyżewski, „Etos amatora”, Scena 4–5 (2004): 22.
26 Tamże, 18.
27 Tamże, 20.
27DYLETANT, AMATOR, BŁAZEN...NR 2 (9) 2017
nie pracuje jak trzeba”28, gdyż, jak moglibyśmy dopowiedzieć, zrezygnował zwytwarzania
produktów użytecznych– nie należy do zadań łatwych iwiąże się ze społecznym niezro-
zumieniem. Nieprzypadkowo amator– przez cytowanego na wstępie niniejszego artykułu
Barthesa nazwany wszak „artystą antymieszczańskim” zestawiony zostaje uCzyżewskiego
zwiecznie „niesfornym” iniepokornym bohaterem opowiadania Hermana Hessego Knulp,
łączącego wsobie archetypy włóczęgi ilekkoducha. Już na początku eseju amator przeciw-
stawiony jest nie profesjonaliście29, lecz „gospodarzowi, człowiekowi przy warsztacie”, oraz
porównany zostaje do wiecznego „wędrowca, pielgrzyma, poety, pieśniarza, grajka, bożego
głupka”
30
. Owa „głupota” amatora-humanisty może frapować, zwłaszcza gdy weźmiemy pod
uwagę lozoczną rehabilitację tej kategorii m.in. wksiążkach Avital Ronell czyMatthijsa
van Boxsela, aunas Jacka Dobrowolskiego czy Michała Pawła Markowskiego31.
3.
Oglądane znaszkicowanej perspektywy gury dyletanta iamatora prowadzić mogą (m.in.,
choć nie wyłącznie, drogą, na której napotkać można chociażby dandysa32) do trzeciej inte-
resującej nas postaci, czyli błazna. Związek tego ostatniego zdiagnozowanym przez Ryszarda
Nycza „słabym profesjonalizmem” współczesnej, „kulturowej” izzałożenia międzyobszaro-
wej humanistyki
33
jest zpewnością mniej oczywisty niż dyletanta czy amatora, lecz przynaj-
mniej zkilku powodów jest błazen gurą, która domaga się dokładniejszego przemyśle-
nia właśnie wkontekście współczesnych sporów orolę, potencjał i skuteczność reeksji
28 Tamże, 20.
29 Do pewnego stopnia twardą opozycję amatora iprofesjonalisty osłabia już sam trop etymologiczny; rezy-
gnując zjej stosowania, tłumaczy Dick Higgins: „«amator» oznacza bowiem wistocie «miłośnika», amożna
mieć nadzieję, że większość profesjonalistów kocha swoją sztukę” (Dick Higgins, „Muzyka zzewnątrz?”,
tłum. Joanna Holzman, w:Dick Higgins, Nowoczesność od czasu postmodernizmu oraz inne eseje, wyb., oprac.
Piotr Rypson [Gdańsk: słowo/obraz terytoria, 2000], 137).
30 Czyżewski, „Etos amatora”, 18.
31
Zob. Matthijs van Boxsel, Encyklopedia głupoty, tłum. Alicja Dehue-Oczko (Warszawa: Wydawnictwo W.A.B.,
2004); Dobrowolski, Filozoa głupoty; Michał Paweł Markowski, Czarny nurt: Gombrowicz, świat, literatura
(Kraków: Wydawnictwo Literackie, 2004); Avital Ronell, Stupidity (Urbana–Chicago: University of Illinois
Press, 2002).
32 Na temat związku dandyzmu zbłazeństwem zob. np. Monika Sznajderman, Błazen. Maski imetafory (War-
szawa: Iskry, 2014), 193–218.
33 Zaznacza badacz, że przynosi ona „wiedzę zrelatywizowaną do kulturowych uwarunkowań poznania; tych
uwarunkowań, których przezwyciężenie było uzasadnieniem dyscyplinowej– profesjonalizacji wiedzy
nowoczesnej. Jest to zatem profesjonalizm słaby, ograniczony izrelatywizowany do historycznego uniwer
-
sum kultury” (Ryszard Nycz, „Kulturowa natura, słaby profesjonalizm. Kilka uwag oprzedmiocie poznania
literackiego i statusie dyskursu literaturoznawczego”, w:Ryszard Nycz, Poetyka doświadczenia. Teoria–
nowoczesność– literatura [Warszawa: Wydawnictwo Instytutu Badań Literackich PAN, 2012], 108).
28 PIOTR BOGALECKI
humanistycznej. Ponieważ wostatnim półwieczu podobny namysł podejmowano wielokrot-
nie, można by mówić wręcz orenesansie leciwego toposu „mądrego błazna”, który zjakichś
powodów wydaje się nieźle opisywać przygody nowoczesnego ipóźnonowoczesnego rozumu.
Wprawdzie wswoim słynnym eseju z1959 roku Leszek Kołakowski proponował rozumienie
błazeństwa jako określonego typu działalności intelektualnej wczytelnym odniesieniu do
stalinizmu34, ale jego opozycja kapłana ibłazna okazała się na tyle uniwersalna, że wciąż
nawiązujemy do niej wnaszych diagnozach ipublicystyce. Można przywołać tuchociażby
liczne teksty Adama Michnika, ale też– dla równowagi– Ryszarda Legutkę ijego Podzwonne
dla błazna. Ten pierwszy stawia na postać intelektualisty-błazna, którego żarty „pomyślane
są jako broń przed fanatyzmem”35; wzorcową realizacją tak rozumianego błazna będzie więc
dla niego Witold Gombrowicz. Natomiast Legutko jest zdania, że „błazen stał się niemal
obowiązującym modelem we współczesnej kulturze”, atakie jego cechy, „jak ironia, dystans,
niekonsekwencja, paradoks […] dzisiaj stały się obowiązkowym wyposażeniem modelu
współczesnego intelektualisty” imaskować mają „brak istotnych treści do przekazania”36.
Abstrahując od określonej postawy polityczno-ideowej, prowadzącej Legutkę do bardzo
przewidywalnych ocen iwyroków, jego diagnoza może dawać do myślenia, zwłaszcza jeśli
towarzyszyć miałby jej wymierzony waktywność błazna niebłahy zarzut sprzeniewierze-
nia się misji iposłannictwu uniwersytetu. Błazen to wszak nade wszystko gura ludyczna,
która– przynależąc raczej do domeny sztuki37 – wydaje się nie licować zakademicką poboż-
nością myślenia. Postrzegając rzecz wten sposób, należałoby nade wszystko podjąć próbę
utrzymania odpowiednich proporcji, biorąc sobie do serca ostrzeżenie Błazna zKróla Leara:
„Trudno wtych czasach mieć nadzieję,/Że błazen łaski zazna,/Gdy każdy mędrzec idiocieje/
Irobi zsiebie błazna”38. Czyż nie jest jednak itak, że towarzyszący dziś lwiej części działań
humanistów błazeńsko-rozrywkowy kontekst kulturowy zobowiązuje nas do podjęcia próby
potraktowania gury błazna jako swojej? Czyż gura błazna nie jest zbyt cenna, by pozostawić
jącyrkowcom ihistorykom? Czy nie ma ona przypadkiem zastanawiająco bliskiego związku
34 Zob. Leszek Kołakowski, „Kapłan ibłazen (rozważania oteologicznym dziedzictwie współczesnego myśle-
nia)”, w:Nasza wesoła apokalipsa. Wybór najważniejszych esejów, wyb. Zbigniew Mentzel (Kraków: Znak,
2010), 49–82.
35 Adam Michnik, „Książę iżebrak”, w:Adam Michnik, Polskie pytania (Warszawa: Agora, 2009), 191.
36 Ryszard Legutko, Podzwonne dla błazna (Kraków: Ośrodek Myśli Politycznej, Wyższa Szkoła Europejska im.
ks. Józefa Tischnera, 2006), 8–9.
37 Zdaniem Sznajderman od czasów romantyzmu „[…] spośród wszystkich społecznych ról najbardziej pocią-
gała artystów, otoczona nimbem owocu zakazanego, rola błazna– nowożytnego Prometeusza: tego, który
przekracza wszelkie granice– wtym również zakaz naśladowania bożego dzieła; który obdarzony jest
absolutną, twórczą mocą wsferze sztuki inie tylko” (Sznajderman, Błazen, 202).
38 William Shakespeare, Król Lear, tłum. Stanisław Barańczak (Poznań: WDrodze, 1991), 42.
29DYLETANT, AMATOR, BŁAZEN...NR 2 (9) 2017
z– deniującym uniwersytet bezwarunkowy Jacques’a Derridy– „podstawowym prawem
mówienia wszystkiego, choćby tytułem tworzenia kcji ieksperymentowania zwiedzą, pra-
wem mówienia otym publicznie, prawem głoszenia tego”39? Nadal (inader) produktywna
wydaje się już sama błazeńska funkcja „uzupełniania majestatu”, którą Olga Płaszczewska
utożsamia wręcz z„przywracaniem światu koniecznej równowagi”40; możliwości stojące
przed gurą humanisty-błazna wydają się jednak znacznie większe (wśród nich na uwagę
zasługuje zpewnością postulat zintensykowania współpracy humanistyki ze środowiskami
artystycznymi). Wdalszych rozważaniach zasygnalizować chciałbym jedynie trzy momenty
wniejednorodnej dialektyce dostępnego nam dziś błazeństwa intelektualnego. Rzecz jasna,
uwagi tewżaden sposób nie próbują wyczerpać tematu, lecz jedynie włączyć postać błazna
wdyskusję na temat humanistyki współczesnej. Figura to bowiem nie tylko leciwa, ale izło-
żona, której rozmaite wcielenia łączyć można ztak różnorodnymi fenomenami, jak teatral-
ność, karnawał, grzech, szaleństwo, czy wspomniana już głupota– których bogactwu nie
sposób zadośćuczynić wpojedynczym tekście.
Po pierwsze zatem, istotne powinno być dla nas to, że błazen potra mówić tak, by go
słuchano. Niewątpliwie jest to umiejętność cenna, zwłaszcza wspołeczeństwach kapita-
listyczno-konsumpcyjnych, wktórych domagając się uwagi dla naszych badań idyscyplin,
mamy jednocześnie pełną świadomość klinczu, zdiagnozowanego chociażby przez Lindsaya
Watersa wZmierzchu wiedzy41. Jeśli wskazuję na błazna jako na tego, kto „potra mówić”,
nie chodzi mi nawet ojakąś specjalną retorykę (choć ita jest niewątpliwie zajmująca42), ale
ocoś więcej, co moglibyśmy określić mianem określonej strategii dyskursywno-medialnej.
Slavoj Žižekmyśliciel, który wciela jąbyć może wstopniu najdoskonalszym– przedstawia
39 Jacques Derrida, Uniwersytet bezwarunkowy, tłum. Kajetan Maria Jaksender (Kraków: Wydawnictwo Libron,
Wydawnictwo Eperons-Ostrogi, 2015), 20.
40
Olga Płaszczewska, Błazen ibłazeństwo wdramacie romantycznym. Studium komparatystyczne (Kraków: Uni-
versitas, 2002), 134. Wzwiązku zpostulatem „przywracania światu koniecznej równowagi” warto zastano-
wić się być może nad genderowym uwarunkowaniem interesujących nas gur, zwłaszcza postaci błazna.
Chociaż zhistorii znane są kobiety-błazny (nie „błazenki” jednak), jak Jane Foole zorszaku Marii ITudor,
gura ta jawić się może jako męska par excellence– co otworzyć mogłoby szerokie pole do eksperymentów
zjej subwersyjnymi, „kobiecymi” odmianami.
41 Zob. Lindsay Waters, Zmierzch wiedzy. Przemiany uniwersytetu arynek publikacji naukowych, tłum. Tomasz
Bilczewski (Kraków: Homini, 2009).
42 Na marginesie Szekspirowskiego Króla Leara Jan Kott notował: „Język Błazna jest inny. Pełno wnim trawe-
stacji biblijnych iodwróconych średniowiecznych paraboli.wnim wspaniałe barokowe nadrealizmy, nagłe
skoki wyobraźni, zagęszczenia iskróty, brutalności, wulgaryzmy iskatologiczne porównania. […] Błazen
posługuje się absurdalnym dowcipem, dialektyką iparadoksem. Język Błazna jest językiem współczesnej
groteski. Tej, która absurd oczywistości iabsurd istnienia absolutu unaocznia przez wielkie ipowszechne
reductio ad absurdum” (Jan Kott, „«Król Lear», czyli Końcówka”, w:Jan Kott, Pisma wybrane, wyb. Tadeusz
Nyczek, t. 2: Teatr czytany [Warszawa: Krąg, 1991], 103).
30 PIOTR BOGALECKI
jej założenie zwłaściwą sobie prostotą przekazu: „Kiedy lozof wygłasza wykład dla tłumu
studentów albo udziela wywiadu prasie, ma tylko dwa wyjścia. Albo będzie kapłanem, albo
błaznem. Trzecie wyjście jest możliwe, ale tylko wwarunkach seminarium zniewielką grupą
studentów. Zmoich doświadczeń jako wykładowcy wynika, że gdy na sali jest więcej niż 40
osób, nie ma już mowy opoważnej lozoi, pozostaje tylko kazanie albo komedia. Jawybie-
ram komedię”43. Chociaż przeciwstawienie kapłana ibłazna nasuwa nam na myśl opozycję
Kołakowskiego, Žižkowi nie chodzi oodmienne typy lozofowania, ale ogeneralną formę
medialnej dystrybucji wiedzy. Chociaż pod wieloma względami autor Rewolucji ubram jest
bardziej „kapłański” niż wielu innych marksistów, materialistów czy lacanistów, to jednak
odpowiednio dobrana czapka błazna sprawia, że konsumujemy akurat jego kolejne książki,
wywiady czy lmy. Jestem przekonany, że przypadek Žižka jest symptomatyczny. Mamy
tendencję, by traktować go jako ewenement, kuriozum czy wyjątek potwierdzający regułę,
mówiącą ozasadniczej niemedialności humanistyki. Być może jest jednak, jak ująłby to pew-
nie on sam, zupełnie na odwrót: wszyscy jesteśmy Žižkami– nie tyle nawet wprzestrzeni
naszych pragnień, ile zkonieczności pola dyskursywnego, wobrębie którego funkcjonować
możemy wdebacie publicznej. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że najskuteczniejszym spo-
sobem wprowadzenia idei wszeroki obieg medialny jest dziś jakiś rodzaj prowokacji czy
błazenady– niezależnie od tego, że nie wszyscy uważamy go za sposób najlepszy, ajeśli już
po niego sięgamy, robimy to zwykle znacznie ostrożniej niż autor Z-boczonej historii kina.
Po drugie, błazen co wiemy świetnie chociażby od Szekspira– mówi zpozycji, dzięki której
jest słuchany przez władzę. To zaś pod wieloma względami znaczenie więcej niż wpierwszym
wypadku– aprzynajmniej tak właśnie może się wydawać wkontekście niekończących się
dyskusji na temat kryzysowej kondycji nansowej humanistycznych wydziałów iinstytutów.
Jest ona wszak „miękkim podbrzuszem” większości debat owspółczesnym uniwersytecie,
czasem odsłanianym jawnie (jak wniektórych fragmentach Hodowania troglodytów Piotra
Nowaka), kiedy indziej zaś przezornie maskowanymjak choćby wPolityce wrażliwości Mar-
kowskiego. Dlaczego władza słucha błazna? Najlepszą odpowiedź znajdziemy oczywiście
wKrólu Learze. Błazen mówi tam swojemu panu straszne rzeczy– że jest „pajacem”, ma
„niewiele rozumu”, że można go porównać do „zera bez cyfry”, że stał się „niczym”, podczas
gdy on sam pozostaje przynajmniej błaznem, że jest zaledwie „cieniem” siebie itd.44 ajed-
nak bardzo przecież porywczy Lear nie reaguje, ograniczając się do pustych gróźb. Czytając
43 Slavoj Žižek, „Jezus był leninistą. Rozmowa zWojciechem Orlińskim”, Wysokie Obcasy, 7.06.2009, dostęp
18.12.2016, http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,6684176,Slavoj_Zizek__Jezus_byl_leni-
nista.html.
44 Shakespeare, Król Lear, 40–44.
31DYLETANT, AMATOR, BŁAZEN...NR 2 (9) 2017
dramat Szekspira, zauważyć można znamienną prawidłowość: dopóki Lear słucha błazna,
który gada igada, dopóty zachowuje resztki rozsądku. Dyskurs chroni przed upadkiem wsza-
leństwo, ale i– jak pokazuje nam początek Learaprzed rozpadem państwa. Dyskurs ów
musi być produkowany– ahumaniści potraą robić to akurat nie najgorzej. Sęk wtym, że
słuchanie, ojakim mowa, jest wgruncie rzeczy puszczaniem mimo uszu– raczej słyszeniem
niż słuchaniem, rozumianym wsensie przyjmowania do wiadomości. Gdyby Lear naprawdę
słuchał błazna, mógłby jeszcze, choćby połowicznie, zapobiec katastroe. Władzy nie chodzi
jednak oto, aby się czegokolwiek ze słów błazna nauczyć– żąda od niego wyłącznie słów,
których nieprzerwana produkcja pomaga jej zakamuować fakt, że jest ona znacznie bar-
dziej błazeńska niż on.
Po trzecie ibez wątpienia najważniejsze, błazeństwo stanowi– jak ujmuje to Sławek–
„szczególną postać myślenia, myślenia NICowanego iNICującego, które posługuje się sło-
wami, ajednocześnie stawia jewstan nieustannego podejrzenia […] zwracając jeprzeciwko
sobie”45. Takie błazeństwo– wWieczorze Trzech Króli określone mianem „mądrego” i„pięk-
nego” zarazem– za Szekspirem łączy Sławek zkategorią dowcipu/rozumu (wit)46. Zdrugiej
jednak strony, dopowiadając, że „doskonale praktykował tę sztukę iumiejętność Jacques
Derrida” ipodążając śladem francuskiego lozofa, nie odmawia Sławek tak rozumianemu
błazeństwu polityczno-społecznej roli. Ma ono, jak powiada, „obnażać niemądrość orga-
nizującą rzeczywistość” ijej publiczne „urządzenia iinstytucje”
47
. Kluczowa tukategoria
dowcipu– rozumianego przez Sławka jako „taktyka, jaką stosuje Błazen, by wymknąć się
pułapkom niemądrości”
48
– wnieco tylko odmiennej postaci obecna jest, co starałem się zasy-
gnalizować wyżej, także wpostaciach dyletanta iamatora. Można wyprowadzać jąrównież
zopozycji Kołakowskiego– jak Marci Shore, która pisze wprost: „Błazen Kołakowskiego był
postmodernistą avant la lettre49. Wreszcie, wraz zodzyskaniem dla humanistyki kategorii
dowcipu zbliżamy się do szeroko dyskutowanego projektu Markowskiego Polityka wrażliwości,
wyprowadzającego rodowód humanistyki zromantyzmu jenajskiego, zwłaszcza zaś zafory-
zmów Friedricha Schlegla. To zaobserwowany wjego „lozoi dowcipu” potencjał krytyczny
45
Tadeusz Sławek, Nicowanie świata. Zdania zSzekspira (Katowice: Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego,
2012), 198.
46
Komentuje Sławek: „docieramy do tajemnicy słowa wit, oddawanego często jako «dowcip», awistocie nazy-
wającego technikę mądrego błazeństwa, wktórym wszystko jest poważne, ajednocześnie wszelka powaga
zostaje przeNICowana, wobawie by nie stoczyła się do rangi niemądrości […]. Wit to myśl, która błyskotli-
wie posługuje się słowami, zwracając jeprzeciwko sobie” (Sławek, Nicowanie, 198).
47 Sławek, Nicowanie, 198.
48 Tamże, 200.
49 Marci Shore, Nowoczesność jako źródło cierpień, tłum. Michał Sutowski (Warszawa: Wydawnictwo Krytyki
Politycznej, 2012), 211.
32 PIOTR BOGALECKI
stoi upodstaw przedstawionego tam rozumienia „dekonstrukcji uniwersytetu”, za którym
wostatniej części swej książki opowiada się Markowski, aktóry wyprowadzony został, rzecz
jasna, również ztekstów Derridy. Zdaniem tego ostatniego, „dekonstrukcja […] ma swoje
uprzywilejowane miejsce na uniwersytecie iwNaukach Humanistycznych jako przestrzeń
niepodległego oporu, anawet, przez analogię, jako swego rodzaju zasada obywatelskiego
nieposłuszeństwa, czy wręcz opozycji wimię wyższego prawa isprawiedliwości myślenia”50.
Pozwala to Markowskiemu przyjąć, że „zjednej strony dekonstrukcja jest «humanistyczna»
na wskroś, zdrugiej zaś, że humanistyka powinna być dekonstrukcyjna”
51
. Dekonstrukcja zaś
zawsze była i„jest polityczna wtym sensie, że stara się opisać nieusuwalną historyczność
naszej egzystencji”52 – zzwiązku zczym także i„humanistyka jest polityczna, wtym sensie,
iżzajmuje się, przejmuje się językami, dyskursami, którymi mówi się wsferze publicznej”53.
Za symptomatyczne uznać należy, że wrecepcji Polityki wrażliwości– książki krytykowanej
właściwie zkażdej strony– bardzo często pojawiał się zarzut rozmycia inieostrości denio-
wanej wten sposób, apodniesionej do rangi tytułu, „polityczności”. Dla Jana Sowy była ona
zaledwie „płaską” imitacją realnego zaangażowania54, dla Andrzeja Skrendy wyważaniem
dawno już otwartych drzwi55, dla Adama Lipszyca wreszcie– kategorią niekonsekwentną,
która funkcjonuje prawidłowo dopóty, dopóki Markowski trzyma się Derridy56. Równocze-
śnie (abyć może przede wszystkim) krytykowano autora Polityki wrażliwości za to, że zwra-
cając się ku wizji humanistyki jako samokształtowania i„egzystencjalnej dyspozycji”, lekką
ręką odrzucał postrzeganie jej jako nauki
57
jak gdyby mogło być albo wyłącznie tak, że
humanista-błazen, podobnie jak humanista-dyletant ihumanista-amator, nie ma wstępu
na uniwersytet rozumiany jako wspólnota uczonych, albo tylko tak, że powinniśmy wpuścić
ich wszystkich wjego mury, gdyż byłaby to jedyna droga ocalenia jego społecznego posłan-
nictwa. Jak gdyby nie mogło, jak gdyby nie powinno być itak, itak zarazem, bezwarunkowo.
50 Derrida, Uniwersytet, 26–27.
51 Michał Paweł Markowski, Polityka wrażliwości. Wprowadzenie do humanistyki (Kraków: Universitas, 2013),
388.
52 Tamże, 386.
53 Tamże, 430.
54 Zob. Jan Sowa, „Humanistyka płaskiego świata”, Teksty Drugie 1 (2014).
55 Zob. Andrzej Skrendo, „Wyprowadzenie zhumanistyki”, Wielogłos 1 (2014).
56
Zob. Adam Lipszyc, „Dekonstrukcja uniwersytetu”, Dwutygodnik 125 (2014), dostęp 15.12.2016, http://www.
dwutygodnik.com/artykul/5026-dekonstrukcja-uniwersytetu.html.
57 „Po pierwsze, należałoby powiedzieć, że humanistyka nie jest nauką, wtym znaczeniu, jaką są nią nauki
ścisłe. To oczywiście stawia pod znakiem zapytania jej obecność na uniwersytecie, ale tylko wtedy, gdy
założymy, że uniwersytet to wyłącznie zakład naukowo-badawczy, modelujący swoje cele według nauk
przyrodniczych, anie miejsce kształcenia. Humanistykę bowiem rozumiem nie jako naukę, ale jako zin-
stytucjonalizowaną dyspozycję, której celem jest kształcenie, Bildung” (Markowski, Polityka, 430).
33DYLETANT, AMATOR, BŁAZEN...NR 2 (9) 2017
***
Skoro Derridiański Uniwersytet bezwarunkowy zaczyna się od wyznania („Będzie to bez wąt-
pienia coś, jak wyznanie wiary: wyznanie wiary profesora”58), niechaj zakończenie niniej-
szego tekstu nie będzie jedynie obowiązkową rekapitulacją, lecz stanie się również rodza-
jem autobiogracznego zwierzenia. Dyletant jest po prostu dyletantem– ajego dyskretna
działalność myślowa umożliwia mediację pomiędzy nauką ażyciem (wktórym nie sposób
stać się ekspertem). Amator to jakaś cząstka wnas– która domaga się niezależności istawia
pod znakiem zapytania nasze relacje ze wspólnotą (azatem, wbrew pozorom, jawić się może
jako polityczna par excellence). Wszyscy jesteśmy błaznami– gdyż do naszego posłannic-
twa należy wcielanie wżycie tej „szczególnej postaci myślenia”, jaką otwiera intelektualna
błazenada (konstytuująca uniwersytet jako tę dziwną instytucję, wktórej należy zapytywać
owszystko). Do intuicji zaś, że to pomiędzy tymi możliwościami rozciąga się pole działania
współczesnego humanisty, przywiodło mnie doświadczenie kształcenia międzyobszarowego,
które przeżywałem najpierw jako student Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów
Humanistycznych iprogramu Akademia Artes Liberales, anastępnie jako tutor iopiekun
studentów katowickiego MISH-u, przekształconego w2015 roku przez Ryszarda Koziołka
wskupiające kierunki humanistyczne iścisłe Kolegium Indywidualnych Studiów Międzyob-
szarowych Uniwersytetu Śląskiego. Pamiętając odczucie własnego dyletanctwa, które towa-
rzyszyło mi, gdy uczestniczyłem wkursach otematyce mocno wykraczającej poza tę, jaką
poznawałem na wybranych przeze mnie kierunkach wiodących, obserwuję dziś, jak staje się
ono udziałem moich studentów: lologów pobierających naukę uzyków, teologów ubiolo-
gów, artystów uinformatyków… Skazani na specycznie widmową, ale też bezwarunkową,
niezdyscyplinowaną postać wiedzy, ciwieczni amatorzy bywają wswoim myśleniu przeraź-
liwie samotni; bywają też jednak diabelnie inspirujący– wtedy właśnie, gdy ze zbawienną
lekkością oddają się intelektualnej błazenadzie. Choć zperspektywy masowego kształcenia
bez wątpienia marginalne, specyczne to doświadczenie postrzegać byłbym skłonny jako
wpewnym sensie centralne dla humanistyki naszych czasów, jak idla istotnej części auto-
biogracznych opowieści jej współczesnych adeptów. Przeglądają się wnich zmienne twarzy
rzeczywistości, wktórych żyjemy– iktóre kształtować pragniemy.
58 Derrida, Uniwersytet, 11.
34 PIOTR BOGALECKI
Bibliografia
Barthes, Roland. Roland Barthes. Tłum. Tomasz Swoboda. Gdańsk: słowo/obraz terytoria, 2011.
Boxsel, Matthijs van. Encyklopedia głupoty. Tłum. Alicja Dehue-Oczko. Warszawa: W.A.B., 2004.
Czyżewski, Krzysztof. „Etos amatora”. Scena 4–5 (2004).
Deleuze, Gilles, Félix Guattari. Co to jest lozoa? Tłum. Paweł Pieniążek. Gdańsk: słowo/obraz
terytoria, 2000.
Derrida, Jacques. Uniwersytet bezwarunkowy. Tłum. Kajetan Maria Jaksender. Kraków: Wydawnic-
two Libron, Wydawnictwo Eperons-Ostrogi, 2015.
Dobrowolski, Jacek. Filozoa głupoty. Historia iaktualność sensu tego, co irracjonalne. Warszawa:
Wydawnictwo Naukowe PWN, 2007.
Domańska, Ewa. „«Zwrot performatywny» we współczesnej humanistyce”. Teksty Drugie 5 (2007),
48–61.
Engelhardt, Anina. „Der Dilettant”. W:Diven, Hacker, Spekulanten. Sozialguren der Gegenwart,
red. Stephan Moebius, Markus Schroer, 68–80. Berlin: Edition Suhrkamp, 2010.
Gawroński, Jan. Do źródła muz. Greckie wrażenia dyletanta. Warszawa: PAX, 1970.
Głowiński, Michał. „Humanistyka najmniejszego wysiłku”. W:Michał Głowiński, Pismak 1983
iinne szkice oróżnych brzydkich rzeczach, 112–128. Warszawa: Open, 1995.
Higgins, Dick. „Muzyka zzewnątrz?”. Tłum. Joanna Holzman. W:Dick Higgins, Nowoczesność od
czasu postmodernizmu oraz inne eseje, wyb., oprac. Piotr Rypson, 135–160. Gdańsk: słowo/
obraz terytoria, 2000.
Keen, Andrew. Kult amatora. Jak Internet niszczy kulturę. Tłum. Małgorzata Bernatowicz, Katarzyna
Topolska-Ghariani. Warszawa: Wydawnictwa Akademickie iProfesjonalne, 2007.
Kołakowski, Leszek. „Kapłan ibłazen (rozważania oteologicznym dziedzictwie współczesnego
myślenia)”. W:Leszek Kołakowski, Nasza wesoła apokalipsa. Wybór najważniejszych esejów,
wyb. Zbigniew Mentzel, 263–293. Kraków: Znak, 2010.
Kott, Jan. „«Król Lear», czyli Końcówka”. W:Jan Kott, Pisma wybrane, wyb. Tadeusz Nyczek. T. 2:
Teatr czytany, 64–103. Warszawa: Krąg, 1991.
Król, Marcin. „Pochwała dyletanta”. Res Publica Nowa 7–8 (1997).
Legutko, Ryszard. Podzwonne dla błazna. Kraków: Ośrodek Myśli Politycznej, Wyższa Szkoła Euro-
pejska im. ks. Józefa Tischnera, 2006.
Leitgeber, Bolesław. Bez przesądów ilęku. Szkicownik dyletanta. Londyn: Polska Fundacja Kultu-
ralna, 1979.
Lipszyc, Adam. „Dekonstrukcja uniwersytetu”. Dwutygodnik 125 (2014). Dostęp 15.12.2016. http://
www.dwutygodnik.com/artykul/5026-dekonstrukcja-uniwersytetu.html.
Markowski, Michał Paweł. Czarny nurt: Gombrowicz, świat, literatura. Kraków: Wydawnictwo Lite-
rackie, 2004.
35DYLETANT, AMATOR, BŁAZEN...NR 2 (9) 2017
Markowski, Michał Paweł. Polityka wrażliwości. Wprowadzenie do humanistyki. Kraków: Univer-
sitas, 2013.
Michnik, Adam. „Książę iżebrak”. W:Adam Michnik, Polskie pytania. Warszawa: Agora, 2009.
Montaigne, Michel de. Próby. Tłum. Tadeusz Boy-Żeleński. Kraków: Zielona Sowa, 2004.
Nycz, Ryszard. „Kulturowa natura, słaby profesjonalizm. Kilka uwag oprzedmiocie poznania lite-
rackiego istatusie dyskursu literaturoznawczego”. W:Ryszard Nycz, Poetyka doświadczenia.
Teoria– nowoczesność– literatura, 5–38. Warszawa: Wydawnictwo Instytutu Badań Literac-
kich PAN, 2012.
Płaszczewska, Olga. Błazen ibłazeństwo wdramacie romantycznym. Studium komparatystyczne.
Kraków: Universitas, 2002.
Ronell, Avital. Stupidity. Urbana–Chicago: University of Illinois Press, 2002.
Shakespeare, William. Król Lear. Tłum. Stanisław Barańczak. Poznań: WDrodze, 1991.
Shore, Marci. Nowoczesność jako źródło cierpień. Tłum. Michał Sutowski. Warszawa: Wydawnictwo
Krytyki Politycznej, 2012.
Skrendo, Andrzej.Wyprowadzenie zhumanistyki”. Wielogłos 1 (2014): 91–101.
Sławek, Tadeusz. Nicowanie świata. Zdania zSzekspira. Katowice: Wydawnictwo Uniwersytetu
Śląskiego, 2012.
Sowa, Jan. „Humanistyka płaskiego świata”. Teksty Drugie 1 (2014): 192–207.
Sznajderman, Monika. Błazen. Maski imetafory. Warszawa: Iskry, 2014.
Szuman, Stefan. Pochwała dyletantów. Rzecz oznaczeniu samorodnej twórczości wwychowaniu este-
tycznym społeczeństwa. Warszawa: Instytut Wydawniczy „Sztuka”, 1947.
Szuster, Edward. Nad starą blizną. Notatki dyletanta. Łódź: Krajowa Agencja Wydawnicza, 1987.
Tyrmand, Leopold. Zapiski dyletanta. Tłum. Małgorzata Wolanin. Warszawa: ROK Corporation,
Most, 1991.
Waters, Lindsay. Zmierzch wiedzy. Przemiany uniwersytetu arynek publikacji naukowych. Tłum.
Tomasz Bilczewski. Kraków: Homini, 2009.
Žižek, Slavoj. „Jezus był leninistą. Rozmowa zWojciechem Orlińskim”. Wysokie Obcasy, 7.06.2009.
Dostęp 18.12.2016. http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,6684176,Slavoj_
Zizek__Jezus_byl_leninista.html.
36 PIOTR BOGALECKI
Dilettante, Amateur, Jester.
Conceptual Personae of the Humanist
Summary
The article presents three „conceptual personae” (Giles Deleuze, Félix Guattari) of the contem-
porary humanist: dilettante, amateur and jester. The rst two are discussed on the basis of texts
of such Polish essayists as Krzysztof Czyżewski, Marcin Król and Leopold Tyrmand, who used
to emphasize not only the cultural history of these guresbutalso their own autobiographi-
cal experiences. In order to develop our understanding of the contemporary humanistic modus
operandi, the author juxtaposes the dilettante and amateur personae with the jester gure. The
article underlines three dimensions of such an „intellectual clowning dialectic”: 1) the neces-
sity of adopting anew peculiar media strategy, 2) the ambiguous relationship with an authority,
3) the exceptional „foolish” way of thinking related to deconstruction and crucial to Jacques Der-
rida’s L’Universite’ sans condition (discussed by such Polish authors as Michał Paweł Markowski,
Tadeusz Sławek).
Keywords
dilettante, amateur, jester, Human Studies, university, Anthropology of
Literary Criticism, deconstruction
Translated by Piotr Bogalecki
PROSIMY O CYTOWANIE TEGO ARTYKUŁU JAKO:
Piotr Bogalecki, „Dyletant, amator, błazen postacie pojęciowe humanisty”, Autobiograa. Literatura. Kul-
tura. Media 2 (2017), 9: 21–36. DOI: 10.18276/au.2017.2.9-02
Powered by TCPDF (www.tcpdf.org)
ResearchGate has not been able to resolve any citations for this publication.
Chapter
Full-text available
Tomasz Swoboda. Gdańsk: słowo/obraz terytoria
  • Roland Roland Barthes
  • Barthes
  • Tłum
Barthes, Roland. Roland Barthes. Tłum. Tomasz Swoboda. Gdańsk: słowo/obraz terytoria, 2011.
Co to jest filozofia
  • Gilles Deleuze
  • Félix Guattari
Deleuze, Gilles, Félix Guattari. Co to jest filozofia? Tłum. Paweł Pieniążek. Gdańsk: słowo/obraz terytoria, 2000.
Kraków: Wydawnictwo Libron
  • Jacques Derrida
  • Uniwersytet Bezwarunkowy
  • Tłum
  • Kajetan Maria
  • Jaksender
Derrida, Jacques. Uniwersytet bezwarunkowy. Tłum. Kajetan Maria Jaksender. Kraków: Wydawnictwo Libron, Wydawnictwo Eperons-Ostrogi, 2015.
Historia i aktualność sensu tego, co irracjonalne. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN
  • Jacek Dobrowolski
  • Filozofia
  • Głupoty
Dobrowolski, Jacek. Filozofia głupoty. Historia i aktualność sensu tego, co irracjonalne. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2007.
«Zwrot performatywny» we współczesnej humanistyce
  • Ewa Domańska
Domańska, Ewa. "«Zwrot performatywny» we współczesnej humanistyce". Teksty Drugie 5 (2007), 48-61.
Do źródła muz. Greckie wrażenia dyletanta
  • Jan Gawroński
Gawroński, Jan. Do źródła muz. Greckie wrażenia dyletanta. Warszawa: PAX, 1970.
Humanistyka najmniejszego wysiłku". W: Michał Głowiński, Pismak 1983 i inne szkice o różnych brzydkich rzeczach
  • Michał Głowiński
Głowiński, Michał. "Humanistyka najmniejszego wysiłku". W: Michał Głowiński, Pismak 1983 i inne szkice o różnych brzydkich rzeczach, 112-128. Warszawa: Open, 1995.
Kapłan i błazen (rozważania o teologicznym dziedzictwie współczesnego myślenia
  • Leszek Kołakowski
Kołakowski, Leszek. "Kapłan i błazen (rozważania o teologicznym dziedzictwie współczesnego myślenia)". W: Leszek Kołakowski, Nasza wesoła apokalipsa. Wybór najważniejszych esejów, wyb. Zbigniew Mentzel, 263-293. Kraków: Znak, 2010.
Podzwonne dla błazna. Kraków: Ośrodek Myśli Politycznej, Wyższa Szkoła Europejska im. ks. Józefa Tischnera
  • Ryszard Legutko
Legutko, Ryszard. Podzwonne dla błazna. Kraków: Ośrodek Myśli Politycznej, Wyższa Szkoła Europejska im. ks. Józefa Tischnera, 2006.