BookPDF Available

Ekologiczne postrzeganie świata

Authors:
Book

Ekologiczne postrzeganie świata

Abstract

Część I. Ekologizm Zdzisława Piątek (Uniwersytet Jagielloński), Ekologiczny pakt z naturą, jego uwarunkowania i konsekwencje Dariusz Liszewski (Uniwersytet Warmińsko-Mazurski), Ekologiczna wizja świata Piotr Skubała (Uniwersytet Śląski), Wokół tajemnicy życia na Ziemi Andrzej Kuczumow (Katolicki Uniwersytet Lubelski), Ekologia a katastrofy Zbigniew Hull (Uniwersytet Warmińsko-Mazurski), Paradygmat ekologiczny a idea zrównoważonego rozwoju Artur Pawłowski (Politechnika Lubelska), Zasada czy zasady zrównoważonego rozwoju Andrzej Papuziński (Uniwersytet Kazimierza Wielkiego), Bezpieczne środowisko jako przedmiot sprawiedliwości. Przyczynek do koncepcji zrównoważonego rozwoju Wiesław Sztumski (Wyższa Szkoła Lingwistyczna w Częstochowie), Podstawowe zagadnienia sozofilozofii Krzysztof Bochenek (Uniwersytet Rzeszowski), Ekologia w kontekście filozofii chrześcijańskiej Włodzimierz Tyburski (Uniwersytet Mikołaja Kopernika), Problem ekologiczny w myśli protestanckiej Krzysztof Karski (Lublin), Ekoterroryzm: ideologiczne i filozoficzne podstawy radykalnego enwironmentalizmu; od teorii do praktyki Część II. Varia ekologiczne Ignacy St. Fiut (Akademia Górniczo-Hutnicza), Od etyki pozytywnej do etyki ekologicznej. Poglądy etyczne Tadeusza Garbowskiego Stanisław Jedynak (Uniwersytet Marii Curie–Skłodowskiej), Konstanty Ciołkowski o naturze życia Leszek Gawor (Uniwersytet Rzeszowski), Oblicza polskiej sozologii: Walery Goetel i Julian Aleksandrowicz Сергей Павлович Щавелев (Курский государственный медицинский университет, Россия), Как преподают экологию российским студентам-гуманитариям, или некоторые философские проблемы экологии в современной России Елена Сергеевна Кравцова (Курский государственный медицинский университет, Россия), Проблема «Человек – Природа» на страницах дореволюционной российской периодики Justyna Tymieniecka-Suchanek (Uniwersytet Śląski), Problemy ekologiczne w literaturze rosyjskiej. Od Antona Czechowa do Andrieja Bitowa Альфия Исламовна Смирнова (Московский городский педагогический университет, Россия), Экофилософия литературы: от охраны природы к экологической космологии в русской прозе конца ХХ века Część III. Studia nad zwierzętami Honorata Korpikiewicz (Uniwersytet Adama Mickiewicza), Zwierzę cierpiące. O potrzebie etyki patocentrycznej Dominika Dzwonkowska (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego), Kulturowe i etyczne implikacje relacji człowiek-zwierzę Jacek Lejman (Uniwersytet Marii Curie–Skłodowskiej), Człowiek i zwierzę. Biologiczne i kulturowe źródła antropocentryzmu Dariusz Gzyra (Stowarzyszenie Empatia, Warszawa), Teda Bentona krytyka reganowskiej koncepcji praw zwierząt Karolina Durka, Julia Sikorska, Maciej Trojan (Uniwersytet Warszawski), Postrzeganie oraz przestrzeganie dobrostanu zwierząt laboratoryjnych, przetrzymywanych w ogrodach zoologicznych i gospodarczych w kontekście obowiązującego prawa Barbara Grabowska (Uniwersytet Mikołaja Kopernika), Czy wszyscy powinniśmy zostać wegetarianami? Kwestia jedzenia mięsa we współczesnej refleksji na temat zwierząt Инна Анатольевна Швед (Брестский государственный университет им. А. С. Пушкина, Беларусь), Птица и человек: некоторые сценарии взаимоотношений в мифопоэтической традиции белорусов (на общеславянском фоне)
WSCHODNI ROCZNIK HUMANISTYCZNY
TOM XI 2015

Leszek Gawor
Artur Górak
Jacek Lejman
Pod patronatem



ROK 2015TOM XI

WSCHODNI ROCZNIK HUMANISTYCZNY














Spis treści
Leszek Gawor, Jacek Lejman
Wstęp. Ekologiczne postrzeganie świata ....................................................................................... 7
Część I. Ekologizm
Zdzisława Piątek (Uniwersytet Jagielloński)
Ekologiczny pakt z biosferą, jego uwarunkowania i konsekwencje .............................................. 11
Dariusz Liszewski (Uniwersytet Warmińsko-Mazurski)
Ekologiczna wizja świata ................................................................................................................ 33
Piotr Skubała (Uniwersytet Śląski)
Wokół tajemnicy życia na Ziemi ................................................................................................... 49
Andrzej Kuczumow (Katolicki Uniwersytet Lubelski)
Ekologia a katastrofy ....................................................................................................................... 61
Zbigniew Hull (Uniwersytet Warmińsko-Mazurski)
Paradygmat ekologiczny a idea zrównoważonego rozwoju ..................................................... 71
Artur Pawłowski (Politechnika Lubelska)
Zasada, czy zasady, zrównoważonego rozwoju ..................................................................... 88
Andrzej Papuziński (Uniwersytet Kazimierza Wielkiego)
Bezpieczne środowisko jako przedmiot sprawiedliwości.
Przyczynek do koncepcji zrównoważonego rozwoju ............................................................. 97
Wiesław Sztumski (Uniwersytet Śląski)
Podstawowe zagadnienia sozolozoi .................................................................................. 119
Krzysztof Bochenek (Uniwersytet Rzeszowski)
Ekologia w kontekście lozoi chrześcijańskiej ..................................................................... 139
Włodzimierz Tyburski (Uniwersytet Mikołaja Kopernika)
Problem ekologiczny w myśli protestanckiej .......................................................................... 155
Krzysztof Karski (Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej)
Ekoterroryzm: ideologiczne i lozoczne podstawy
radykalnego enwironmentalizmu, od teorii do praktyki ..................................................... 167
Część II. Varia ekologiczne
Ignacy St. Fiut (Akademia Górniczo-Hutnicza)
Od etyki pozytywnej do etyki ekologicznej.
Poglądy etyczne Tadeusza Garbowskiego ............................................................................... 181
Stanisław Jedynak (Uniwersytet Marii Curie–Skłodowskiej)
Konstanty Ciołkowski o naturze życia ........................................................................................ 197
Leszek Gawor (Uniwersytet Rzeszowski)
Oblicza polskiej sozologii: Walery Goetel i Julian Aleksandrowicz .................................. 203
Сергей Павлович Щавелев (Курский государственный медицинский университет)
Как преподают экологию российским студентам-гуманитариям,
или некоторые философские проблемы экологии в современной России ............ 217
Елена Сергеевна Кравцова (Курский государственный медицинский университет)
Проблема «Человек – Природа» на страницах дореволюционной
российской периодики .............................................................................................................. 225
Justyna Tymieniecka-Suchanek (Uniwersytet Śląski)
Problemy ekologiczne w literaturze rosyjskiej.
Od Antona Czechowa do Andrieja Bitowa ............................................................................. 233
Альфия Исламовна Смирнова
(Московский городский педагогический университет)
Экофилософия литературы: от охраны природы к экологической
космологии в русской прозе конца ХХ века .......................................................................... 245
Część III. Animal Studies
Honorata Korpikiewicz (Uniwersytet Adama Mickiewicza)
Zwierzę cierpiące. O potrzebie etyki patocentrycznej ........................................................ 259
Dominika Dzwonkowska (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego)
Kulturowe i etyczne implikacje relacji człowiek-zwierzę ....................................................... 273
Jacek Lejman (Uniwersytet Marii Curie–Skłodowskiej)
Człowiek a zwierzę. Biologiczne i kulturowe źródła antropocentryzmu ...................... 283
Dariusz Gzyra (Warszawa)
Teda Bentona krytyka Reganowskiej koncepcji praw zwierząt .................................... 295
Karolina Durka, Julia Sikorska, Maciej Trojan (Uniwersytet Warszawski)
Postrzeganie oraz przestrzeganie dobrostanu zwierząt laboratoryjnych,
hodowlanych oraz przetrzymywanych w ogrodach zoologicznych
w kontekście obowiązującego prawa ...................................................................................... 313
Barbara Grabowska (Uniwersytet Mikołaja Kopernika)
Czy wszyscy powinniśmy zostać wegetarianami? .............................................................. 331
Инна Анатольевна Швед (Брестский государственный университет)
Птица и человек: некоторые сценарии взаимоотношений
в мифопоэтической традиции белорусов (на общеславянском фоне) ...................... 345
7
Wstęp
Ekologiczne postrzeganie świata
Jednym z istotniejszych wyróżników naszych czasów, od końca XIX wieku, a
szczególnie ostatnich sześćdziesięciu lat, jest narastające w tempie lawinowym poczu-
cie zagrożenia ekologicznego. Jest ono spowodowane rabunkową gospodarką człowie-
ka surowcami naturalnymi, rozpasanym konsumpcjonizmem o charakterze globalnym,
nie mającego ograniczeń dążeniem do ciągłego wzrostu gospodarczego i uczynienia
z tego zasadniczego celu globalnej cywilizacji ludzkiej, gdzie pomija się problemy nie
tylko naszego stosunku do świata, ale szczególnie do zwierząt. Zagrożenie ekologiczne
jest najbardziej złowieszczym megatrendem współczesnej ludzkość1.
Megatrend ten składa się z szeregu, spowodowanych aktywnością gospodarczą
człowieka, zjawisk w rodzaju: kończenia się zasobów środowiska naturalnego, skażenia
atmosfery, globalnego ocieplenia, nieprawidłowości w gospodarce wodnej, kłopotów
ze składowaniem cywilizacyjnych odpadów, podważonego bezpieczeństwa energe-
tycznego, które wskazują na bezpośrednie niebezpieczeństwa dla dalszej egzystencji
cywilizacji ludzkiej. W tym też kontekście dostrzegamy głosy tych, którzy zauważają
dysproporcje między działaniami cywilizacyjnymi, a tym, co dostrzega współczesna
naukowa reeksja na temat trwania ekosystemów i zachowania gatunków zagrożonych
zwierząt. Ogólnym terminem, używanym obecnie jest zatem „biodiversity” - różnorod-
ność życia, którą należy chronić. Niestety, ochrona bioróżnorodności napotyka na opór
ze strony różnych środowisk, które nadal podejmują działania pod hasłem „dobro czło-
wieka jest najważniejsze”. Efektem takiego krótkowzrocznego sposobu myślenia jest
degradacja środowiska naturalnego. Zjawiska te narastając, skutkują zmianami ekosys-
temowymi (np. klimatycznymi) i w obrębie środowiska naturalnego (np. biodegradacja
wielu różnych środowisk), które radykalnie przekształcają na znacznie gorsze warunki
ludzkiego i nie tylko ludzkiego bytowania. A nawet więcej – stawiają one pod znakiem
1 Megatrend to określenie ogólnoświatowych zjawisk, które w fundamentalny sposób wpływają na
przeobrażenia współczesnej cywilizacji człowieka. Najważniejsze z nich i najbardziej wyraźne to: 1. eksplozja
demograczna powiązana z gigantycznymi, na skalę światową, ruchami migracyjnymi; 2. globalizacja gospo-
darki i komunikacji; 3. postęp naukowy oraz jego wpływ na światopogląd współczesnego człowieka; 4. nowa
rewolucja przemysłowa, oparta na informatyce i automatyzacji; 5. nadchodzący koniec tradycyjnego państwa
narodowego i przesunięcie obszaru głównych koniktów na sferę międzycywilizacyjnych (międzykulturo-
wych) konfrontacji; oraz zagrożenie ekologiczne; por.: P. Kenedy, U progu XXI wieku, Kielce 1994; J. Naisbitt,
Megatrendy. Dziesięć nowych kierunków zmieniających nasze życie, Poznań 1997; J. Muszyński, Magatrendy a polity-
ka, Wrocław 2001, s. 15-36.
Wstęp
zapytania przetrwanie gatunku ludzkiego2. Jak przekonuje Richard Leakey, świat jest u
progu kolejnej katastrofy. Tym razem jednak jej przyczyną nie będzie żaden meteoryt,
ale my sami3.
Świadomość rosnącego niebezpieczeństwa ekologicznego wybitnie sprzyjała
w ostatnim półwieczu wykształcaniu nowego podejścia w określaniu relacji człowiek
przyroda. Początki reeksji nad nieodpowiednią relacją człowiek – przyroda, z ak-
centowaniem zagrożeń stąd wynikających dla ludzkiego bytowania, datuje się już na
koniec XIX stulecia, od wystąpienia amerykańskich myślicieli Ralpha W. Emersona i
Henry’ego D. Thoureau, głoszących potrzebę ochrony przyrody i zmiany nastawienia
człowieka do natury: z idei panowania nad przyrodą na regułę równoprawnego współ-
istnienia. Dodajmy, że obecnie owo równouprawnienie coraz częściej dotyczy kwestii
zwierząt.
Jedną z zasadniczych przesłanek zmiany tradycyjnego stosunku człowieka do
przyrody było sformułowanie w 1869 roku przez Ernsta Haeckle’a koncepcji ekologii –
nauki o środowisku. Pomyślana jako subdyscyplina biologiczna, zajmująca się relacjami
między zwierzętami a ich środowiskiem, w ciągu XX wieku ekologia wyewoluowała
do rangi interdyscyplinarnej nauki podejmującej reeksję nad wzajemnym oddziały-
waniem organizmów żywych (w tym ludzi) i środowiska zarówno przyrodniczego jak
i społecznego4. Szerokie, z uwzględnieniem perspektywy humanistycznej, rozumienie
ekologii stało się zaczynem powstania, występującej w rozlicznych wersjach, ekolo-
zoi (lozoi ekologii), badającej obszary ludzkiej aktywności w sposób szczególny
związanej z środowiskiem przyrodniczo-społecznym5. Ważna, choć niekoniecznie bez-
pośrednio związana z tym tematem, stanie się dyskusja, sprowokowana odkryciami
etologii i socjobiologii, na temat statusu zwierząt, ich statusu nie tylko ontologicznego,
ale także etycznego. Interdyscyplinarne badania na ten temat noszą dziś nazwę „Ani-
mal Studies”, łącząc w sobie elementy badań biologicznych i reeksji lozocznej.
Poczucie ekologicznego zagrożenia wraz konceptualizacjami tego stanu rzeczy
wykształciły we współczesnym społeczeństwie powszechną świadomość ekologiczną
oraz praktyczne postawy proekologiczne. Ich wspólnym spektakularnym wyrazem jest
powstanie nowego paradygmatu rozumienia świata społecznego, akcentującego jego
nierozerwalną więź, określaną relacjami zwrotnymi, ze środowiskiem przyrodniczym,
szczególnie zaś ze zwierzętami. Podstawowym elementem nowego sposobu widzenia
2 Przy zachowaniu tylko aktualnego w skali globalnej poziomu konsumpcji, w tempie zastraszającym
kurczą się wyczerpywalne i nieodnawialne zasoby surowców naturalnych, na których wspiera się współczesna
cywilizacja ludzka. Przykładowo, szacuje się, że w światowym wymiarze ropy naftowej wystarczy na około 50
lat, gazu naturalnego na 70 lat, węgla na 150 lat. Z istotnych dla przemysłu metali przewiduje się, że z rud mie-
dzi można będzie korzystać jeszcze przez 60 lat, z cynku przez 20, ołowiu przez 60 a z rtęci przez 50 lat; dane za:
A. Pawłowski, L. Pawłowski, Zrównoważony rozwój we współczesnej cywilizacji. Cz. I: Środowisko a zrównoważony
rozwój, „Problemy Ekorozwoju”, vol. 3, no 1, 2008, s. 56-58.
3 Zob.: R. Leakey, R. Lewin, Szósta katastrofa. Historia życia a przyszłość ludzkości, tłum. J. Prószyński, ,
Warszawa 1999, s. 266-283
4 Do najbardziej znanych i interesujących autorskich koncepcji ekolozocznych zalicza się rozważania
Aldo Lepolda, Johna B. Callicota, Holmesa Rolstona III, Johna Lavelocka, reprezentantów tzw. nurtu ekocen-
trycznego (holistycznego lub systemowego); A. Schweitzera, Paula W. Taylora, Petera Singera, przedstawicieli
tzw. tendencji biocentrycznej; Johna Passmore’a, Georga Pichta, Hansa Jonasa, zwolenników tzw. antropocen-
tryzmu ekolozocznego oraz Arne Naessa i Georga Sessions’a, autorów tzw. ekologii głębokiej; por.: S. Zięba,
Historia myśli ekologicznej, Lublin 2004.
5 Zob.: M. Dołęga, Ekolozoa – nauka XXI wieku, „Problemy ekorozwoju”, 2006, vol.1, No 1, s. 17-22.
Ekologiczne postrzeganie świata
świata jest radykalne przewartościowanie miejsca człowieka w świecie i jego relacji z
naturą. Tradycyjny antropocentryzm w tym ujęciu ustępuje zasadzie ekocentryzmu
(biocentryzmu). Zasada ta unaocznia nową lokację człowieka w świecie. Antropocen-
tryzm zostaje zastąpiony tu przekonaniem, iż człowiek nie egzystuje wbrew, ponad, czy
obok przyrody. Z jednej strony człowiek i natura są jednością w tym sensie, że socjosfe-
ra jest szczególnym przypadkiem biosfery i stąd nie można tych dwóch elementów rze-
czywistości rozpatrywać opozycyjnie. Z drugiej zaś strony, środowisko naturalne jest tu
ujmowane bardzo szeroko. Składa się ono nie tylko z biosfery, ale i wszystkich innych
elementów przyrody nieożywionej. To nowe spojrzenie na relację człowiek – przyroda
nakazuje stosowanie holistycznego podejścia do rzeczywistości, w którym przyroda i
świat człowieka są traktowane jako integralna i nierozerwalna całość, co wymaga doko-
nującej się redenicji tradycji chrześcijańskiej („czyńcie sobie ziemię poddaną”) i scjen-
tystycznej (z utylitarystyczną aksjologią).
Tak nakreślony nowy, ekologiczny paradygmat rozumienia świata jest ponadto
uzupełniany treściami aksjologicznymi. Są więc formułowane tu wskazania odnoszące
się do moralnego poczucia odpowiedzialności za stan przyrody aktualnej i dziedziczo-
nej przez przyszłe pokolenia (to tzw. zasada ekologicznego egalitaryzmu pokoleniowe-
go). W zakresie lozoczno-antropologicznym feruje się zasadę równości biocentrycz-
nej zdecydowanie oprotestowującej tradycyjną postawę antropocentryzmu. Inne pod-
stawowe wartości ekolozoi, takie jak: egalitaryzm, godność, sprawiedliwość i umiar,
także wyrażają nowy stosunek człowieka do natury.6
Owe najogólniejsze zasady stanowią aksjologiczne podstawy ekologizmu – zdo-
bywającej współcześnie coraz liczniejsze grono zwolenników intelektualno-kulturowej
postawy (ideologii) ewokującej problemy ochrony środowiska oraz reeksji nad miej-
scem człowieka w jego relacji z naturą, w szczególności zaś nad zwierzętami. Na jej
gruncie akcentuje się wzajemne zależności między człowiekiem a przyrodą, które de-
cydują o jakości życia, w dalszej zaś perspektywie — o warunkach przeżycia populacji
ludzkich i pozaludzkich. W tym sensie ekologizm stanowi o „przyrodniczym sumie-
niu” człowieka współczesnego i trosce o jego przyszłość. Określa on także idee wyzna-
czające ramy koniecznych działań ekonomicznych, politycznych i społecznych, których
istotą jest przeciwdziałanie zagrożeniom związanym z industrializacją oraz niszczeniu
środowiska naturalnego człowieka. W tym znaczeniu jest on podstawą programów róż-
nych ugrupowań politycznych (partie zielonych) i społecznych (organizacje „ochroniar-
skie” czy proekologiczne), które stawiają kwestie ekologiczne w centrum problematyki
społecznej7.
Mając na uwadze znaczny rezonans społeczny wzbudzany przez problematy-
ekologiczną, korzystając z gościnności i możliwości wydawniczych „Wschodniego
Rocznika Humanistycznego” zaprojektowaliśmy prolowany tom, który zatytułowali-
śmy Ekologiczne postrzeganie świata. Jako autorów zaprosiliśmy zarówno renomowanych
już, jak i mniej jeszcze znanych badaczy problematyki ekologicznej, prezentujących róż-
norodne podejścia tematyczne i metodologiczne do tej kwestii. Nadesłane teksty ułoży-
ły się nam w trzy grupy problemowe.
6 Por.: L. Gawor, Filozoa zrównoważonego rozwoju preliminaria, „Problemy Ekorozwoju”, vol. 5, nr 2,
2010, s. 69 – 76.
7 Por.: Ekologizm, [hasło w:] Encyklopedia, PWN, www.encyklopedia.pwn.pl
10 Wstęp
Pierwsza z nich to reprezentacja tych płaszczyzn myślenia, które w sposób ogól-
ny traktują o ekologii jako pewnej wizji, perspektywie postrzegania świata współcze-
snego. Szczególnie interesujące tu różne podejścia do ekologii jako takiej (i różnie
nazywanej). Nacisk kładziony jest na dyskusję w kwestii swoistego „paktu z naturą”,
który zdaje się być możliwy, zdaniem niektórych autorów, w aspekcie koncepcji zrów-
noważonego rozwoju.
Druga część naszego tomu opisuje myśl ekologiczną w „konkretnym wydaniu”.
Składają się na nią teksty opisujące różne (varia) aspekty funkcjonowania myśli eko-
logicznej, poglądy różnych myślicieli na temat pojmowania problemów naszego sto-
sunku do świata przyrody, natury, zwierząt. Prezentacja tych poglądów ma na celu
unaocznienie czytelnikowi, że przedstawione w pierwszej części rozważania znajdują
swe źródła w tekstach myślicieli niekoniecznie kojarzonych z ekologią.
Trzecia zaś część tomu, nazwana „Animal Studies” (studia nad zwierzętami)
dotyczy coraz szerzej dyskutowanej kwestii naszego stosunku do jakby powiedzieli
zwolennicy ochrony zwierząt, ale i socjobiolodzy zwierząt nie będących ludźmi. Te-
mat ten jest obecnie przedmiotem interdyscyplinarnych analiz. Przedstawiamy tylko
ich niewielki fragment, mając nadzieję, że dyskusja na ten temat może być impulsem do
dalszego rozwoju badań i dyskusji.
Na koniec, chcielibyśmy gorąco podziękować Wydawcom „Wschodniego Rocz-
nika Humanistycznego” za udostępnienie swych łam dla projektu przez nas opracowa-
nego. Wschodnioeuropejski akcent zawiera się nie tylko w aliacjach autorów, ale też
w tematyce, bowiem wiele artykułów zostało poświęconych zjawiskom zachodzącym
w tej części świata.
L. Gawor, J. Lejman

EKOlOgIZM
11
Zdzisława Piątek
(Uniwersytet Jagielloński)
Ekologiczny pakt z biosferą,
jego uwarunkowania i konsekwencje
Uwagi wstępne
W moim rozumieniu, ekologiczny pakt z biosferą polega na określeniu warun-
ków umożliwiających zrównoważony rozwój ludzkiego świata (antroposfery) ze świa-
tem przyrody oraz na mozolnym realizowaniu tego rozwoju. Naczelną zasadą, która
funkcjonuje jako drogowskaz i określa zarówno kierunek rozwoju jak i wszystkie inne
wartości realizowane w ramach tego paktu jest nakaz dostosowania struktur i sposobu
funkcjonowania ludzkiego świata do wydolności środowiska, czyli trwała kohabitacja
gatunku ludzkiego z biosferą. Przymiotnik „ekologiczny” jest wyrazem przemian, które
się obecnie dokonują w ludzkich relacjach ze środowiskiem pod wpływem wiedzy do-
starczanej przez nauki przyrodnicze. Z kolei zwrócenie uwagi na mozolne realizowanie
tego współistnienia określonego przez nadrzędną zasadę zrównoważonego rozwoju,
wskazuje na złożoność ludzkiego świata i na jego niezwykle skomplikowane związki
ze środowiskiem, które - na dodatek, są obarczone licznymi błędami wobec Natury po-
pełnionymi w trakcie jego tworzenia. Dlatego ekologiczny pakt z biosferą, który ma na-
prawiać popełnione błędy nie może być zrealizowany za jednym zamachem, lecz przez
stopniowe udoskonalanie już istniejących, globalnych warunków tej koegzystencji.
Istotne przemiany, które będą przedmiotem moich rozważań, dotyczą ekologicz-
nego przebudzenia świadomości i dążenia do ograniczenia dominującej roli gatunku
ludzkiego w przyrodzie oraz programowanie działań zmierzających do tego, aby zasa-
da ochrony przyrodniczego środowiska stała się zasadą organizacyjną funkcjonowania
wszystkich społeczeństw zamieszkujących Ziemię.
Sądzę, że w ramach pojęciowych nowego paktu z biosferą można lepiej rozumieć
współczesne kontrowersje dotyczące odpowiedzi na pytania o to, które przesłanki roz-
woju lozocznego, naukowego i społeczno-gospodarczego należy zrewidować, aby
WSCHODNI ROCZNIK HUMANISTYCZNY
TOM XI 2015
12 Zdzisława Piątek
zbudować społeczeństwo przetrwania, czyli po to, aby docelowo osiągnąć zrównowa-
żony rozwój antroposfery z biosferą. Dlatego ekologiczny pakt z biosferą oprócz prze-
budowy światowego systemu społeczno-gospodarczego wymaga także nowego rodza-
ju świadomości, czyli nowego ekologicznie oświeconego humanizmu skierowanego ku
przyszłości. Przewodnią myślą moich rozważań jest twierdzenie, że jego główne idee
obecnie rozwijane zarówno w ramach pojęciowych ekologii i pokrewnych nauk ewolu-
cyjnych, jak i przy udziale nauk humanistycznych, które jednak pod wpływem wiedzy
przyrodniczej ulegają głębokim przeobrażeniom.
Przedstawię więc wiodące idee tradycyjnego humanizmu, które stanowiły lo-
zoczne podłoże podboju świata Natury przez gatunek ludzki, a następnie przedstawię
przemiany, które się dokonały i nadal się dokonują we wszystkich dziedzinach życia
społeczno-gospodarczego pod wpływem nowego, ekologicznie oświeconego humani-
zmu. Niezależnie od kontrowersji jakie budzą te przemiany, faktem jest, że od połowy
ubiegłego wieku ochrona przyrody staje się dominującym problemem w sferze publicz-
nej, czyli w polityce, a to niewątpliwie jest nowa jakość polityki. Na zakończenie rozwa-
żę czy nowy humanizm poszukujący przymierza z Naturą może być urzeczywistniony,
jak o tym przekonuje wielu współczesnych lozofów przyrody, takich jak Arne Naess,
Al. Gore, J. Lovelock, N. Eldredge, E.O.Wilson, i jeszcze wielu innych zjednoczonych
w nurcie tzw. ekologii głębokiej, czy też jest nową utopią ekologiczną, jak głosi równie
liczne grono lozofów, ekonomistów i polityków, takich jak Vaclav Klaus, Leszek Ko-
łakowski, Luc Ferry, Bruno Latour i cała rzesza krytyków zrównoważonego rozwoju.
Wiodące idee tradycyjnego humanizmu
Żeby zrozumieć przemiany, które doprowadziły do poszukiwania ekologicznego
paktu z biosferą przedstawię główne idee zawarte w tradycji zachodnioeuropejskiego
humanizmu1 i dokonam ich konfrontacji z ideami nowego, ekologicznie oświeconego
humanizmu skierowanego ku przyszłości. Jest to humanizm, który asymilując wiedzę
oraz myślenie ekologiczne dokonuje pojednania człowieka z przyrodą i jednocześnie
zasypuje przepaść między humanistyką a przyrodoznawstwem.
Zarówno tradycyjny humanizm, jak i nowy humanizm stawiają w centrum uwa-
gi godność oraz wolność człowieka i kładą nacisk na jego wszechstronny rozwój, róż-
nica polega na tym, że zwolennicy każdego z nich inaczej rozumieją wolność i człowie-
czeństwo oraz miejsce gatunku ludzkiego we wspólnocie życia. Tradycyjny humanizm
uznaje, że człowiek z istoty swojej jest bytem antynaturalnym i podkreśla, że uczłowie-
czenie dokonuje się poprzez budowę w obrębie przyrody ludzkiego świata, w którym
następuje zastępowanie porządku przyrodniczego, porządkiem ustanowionym przez
ludzi w sposób wolny i autonomiczny. Bieg ludzkich dziejów jest tu postrzegany jako
narastanie wolności, gdyż człowiek nie tylko sam wytwarza warunki swojego byto-
wania, ale (a może przede wszystkim) posiada swobodę ustanawiania celów swojego
działania i dlatego jest wolny od ograniczeń swojej biologicznej natury. Nakaz zerwa-
nia z Naturą i przekraczania przyrodniczych ograniczeń odnosi się zarówno do śro-
dowiska, gdzie jest realizowany jako podbój przyrody, jak i do natury ludzkiej, gdyż
1 Analiza tradycyjnego humanizmu nie ma na celu podważenie tego, co stanowi jego osnowę czyli odnie-
sienie do człowieka oraz do ludzkiej wolności i autonomii. Konfrontacja ma prowadzić do skorygowania idei
tradycyjnego humanizmu w duchu współczesnej wiedzy o świecie.
Ekologiczny pakt z biosferą 13
istota uczłowieczenia czyli powinności moralne są oparte na pohamowaniu natural-
nych skłonności. Przekonywali o tym jednomyślnie twórcy zachodnioeuropejskiego
humanizmu od Protagorasa poczynając, poprzez Sokratesa, Arystotelesa, św. Tomasza
z Akwinu, Kartezjusza i Kanta do czasów współczesnych. Jak trafnie zauważył Hans
Jonas,2 „Gwałt zadawany naturze i cywilizowanie się człowieka, szły ręka w rękę”, a
cywilizacja była tym doskonalsza im bardziej oddalała się od Natury. Ludzki Demiurg
spełniał się w podporządkowaniu sobie całego świata przyrody i w degradowaniu tego
co naturalne do roli środków służących do zaspokajania swoich potrzeb. Mając na uwa-
dze jedynie dobro własne, człowiek - podobnie jak inne gatunki istot żywych, nie tylko
wykorzystuje środowisko po to aby przeżyć, ale na dodatek, nie zachowując umiaru
dokonuje podboju przyrody i rozwija cywilizację nie zważając na koszty środowisko-
we tych przemian. Wszak zgodnie z wiodącą ideą humanizmu, człowiek z racji swojej
rozumności, samoświadomości i odpowiedzialności jest „tytularnym Panem Przyrody”
i ustanawia ład swojego świata w sposób wolny, czyli niezależny od ograniczeń przy-
rodniczych. Systemy kulturowe rozwijane w duchu tradycyjnego humanizmu uznają,
że przyroda uczłowieczona jest doskonalsza od wrogiej człowiekowi przyrody dzikiej,
a świat kreowany przez człowieka ma większą wartość, aniżeli świat przyrody dzikiej
i jej moce twórcze, które przecież (zgodnie z duchem ewolucjonizmu) powołały do ist-
nienia zarówno człowieka, jak i wszystkie inne gatunki istot żywych.
W ramach pojęciowych tradycyjnego humanizmu nie tylko ludzkie wytwory
były cenione wyżej aniżeli wytwory przyrody, także hierarchia w obrębie istot żywych,
które zostały pozbawione ich przyrodzonej wartości wewnętrznej była ustalana antro-
pomorcznie, w zależności od ich większego lub mniejszego podobieństwa do człowie-
ka. Hanna Arendt3, która śledziła przemiany dokonujące się w sposobach rozumienia
humanizmu i jego wpływ na kondycję ludzką zwróciła uwagę na to, że w czasach an-
tycznych biologiczne potrzeby wspólne człowiekowi i zwierzętom w ogóle nie wcho-
dziły do zakresu pojęcia człowieczeństwa. Człowieczeństwo spełniało się w sferze pu-
blicznej, czyli w świecie wolnych ludzi, którzy tworzyli ludzki świat i stanowili prawo
kierując się wartościami, takimi jak wolność, dzielność, odwaga, sława, itp. Cechy i war-
tości specycznie ludzkie nie miały nic wspólnego z potrzebami biologicznymi i w tym
sensie człowieczeństwo odseparowane od „zwierzęcości” spełniało się poza dziedziną
tego co biologiczne, a człowiek był nie tylko poza przyrodą ale także ponad przyrodą.
Dlatego trud pracy zycznej związanej z utrzymaniem biologicznych procesów życia
był domeną niewolników, kobiet i rzemieślników. Był więc ograniczony do sfery gospo-
darstwa domowego i nie był przedmiotem zainteresowania w sferze publicznej, czyli
politycznej. Życie niewolników skierowane jedynie na podtrzymywanie biologicznych
procesów życia było nieludzkie. Było dla wolnych ludzi epoki antycznej niegodne życia
i świadczyło o specycznej naturze niewolników. Być może dlatego nawet Arystoteles
uważał, że są oni „mówiącymi narzędziami” wykluczonymi ze wspólnoty wolnych lu-
dzi, czyli po prostu, ze wspólnoty ludzi.
Przyroda, jak to potem określił M. Heidegger, była zdegradowana do roli „skła-
du”, albo „zestawu” sił i środków, którymi człowiek może swobodnie zarządzać. W
atmosferze epoki tradycyjnego humanizmu ludzie byli dumni z tego, że wykorzystu-
2 H. Jonas, Zasada odpowiedzialności, Etyka dla cywilizacji technologicznej, Kraków 1996, s.23.
3 H. Arendt, Kondycja ludzka, Warszawa 2000.
14 Zdzisława Piątek
jąc w sposób rabunkowy zasoby naturalnego środowiska doświadczają swojej mocy, a
właściwie przemocy w stosunku do przyrody. Ta idea przemocy w stosunku do przy-
rody bardzo głęboko przenika ludzkie myślenie o relacjach ze środowiskiem4. Dzikie
ekosystemy budziły strach i były traktowane jako „bezkresne nieużytki” oczekujące na
udoskonalające zagospodarowanie przez ludzi. Jednakże już w czasach nowożytnych
nastąpiła pierwsza istotna zmiana w rozumieniu humanizmu, dowartościowano bo-
wiem pracę zyczną nie tylko jako sposób wytwarzania dóbr potrzebnych do utrzy-
mania życia, ale także dostrzeżono, że praca zyczna może być sposobem samoarma-
cji człowieka. Podział pracy i procesy wytwarzania dóbr nie tylko wtargnęły do sfery
publicznej, ale stały się dominującym przedmiotem polityki. Jednakże przyroda nadal
była poza zasięgiem polityki i była traktowana jako tworzywo, jako zasobnik surowców
dla inwencji twórczej człowieka, który dzięki podbojom kolonialnym uczynił przed-
miotem swojej eksploatacji cały świat. Potrzeba było jeszcze prawie trzech stuleci, żeby
przyroda wtargnęła do polityki i żeby ochrona naturalnego środowiska stała się domi-
nującym przedmiotem troski w sferze publicznej.
Jak zatem wyjaśnić i zrozumieć opamiętanie w rabowaniu przyrody, które
nastąpiło w połowie ubiegłego wieku i które doprowadziło do istotnej przemiany w
relacjach gatunku ludzkiego ze środowiskiem. Co sprawiło, że została zakwestiono-
wana i poddana krytyce owa głęboko zakorzeniona postawa panująco-niszczycielska
charakteryzująca ludzi cywilizacji zachodnioeuropejskiej, która umożliwiła im podbój
i grabież niemal wszystkich ekosystemów na kuli ziemskiej? Co sprawiło, że stała się
ona źródłem kryzysu środowiskowego i obecnie wymaga przeciwdziałania? Nie ma
prostej i jednoznacznej odpowiedzi na te trudne pytania, ale samo poszukiwanie od-
powiedzi pozwala sobie wyobrazić długą i wyboistą drogę, którą pokonał tradycyjny
humanizm. Drogę, która wiodła od wykluczenia biologicznych procesów życia z ro-
zumienia człowieczeństwa, do współczesnej postaci humanizmu uznającego jego bio-
logiczne uwarunkowania i dostrzegającego, że całkowita autonomia ludzkiego świata
jest niebezpiecznym mitem. Okazało się, że trwanie gatunku ludzkiego nie jest z góry
zagwarantowane przez żadne immanentne zasady ewolucji ani też przez zasadę po-
stępu historycznego, a to znaczy, że o przetrwanie gatunku ludzkiego trzeba mozolnie
zabiegać. Co więcej, w sytuacji zagrożenia kryzysem, trwanie gatunku ludzkiego staje
się przedmiotem odpowiedzialności moralnej. Badania kondycji ludzkiej wykazały, że
ludzkość może istnieć jedynie w ziemskiej wspólnocie życia, a to znaczy, że trwanie
tej wspólnoty oraz jej dobro jest zbieżne z dobrem własnym gatunku ludzkiego. Jeżeli
uznamy, że przetrwanie gatunku ludzkiego jest naturalnym i nadrzędnym celem roz-
woju ludzkości, to dobro biosfery staje się nadrzędnym dobrem, o które ludzie muszą
zabiegać. Muszą zabiegać po to, żeby istnieć oraz realizować swoje człowieczeństwo i
właśnie po to jest potrzebny ekologiczny pakt z biosferą.
Jak zauważyła H. Arendt ludzkie dzieje mają zbiorowy podmiot działania, czyli
są tworzone przez wielość ludzi działających w przestrzeni publicznej i dlatego prze-
miany historyczne mają niezamierzone i nieprzewidziane skutki. W niezwykle skom-
plikowanej sieci powiązań i zależności międzyludzkich „[…] ten kto działa, nigdy do
4 Najpiękniejsze utwory literackie opisują te zmagania i przemoc jako istotny element naszego człowie-
czeństwa. Pamięć podsuwa mi opowiadanie E. Hemingwey’a Stary człowiek i morze, czy Moby Dick H. Merwilla,
wszystkie powieści J.Londona i wiele innych.
Ekologiczny pakt z biosferą 15
końca nie wie co robi”. Dlatego wielu współczesnych lozofów przyrody uważa, że
kryzys środowiskowy jest ubocznym skutkiem ludzkich sukcesów w podboju przyro-
dy. Twierdzą oni, że jest on niezamierzonym skutkiem podboju i dominacji tych wszyst-
kich ludzi czynu5, którzy posługiwali się swoją mocą nie tylko w celu zdobywania środ-
ków koniecznych do przeżycia, ale bez umiaru rabowali bogactwa naturalne planety. W
trakcie podbojów kolonialnych najeźdźcy niszczyli zastane kultury tubylców i przyczy-
nili się do naruszenia równowagi naturalnych ekosystemów przez wprowadzanie do
nich nowych (obcych) gatunków roślin i zwierząt. Jednakże podboje kolonialne, oprócz
destrukcji zastanych kultur i terenów przyrodniczych miały także i nieprzewidzianą
pozytywną konsekwencję - poszerzyły horyzonty poznawcze ludzi nastawionych na
wykorzystywanie wiedzy w celu panowania nad światem.
Narodziny ekologii i rozpoznanie kryzysu środowiskowego
Odbywając podróż na statku Beagle, Karol Darwin „zobaczył ewolucję” i sfor-
mułował teorię, która umożliwiła dostrzeżenie nieinstrumentalnej wartości przyrody
a także odkrycie jej stwórczej mocy i odsłoniła pokrewieństwo człowieka ze wszystki-
mi istotami żywymi. Z kolei entuzjasta Darwinizmu Ernst Haeckel, zaproponował nie
tylko badanie ewolucji istot żywych, ale także położył nacisk na badanie powiązania
istot żywych z warunkami ich życia. W roku 1866 Haeckel utworzył termin „ekologia”6
odnoszący się do określenia nauki badającej warunki i wzajemne powiązania pomię-
dzy organizmami a środowiskiem, w którym one żyją. Nieco później, bo w roku 1869,
Haeckel wprowadził jeszcze inne rozumienie ekologii, jako nauki badającej krążenie
materii i energii w naturalnych ekosystemach, nazywanej także ekonomią Natury. Te
badania odsłoniły wielorakie związki organizmów żywych z otoczeniem i umożliwi-
ły przedstawienie odkrywanych zależności w postaci praw ilościowych. Odkrywano
skomplikowane łańcuchy pokarmowe (troczne), które były rezultatem wzajemnego
dostosowania organizmów w ich środowisku, dostosowania będącego rezultatem pro-
cesów ewolucji trwających od milionów lat.
Wbrew antropocentrycznym przekonaniom tradycyjnego humanizmu, okazało
się, że przyroda nie jest składem sił i surowców, które ludzie mogą swobodnie wyko-
rzystywać i przestawiać elementy składowe naturalnych ekosystemów jak meble w po-
koju. Okazało się, że ekosystemy takie jak np. ekosystemy leśne, rafy koralowe, ekosys-
temy rzek oraz wszystkie inne, stanowią funkcjonalne całości. Zostały bowiem ukształ-
towane w procesach ewolucyjnych przez wzajemne dostosowanie różnorodnych or-
ganizmów, które tworzą w nich wspólnoty systemowe, powiązane energetycznie za
pośrednictwem niezwykle skomplikowanych łańcuchów pokarmowych. Ekosystemy
funkcjonują w konkretnym środowisku nieorganicznym, to znaczy w otoczeniu gleby,
powietrza i zasobów wodnych. Stanowią więc funkcjonalne całości w obrębie których
działają mechanizmy homeostatyczne, które regulują przepływ materii i energii zabez-
pieczając w ten sposób ich stabilność.
5 Używając określenia „ludzie czynu” korzystam z analiz H.Arendt, która pokazuje, że w nowożytności
myślenie i poznanie podporządkowane działaniu, straciły bezinteresowny charakter.
6 Haeckel utworzył termin „ekologia” przez połączenie greckiego oikos, czyli „dom”, albo habitat rozu-
miany jako siedlisko życia z wyrażeniem logos oznaczającym „słowo” ale też i „wiedzę”. To właśnie wiedza o
siedlisku organizmów żywych przyczyniła się do głębszego rozumienia mechanizmów życia.
16 Zdzisława Piątek
Wiodące idee tradycyjnego humanizmu, a szczególnie przekonanie o ludzkim
powołaniu do panowania nad światem przyrody i o potrzebie wyzwolenia człowie-
ka od biologicznych zależności sprawiły, że narodziła się cywilizacja, która w szybkim
tempie zmieniła oblicze Ziemi. W kontekście podbojów kolonialnych warto zwrócić
uwagę na to, że stanowiły one spektakularne przykłady grabieży bogactw ziemskiego
świata, zarówno tych bogactw, które zostały wypracowane przez inne cywilizacje jak i
zasobów naturalnego środowiska. Kolonizatorzy w pogoni za zdobywaniem dóbr pro-
wadzili w podbijanych rejonach świata gospodarkę rabunkową nastawioną na doraźne
korzyści. Niszczenie przyrody było podyktowane nie tylko potrzebą zaspokojenia ludz-
kich elementarnych potrzeb, takich jak zdobywanie pożywienia ale także wynikało z
nieskrępowanego zaspokajania ludzkich upodobań. W krótkim czasie wytępiono wiele
endemicznych gatunków traktując je jako zasoby świeżego mięsa. Mam na myśli żółwie
na Galapagos, miliony gołębi wędrownych zamieszkujących tereny Ameryki Północnej,
stada bizonów oraz tysiące innych gatunków na wyspach Oceanu Spokojnego. Równie
wielkie zniszczenia były wynikiem zaspokojenia ludzkich upodobań i zachcianek. Ich
przejawem było sprowadzenie lisów na Tasmanię przez angielskich gentelmanów, po-
lowanie na zwierzęta drapieżne - takie jak lwy i tygrysy, które było podyktowane przy-
jemnością polowania i zdobywania trofeów. Równie barbarzyńskie było zabijanie słoni
dla zdobycia kości słoniowej, wykorzystywanej jako surowiec do artystycznej obróbki.
Na wszystkich kontynentach odbywało się polowanie na zwierzęta futerkowe, oraz
zabijanie ptaków (w tym rajskich ptaków) w celu zdobycia ozdobnych piór potrzeb-
nych do zaopatrzenia wielkich rynków handlu piórami w europejskich stolicach mody
(szczególnie w Paryżu i w Londynie). Jean Dorst7 opisując liczne przykłady zachłannego
i bezmyślnego plądrowania Ziemi przez człowieka w XVII, XVIII i XIX wieku zauważa
[…] Można było osłupieć na widok setek tysięcy najrozmaitszych skór ptasich, zapa-
kowanych w skrzynkach przed ich ostateczną przemianą w zbytki elegancji. Znajdo-
wały się tam niezliczone ilości kolibrów, metalicznie połyskujących kosów, afrykań-
skich kukułek, rajskich ptaków, papug, a nawet ptaków o upierzeniu nieefektownym,
nie mogącym wydawałoby się zainteresować żadnego projektanta mody.
To prawda, że ptaki - od niepamiętnych czasów, były także zabijane przez tu-
bylców w celu zaspokojenia różnorodnych potrzeb, np. w celu sporządzania strojów
rytualnych. Ale dopiero światowy handel ozdobnymi piórami oraz skórami dzikich
zwierząt, który rozwinął się intensywnie w czasie kolonizowania „dzikich” terenów i
trwał do połowy ubiegłego wieku, przyczynił się do całkowitego wytępienia licznych
gatunków zwierząt. Są to przykłady nieodpowiedzialnych zachowań, których rozum-
ny człowiek powinien się wstydzić8, gdyż nie wynikały one z potrzeby zaspokajania
elementarnych ludzkich potrzeb warunkujących przeżycie, lecz były wyrazem ludz-
kiej zachłanności i arogancji. Alfred W. Crosby9 wnikliwie analizuje biogeograczne
konsekwencje podbojów kolonialnych, które następowały w ciągu tysiąca lat ekspansji
7 J. Dorst, Zanim zginie przyroda, Warszawa 1971, s. 83.
8 Piszę o tym dlatego, że jeszcze nie dawno nakręcono lm Pożegnanie z Afryką, w którym bohater tego
lmu (Europejczyk, którego grał Robert Redford) zatrzymał pociąg, do którego załadował sterty (cały wagon)
kości słoniowej i był to pozytywny bohater! kochał zwierzęta i zwierzęta także jego kochały, o czym miało
świadczyć kiczowate zakończenie tego lmu.
9 A.W. Crosby, Imperializm biologiczny, Biologiczna ekspansja Europy 900 – 1900, Warszawa 1999.
Ekologiczny pakt z biosferą 17
cywilizacji zachodnioeuropejskiej niemal we wszystkie zakątki świata. Przywołuję tę
literaturę dlatego, że w moim przekonaniu podboje kolonialne są cierpkim owocem
wiodących idei tradycyjnego humanizmu przekonujących o czysto instrumentalnej,
czyli użytkowej wartości przyrody, oraz o tym, że podbój i udoskonalanie przyrody
stanowią posłannictwo gatunku ludzkiego. Było tak w przeszłości niezależnie od tego,
że współczesna egzegeza tekstów biblijnych koryguje pojęcia „panowania „ i „domino-
wania” używając metafory współdziałania z Bogiem w doglądaniu ogrodu Eden.
Ekologiczna wizja przyrody i jej naukowe oraz światopoglądowe konsekwencje
Ekologia powstała i rozwinęła się jako nauka, która miała być wzorcem unauko-
wienia biologii przez zastosowanie aparatu matematycznego w badaniach zależności
dotyczących krążenia materii i energii w naturalnych ekosystemach. Dokonano tej re-
formy działając według maksymy, że „ tyle jest prawdy w nauce, ile w niej matematy-
ki”. Zatem w wymiarze metodologicznym powstanie i rozwój ekologii były inspiro-
wane przez tendencje redukcjonistyczne zawarte w neopozytywistycznym postulacie
jedności nauk. Jednakże, wbrew redukcjonistycznym założeniom, badanie „ekonomii
Natury” odsłoniło holistyczne zależności w funkcjonowaniu naturalnych ekosyste-
mów. Okazało się, że organizmy żywe tworzące wspólnoty ekosystemowe są do sie-
bie dostosowane i są powiązane funkcjonalnie ze swoim nieorganicznym podłożem.
Poszczególne ekosystemy tworzą współzależne wspólnoty (całości) wyższego rzędu,
gdyż pomiędzy nimi przepływa energia, która je integruje w systemy zorganizowane
na zasadzie „matrioszki”. Nadrzędną wspólnotą jest biosfera jako hierarchicznie zor-
ganizowany globalny system organizmów otwarty na oddziaływanie ze swoim nie-
organicznym otoczeniem. Okazało się, że skład i struktura ekosystemów tworzących
biosferę decyduje o procesach asymilacji energii przez rośliny zielone, które stanowią
życiodajne podstawy wszystkich łańcuchów trocznych.
Badania ekologiczne wykazały, że te życiodajne cykle obiegu materii i energii
można podzielić na trzy etapy; pierwszy etap polega na asymilacji energii przez rośliny
dla których światło słoneczne jest pożywne, drugi na konsumpcji energii przez zwierzęta
niezdolne do fotosyntezy i trzeci etap zamykający skomplikowany cykl tych przemian,
polega na rozkładzie niewykorzystanych związków organicznych przez grzyby i bak-
terie. Te trzy fazy obiegu materii i energii (producenci, konsumenci, reducenci) są tak
zharmonizowane, że w zdrowych ekosystemach takich jak np. lasy czy jeziora nie ma
zanieczyszczeń. Okazało się także, że zdrowe ekosystemy są stabilne i zdolne do pod-
trzymywania dynamicznej równowagi z otoczeniem, a to znaczy, że w razie zakłóceń
wywołanych przez katastrofy, jakimi są pożary, powodzie, susze, czy inwazja szkodni-
ków, potraą one samorzutnie powrócić do stanu równowagi. Im bardziej różnorodne
ekosystemy nazywane przez Aldo Leopolda 10 wspólnotami życia (land), tym bar-
dziej są odporne na zakłócenia i tym łatwiej powracają do stanu równowagi.
Tak więc, ekologiczne badania „ekonomii Natury” odsłoniły zupełnie nowy ob-
raz biosfery jako całości i umożliwiły zrozumienie, że ludzkość jest zaledwie jednym z
wielu milionów gatunków, i na dodatek jest gatunkiem, który bardzo niedawno włą-
czył się w skomplikowane procesy ewolucji życia. Gatunek ludzki nie tylko włączył się
w system biosfery, który nas stworzył w ostatniej minucie ewolucji, ale także niezwykle
10 A. Leopold, Zapiski z piaszczystej krainy, A Sand County Almanac, Bystra k. Bielska-Białej 2004.
 Zdzisława Piątek
gwałtownie oddziałujemy na wiele elementów tego skomplikowanego makrosystemu.
Co zatem zrozumieliśmy badając ekologiczne mechanizmy zgodnie z którymi toczy się
życie na Ziemi?
Po pierwsze zrozumieliśmy, że lekkomyślna ingerencja polegająca na zmianie
składu naturalnych ekosystemów, bądź też radykalne zmiany czynników nieorganicz-
nych w ich otoczeniu, powodują rozchwianie dynamicznego rytmu życia ustalonego
w ciągu milionów lat ewolucji. Rozpoznanie natury tych mechanizmów przyczyniło
się do krytycznej oceny radykalnych zmian w środowisku takich jak np. osuszanie ba-
gien, regulacja i zawracanie biegu rzek, budowa wielkich tam oraz wielu innych zmian,
których ludzie dokonali wykorzystując zdobycze cywilizacji technicznej i byli z nich
niezwykle dumni. Po drugie, wiedza o funkcjonowaniu biosfery, której dostarczyły tak-
że inne nauki biologiczne (nie tylko ekologia) przyczyniła się do radykalnej przemia-
ny w sposobach wartościowania organizmów żywych i do podważenia tradycyjnych
poglądów na miejsce człowieka w przyrodzie. Okazuje się - z ekologicznego punktu
widzenia, że o wartości organizmów żywych decyduje rola jaką one pełnią w funk-
cjonowaniu ziemskiej wspólnoty życia, a nie ich większe lub mniejsze podobieństwo
do człowieka. Holistyczne spojrzenie na sposób funkcjonowania biosfery pokazuje, że
najwyższą wartość, czyli wartość podstawową ze względu na trwanie ziemskiego życia
mają organizmy zdolne do fotosyntezy, a zwłaszcza toplankton żyjący w oceanach,
gdyż to rośliny dostarczają energii, która krąży w ekosystemach i podtrzymuje wszyst-
kie procesy życiowe. Ponadto w procesach fotosyntezy organizmy autotroczne (rośli-
ny) nie tylko wiążą energię słoneczną, ale także wydzielają do atmosfery tlen i włączają
do procesów metabolizmu węgiel obecny w atmosferze, stanowią więc „płuca Ziemi”.
Równie ważne są grzyby i bakterie, które dokonują rozkładu związków organicznych
i uwalniają do środowiska bioelementy wykorzystywane w życiowych cyklach obiegu
materii, jak np. magnez, sód, potas, wapń i wiele innych. Bez grzybów i bakterii śro-
dowisko byłoby zanieczyszczone przez sterty nierozłożonych resztek organicznych, a
skutkiem tego zanieczyszczenia byłoby magazynowanie związanych biopierwiastków
bez których życie nie mogłoby trwać, gdyż gleby szybko uległyby wyjałowieniu. Także
konsumenci, a więc organizmy roślinożerne i drapieżniki oraz gatunek ludzki, spełniają
swoją pozytywną rolę w funkcjonowaniu ekosystemów, ale ich skład i natura nie są tak
istotne jak natura organizmów autotrocznych i reducentów. Pragnę zwrócić uwagę,
że ekologia oraz nauki ewolucyjne umożliwiają nam spoglądanie na biosferę z punktu
widzenia wszystkich istot żywych a nie tylko z punktu widzenia człowieka, i to są na-
rodziny nowej duchowości wyznaczającej nową erę w ludzkich relacjach z przyrodą.
Tak więc wprowadzone przez ekologię holistyczne ujęcie ziemskiej wspólnoty
życia wpłynęło na detronizację człowieka, a „kazanie o pokorze”, głoszone przez nauki
przyrodnicze przedstawia gatunek ludzki, jako jeden z wielu milionów gatunków w
biosferze, który nie jest poza przyrodą, lecz w przyrodzie i w kulturze. I to włącze-
nie człowieka w przyrodę ma dalekosiężne konsekwencje lozoczne, które wymagają
przemyślenia. Oznacza bowiem, że gatunek ludzki, mimo dominacji na obecnym etapie
ewolucji, podlega jednak ograniczeniom przyrodniczym. Nauki ewolucyjne rozpozna-
ły, że człowiek nie jest „koroną stworzenia”, jak o tym przekonywali twórcy tradycyj-
nego humanizmu, bo ewolucja nie zmierza do żadnego określonego celu, a więc po-
jęcie „korony stworzenia” jest bezprzedmiotowe. Także uzurpacje gatunku ludzkiego
do statusu „Pana Przyrody” z racji swojej dominacji okazały się nieuzasadnione. Nie
Ekologiczny pakt z biosferą 
istnieją bowiem, żadne ewolucyjne mechanizmy, które gwarantowałyby dominowanie,
a nawet trwanie gatunku ludzkiego w ewolucji ziemskiego życia11. Dominowanie ga-
tunku ludzkiego może być równie epizodyczne jak dominowanie dinozaurów 150 mi-
lionów lat temu. Jednakże w przeciwieństwie do dinozaurów gatunek ludzki jest świa-
domy istniejących zagrożeń, gdyż uprawiając naukę coraz dokładniej rozpoznajemy
mechanizmy, które warunkują trwanie życia, a także coraz dokładniej rozumiemy nasz
wpływ na funkcjonowanie biosfery. Dzięki temu mamy możliwość przeciwdziałania
groźbie samozagłady. Groźbie, która przejawia się w postaci kryzysu środowiskowego
i jest niezamierzonym skutkiem naszych sukcesów w podboju przyrody. Wiemy zatem
co należałoby uczynić aby trwale współistnieć z innymi gatunkami istot żywych we
wspólnocie biosfery i dysponujemy odpowiednio zaawansowaną cywilizacją technicz-
ną, umożliwiającą stosowanie technologii przyjaznych życiu. Jednakże w celu realizacji
tych możliwości jest potrzebna środowiskowa mądrość (ekozoa) w rozumieniu Arne
Naessa, czyli umiarkowanie w korzystaniu z zasobów środowiska, o którym pisze tak-
że E.F. Schumacher12, oraz odpowiednie reformy w funkcjonowaniu struktur społecz-
no-gospodarczych, zawarte w światowym programie Agenda 21.
Po trzecie, nauki ekologiczne badające „ekonomię Natury” i jej funkcjonowanie
w postaci zintegrowanego makrosystemu przyczyniły się do zmiany hierarchii warto-
ści, która obowiązywała na gruncie tradycyjnego humanizmu, przyczyniły się bowiem
do dowartościowania biologicznych procesów życia i ich potencjału ewolucyjnego. Te
zjawiska wyjaśnię w dalszym toku rozważań, omawiając rolę bioróżnorodności jako
magazynu zmienności genetycznej, która stanowi zabezpieczenie potencjału ewolucyj-
nego ziemskiej wspólnoty życia.
Z punktu widzenia metazyki ewolucyjnej gatunek ludzki może być rozpatry-
wany jako nowy eksperyment Natury w testowaniu kulturowych mechanizmów do-
stosowania do środowiska. Sądzę, że ewolucyjny sukces działania tych nowych mecha-
nizmów adaptacyjnych, czyli wiedzy przekazywanej drogą pozabiologiczną zależy od
tego, czy doprowadzą one do rzetelnego rozpoznania natury ludzkiej oraz niezwykle
złożonych mechanizmów ziemskiego życia i czy ludzie potraą tę wiedzę wykorzystać
w swoich działaniach. To znaczy, czy uznając biologiczne ograniczenia potraą za po-
średnictwem mechanizmów wypracowanych na poziomie ewolucji kulturowej (takich
jak np. zasada zrównoważonego rozwoju) dostosować ekonomię ludzkiego świata do
ekonomii Natury.
Tak więc istotna przemiana, która się dokonuje pod wpływem ekologii w ludz-
kich relacjach z przyrodą polega na tym, że po rozpoznaniu natury ziemskiego życia
odrzucamy jako bezpodstawne przekonanie o tym, że posłannictwem gatunku ludzkie-
go jest podbój przyrody i poszukujemy warunków umożliwiających współistnienie (ko-
habitację) antroposfery z biosferą. Oczywiście owa kohabitacja nie może się dokonywać
jedynie poprzez zmianę przekonań i rozpoznanie warunków umożliwiających jej urze-
czywistnienie, zależy bowiem od tego, czy potramy się odpowiednio zorganizować i
wcielać w życie rozpoznane zasady współistnienia zawarte w ekologicznym pakcie z
11 W tym kontekście polecam znakomitą książkę Alana Weismana (2008), Świat bez nas, CK w Gliwicach,
zawierającą intrygujący opis ziemskiego życia przed pojawieniem się gatunku ludzkiego oraz hipotetyczny
scenariusz ewolucji życia bez nas, po dokonaniu samozagłady. Są to rozważania głęboko osadzone w rzeczy-
wistości i pobudzają do myślenia.
12 E.F. Schumacher, Małe jest piękne, Warszawa 1981.
20 Zdzisława Piątek
biosferą Wiele wskazuje na to, że w przypadku istot rozumnych dysponujących kultu-
rowymi mechanizmami adaptacji to właśnie wiedza i sposób wartościowania świata,
a zwłaszcza wielkie idee wpływają na bieg historii rozumianej jako zbiór otwartych
możliwości. Jak podkreśla wielu historyków, podbój przyrody przez gatunek ludzki
dokonał się dzięki „okcydentalizacji” świata. Dzięki temu, że wiodące idee tradycyj-
nego humanizmu, a szczególnie idea postępu, którego motorem miał być rozwój na-
uki i techniki oraz idee demokracji rozprzestrzeniły się na cały świat. Oświeceniowy
humanizm zawierał także przeświadczenie o tym, że postępy w rozwoju cywilizacji
doprowadzą do moralnego doskonalenia ludzkości. Postęp ducha ludzkiego poprzez
dzieje był sprzężony z postępem naukowo-technicznym i miał zapewnić obtość dóbr.
Sztafetowy bieg tego postępu miał się przyczynić do likwidacji rażących nierówności,
zapewniając powszechne szczęście ludzkości. Jednakże wbrew oczekiwaniom okazało
się, że doprowadził do dwóch okrutnych wojen światowych i do kryzysu środowisko-
wego sprzężonego z narastającą polaryzacją świata na bogatych i biednych, która sprzy-
ja narastaniu koniktów o podłożu etnicznym, gospodarczym i politycznym.
W obliczu istniejących zagrożeń wielki zachodni paradygmat postępu załamał
się pod naporem rzeczywistości i od połowy ubiegłego wieku nasila się krytyczny
stosunek do cywilizacji zachodniej. Zostaje podważony nie tylko mit postępu sprzę-
żonego z moralnym doskonaleniem ludzkości ale także mit naukowej wszechmocy,
czyli przekonanie o tym, że wszystkie ludzkie problemy mają rozwiązanie techniczne.
Na forum Narodów Zjednoczonych w roku 1969 zostaje ogłoszony raport U Thanta
o stanie świata, a następnie w roku 1987 Gro Harlem Brundtlandt ogłasza deklarację
Nasza wspólna przyszłość. Jeszcze wcześniej powstaje Klub Rzymski, założony w roku
1968 przez Aurelio Peccei jako forum niezależnych intelektualistów, którzy mieli się
zajmować analizą i oceną ogólnoświatowych problemów związanych z kryzysem oraz
przeciwdziałać jego niszczącym skutkom rozwijając etykę odpowiedzialności globalnej.
Wielką i niedocenianą zasługą tego Klubu było opublikowanie kilku raportów dotyczą-
cych najistotniejszych kwestii związanych z kryzysem. Autorzy tych raportów starali
się odpowiedzieć na pytanie jakie zmiany należy wprowadzić aby to, co obecnie robimy
sprzyjało tworzeniu lepszego jutra. Pierwszy raport Meadowsów13 ujawnił, na podsta-
wie przeprowadzonych analiz, że wzrost gospodarczy nie może być kontynuowany
bez ograniczeń, gdyż Ziemia o ograniczonej przestrzeni i ograniczonych zasobach su-
rowcowych nie udźwignie nieograniczonego wzrostu gospodarczego ani nieograniczo-
nego przyrostu naturalnego. Autorzy raportu wykazali (przedstawiając odpowiednie
symulacje komputerowe, których niestety nie mogę tutaj bliżej omawiać), że świato-
wy rozwój społeczno- gospodarczy zmierza w kierunku załamania i opracowali model
tzw. społeczeństwa przetrwania. Mimo że raport został zinterpretowany fatalistycznie
(moim zdaniem zupełnie bezpodstawnie) i poddany ostrej krytyce, to jednak spełnił
niezwykle ważną rolę, gdyż uświadomił ludziom, że budując swój ludzki świat nie są
jednak całkowicie wolni od przyrodniczych ograniczeń, a to jest niezwykle ważna ko-
rekta światopoglądowa idei tradycyjnego humanizmu.
Drugi raport opracowany przez Mesarovića i Pestela14 jest poświęcony analizie
13 D.H. Meadows, D.L. Meadows, W.W. Behrens, The Limits to Growth, New York 1992.
14 M. Mesarović, E. Pestel, Ludzkość w punkcie zwrotnym, Drugi Raport dla Klubu Rzymskiego, Warszawa
1997.
Ekologiczny pakt z biosferą 21
źródeł kryzysu i zawiera model organicznego rozwoju systemu światowego. Ten mo-
del organicznego rozwoju systemu światowego uwzględnia podział świata na współ-
zależnie zróżnicowane regiony i w tym sensie ma przezwyciężać wady metodologiczne
opracowania Meadowsów, którzy w swoich analizach badali pięć czynników rozwoju
(inwestycje, liczbę ludności, zanieczyszczenie środowiska, zasoby naturalne i żywność)
i potraktowali je globalnie, nie uwzględniając zróżnicowania poszczególnych regionów
świata pod tym względem. Mihajlo Mesarović i Eduard Pestel wykazali, że w zróżni-
cowanym świecie nie istnieje jedna granica wzrostu dla całego systemu, że różne czę-
ści systemu mogą napotykać swoje granice wzrostu w różnym czasie, w zależności od
swoich uwarunkowań społeczno-kulturowych. Jednakże mimo zróżnicowania systemu
światowego Autorzy tego raportu, proponują ogólnoświatową strategię współistnienia
z przyrodą i gospodarowania jej zasobami w sposób zrównoważony. Zrównoważony
rozwój rozumiany przez nich jako wzrost organiczny jest traktowany jako mechanizm
przetrwania gatunku ludzkiego i ma prowadzić do trwałej równowagi zróżnicowanych
regionów, które w wyniku procesów globalizacji stają się jednak coraz mocniej powią-
zane. Jest to zatem wyższy poziom rozwoju realizującego jedność w różnorodności na
poziomie ewolucji społeczno-kulturowej.
Trzeci raport opracowany przez przedstawicieli trzech różnych kultur, Jamesa
W. Botkina, Mahdi Elmandjra i Mircea Maltiza15 jest poświęcony analizie nieograni-
czonych możliwości rozwoju wiedzy. Obok raportów analizujących granice wzrostu
gospodarczego, Autorzy tego raportu argumentują, że rozwojowi edukacji nie należy
stawiać żadnych granic, a wiedzę i zasoby umysłowe ludzkości należy eksploatować
bez ograniczeń. Zakładają oni, że w samych ludziach istnieją niewykorzystane moce
twórcze i ogromne zasoby energii intelektualnej, które można wykorzystać do urucho-
mienia mechanizmów umożliwiających wyjście z kryzysu. Jest to zasadnicza idea budo-
wy społeczeństwa opartego na wiedzy16. Raport wzywa do naprawy świata przez wie-
dzę, a jego Autorzy proponują nowy rodzaj uczenia się tzw. uczenie się innowacyjne,
czyli uczenie się wymuszane zaskakującym biegiem wydarzeń wynikającym z tego, że
przeszłość – ze względu na szybkie tempo przemian, jest coraz mniej podobna do przy-
szłości. Dlatego uczenie innowacyjne i antycypacyjne zarazem, kładzie większy nacisk
na tworzenie nowych wartości aniżeli na wartości dotychczas akceptowane „...Dzięki
uczeniu się innowacyjnemu i antycypacyjnemu przyszłość może wkraczać w nasze ży-
cie jak przyjaciel, nie zaś jak włamywacz.”17 Z antycypacji wynika bowiem umiejętność
kształtowania przyszłości a także odpowiedzialność za nią. Autorzy raportu wyjaśniają
dlaczego osiemnastowieczna idea postępu, czyli rozwój nauki i techniki były tylko przez
pewien czas optymalną drogą przemian zapewniających eksploatację świata przez czło-
wieka za pomocą coraz to doskonalszych narzędzi. Jest bowiem faktem, że rewolucja
naukowo techniczna i rozwój przemysłu zapewniły intensywną eksploatację przyrody i
umożliwiły wytwarzanie coraz większej ilości dóbr dla coraz liczniejszej populacji ludz-
kiej. Jednakże zasadniczą wadą tych przemian i źródłem powstającego zagrożenia był
brak umiaru i marnotrawstwo wynikające z braku obecności mechanizmów ogranicza-
15 J.W. Botkin, M. Elmandjra, M. Maltiza, Uczyć się bez granic, Jak zewrzeć “lukę ludzką”?, Warszawa 1982.
16 Istnieje bogata literatura dotycząca społeczeństwa opartego na wiedzy, patrz red. B. Poskrobko, Zrów-
noważony rozwój gospodarki opartej na wiedzy, Białystok 2009.
17 Tamże, s. 58.
22 Zdzisława Piątek
jących nadmierną eksploatację środowiska, czyli brak rozpoznania kiedy ”dużo znaczy
za dużo”. Autorzy raportu zwracają uwagę na to, że człowiek, podobnie jak wszystkie
inne gatunki heterotroczne, od zarania dziejów musiał czerpać środki do życia ze śro-
dowiska i co za tym idzie musiał wykorzystywać i przekształcać środowisko, ale przed
nastaniem ery przemysłowej, na etapie zbieracko-łowieckim, eksploatacja przyrody
nie naruszała jej zdolności regeneracyjnych. Łowiąc ryby ludzie nie przekraczali wy-
dolności łowisk, nie zawracali biegu rzek, ani nie osuszali bagien. Wprawdzie zawsze
wytwarzali zanieczyszczenia, ale przed wynalazkiem tworzyw sztucznych, miały one
charakter organiczny, wchodziły więc w przyrodnicze cykle przemiany materii i nie
przekraczały zdolności samooczyszczenia środowiska. Jak podkreśla przywołany już
Hans Jonas, działania człowieka nie zmieniały porządku naturalnego, nie naruszały dy-
namicznej równowagi ekosystemów, gdyż przy niskim poziomie techniki nie naruszały
trwale ich „mocy rodzenia”. Wbrew temu o czym przekonuje liczne grono lozofów i
krytyków zrównoważonego rozwoju, nie ma nieuchronnego antagonizmu pomiędzy
rozwojem ludzkiego świata (antroposfery) a środowiskiem przyrodniczym. Dopiero
pełny rozkwit cywilizacji technicznej, czyli wzrost ludzkiej mocy w przekształcaniu
środowiska przyczynił się do nadmiernego zanieczyszczenia środowiska i umożliwił
szybkie tempo przyrostu naturalnego sprawiając, że ekspandująca ludzka populacja
nie tylko ogranicza innym gatunkom pozaludzkim dostęp do zasobów środowiska, ale
także pozbawia je przestrzeni życiowej. Na skutek antropopresji z powierzchni Ziemi,
w zastraszającym tempie znikają różnorodne gatunki dziko żyjących roślin i zwierząt,
zarówno te, które znamy, jak i liczne gatunki jeszcze nie poznane zamieszkujące lasy
tropikalne, czy rozległe rafy koralowe.
Warto także zwrócić uwagę na to, że Autorzy omawianego raportu (Uczyć się
bez granic, Jak zewrzeć „lukę ludzką”) nie tylko wyjaśniają naturę i źródła kryzysu
środowiskowego wskazując na wzrost mocy ludzkiego działania, ale także analizują
zjawisko tzw. luki ludzkiej, która polega na istnieniu rozziewu pomiędzy narastającymi
zdolnościami przekształcania świata, a zdolnością panowania nad skutkami tych prze-
kształceń. Niepokojącym rezultatem tych rozbieżności jest nie nadążanie z rozwiązy-
waniem problemów, które sami stwarzamy.
Okazuje się, że owa niebezpieczna „ luka ludzka” wynika stąd, iż postępy nauki
i techniki stwarzają znacznie więcej problemów aniżeli te, które dzięki nim rozwiązuje-
my wykorzystując nowe możliwości techniczne. I co więcej, wygenerowane problemy
okazują się trudniejsze do rozwiązania, gdyż ewolucja nie wykształciła w nas ani stra-
chu przed zagrożeniami, które są odległe w czasie, ani też skłonności do poświęceń w
imię dobra przyszłych pokoleń. Natomiast uznanie i respektowanie dobra przyszłych
pokoleń jest jednym z istotnych czynników warunkujących powstanie społeczeństwa
przetrwania. W rezultacie narastania tych trudności związanych z „luką ludzką” na-
sza sytuacja społeczno-polityczna staje się coraz bardziej złożona, gdyż nie rozumiejąc
zmian wywoływanych w środowisku oraz we własnym położeniu coraz bardziej od-
dalamy się od realnego świata, i w sposób niezamierzony pogłębiamy tę rozbieżność.
Autorzy raportu argumentują, że innowacyjne uczenie się, połączone z po-
wszechną edukacją może się przyczynić do zmniejszenia „luki ludzkiej”, czyli tego nie-
bezpiecznego dystansu między zdolnością przekształcania świata, a zdolnością rozu-
mienia dokonywanych przemian. Raport wzywa więc do naprawy świata przez wiedzę
(wiedza to podstawowy kapitał w tym systemie) i podkreśla potrzebę edukacji bez gra-
Ekologiczny pakt z biosferą 23
nic. W przedmowie do wspomnianego Raportu Aurelio Peccei wyjaśnia, że społeczeń-
stwo oparte na wiedzy może realizować postęp wyższego rzędu, postęp unikający błę-
dów osiemnastowiecznej wizji postępu i może to czynić przez wykorzystanie wiedzy
w kształtowaniu jakości ludzi przekształcających świat. Podobnie jak postęp naukowo
techniczny kładł nacisk na wykorzystanie wiedzy do tworzenia coraz doskonalszych
narzędzi używanych do przekształcania świata, to społeczeństwo oparte na wiedzy,
dzięki powszechnej edukacji ma zmieniać jakość ludzi. Peccei stwierdza że „[…]Z roz-
ważań tych wynika banalna prawda, wszelkich rozwiązań kwestii „luki ludzkiej”,
jak też wszelkich gwarancji przyszłości człowieka trzeba szukać nie gdzie indziej, jak
w nas samych. Musimy więc wszyscy uczyć się, jak rozbudzić drzemiący w nas po-
tencjał i korzystać z niego od tej chwili celowo i inteligentnie.”18 Sądzę, że wskazany
przez Peccei potencjał twórczy, który umożliwia doskonalenie ludzi przez wiedzę, sta-
nowi podstawową różnicę pomiędzy mitem naukowej wszechmocy zrodzonym przez
osiemnastowieczne idee postępu, a współczesnymi wizjami zrównoważonego rozwoju
umożliwiającymi trwałe współistnienie gatunku ludzkiego z przyrodą. Sądzę bowiem,
że nowa era ekologiczna wymaga nowej jakości ludzi (a zwłaszcza polityków!), podob-
nie jak era przemysłowa wymagała nowej jakości narzędzi i zapewne dlatego edukacja
ekologiczna jest jednym z istotnych elementów zawartych w programach zrównowa-
żonego rozwoju.
Ów raport stanowiący wezwanie do naprawy świata przez wiedzę i zawierający
program kształcenia bez granic został przedstawiony na konferencji Klubu Rzymskie-
go w Salzburgu w roku 1979 i został uznany za utopię pedagogiczną. O ile pozostałe
Raporty były krytykowane za przecenianie wagi czynników zewnętrznych (zarzucano
im fatalizm), to raport Botkina, Elmandjra i Maltiza został skrytykowany za niedocenia-
nie wagi czynników zewnętrznych podtrzymujących funkcjonowanie zarówno świa-
ta ludzkiego jak i rozwój biosfery. Ożywione dyskusje wokół wspomnianych przeze
mnie Raportów Klubu Rzymskiego19 uświadomiły jednak ludziom, że rozwiązanie glo-
balnych problemów współczesnego świata może być podjęte tylko po przekroczeniu
granic tradycyjnego humanizmu i tradycyjnej etyki. W toczących się dyskusjach, nie
chodzi o odrzucenie tradycyjnego humanizmu, lecz o taką jego przebudowę, żeby mógł
sprostać wyzwaniom, które stawia współczesność. Istotnym elementem tej korygującej
przebudowy jest nowe ekologiczne oświecenie, którego krótki zarys przedstawiłam po-
wyżej.
Główne idee nowego, ekologicznie oświeconego humanizmu
Nowy ekologicznie oświecony humanizm włącza się w poszukiwanie warun-
ków umożliwiających symbiotyczne współistnienie gatunku ludzkiego z biosferą. Do-
skonalenie człowieka i rozwijanie ludzkiego świata w duchu nowego humanizmu ma
polegać na współdziałaniu z Naturą, a nie na podboju Natury ani na zrywaniu więzi ze
wszystkim co naturalne. W ramach pojęciowych nowego humanizmu, który asymiluje
wiedzę zgromadzoną dzięki badaniom w dziedzinie ekologii i pokrewnych dyscyplin
18 Tamże, s. 34.
19 Wiele ważnych wątków zrównoważonego rozwoju w kontekście etyki odpowiedzialności globalnej
analizuje Helena Ciążela w książce stanowiącej przedmiot rozprawy habilitacyjnej: Problemy i dylematy etyki
odpowiedzialności globalnej, Warszawa 2006r.
24 Zdzisława Piątek
ewolucyjnych twierdzenie, że posłannictwem gatunku ludzkiego jest „ podbój przyro-
dy” okazuje się nieporozumieniem, podobnie jak twierdzenie o tym, że gatunek ludz-
ki jest „ponad przyrodą”. Rozpoznanie holistycznej natury ziemskiej wspólnoty życia
oraz humanizacja ekologii20 połączona z naturalizacją humanistyki pozwala rozpoznać i
uzasadnić dwie ważne prawdy o nas samych. Pierwsza o tym, że człowiek jest spokrew-
niony ze wszystkimi istotami żywymi za pośrednictwem uniwersalnych mechanizmów
przekazywania informacji i druga, że gatunek ludzki ma swój udział w procesach krą-
żenia materii i energii w biosferze.
Pierwsza prawda utwierdza ludzi w przekonaniu, że „wszystkie istoty żywe
braćmi” w sensie dosłownym (potramy bowiem obliczyć pokrewieństwo), a nie tylko
w sensie metaforycznym, jak to głoszą niektóre koncepcje religijne i lozoczne przy-
jazne istotom żywym. Nowe rozpoznanie nieinstrumentalnej wartości wewnętrznej
pozaludzkich istot żywych uzasadnia włączenie ich do ludzkiej wspólnoty moralnej
i to jest wielka przemiana w ludzkich relacjach z przyrodą. Rozwijając poczucie bra-
terstwa ze wszystkimi istotami żywymi, ekologicznie oświecony humanizm dokonuje
przewartościowania tradycyjnych hierarchii wartości unikając antropomorzmu i czy-
sto instrumentalnego traktowania pozaludzkich istot żywych. Jak już o tym wspomi-
nałam, dokonując tego przewartościowania, nowy humanizm koncentruje się na funk-
cjach jakie one pełnią w procesach obiegu materii i energii podtrzymujących trwanie
ziemskiego życia. Zatem druga rozpoznana prawda o uczestnictwie człowieka i jego
świata w procesach krążenia materii i energii w biosferze pociąga za sobą uznanie, że
specycznie ludzka zdolność dostosowania środowiska do ludzkich potrzeb podlega
przyrodniczym ograniczeniom i powinna się zatrzymywać w tym punkcie, w którym
„dużo znaczy za dużo”. Ekologicznie oświecony humanizm uznaje więc, że ludzka au-
tonomia i wolność przekształcania świata nie są nieograniczone, lecz mimo dużej swo-
body działania wymagają zrozumienia przyrodniczych ograniczeń i dostosowania się
do nich. W tym kontekście pragnę zwrócić szczególną uwagę na to, że nowy humanizm
nie odrzuca idei tradycyjnego humanizmu o wyróżnionej pozycji gatunku ludzkiego w
biosferze, ani przekonania o ludzkiej wolności i dostojeństwie. Ekologicznie oświecony
humanizm koryguje jedynie te idee zgodnie z wiedzą, której dostarcza nauka. Ludzkie
dostojeństwo spełnia się tu nie poprzez zerwanie z Naturą, lecz poprzez współdziałanie
z nią dla wspólnego dobra. Nowy humanizm uznaje więc, że stosunków z przyrodą nie
można zrozumieć zrywając z tradycją humanizmu, lecz jednocześnie zwraca uwagę na
to, że trzeba tę tradycję skorygować. Używając terminologii Kanta, należy przezwy-
ciężyć niemowlęctwo ludzkiego rozumu w relacjach ze środowiskiem i wejść w fazę
dojrzałości stymulowaną przez wiedzę dostarczaną przez interdyscyplinarne badania
w dziedzinie ekologii i przez pokrewne nauki przyrodnicze, które rozwijając się prze-
kształcają także nauki humanistyczne.
Przywołany już Jean Dorst 21 rozważa stopniowe dojrzewanie gatunku ludzkiego
do zdrowych relacji ze światem przyrody. Twierdzi on, że we wcześniejszych fazach
rozwoju historycznego ludzie, którzy byli bezbronni wobec żywiołów utwierdzali się w
20 Konsekwencje humanizacji ekologii przedstawia K. Łastowski w artykule Ekologiczna wizja Ziemi a
imperatywy moralne, w popularnonaukowym opracowaniu Zaproszenie do lozoi, red. K. Łastowski, P. Zeidler,
Poznań 2001.
21 J. Dorst, Zanim zginie przyroda, dz. cyt.
Ekologiczny pakt z biosferą 25
przekonaniu, iż otacza ich wroga Natura (Natura devorans), którą muszą ujarzmić i zdo-
minować. Jednakże Dorst zauważa, że był to przejściowy „etap jaskiniowy” w historii
ludzkości i potrzeba było kilkanaście wieków destrukcyjnego ujarzmiania Natury po to,
żeby ludzie mogli sobie uświadomić, co jest w ich interesie, a co nie jest. Uważa on, że
przedstawiciele gatunku ludzkiego zjawili się w biosferze jak robaki w owocach i poże-
rają swoje naturalne środowisko od środka. Zatem ochrona przyrody na zasadach okre-
ślonych paktem z biosferą, to nie tylko ochrona naturalnego środowiska przed ludzką
destrukcyjną działalnością, ale także ochrona ludzi przed nimi samymi22. W ramach
pojęciowych nowego humanizmu, rezygnacja z podboju przyrody nie oznacza utraty
dostojeństwa ani wyjątkowości człowieka, oznacza bowiem, że w przyrodzie i razem z
nią dzielimy jej wielkość i dostojeństwo.
Nowy humanizm ekologicznie oświecony nie przeczy także i temu, że człowiek
ma zdolność transcendowania przyrodniczych ograniczeń, lecz odsłania ograniczony
charakter tego transcendowania i na tym polega zasadnicza różnica pomiędzy tradycyj-
nym humanizmem a nowym humanizmem skierowanym ku przyszłości. Ponieważ ze
względu na temat moich rozważań wspomniana różnica odgrywa istotną rolę w przed-
stawionej argumentacji, to w celu jej wyjaśnienia odwołam się do znakomitej książki
Nilesa Eldredge’a23, w której Autor przekonuje, że mimo uprawy roślin i hodowli zwie-
rząt jesteśmy ciągle zależni od odnawialnych zasobów środowiska, które bezmyślnie
niszczymy.
Zgodnie z duchem tradycyjnego humanizmu, porzucenie zbieracko łowieckiego
trybu życia jest traktowane jako przejaw uwalniania się ludzi od przyrodniczych ogra-
niczeń i jednocześnie jako przykład oddalania się od przyrody, a nawet jako przykład
zerwania więzi z Naturą. To prawda, że dzięki procesom udomowienia, czyli dzięki
procesom udoskonalania roślin i zwierząt poprzez dobór sztuczny, ludzie czuli swoją
twórczą moc i manifestowali swobodę przekształcania świata przyrody. Jednakże bliż-
sza znajomość procesów doboru sztucznego ujawnia, że hodując zwierzęta i uprawiając
rośliny ciągle korzystamy z biologicznej różnorodności organizmów dziko żyjących,
czyli z „banku genów” wyselekcjonowanych w procesach doboru naturalnego. Eldred-
ge analizując sytuację gatunku ludzkiego w biosferze zwraca uwagę na to, że wbrew
popularnym opiniom o ludzkiej autonomii względem przyrody jesteśmy ciągle zależni
od zasobów dziko żyjących roślin i zwierząt, gdyż w miarę upływu czasu zwierzęta
i rośliny hodowlane potrzebują odnowienia puli genowej przez krzyżowanie z dziko
żyjącymi protoplastami. I nawet biotechnologia nie zmienia tej zależności, podkreśla
Eldredge. Biotechnolodzy dokonując transgenizacji pokonują wprawdzie bariery ga-
tunkowe, ale nie kupują genów w laboratorium biologii molekularnej. Biologia mole-
kularna nie ma takiego magazynu genów, pożądane geny trzeba znaleźć w Naturze,
poddać je obróbce i „[…] dzięki cudownym osiągnięciom nowoczesnej techniki biotech-
nologicznej wprowadzić je do organizmów”24. Dziko żyjące organizmy, a także chwasty
22 Bardzo trafnie i wzruszająco opisuje tę sytuację Joanna Pociask–Karteczka, profesor nauk hydrologicz-
nych w Instytucie Geograi UJ, w wierszu zatytułowanym: modlitwa na koniec 2002, którego ostatnia zwrotka
brzmi: Boże/ uchroń planetę Ziemię/ przed dwunożnym ssakiem/ zwanym człowiekiem. s. 42, zamieszczonym w tomi-
ku Ocalenia.
23 N. Eldredge, Życie na krawędzi, Rozwój cywilizacji i zagłada gatunków, Warszawa 2003.
24 Tamże, s. 148.
26 Zdzisława Piątek
(pragnę podkreślić, że ekologia dowartościowała i sprzyja ochronie chwastów25), to są
cenne zasoby genów warunkujących wiele cech, które dopiero w przyszłości mogą się
okazać przydatne. Dlatego nowy humanizm, który asymiluje myślenie ekologiczne jest
nastawiony ku przyszłości. Z myślą o przyszłości tworzymy banki genów zamrażając
nasiona roślin zarówno dziko żyjących, jak i ginących gatunków roślin hodowlanych,
które są wypierane przez coraz nowsze odmiany uzyskane drogą selekcji. Nie wiemy
jeszcze jakie bogactwo niewykorzystanych własności jest zgromadzone w dziko żyją-
cych chwastach i nie możemy naszych potomków pozbawiać możliwości wykorzysta-
nia tych zasobów. Ciągle jeszcze zależymy od tej zmienności i różnorodności genetycz-
nej, chociaż wydaje nam się, że zerwaliśmy więzi z przyrodą, bo potramy manipulo-
wać genami a także innymi żyjącymi organizmami, i wykorzystujemy je zarówno do
zaspokajania naszych potrzeb jak i upodobań.
Tak więc ekologicznie oświecony humanizm, nie przeczy wyróżnionej pozycji
gatunku ludzkiego, nie przeczy naszej wolności ani wielkim możliwościom dostoso-
wania naturalnego środowiska do zaspokajania ludzkich potrzeb w procesach udomo-
wienia, jego osobliwością jest rozpoznanie ograniczonej natury tej wolności. Podważa
on i koryguje przeświadczenie tradycyjnego humanizmu, że budując ludzki świat ze-
rwaliśmy więzi z przyrodą, gdyż w świetle zdobytej wiedzy, to twierdzenie okazuje
się wielkim uproszczeniem. Okazuje się, że nawet produkując organizmy genetycznie
modykowane nadal pozostajemy na uwięzi, ponieważ wykorzystujemy geny wyse-
lekcjonowane w procesach doboru naturalnego i bez tego nieustannego czerpania z
naturalnych źródeł nasza cywilizacja uległaby załamaniu. Ogłaszając niezależność od
środowiska, po prostu nie zastanawiamy się skąd pochodzi nasza żywność i lekarstwa.
Eldredge podaje, że wykorzystujemy około 40 tysięcy gatunków roślin i zwierząt26, któ-
re dostarczają nam pożywienia oraz leków i w sposób istotny wpływają na krążenie w
biosferze pierwiastków niezbędnych dla życia, a to znaczy, że bez nich nie moglibyśmy
przetrwać. I tylko niebywała arogancja połączona z ignorancją jest źródłem twierdze-
nia, że ludzki świat jest całkowicie niezależny od Natury.
Obecnie, pod wpływem ekologicznego oświecenia następuje przebudowa ludz-
kiego świata polegająca na zmianie zastanych hierarchii wartości, gdyż nie tylko chwa-
sty zostały dowartościowane, jako zasobniki genetycznej różnorodności i potencjału
ewolucyjnego. Także rozpoznanie życiodajnych mechanizmów krążenia materii i ener-
gii w biosferze, przyczyniło się do dowartościowania roślin, które w Arystotelesowskiej
hierarchii bytów zajmowały najniższy poziom. Z tych samych powodów okazało się,
że grzyby i bakterie uczestniczące w procesach recyklingu zajmują wysokie miejsce w
funkcjonalnej hierarchii wartości, czyli w systemach wartości wywierających wpływ na
podtrzymywanie ziemskiego życia, mimo że niektóre z nich mają negatywny wpływ
na ludzkie życie. Tak więc, mimo że człowiek mierzy, to jednak nie człowiek jest miarą
wszechrzeczy, tą miarą są zasady zgodnie z którymi toczy się życie na Ziemi. Nauka i
nowy humanizm uczą ludzi pokory, zdrowej pokory, która stanowi przeciwwagę dla
ludzkiej pychy.
25 Oczywiście nie chodzi tu o chwasty w ogródku, czy na polach uprawnych, lecz o chwasty dziko żyjące,
choćby na obrzeżach pól, na miedzach, w zaroślach i wielu innych naturalnych ekosystemach.
26 W dodatku zamieszczonym w książce Życie na krawędzi, jest załączona lista 400 z nich.
Ekologiczny pakt z biosferą 27
Ekologiczne oświecenie nie ma jedynie charakteru teoretycznego, dowartościo-
wanie bioróżnorodności jest wcielane w życie przez konwencję o ochronie bioróżnorod-
ności, która została ratykowana niemal przez wszystkie państwa na świecie. Respekto-
wanie tej konwencji sprawia, że ogromne nakłady nansowe są przeznaczone na ochro-
nę gatunków zagrożonych wyginięciem, i są wydatkowane przy korzystaniu z wiedzy,
gdyż chronimy je w ich naturalnym środowisku, czyli w nowopowstających parkach
narodowych, a nie tylko w ogrodach zoologicznych. Również zakaz handlu dzikimi
zwierzętami w znacznym stopniu wpłynął na ograniczenie bezmyślnego niszczenia na-
turalnych ekosystemów. Jednakże jako dominujący czynnik destrukcyjny działa nadal
antropopresja, czyli pozbawianie dzikich zwierząt przestrzeni życiowej przez ekspan-
dującą ludzka populację oraz zwierzęta i rośliny hodowlane. Antropopresja zagraża
przede wszystkim liczebności wielkich ssaków, które potrzebują rozległych przestrzeni
życiowych. Ekologiczny pakt z biosferą obejmuje także i ten problem, próbuje bowiem
zainteresować mieszkańców terenów cennych przyrodniczo do współistnienia z dzi-
kimi ekosystemami i do czerpania środków nansowych niezbędnych do przeżycia z
ruchu turystycznego. Zadaniem paktu jest określenie warunków współpracy ludzi ze
środowiskiem w taki sposób, żeby działania dla dobra pozaludzkich istot żywych były
zbieżne z działaniami na korzyść dobrostanu ludzi zamieszkujących te tereny i to się
czasami udaje (np. na terenach Serengeti). Na szczególne podkreślenie zasługuje także
i to, że dowartościowanie bioróżnorodności i ochrona gatunków zagrożonych wyginię-
ciem przestaje być przywilejem naukowców i staje się udziałem wszystkich ludzi27, a
to znaczy, że na obecnym etapie rozwoju historycznego nie jest jeszcze za późno na to,
żeby mogła powstać cywilizacja przyjazna środowisku. Cywilizacja, która może się roz-
wijać stopniowo w miarę jak ludzie uczą się wyznaczać sobie granice wynikające z roz-
poznania wydolności naturalnego środowiska. Ekologiczny pakt z biosferą domaga się
aby ludzie dobrowolnie i w imię nadrzędnych wartości, ograniczyli swobodę własnego
działania i nie czynili wszystkiego co potraą, czyli tego wszystkiego na co pozwala im
rozwinięta cywilizacja techniczna. Chodzi na przykład o to żeby przedłużyli morato-
rium zakazujące eksploatacji surowców na Antarktydzie, mimo że postęp techniczny
umożliwia obecnie taką eksploatację, żeby ograniczyli emisję gazów cieplarnianych do
atmosfery rezygnując z eksploatacji bardzo głębokich i niebezpiecznych pokładów wę-
gla, żeby zaprzestali niszczenia lasów tropikalnych i nie stosowania technologii zanie-
czyszczających środowisko tylko dlatego, że są tańsze i przynoszą doraźne korzyści.
Idea zrównoważonego rozwoju, która stanowi element składowy tego paktu, określa
granice gospodarowania w zgodzie z wydolnością środowiska. Jednakże postulat aby
ochrona środowiska stała się naczelną zasadą społeczno-gospodarczych systemów w
skali globalnej wymaga pokonania jeszcze wielu innych trudności natury organizacyj-
nej. Wymaga bowiem aby ludzie nauczyli się nowych sposobów współdziałania w skali
międzynarodowej. Tego jeszcze nie było w ludzkich dziejach i jak pokazują obrady na
tzw. Szczytach Ziemi jest to wielkie wyzwanie.
27 W przewodniku po królewskich szklarniach w Laeken (Belgia) adresowanym do turystów można prze-
czytać, że zgromadzone tam imponujące zbiory różnych odmian storczyków, azalii, kamelii, fuksji i wielu
innych gatunków roślin stanowiących tę najstarszą na świecie kolekcję roślin szklarniowych przedstawiają,
oprócz walorów historycznych i kulturowych wielką wartość naukową … z powodu zawartego w nich mate-
riału genetycznego (en raison de leur materiel héréditaire).
 Zdzisława Piątek
Tak więc, ekologicznie oświecony humanizm uznaje, że człowiek jest wolny, bo
może swobodnie ustanawiać cele swojego działania, i jednocześnie zwraca uwagę na
to, że ta sama wolność i swoboda ustanawiana celów działania, która była wykorzy-
stywana do podboju przyrody może zostać wykorzystana do odbudowania zerwanych
więzi ze środowiskiem przyrodniczym. Uznaje, że mechanizmy kulturowe, które były
wykorzystywane do podboju przyrody, mogą być wykorzystane do naprawy szkód
dokonanych w przeszłości. Świadczą o tym próby reintrodukcji wielu wytępionych
gatunków do ich naturalnego środowiska, renaturalizacja rzek, oraz liczne działania
na rzecz ochrony gatunków zagrożonych wyginięciem. Podobnie jak pod koniec dzie-
więtnastego i na początku dwudziestego wieku w atmosferze epoki było wychwalanie i
propagowanie działań zmierzających do zapanowania człowieka nad światem przyro-
dy (do uczłowieczenia przyrody) tak w drugiej połowie dwudziestego wieku pojawia
się coraz wyraźniej fascynacja dzikością28 (wilderness w terminologii angielskiej). Na
całym świecie są podejmowane działania na rzecz zachowania systemów cennych przy-
rodniczo, świadczą o tym coraz liczniejsze rezerwaty dzikiej przyrody, a także działa-
nia na rzecz odbudowy zniszczonych ekosystemów takich jak np. rafy koralowe, czy
likwidacja zanieczyszczeń w rzekach oraz szelfach przybrzeżnych itp. Okazuje się, że
osobliwość gatunku ludzkiego nie musi polegać na zawracaniu kierunku rzek i osusza-
niu bagien. Osobliwość gatunku ludzkiego może bowiem polegać na przyjmowaniu
ograniczeń zarówno w korzystaniu z zasobów surowcowych planety, jak i ze zdobyczy
cywilizacji technicznej29, czyli na działaniach mających na celu nie tylko dobro czło-
wieka, ale także dobro pozaludzkich istot żywych. Jak to pokazały raporty dla Klubu
Rzymskiego, rozwój ludzkiego świata może także polegać na nieograniczonych możli-
wościach rozwoju wiedzy i na duchowym doskonaleniu ludzkości, które nie zna granic.
Trzeba tylko zmienić jakość ludzi przez powszechną edukację i ewolucja stworzyła nam
takie możliwości ponieważ jako jedyny gatunek istot żywych mamy zdolność uczenia
się trwającą aż do śmierci.
Czy pakt z biosferą jest nową utopią ekologiczną?
Zarysowana powyżej, ekologiczna wizja przyrody, w której człowiek ewoluuje
w ziemskiej wspólnocie życia współdziałając z innymi gatunkami istot żywych na zasa-
dzie zrównoważonego rozwoju, ma zarówno wielu zwolenników jak i nieprzejednanych
przeciwników. Ci drudzy, a należy do nich znany czeski polityk Vaclav Klaus, uważają,
że jest to propozycja nie tylko utopijna ale także zgubna. Klaus przekonuje30, że…spo-
łeczeństwo opętane ekologią, działając w imię ochrony naturalnego środowiska podważa
28 Fascynacja „dzikością” nie oznacza powrotu ludzkości do stanu barbarzyństwa, lecz na odkrywaniu
stabilności i piękna naturalnych ekosystemów, przy rozbudzeniu drzemiącej w ludziach bioli, czyli potrzeby
kontaktu z przyrodą i doznawania przyjemności na widok jej walorów estetycznych. Sądzę, że zamiłowanie do
uprawiania ogródków działkowych przez mieszkańców miast jest cywilizowanym przejawem bioli.
29 Te ograniczenia rozumiem, jako rezygnację z budowy tak szybkich samochodów, że można się nimi
poruszać jedynie na dnie jeziora słonego, tak potężnych supertankowców, że grożą katastrofą ekologiczną,
tak potężnych trawlerów rybackich, że grożą spustoszeniem łowisk przez nadmierne połowy nie tylko ryb, ale
także morskich ssaków. Jednym słowem rozumiem je jako umiar w korzystaniu ze zdobyczy techniki o czym
świadczą międzynarodowe regulacje dotyczące ograniczenia mocy połowowej regulowane przez tzw. limity
połowu ryb.
30 V. Klaus, Błękitna planeta w zielonych okowach, Co jest zagrożone: klimat czy wolność? Przedsiębiorstwo
Warszawa 2008.
Ekologiczny pakt z biosferą 
fundamenty cywilizacji zachodnioeuropejskiej, narzuca bowiem na liberalne systemy
demokratyczne „zielone okowy”, ograniczające zarówno rozwój gospodarczy, jak i in-
dywidualną wolność31. Krytyczny stosunek Vaclava Klausa do propozycji budowania
cywilizacji przyjaznej środowisku, czyli cywilizacji, której ideą przewodnią byłoby do-
stosowanie ludzkich potrzeb do wydolności naturalnego środowiska, nie jest odosob-
niony. Równie sceptyczne stanowisko zajmuje Leszek Kołakowski32, który wprawdzie
dostrzega konieczność ograniczenia ludzkich potrzeb w celu mniejszego zużywania
zasobów środowiskowych i sugeruje, że w tym celu niezbędna jest wewnętrzna prze-
miana ludzkich przekonań, czyli zmiana mentalności, którą określa terminem metanoia,
ale nie widzi on nikogo, kto mógłby tego dokonać. Twierdzi bowiem, że nie uczyni tego
żadna partia polityczna bez samounicestwienia jakim groziłoby oświadczenie ludziom,
że mają już za dużo i muszą żyć ograniczając konsumpcję. Co więcej, każdy ruch poli-
tyczny składa obietnice, że jeżeli go poprzemy, to będziemy mieli coraz to więcej dóbr w
bliżej nieokreślonej przyszłości. Zbudowanie ideologii propagującej samoograniczanie
ludzkich potrzeb wydaje się Kołakowskiemu niewykonalne z powodów praktycznych.
W innym eseju33 powołując się na lozoę Kanta i na tradycję chrześcijańską, Koła-
kowski rozwija argumenty teoretyczne na rzecz swojego sceptycyzmu i twierdzi, że
Natura sama w sobie, bez względu na jej użyteczność dla człowieka na żaden szacunek
nie zasługuje. Zatem przedstawiony w mojej argumentacji szacunek dla przyrody ze
względu na to, czym ona jest sama w sobie jest z jego punktu widzenia, oszustwem. Po-
dobną argumentację przedstawia wspomniany już francuski lozof z Caen Luc Ferry,
a jego rodak Bruno Latour34 rozwija wprawdzie ekologię polityczną i docenia wartość
wprowadzenia problemów ochrony naturalnego środowiska do polityki, ale czyni to
w ramach pojęciowych postmodernizmu. Zatem obiektywnie istniejąca Natura (przez
duże N), zostaje w jego koncepcji zastąpiona przez wspólny świat natury (przez małe
”n”), który jest konstrukcją kultury. W jego terminologii konstruowanie natury doko-
nuje się w obrębie kolektywu, czyli wspólnoty ludzi i pozaludzkich istot żywych. Eko-
logia polityczna ma określać reguły konstruowania tych kolektywów przy wsparciu
nauki i naukowców. Dlatego na Szczytach Ziemi, w imieniu lasów tropikalnych, słoni,
białych niedźwiedzi, czy raf koralowych, przemawiają naukowcy czyli „białe kitle”, w
terminologii Latoura. To oni ustanawiają reguły współistnienia podmiotów żyjących
w kolektywie, a postulat pogodzenia człowieka z Naturą, to jest utopia i lozoczny
absurd, twierdzi Latour, gdyż nie istnieje nic takiego jak obiektywna Natura, wolna od
społecznych reprezentacji i ustaleń. Jest bardzo dużo podobnych zastrzeżeń pod adre-
sem budowy cywilizacji przyjaznej środowisku, i opartej na zasadach głoszonych przez
nowy pakt z biosferą, który jako element składowy zawiera ekologicznie oświecony
humanizm i zasady zrównoważonego rozwoju. Po to żeby je wszystkie przedstawić po-
winna bym napisać opasłe tomy. Jednakże te problemy nie stanowią zadanego przed-
miotu moich rozważań. Ostatni punkt moich rozważań dotyczy próby odpowiedzi
31 Obszerną analizę argumentacji V. Klausa przedstawiłam w artykule: Czy społeczeństwo opętane ekolo-
gią stanowi zagrożenie ludzkiej wolności i demokracji? „Problemy Ekorozwoju, Problems of Sustainable Develop-
ment”, Vol. 6, No 1, 2011.
32 Argumentacja Kołakowskiego jest zawarta w krótkim artykule zamieszczonym w czasopiśmie Dialogue
and Universalism, Vol.5/1995, No 1.
33 L. Kołakowski, O szacunku do Natury, [w:] Mini wykłady o maxi sprawach, Kraków 1999.
34 B. Latour, Polityka natury, Warszawa 2009.
30 Zdzisława Piątek
na pytania: Czy nowy humanizm, który odrzuca hasło zerwania z Naturą i zastępuje
je poszukiwaniem harmonijnego współistnienia gatunku ludzkiego ze środowiskiem
przyrodniczym jest mrzonką? Czy ekologiczny pakt z biosferą jest mrzonką? Sądzę, że
w świetle przeprowadzonych rozważań negatywna odpowiedź na tak sformułowane
pytania jest dobrze uzasadniona.
Jerzy Szacki35 w znakomitej książce na temat utopii sformułował twierdzenie,
że tylko z perspektywy historycznej można odróżnić twórcze idee od mrzonek. Jeżeli
ekologiczny pakt z biosferą okaże się mrzonką, to stanie się tak za sprawą zaniechania
wysiłków zmierzających do jego realizacji. Społeczeństwo „opętane ekologią” nie jest
mrzonką ani utopijną wizją cudownej przemiany, która ma się zrealizować za pośred-
nictwem czarodziejskiego zaklęcia. Jest bowiem faktem, że we współczesnym świecie
działają zarówno mechanizmy sprzyjające realizacji tego paktu, jak i mechanizmy, któ-
re mu przeciwdziałają. Istotnym mechanizmem sprzyjającym realizacji ekologicznego
paktu z biosferą są działania zmierzające w kierunku osiągnięcia zrównoważonego
rozwoju, czyli próby zintegrowania trzech sektorów ludzkiego świata: sektora gospo-
darczego, społeczno-politycznego i środowiskowego. Mimo wieloznaczności pojęcia
„zrównoważonego rozwoju”36 wynikającej z tego, że odnosi się ono zarówno do nie-
zwykle złożonych procesów poznawczych (do przebudowy tradycyjnego humanizmu
w zgodzie z ekologiczną wizją świata), jak i do zintegrowanego rozwoju sektorów
gospodarczych, to jednak wiele wskazuje na to, że we współczesnym świecie istnieją
jeszcze warunki i siły zdolne do jego realizacji. Świadczą o tym różne strategie zrówno-
ważonego rozwoju poszukujące mechanizmów jego stopniowej realizacji, a podstawą
tych poszukiwań jest zastany stan świata. Zdzisław Sadowski37 wskazując mechanizmy
sprzyjające strategii zrównoważonego rozwoju, zwraca uwagę na to, że obok strategii
wymagających wielkich inwestycji istnieją także i takie, które nie wymagają wielkich
nakładów nansowych. Twierdzi on, że w wielu przypadkach wystarczyłoby ograni-
czyć marnotrawstwo surowców w krajach wysoko rozwiniętych i ograniczyć poziom
konsumpcji, a to znaczy, że wystarczyłoby zmienić styl życia i akceptowane hierarchie
wartości. Czasami jednak łatwiej znaleźć pieniądze na inwestycje aniżeli zmienić ludz-
kie przekonania. Krytycy zrównoważonego rozwoju i pesymiści w kwestii realizacji
paktu z biosferą nie dostrzegają jednak zachodzących zmian pozytywnych i koncen-
trują swoją uwagę na procesach negatywnych. Argumentują, że skoro niszczycielska
postawa gatunku ludzkiego wobec przyrody jest nieuchronnym kosztem rozwoju cy-
wilizacji, to nie możemy uniknąć zanieczyszczania środowiska i nie możemy się anga-
żować w jego ochronę kładąc na szali takie wartości jak wolność i sprawiedliwość, oraz
ograniczenia w zaspokajaniu nawet najbardziej wyranowanych potrzeb. Podkreślają,
że skoro pakiet klimatyczny nie został ratykowany przez najpotężniejsze kraje czyli
Stany Zjednoczone, Rosję oraz Chiny, to działania podejmowane przez pozostałe kra-
je nie mają większego znaczenia, gdyż zmiany klimatyczne mają charakter globalny.
Pesymiści głoszą zasadę, że skoro nie można całkowicie zahamować narastania efektu
cieplarnianego, bo wśród bardzo licznych czynników wpływających na jego przyspie-
35 J. Szacki, Spotkania z utopią, Warszawa 1980.
36 Zrównoważony rozwój jest rozumiany jako: ekorozwój, rozwój samopodtrzymujący się, trwały rozwój.
37 Z. Sadowski, Ekonomiczne i społeczne warunki trwałego rozwoju, [w:] Filozoczne, społeczne i ekonomiczne
uwarunkowania zrównoważonego rozwoju, red. A. Pawłowski, Lublin 2004.
Ekologiczny pakt z biosferą 31
szenie są także i takie czynniki na które nie mamy żadnego wpływu, to możemy nie ro-
bić nic. Nie mamy obowiązku redukować tych czynników, które jednak od nas zależą.
Natomiast optymiści, do których należy Al. Gore38 zwracają uwagę na to, że mimo
rząd USA nie podpisał protokołu z Kioto o redukcji emisji dwutlenku węgla, to kilka-
dziesiąt dużych miast amerykańskich poparło traktat we własnym zakresie i prowadzi
politykę dotyczącą zarówno ograniczenia emisji dwutlenku węgla, jak i redukcji innych
zanieczyszczeń. Bardzo często w dyskusjach wokół problemów ekologicznych są prze-
ceniane działania w skali globalnej a zdecydowanie niedoceniane są działania oddolne
w skali gospodarstwa domowego, gdzie jest wytwarzana ogromna ilość zanieczysz-
czeń. Zatem redukcja wielu zanieczyszczeń na które mamy wpływ, wymaga jedynie
naszej indywidualnej, oddolnej inicjatywy i zmiany nawyków. Dlatego poczucie bez-
silności, które odczuwamy wobec zagrożeń globalnych nie zawsze jest uzasadnione,
gdyż w wielu przypadkach od naszych indywidualnych decyzji zależy bardzo dużo.
Okazuje się, że większość zanieczyszczeń wytwarzamy w gospodarstwach domowych,
wobec tego segregacja śmierci, oszczędne zużywanie wody pitnej i oszczędzanie energii
oraz ograniczenie marnotrawstwa surowców naturalnych przez długotrwałe używa-
nie np. sprzętu gospodarstwa domowego, przyczynia się do globalnego zmniejszenia
zanieczyszczeń. Wymienione działania zgodne z „drogowskazem”, czyli z naczel-
ną zasadą ochrony naturalnego środowiska. Wiele wskazuje na to, że coraz więcej lu-
dzi uwierzyło, iż „przyszłość jest w naszych rękach” i na naszych oczach dokonuje się
przebudowa niszczycielskich sposobów funkcjonowania ludzkiego świata. Te zmiany
dokonują się stopniowo i nie dostrzegane przez pesymistów, którzy te przemiany
traktują jako wyraz „ekologicznej pokuty” albo krótkotrwałej mody na zachowania
pro- ekologiczne i w duchu tradycyjnego humanizmu głoszą nieuchronny antagonizm
między Naturą a kulturą.
Sądzę jednak, że współczesny człowiek a więc i ludzkość, ma wszystko co jest
potrzebne po to, aby przebudować swój świat w kierunku harmonijnego współistnie-
nia ze środowiskiem przyrodniczym, obejmującym ziemską wspólnotę życia. Ma bo-
wiem do swojej dyspozycji rozbudowane systemy edukacji, które można poszerzyć na
wszystkie społeczeństwa, ma także rozbudowane systemy komunikacji, oraz ponadna-
rodowe struktury organizacyjne, które mogą koordynować funkcjonowanie lokalnych
systemów gospodarowania. Jeżeli pakt z biosferą jest utopią z punktu widzenia pesy-
mistów, to jest on taką utopią, która odgrywa niezwykle ważną rolę jako jeden z czyn-
ników decydujących o budowie lepszego świata opartego na wiedzy i rozumnym, czyli
umiarkowanym korzystaniu z jego zasobów, które są do dyspozycji wszystkich istot ży-
wych. Historia życia na ziemi, podobnie jak historia ludzkości jest procesem twórczym
i otwartym na nowe możliwości. Być może te przemiany, które się obecnie dokonują
będą miały jakieś niezamierzone i nieoczekiwane konsekwencje, ale właśnie na tym po-
lega główna idea ekologicznie oświeconego humanizmu, skierowanego ku przyszłości.
38 Al. Gore, Niewygodna prawda, Apel o ratowanie naszej planety przed katastrofalnymi skutkami globalnego ocie-
plenia, Katowice 2007. Jest to pięknie wydana i bogato ilustrowana przeszło 300 stronicowa książka, dowodząca
wpływu ludzkiej działalności na wzrost tempa globalnego ocieplenia.
32 Zdzisława Piątek
Резюме
Экологический пакт с природой, его условия и последствия
Объектом рассуждений является анализ условий, регулирующих осуществление
экологического пакта с биосферой. Это условия создающие возможности устой-
чивого развития антропосферы с миром природы. Лейтмотивом этой статьи явля-
ется утверждение, что источником значительных ошибок в отношении к приро-
ды, которые привели к экологическому кризису, были идеи традиционного гума-
низма. Таким образом, урегулирование кризиса, в дополнение к реконструкции
мировой социально-экономической системы, требует также нового вида сознания
в виде экологически просвещенного гуманизма направленного в будущее. Харак-
теристика основных идей такого гуманизма, препровождена при столкновении с
идеями традиционного гуманизма, является содержанием этих соображений.
Summary
Ecological pact with nature, its conditions and consequences
The present paper analyses the conditions determining the implementation of the eco-
logical pact with the biosphere. These conditions are essential for the sustainable de-
velopment of the anthroposphere together with the world of Nature. The main thesis
of the paper is the claim that the main errors committed by man in his relation with
Nature which have led to the environmental crisis result from the ideas of traditional
humanism. In order to avert the crisis, we need not only to restructure the world social
and economic systems, but also to change the mentality in the direction of ecologically
enlightened humanism directed to the future. In this paper I characterize the main ideas
of such enlightened humanism and confront them with traditional humanism.
33
Dariusz Liszewski
(Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie)
Ekologiczna wizja świata
Ponad pół wieku temu w kulturze europejskiej pojawiły się pierwsze zalążki
myśli, reeksji, które dziś nazwalibyśmy ekologiczną wizją świata albo bardziej formal-
nie – światopoglądem ekologicznym. Obecnie przymiotnik ekologiczny jest tak mocno
oswojony kulturowo, tak popularny, że aż stał się swego rodzaju sloganem, lecz jesz-
cze kilkadziesiąt lat temu jedynie nieliczni specjaliści wiedzieli, co on oznacza. Dziś, na
początku XXI w., wyrazy ekologia, ekologiczny stały się nierzadko wyświechtanymi
frazesami, co ostro kontrastuje z tym, że obecnie problemy ekologiczne naszej cywili-
zacji nie są wcale mniejsze niż w połowie XX w. Przeciwnie, rozprzestrzeniają się i po-
głębiają, a przy tym – paradoksalnie – zainteresowanie kwestiami ekologicznymi opinii
publicznej maleje, a bywa nawet, że aktywiści ekologiczni postrzegani są jako hamulco-
wi, a wręcz sabotażyści postępu i rozwoju ekonomicznego – zwłaszcza w tak biednym
i infrastrukturalnie zaniedbanym kraju jak Polska. Spór o dolinę Rospudy, którą miała
przebiegać obwodnica Augustowa, asko powołania Mazurskiego Parku Narodowego,
veto lokalnego samorządu wobec planów powiększenia Białowieskiego Parku Narodo-
wego, pokazują, że tzw. ekolog i jego racje wydają się abstrakcyjne i niezrozumiałe dla
przeciętnego obywatela. Podejrzewam, że nie tylko dla tzw. zwykłego człowieka. Wielu
przedsiębiorców, urzędników, polityków, dziennikarzy chyba już zapomniało, dlacze-
go społeczny ruch ochrony środowiska w ogóle powstał, jakie są jego ideowe założenia i
praktyczne cele. Sądzę, że w tym kontekście warto przypomnieć, o co właściwie chodzi
tym dziwnym „zielonym ludzikom” potocznie zwanym ekologami.
Wprowadzenie
Na wstępie warto wyjaśnić pewne utrwalone nieporozumienie terminologicz-
ne. Źle się stało, że aktywiści społecznego ruchu na rzecz ochrony środowiska, a tym
bardziej obrońcy praw zwierząt, zostali nazwani w Polsce „ekologami”. To bardzo
niezręczne, wręcz błędne, określenie, ponieważ ekologia to konkretna gałąź (subdy-
scyplina) biologii naukowej badająca interakcje organizmów z ich środowiskiem życia
oraz między nimi samymi. Denicji ma wiele, lecz wszystkie wskazują na wielką wagę
WSCHODNI ROCZNIK HUMANISTYCZNY
TOM XI 2015
34 Dariusz Liszewski
zależności mieszkańców od danego środowiska życia (rozważanego w skali od niszy
ekologicznej gatunku do całej biosfery). Ekologia to nauka, która traktuje zjawisko życia
na ziemi systemowo, dynamicznie, holistycznie i właśnie dlatego w pewnym momencie
historycznym, kiedy pojawiły się pierwsze kłopoty naszej cywilizacji związane z za-
truciem, degradacją i wyeksploatowaniem środowiska, stała się inspiracją i wsparciem
intelektualnym dla ludzi zatroskanych o kondycję przyrody, a nawet całej biosfery.
W Polsce utarło się takich ludzi oraz innych – nieobojętnych na cierpienie i krzyw-
dę zwierząt – nazywać ekologami, choć w sensie ścisłym nimi nie są. Przede wszystkim
dlatego, że rzadko są biologami, a jeszcze rzadziej prowadzą badania ekologiczne, zaś
miłośników zwierząt mogą problemy ochrony środowiska w ogóle nie interesować1.
Na świecie częściej i trafniej polskich „ekologów” nazywa się environmentalista-
mi, reprezentują oni tzw. environmental movement, a zespół idei, którym hołdują określa
się zbiorczo mianem environmentalizmu. Niestety nie funkcjonuje w języku polskim
dobre spolszczenie tych nazw2. Uważam, że notoryczne i błędne stosowanie na określe-
nie takich osób słowa ekolog tylko pogłębia problem i mnoży nieporozumienia. Sądzę,
że lepiej używać nazw: społeczny ruch ochrony środowiska zamiast „ruch ekologiczny”
oraz działacz, aktywista, przedstawiciel tego ruchu zamiast „ekolog”. Mniej popularne
w Polsce określenie „ruch zielonych”, „zieloni”, będące oczywistą kalką z angielskiego,
nie jest takie złe, bo jednak poprawnie kojarzone i proste oraz mniej mylące niż pochod-
ne naukowego terminu ekologia.
Przymiotnika „ekologiczny” z dyskursu publicznego wyrugować już chyba nie
sposób, ponieważ został za mocno utrwalony, nawet w ocjalnych dokumentach3. W ję-
zyku potocznym ten przymiotnik funkcjonuje powszechnie jako swego rodzaju synoni-
mu obowiązku dbania o stan środowiska tudzież czegoś przyjaznego naturze, zdrowiu,
mniej toksycznego, szkodliwego i oszczędnego energetycznie. Skoro ocjalnie, nawet
w języku urzędowym lub naukowym, używa się określeń: edukacja ekologiczna, świa-
domość ekologiczna i polityka ekologiczna, to chyba nie będzie większym nadużyciem
semantycznym sformułowanie – ekologiczne postrzeganie świata. Mam tu na myśli ro-
dzaj światopoglądu, który podzielają i propagują environmentaliści. Składają się nań
pewna historycznie ukształtowana wiedza, preferowane wartości oraz postawy.
Korzenie ekologicznego światopoglądu
Nowożytne idee ochrony środowiska narodziły się spontanicznie i mają charak-
ter oddolny, mam tu na myśli okoliczności pojawienia się współczesnego przekonania,
że przyrodę należy chronić jako dobro wspólne i wartość samą w sobie. Dawniej róż-
nego rodzaju edykty królewskie lub magnackie rozporządzenia obejmowały ochroną
fragmenty lasów czy akwenów, ale chodziło zawsze o egoistycznie pojętą ochronę wła-
snych interesów np. miejsc polowań dla rozrywki lub innych obszarów przynoszących
znaczny dochód. Na przykład Puszcza Białowieska w XVI w. zgodnie z wolą Zygmunta
I Starego stała się obszarem specjalnie chronionym ze względu na zamieszkujące ce-
nione zwierzęta łowne m.in. żubry i niedźwiedzie. Została podzielona na 137 ostępów
1 Por. D. Liszewski, Czy etyka ochrony zwierząt należy do etyki środowiskowej?, [w:] Etyka wobec współczesnych
dylematów, red. K. Kalkа i A. Papuziński, Bydgoszcz 2006, s. 319-330.
2 Chociaż spotkać można analogiczne terminy: ekologizm, zielona polityka itp.
3 Polityka ekologiczna państwa, http://www.mos.gov.pl/artykul/ 328_polityka_ekologiczna/338_polity-
ka_ekologiczna_panstwa.html [dostęp 06.12.14]
Ekologiczna wizja świata 35
(obwodów ochronnych). Powołana została służba leśna (osoka) i odpowiednie akty
prawne regulujące prawa i obowiązki ówczesnych leśników (zwanych osocznikami).
Ich głównym obowiązkiem było zahamowanie „dzikiej” kolonizacji lasu, nadzór nad
eksploatacją lasu przez miejscową ludność (zapobieganie kłusownictwu i kradzieżom) i,
co najważniejsze, pilnowanie terenów przeznaczonych na wyłączne użytkowanie króla4.
Chyba jedynym historycznym wyjątkiem są edykty króla Asioki (304-232 p.n.e.)., które
nakazywały ochronę przyrody z innych niż egoistyczne pobudek – mianowicie z religij-
nie motywowanego (buddyzm) szacunku dla wszelkich istot żywych, także pozaludz-
kich i pozostających w stanie dzikości5.
Dzisiaj z kolei ochrona przyrody ma w dużej mierze charakter odgórny, instytu-
cjonalny, realizowany w ramach polityki międzynarodowej i ekologicznej państwa oraz
systemu administracyjnego i prawnego państwa. Warto jednak przypomnieć, że począt-
ki były zgoła inne.
We wczesnych latach 60. poziom zanieczyszczenia i degradacji środowiska w kra-
jach uprzemysłowionych, a szczególnie w USA i Japonii6, osiągnął dramatyczny poziom.
Było to skutkiem wzmożonej powojennej industrializacji i boomu gospodarczego prze-
jawiającego się w nieumiarkowanym konsumpcjonizmie. Ówczesne władze państwowe
nie dostrzegały problemu, traktowały dewastację przyrody jako nieuniknione zjawisko
towarzyszące uprzemysłowieniu i wzrostowi gospodarczemu, które były nadrzędnym
celem rozwoju.
Wtedy też pojawiły się pierwsze radykalne głosy stanowiące wyzwanie dla obo-
wiązującego paradygmatu społecznego. Zaczęto wskazywać na konkretne ekonomicz-
ne, polityczne i ideologiczne korzenie kryzysu ekologicznego.
Jeden z pionierów takiego myślenia, biolog Paul Erlich w swojej książce7, która
wywarła duży wpływ na ówczesną opinię publiczną, odniósł się do głośnego artyku-
łu8 Lynn T. White’a pisząc: „W jakiś sposób musimy dokonać zmiany eksploatatorskie-
go zorientowanego na wzrost systemu na nastawiony na stabilność i ochronę. Musimy
zrewolucjonizować całe nasze podejście do przyrody. Ta rewolucja będzie niezwykle
trudna do przeprowadzenia, ponieważ odniesienia zachodniej kultury do przyrody są
głęboko zakorzenione w tradycji judeochrześcijańskiej. W odróżnieniu od ludzi wielu
innych kultur, widzimy człowieka w podstawowej roli, jako tego, który raczej dominuje
nad przyrodą niż żyje w harmonii z nią” 9. Wspomniany przez Erlicha historyk Lynn T.
White dowodził, że tradycyjnie antropocentryczne chrześcijaństwo musi wziąć na siebie
przynajmniej część odpowiedzialności za problemy ekologiczne z powodu upowszech-
nienia światopoglądu wynoszącego człowieka ponad świat przyrody i oddzielającego
go od niej oraz ogólnej desakralizacji przyrody, która znacznie ułatwiła jej eksploatację.
Ponadto twierdził, że nawet humanistyczne i świeckie ideologie, takie jak pozytywizm
Comte’a, pragmatyzm Dewey’a czy marksizm nie zdołały uwolnić się od antropocen-
trycznych idei chrześcijaństwa. Na koniec skonkludował: „Wszystko co czynimy w spra-
4 Dzieje ochrony Puszczy Białowieskiej patrz: S. Kossak, Saga Puszczy Białowieskiej, Warszawa 2001.
5 Por. Orędzia króla Asioki, Warszawa 1964.
6 Masowe zatrucie rtęcią mieszkańców Zatoki Minamata w Japonii, szczegóły: Minamata Disease Archives,
http://www.nimd.go.jp/archives/english/index.html [dostęp 2014-12-06].
7 P. Ehrlich, The population Bomb, New York 1968, ss. 169-172.
8 L. T. White, The Historian Roots of Our Ecologic Crisis, „Science” 155 (10 III 1967), s.1203-1207.
9 Tamże, vol.155, s. 1205.
36 Dariusz Liszewski
wach ekologii zależy od naszych idei relacji człowiek natura. Więcej nauki i więcej
technologii nie uwolni nas od obecnego kryzysu ekologicznego, dopóki nie znajdziemy
nowej religii lub nie przemyślimy naszej dawnej. […] W związku z tym będziemy w
dalszym ciągu pogłębiać kryzys ekologiczny dopóki nie odrzucimy chrześcijańskiego
aksjomatu, że natura nie ma innej racji bytu poza służeniem człowiekowi”10. Artykuł
White’a wzbudził wiele kontrowersji. Był krytykowany za zbyt pochopne wnioski i na-
ciąganą argumentację11, niemniej jednak spełnił pozytywną rolę, inicjując dyskusję nad
lozocznymi aspektami problemów ekologicznych.
Kolejnym myślicielem, który wsparł rodzący się enviromentalizm był ceniony
akademicki biolog i rzeczywisty ekolog Barry Commoner. W książce The Closing Circle:
Nature, Man and Technology 12 sformułował cztery prawa ekologii:
1. „Wszystko jest połączone ze wszystkim. Jest jedna ekosfera dla wszystkich ży-
wych organizmów, jeżeli coś wpływa na jeden organizm, w jakiś sposób wpływa też na
wszystkie.
2. Wszystko musi się gdzieś się podziać. W naturalnym środowisku nie ma czegoś
takiego jak odpady. To, co jeden organizm wytwarza jako odpad jest wykorzystywane
(lub jak kto woli recyklingowane) przez inny. Na przykład dwutlenek węgla uwalniany
przez zwierzęta jest niezbędny dla roślin, zaś tlen uwalniany przez rośliny jest niezbęd-
ny dla życia zwierząt.
3. Natura wie najlepiej. Pomimo ludzkiej fascynacji techniką poprawiającą naturę
większość zmian poczynionych przez człowieka w środowisku naturalnym jest praw-
dopodobnie bardzo szkodliwa dla ekosystemu. Ten punkt dobrze ilustruje powszechne
używanie chemikaliów chloropochodnych [np. DDT D.L.] niewystępujących nigdzie
naturalnie w środowisku.
4. Nie ma niczego za darmo. W naturze wszystko jest zbilansowane, każdy zysk
kosztuje. Problemem jest, kiedy ta cena zostanie zapłacona — teraz czy później […]”.
Commoner przypomniał, że idee zawarte w „czterech prawach ekologii” były od
dawna głoszone i podzielane przez wielu ludzi, którzy obywali się bez naukowych ana-
liz czy potwierdzenia specjalistów. W sposób jasny i piękny zawarł je w swojej poezji
Walt Whitman, odnaleźć je można również w Moby Dicku Hermana Melville’a i powie-
ściach Marka Twaina. Zapoznanych prekursorów ochrony przyrody odnalazł także kry-
tyk literacki Leo Marx, który udowodnił, że amerykańska literatura tzw. pastoralna, wy-
wodząca się z Romantyzmu, krytykowała od dawna miejsko-przemysłowy paradygmat
społeczny, tworząc podwaliny współczesnej świadomości ekologicznej13. Stwierdził, że:
„ktokolwiek dobrze zaznajomiony z dziełami amerykańskich klasyków (mam na myśli
takich pisarzy jak [James – D.L.] Cooper, [Ralf Waldo – D.L.] Emerson, [Henry Dawid –
D.L.] Thoreau, [Herman – D.L.] Melville, [Walt – D.L.] Whitman i Mark Twain) prawdo-
podobnie rozwijał zainteresowania, które obecnie nauczyliśmy się nazywać ekologią”14.
10 Tamże, s. 1207.
11 Por. H. Skolimowski, Technika a przeznaczenie człowieka, Warszawa 1995, s. 41 i nn.
12 B. Commoner, The closing circle: nature, man, and technology, [w:] Thinking About The Environment , red.
M. A. Cahn, R. O’Brien, New York 1971, s. 161-166. Tłumaczenie własne, te które można znaleźć na s. 119 [w:]
B. Devall, G. Sessions, Ekologia głęboka, Warszawa 1994, wydało mi się nazbyt uproszczone.
13 Por. L. Marx, The Machine in the Garden, Oxford, 1964 oraz Pastoral Ideals and City Troubles, [w:] Western
Man and Environmental Ethics, ed. I. G. Barbour, Addison-Wesley 1973.
14 L. Marx, American Institutions and Ecological Ideals, Science, vol. 170, 1970, s. 945-952.
Ekologiczna wizja świata 37
Co najmniej od końca XIX wieku naturaliści, geografowie, poeci oraz kilku -
lozofów i historyków próbowało ostrzec społeczeństwo przed zbliżającym się kryzy-
sem ekologicznym. Na przykład już w 1864 roku w pracy Man i Nature George Perkins
Marsh, najprawdopodobniej jako pierwszy, zwrócił uwagę, że ludzka działalność może
doprowadzić do wymierania gatunków15. W 1911 roku lozof i poeta George Santayana
w znanym wykładzie w Berkeley16 zaatakował antropocentryzm chrześcijańsko-prag-
matycznej tradycji lozocznej dominującej w Ameryce. Jednak najwybitniejszym i za-
razem najbardziej znanym prekursorem ekolozoi, który już w latach 20-tych wyraził
potrzebę poszukiwania nowej „ekologicznej” metazyki i etyki dla świata zachodnie-
go, był leśnik i pisarz Aldo Leopold (1887-1948). Swoje główne przemyślenia zawarł w
zbiorze esejów Zapiski z Piaszczystej Krainy17. Położył w nim podwaliny pod koncepcję
nowej etyki tzw. land ethic (etyki ziemi), w ramach której tradycyjnie wyróżniony status
człowieka wśród istot żywych został zakwestionowany. Ponadto A. Leopold po raz
pierwszy zwrócił uwagę na to, że procesualne systemy lozoczne Wschodu, takie jak
taoizm czy buddyzm mogą być pomocne w tworzeniu nowej „ekologicznej perspekty-
wy”. W podobnym duchu w latach 70-tych, argumentowali pisarze Allan Watts, Gary
Snyder, George Sessions i inni. Kolejne dekady obtowały w liczne publikacje, konfe-
rencje i sympozja, na których dyskutowano i rozwijano wspomniane powyżej koncep-
cje. Należy pamiętać, że te przemyślenia współgrały z żywiołowo rosnącą aktywnością
społecznego ruchu obrońców środowiska, wywodzącego się w dużej mierze z ruchów
kontrkulturowych lat 60., której pokłosiem są współczesne organizacje typu Greenpe-
ace, WWF, Earth First! itp.18 W rezultacie tego społecznego i intelektualnego fermentu
ukształtowały się trzy zasadnicze nurty ekologicznego postrzegania świata: estetyczny,
etyczny, ekonomiczny.
Estetycznie motywowana ochrona przyrody
Najważniejszym, wręcz ikonicznym, przedstawicielem nurtu estetycznego jest
amerykański naturalista, pisarz i podróżnik John Muir (1838-1914), zwany ojcem idei
amerykańskich parków narodowych. Urodził się w Szkocji, ale wraz z rodziną wyemi-
grował do USA, gdzie jeszcze wtedy nieomal dziewicza przyroda tego kraju, przez kon-
trast z rodzimym Glasgow, wywarła na młodego Muira ogromny wpływ. Zachwycony
nią porzucił studia na University of Wisconsin-Madison i udał się w podróż po konty-
nencie. W drodze imał się dorywczych zajęć, przeżywał rozmaite perypetie, wyniku
wypadku w fabryce stracił nawet na miesiąc wzrok. Po jego odzyskaniu z tym bardziej
docenił uroki natury, w końcu dotarł do Kalifornii, udał się w Góry Sierra Nevada,
gdzie w miejscu zwanym Yosemite19, doznał wręcz mistycznego objawienia w obliczu
piękna dzikiej, nienaruszonej ręką człowieka przyrody. Zachwycony doliną Yosemi-
te, rozpoczął badania – dzisiaj nazwalibyśmy ekologiczne – tego miejsca, napisał serię
artykułów, a później książek, w których uzasadniał potrzebę ochrony tej i podobnych
15 Więcej przykładów wypowiedzi prekursorów ekologii można znaleźć w pracy Joanny Durczak, Rozmo-
wy z ziemią. Tradycja przyrodopisarska w literaturze amerykańskiej, Lublin 2010.
16 Opublikowanym później jako The Genteel Tradition of American Philosophy, [w:] In Winds od Doctrine,
Scribner’s 1926.
17 A. Leopold, Zapiski z Piaszczystej Krainy, Bystra 2004.
18 W Polsce np. stowarzyszenie Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot.
19 Dzisiaj Park Narodowy Yosemite.
 Dariusz Liszewski
„świątyń natury”. Muir pisał niestrudzenie, podkreślając surowe piękno gór Sierra Ne-
vada. Rzadko odwoływał się przy tym do racjonalnych argumentów na rzecz ochrony
przyrody np. jej walorów rekreacyjnych i zdrowotnych, głosił raczej romantyczne ma-
nifesty opiewające piękno natury, będące wyrazem podziwu dla mocy boskiej kreacji20.
Ponownie podjął podróże po kraju i swoją charyzmatyczną osobowością „zarażał”
rodaków ideą ochrony przyrody. Jego wieloletnia działalność publicystyczna i nauko-
wa, w sumie napisał 10 książek i setki artykułów, spotkała się z żywym odzewem i
poparciem społecznym. W 1892 roku w San Francisco powstał Sierra Club – pierwsza
organizacja ochrony przyrody w USA. J. Muir został jej pierwszym prezesem i funkcję
sprawował do końca życia. W 1903 roku oprowadzał po dolinie Yosemite ówcze-
snego prezydenta Stanów Zjednoczonych Theodore Roosevelta, który pod wpływem
tej wycieczki, argumentów i osobistego uroku przewodnika stał się orędownikiem idei
ochrony przyrody i tworzenia parków narodowych.
Dziedzictwo Muira przetrwało próbę czasu, rezerwaty i parki narodowe są
uznaną i niekwestionowaną formą ochrony przyrody, chociaż obecnie ich wartość
uzasadnia się częściej walorami biologicznymi, przede wszystkim ochroną bioróżno-
rodności, lecz postawa nieuwarunkowanego zachwytu nad przyrodą jest podnoszona
i badana przez ekoestetykę, stosunkowo nową dziedzinę reeksji lozocznej i nie tyl-
ko. Ekoestetyka traktuje estetyczne wartości przyrody jako niezależne od sztuki, bar-
dziej pierwotne i posiadające swoje własne kryteria. Istotną kwestią dotyczącą reeksji
nad tak rozumianą estetyczną percepcją natury są motywacje i warunki, które sprzy-
jają uaktywnieniu się postaw estetycznych wobec niej21. M. Gołaszewska wyróżnia w
tym zakresie przynajmniej dwie możliwości.
Pierwsza to stanowisko o proweniencji religijnej: celowym zamiarem stwórcy
jest, aby natura była wykorzystywana nie tylko praktycznie, ale także stanowiła źródło
przeżyć natury estetycznej. To właśnie stanowisko chyba najbliższe poglądom Johna
Muira i daje najszersze możliwości rozważań nad estetycznym doświadczaniem natu-
ry. Drugie możliwość jest ma podłoże biologicznie, w jej ramach zakłada się, że w
ramach doboru płciowego wykształciły się pewne mechanizmy przyciągania cielesną
atrakcyjnością osobników płci przeciwnej, co mogło przyczynić się do ewolucyjnego
utrwalenia się określonych preferencji estetycznych. W przypadku człowieka, w histo-
rii jego rozwoju gatunkowego (ale również osobniczego), mógł się rozwinąć pewien
skomplikowany system funkcjonalny, w którym określone podniety warunkują nie
tylko jego reakcje biologiczne, ale także potrzeby duchowe, w tym potrzeby natury
estetycznej22.
Ze zbliżonych, silnie naturalistycznych przesłanek wychodzi także koncepcja
biolii Edwarda O. Wilsona, którą deniuje on, jako: „[...] wrodzone emocjonalne
powinowactwo człowieka do innych organizmów żywych. Wrodzone oznacza dzie-
dziczne, a zatem fundamentalną część natury ludzkiej”23 lub „wrodzone poczucie po-
krewieństwa istot ludzkich wobec innych form życia, ta aliacja wywołana jest, sto-
20 J. M. Martinez, American Environmentalism. Philosophy, History, and Public Policy, 2014, s. 165-171.
21 Por. M. Gołaszewska, Estetyka pięciu zmysłów, Warszawa-Kraków 1997.
22 Por. Z. Piątek, Pawi ogon czyli o biologicznych uwarunkowaniach kultury, Kraków 2007.
23 E. O. Wilson, Biophilia and the Conservation Ethics, [w:] The Biophilia Hipothesis, red. S. Kellert, E. O.Wilson,
Washington D.C. 1993, s. 31.
Ekologiczna wizja świata 
sownie do okoliczności, przez przyjemność lub poczucie bezpieczeństwa, lub podziw,
a nawet fascynację pomieszaną ze wstrętem”24 albo „wrodzona tendencja do skupia-
nia się na życiu i życiopodobnych procesach”25. Hipoteza biolii, jak nazywa swoje
odkrycie E. Wilson, nie jest ostatecznie udowodnioną teorią naukową, podobnie jak
młodsze dziecko Wilsona, mianowicie socjobiologia, ale odwołuje się tych samych co
ona przesłanek: prawdziwości i powszechności teorii ewolucji oraz jej przemożnego
wpływu na ukształtowanie nie tylko ludzkiego ciała (anatomii, zjologii), lecz przede
wszystkim form życia społecznego i naszej psychiki. Następstwem popularyzacji tez
socjobiologii było powstanie psychologii ewolucyjnej oraz koncepcji koewolucji gene-
tyczno-kulturowej (znanej też jako Dual inheritance theory, DIT), które z kolei dostarcza-
ją argumentów na rzecz słuszności hipotezy biolii, która jest interesującą, zwłaszcza
w kontekście problemów środowiskowych koncepcją antropologii lozocznej, wedle
której człowiek jest nierozłącznie związany z przyrodą, nie jedynie egzystencjalnie – co
oczywiste, ale łaknie kontaktu z nią przede wszystkim psychicznie, a estetyczne warto-
ściowanie tworów natury może być tego wyrazem.
W obu tych kontekstach, tak religijnym, jak i biologicznym, zarówno cała przy-
roda, jak i jej konkretne zjawiska i wytwory, posiadają właściwości mogące oddzia-
ływać estetycznie na człowieka. W ten sposób natura inspiruje i kształtuje zarówno
postawy estetyczne, jak i dostarcza estetycznych przeżyć. Niektóre zjawiska i twory
przyrody mają tak silną ekspresję, że samoistnie pobudzają człowieka do wytwarzania
postaw estetycznych w kontakcie z nimi.
Estetyczna postawa w stosunku do natury może być również wynikiem świado-
mych wyborów człowieka, których podstawą jest jego wrodzona wrażliwość na warto-
ści estetyczne lub postawa estetyczna wypracowana w toku lozocznej reeksji nad
sobą i światem.
Etycznie motywowana ochrona przyrody
Pionierem nurtu etycznego jest niewątpliwie, wspomniany wyżej, Aldo Leopold,
który już w latach 40-tych pisał: „Najpoważniejszą chyba przeszkodą w ewolucji pro-
wadzącej do wykształcenia się etyki ziemi jest to, że nasz system oświatowy i gospodar-
czy nie tylko nie zbliżają się do silnej świadomości ziemi, na której żyjemy, ale wręcz
się od niej oddalają. Człowieka prawdziwie nowoczesnego oddzielają od ziemi liczni
pośrednicy i niezliczone materialne gadżety.”26
Aldo Leopold wypowiadał się w języku literackim, nie naukowym, najczęściej w
formie eseju i nie miał ambicji stworzenia uporządkowanego systemu etycznego. Stąd
precyzyjne zrekonstruowanie jego poglądów nie jest łatwe. Tego zadania podjął się aka-
demicki etyk John Baird Callicott, a z czasem jego prace stały się obowiązującą wykład-
nią poglądów A. Leopolda. Co więcej, pionierskie idee i intuicje Leopolda zostały przez
Callicotta na tyle rozwinięte i wzbogacone, że obecnie często omawia się obu myślicieli
łącznie jako twórców jednego nurtu etycznego zwanego etyką ziemi (land) lub wspól-
not27 (biotic community).
24 E. O. Wilson, Naturalist, Washington D.C., 1994, s. 360.
25 Tanże, Biophilia, the Human Bond With Other Species, Cambridge (Massachusetts) 1984, s. 1.
26 A. Leopold, Zapiski…, dz. cyt., s. 275.
27 Leopold używa na przemian terminów: ziemia, kraina (land) i wspólnoty biotyczne (biotic community),
których odpowiednikiem w języku biologii jest ekosystem.
40 Dariusz Liszewski
Etyka ta odwołuje się do wiedzy z zakresu nauk biologicznych, chodzi tu zwłasz-
cza o założenia i poglądy dotyczące teorii ewolucji i wewnętrznej organizacji biosfery.
A. Leopold, nawiązując bezpośrednio do Darwina uważał, że moralność jest oparta na
genetycznie uwarunkowanych wzorach zachowań, których funkcją we wszystkich spo-
łecznościach zwierzęcych jest zapewnienie optymalnej współpracy w grupie, chroniącej
przed destabilizacją i sprzyjającej ochronie wszystkich jej członków. Warunkiem i
źródłem moralności jest przede wszystkim uczucie sympatii, które jest u człowieka i
innych zwierząt społecznych wrodzone. Niezależnie od predyspozycji genetycznych,
dla ujawnienia się poczucia moralnej powinności niezbędne jest dostrzeżenie przez in-
dywidua, że członkami jednej grupy. Spostrzeżenie to niejako automatycznie roz-
budza uczucie szacunku, współczucia i armacji dla innych członków wspólnoty, a
nawet całej wspólnoty. To poczucie więzi jest po części wrodzone, a po części nabyte w
historycznym procesie rozwoju świadomości, która – według Leopolda – ewoluuje od
moralności wewnątrz klanowej, plemiennej, rasowej, religijnej, narodowej do uni-
wersalnej moralności obejmującej swoim zasięgiem nie tylko gatunek ludzki, lecz tak-
że naturalne wspólnoty ziemskiej biosfery. Holistycznie zorientowana etyka ziemi ma
wspomóc proces rozszerzania świadomości granic wspólnoty moralnej. Istota tej etyki
zawiera się w często przytaczanym fragmencie eseju pt. Etyka Ziemi (The Land Ethic) Le-
opolda: „Słuszne jest to, co sprzyja zachowaniu spójności, stabilności i piękna wspólno-
ty biotycznej. Niesłuszne jest to, co temu nie sprzyja.”28 W interpretacji Callicotta jest to
imperatyw naczelny etyki wspólnot, która z natury swojej jest holistyczna29. Postuluje,
że dobrem najwyższym (summum bonum) jest dobro ekosystemu, wyrażające się w jego
stabilności, integralności i pięknie.
Propozycja etyczna Leopolda wypływa z dogłębnej i bezpośredniej (nie książko-
wej) znajomości przyrody oraz znakomitego zmysłu obserwacji i niebywałej umiejęt-
ności wczucia się w położenie innych stworzeń, którymi obdarzony był autor Zapisków
z Piaszczystej Krainy. To decyduje o jej rzeczowym i chciałoby się rzec „przyziemnym”
charakterze. Aldo Leopold, w przeciwieństwie do wielu egzaltowanych i idealizują-
cych naturę „ekologów” doskonale zdaje sobie sprawę, że: „Jedyną pewną rzeczą jest
to, że jej stworzenia muszą mocno ssać, szybko żyć i często umierać”30. Rozwijając
myśl Callicott31 konstatuje, że jedyną walutą wymienną w przyrodzie jest energia, która
przechodzi, nie z rąk do rąk, jak w ludzkim świecie, ale z żołądka do żołądka tworząc
łańcuchy troczne będące spoiwem ekosystemu. Zatem dobrostan (summum bonum)
ekosystemu jest bezpośrednio uzależniony od cyklu życia i śmierci – ktoś jest drapież-
nikiem chwytającym zdobycz, aby za chwilę stać się oarą. Pomyślność poszczególnych
indywiduów tworzących wspólnotę, zależy bezpośrednio od śmierci innych jednostek.
Jak mawiał Albert Schweitzer życie jest „życiem pośród życia, które chce żyć” 32. Życie
musi żywić się śmiercią i nie ma w tym nic etycznie nagannego, ale nie oznacza to by-
najmniej, że każdy akt niszczenia życia jest moralnie obojętny. Ocena zależy od tego,
28 Aldo Leopold, Zapiski…, dz. cyt., s. 276
29 Por. J. Baird Callicott, The Land Ethic: key philosophical and scientic challenges, 1998, http://liberalarts.or-
egonstate.edu/sites/liberalarts.oregonstate.edu/les/history/ideas/callicott_landethic.pdf [dostęp 06.12.14].
30 A. Leopold, Zapiski…, dz. cyt., s. 140.
31 Patrz. J. Baird Callicott, The Land Ethic…, dz. cyt.
32 A. Schweitzer, Civilization and Ethics, rozdz. 21, s.253, reprint: tenże, The Philosophy of Civilization, Buf-
falo 1987.
Ekologiczna wizja świata 41
kto, kiedy, dlaczego i w jakich okolicznościach odbiera życie. Kryterium wedle, którego
należy dokonać ostatecznej oceny jest szacunek (respect) okazywany współobywate-
lom wspólnoty biotycznej w odwiecznym cyklu przemian konstytuujących życie. Tra-
dycyjna moralność Indian amerykańskich może stanowić przykład moralności pełnej
wzajemnego szacunku, lecz zarazem akceptującej nieuniknioną przemoc i gwałtowne
zadawanie śmierci.
Słowa A. Leopolda najlepiej wyrażają przesłanie jego etyki. „Mija stulecie, od
kiedy Darwin dał nam pierwsze mgliste wyobrażenie o pochodzeniu gatunków. Teraz
wiemy coś, o czym nie miała pojęcia cała karawana pokoleń przed nami: że człowiek
jest tylko towarzyszem drogi innych istot w odysei ewolucji. Ta nowa wiedza powinna
była nam dać poczucie wspólnego losu z innymi stworzeniami; pragnienie, aby żyć i
dawać życie innym; poczucie zadziwienia rozmachem i trwałością biotycznego przed-
sięwzięcia. Nade wszystko powinniśmy byli, w ciągu stu lat, jakie minęły od czasów
Darwina, uświadomić sobie, że człowiek, choć u steru okrętu mknącego w nieznane,
raczej nie jest jedynym powodem jego wyprawy, i że jeśli wcześniej tak właśnie zakła-
dał, to z prostej przyczyny dodania sobie animuszu w obliczu przerażającej ciemności.
Wszystko to, powiadam, powinno było już do nas dotrzeć. Obawiam się, że do niewielu
dotarło.”33
Godnym kontynuatorem myśli Aldo Leopolda był norweski lozoi Arne Naess
(1912-2009), który w końcu lat 60. m.in. pod wpływem radykalnych poglądów Rachel
Carson wyrażonych w książce pt. Silent spring34 oraz prac A. Leopolda zaczął tworzyć
podwaliny teoretyczne dla nurtu ekolozoi nazwanego później „głęboką ekologią”,
a w jego autorskiej wersji Ekozoą T. Z lozocznego punktu widzenia „ekologia głę-
boka” A. Naessa jest ujętą w spójny system ideą nienatropocentrycznego bądź biocen-
trycznego podejścia do problemów ekologicznych oraz sytuacji człowieka w świecie w
ogóle. W przeciwieństwie do „płytkiej ekologii”, która jest antropocentryczna, nawet
jak głosi potrzebę ochrony przyrody, to zawsze ze względu na je pożytek i wartość dla
człowieka: ekonomiczną, naukową, rekreacyjną, estetyczną itd. „Ekologia głęboka” po-
stuluje uznanie samoistnej wartości pozaludzkich istot żywych, wyraża to jej naczelny
imperatyw etyczny Samorealizacji dla wszystkich istot żyjących! (Self-realisation for
all living beings!). Imperatyw Samorealizacji! jest wezwaniem do umożliwienia szans
rozwoju wszystkim istotom żywym, zamieszkującym wspólnie z ludźmi Ziemię, co z
kolei jest nierozłącznie związane ze uświadomieniem sobie związków z innymi forma-
mi życia, co prowadzi do troski o nie. „Jedną z podstawowych zasad ekologii głębokiej
jest to, iż każda forma życia ma zasadnicze prawo do życia i rozwoju. To, w jaki sposób
urządzony jest ten świat, powoduje oczywiście, że aby jeść, trzeba zabijać, ale u pod-
staw głębokiej ekologii tkwi zasadnicze przeczucie, iż bez wystarczającego powodu nie
mamy prawa niszczyć innych żyjących istot”35. W praktyce oznacza to apel o radykalne
zmniejszenie antropopresji, która jest skutkiem naszego szowinizmu gatunkowego.
W 1938 r. A. Naess zbudował skromną górską chatę w miejscu zwanym Tver-
gastein. Było to jego ulubione miejsce rozmyślań z dala od cywilizacji. Od tego miej-
33 A. Leopold, Zapiski…, dz. cyt., s. 143-4
34 R. Carlson, Silent Spring, Houghton Mifin 1962; Mariner Books 2002 – przełomowa praca kwestio-
nująca bezkrytyczną wiarę w dobroczynny wpływ postępu technicznego, zwłaszcza masowe zastosowanie
pestycydów.
35 A. Naess, Skromne środki, bogate cele, „Droga Zen” 5/87, s. 14-15.
42 Dariusz Liszewski
sca przybrał nazwę jego własny system lozoczny Ekozoa T. Litera T pochodzi od
nazwy góry Tvergastein i podkreśla osobisty charakter tej ekozoi. Własna denicja
ekozoi Naessa brzmi: „Przez ekozoę rozumiem lozoę ekologicznej harmonii i rów-
nowagi. Filozoa jako rodzaj sophi (lub) mądrości jest otwarcie normatywna, zawiera
ona zarówno normy, prawidła, postulaty, deklarację hierarchii wartości, jak i hipotezy
dotyczące poglądów na stan rzeczy we wszechświecie. Mądrość jest mądrością ukie-
runkowaną, nakazem, nie jedynie naukowym opisem i przewidywaniem”36. Tak jak
celem tradycyjnej lozoi jest dążenie do mądrości (sophi), tak celem ekolozoi wg
A. Naessa jest dążenie do ekozoi, inaczej mądrości ekologicznej. Misją ekozoi jest
rozwijanie głębszych i bardziej harmonijnych relacji między samym sobą (umysłem i
ciałem), światem przyrody, społecznością i miejscem, w którym żyjemy. Jak pisał A. Na-
ess, Ekozoa T nie powstała się w drodze lozocznej czy logicznej argumentacji, — „jest
w pierwszym rzędzie intuicyjna”, a intuicje, które ją zrodziły, rozwijały się przez długi
czas spędzony na łonie natury. Tak A. Naess wspomina początki tego procesu: „Od wie-
ku około czterech lat, do okresu dojrzewania, mogłem stać lub siedzieć godzinami,
dniami, tygodniami w płytkiej wodzie wybrzeża, badając i podziwiając przytłaczające
bogactwo i różnorodność życia w morzu. Maleńkie przepiękne formy, o które »nikt« nie
dbał lub których nie można było nawet zobaczyć, były częścią pozornie nieskończonego
świata, niemniej jednak mojego świata. Czując oddzielenie w wielu międzyludzkich
relacjach, identykowałem się z Naturą”37.
A. Naess rozwijał swoje ekologiczne idee od końca lat 60., lecz nie od razu znala-
zły one szerszy oddźwięk. Dopiero pod koniec lat siedemdziesiątych zostały docenione
przez Billa Devalla, socjologa z Uniwersytetu im. Humboldta w Kalifornii i Georga Ses-
sionsa, lozofa z Sierra College w Kalifornii, którzy się nimi zainspirowali i zaczęli ener-
gicznie rozwijać i popularyzować. W kwietniu 1984 r. doszło do ważnego wydarzenia,
w symbolicznych okolicznościach, wiosną, na łonie przyrody, w kalifornijskiej Dolinie
Śmierci, w rocznicę urodzin ojca duchowego amerykańskich ekologów, wspomniane-
go już Johna Muira, została ocjalnie ogłoszona przez Arne Naessa i Georga Sessionsa
„Platforma głębokiej ekologii”. Był to etyczny, a zarazem biocentryczny manifest pro-
gramowy – podsumowanie piętnastoletnich przemyśleń autorów dotyczących założeń
„ekologii głębokiej”, wyrażony w formie ośmiu punktów – tzw. Podstawowych zasad:
1. „Pomyślność oraz rozwój ludzkiego i pozaludzkiego życia na Ziemi war-
tościami same w sobie (wartościami immanentnymi, przyrodzonymi) niezależnie od
użyteczności pozaludzkich form życia dla człowieka.
2. Bogactwo i różnorodność form życia przyczyniają się do urzeczywistnienia
tych wartości i same w sobie są wartościami.
3. Ludzie nie mają prawa ograniczania tego bogactwa i różnorodności, z wyjąt-
kiem szczególnych sytuacji życiowych.
4. Rozwój pozaludzkich form życia wymaga zahamowania wzrostu liczebności
populacji ludzkiej. Rozkwit życia i kultury człowieka daje się pogodzić z takim obniże-
niem.
36 Tenże, The Shallow and the Deep, Long-Range Ecology Movements: A Summary, Inquiry 16, Oslo 1973, s. 95-
100.
37 A. Naess, How my philosophy seemed to develop, [w:] Philosophers on their Own Work, vol. 10. New York
1982, s. 270.
Ekologiczna wizja świata 43
5. Oddziaływanie człowieka na inne formy życia jest obecnie zbyt duże, a sytu-
acja ta gwałtownie się pogarsza.
6. Wymaga to poważnych zmian, szczególnie ekonomicznych, technologicznych
i ideologicznych. Nowa sytuacja będzie całkowicie odmienna od obecnej.
7. W sferze ideologicznej chodzi przede wszystkim o ograniczenie wzrostu ma-
terialnego standardu życia na rzecz jakości życia. Wytworzy się głęboka świadomość
różnicy między tym, co ważne i najważniejsze.
8. Ci, którzy zgadzają się z powyższymi zasadami, powinni czuć się zobowiązani
do podjęcia pośrednich i bezpośrednich działań na rzecz wprowadzenia w życie tych
niezbędnych zmian.”38
Dokument został wzbogacony obszernym komentarzem rozwijającym poszcze-
gólne punkty. Zawierał także apel do czytelników o samodzielnie przemyślenie i ewen-
tualne rozwinięcie zaprezentowanych tez, od początku był to projekt otwarty i jako taki
spotkał się dużym odzewem, dzięki któremu zwolennicy „ekologii głębokiej” do dzisiaj
stanowią jeden z najsilniejszych odłamów społecznego ruchu ochrony środowiska.
Ekonomia planety Ziemia
Współcześnie, gatunkiem, który ma decydujący wpływ na kształt i funkcjono-
wanie życia na Ziemi jest człowiek, który dzięki cywilizacji w dużej mierze wyrwał
się z okowów biologii, zamieniając je na okowy kultury. Dominującym dzisiaj mode-
lem kultury jest kultura konsumpcyjna, która zakuła ludzkość w okowy tzw. ekono-
mii wolnorynkowej albo kapitalistycznej39. Obecnie ekonomia (rozumiana szerzej, nie
tylko jako tzw. wolny rynek) decyduje o tym, jaki jest nasz świat. Do niedawna wyda-
wało się, że w kwestii funkcjonowania systemu gospodarczego biologia ma niewiele
do powiedzenia, lecz ekologicznie inspirowana świadomość ograniczoności ziemskich
zasobów w ostatnich dekadach zmieniła ten pogląd.
„P. Ehrlich porównuje obecną sytuację cywilizacji do sytuacji człowieka, który
wyskoczył z najwyższego piętra Empire State Building i będąc na wysokości 10 kon-
dygnacji krzyczy, że wszystko jest w porządku. Natomiast zwolennicy przeciwnego
poglądu twierdzą, że postęp techniczny jest w stanie zniwelować każdy niedobór w
warunkach gospodarki rynkowej”40.
Niestety wydaje się to mało prawdopodobne. Analizy ziemskich zasobów i
możliwości technologicznych są bezlitosne – obecny kierunek rozwoju cywilizacji jest
nie do utrzymania na dłuższą metę. Nastawiona na rosnącą konsumpcję wolnorynko-
wa gospodarka kapitalistyczna może się rozwijać i trwać jako taka tylko w systemie
otwartym. Tu pojawia się pierwsza i najistotniejsza sprzeczność między immanent-
nie wzrostowym, otwartym charakterem takiej gospodarki, a ograniczonym środowi-
skiem ziemskim, w którym funkcjonuje.
„Rozmiary Ziemi są skończone. Toteż wzrost jakichkolwiek przedmiotów -
zycznych, łącznie z populacją ludzką, jej samochodami, budynkami czy kominami,
nie może trwać wiecznie. Jednakże to nie populacja, samochody, budynki czy kominy
38 B. Devall, G. Sessions, Ekologia głęboka, Warszawa 1994, s. 99.
39 Por. D. Liszewski, Kultura konsumpcji a kryzys ekologiczny, [w:] Ekologia i społeczeństwo. Polityka i etyka
wobec zagadnień ekologicznych, red. A. Delorme, Wrocław 2001, s. 131 i nn.
40 S. Czaja, B. Fiedor, Z. Jakubczyk, Ekologiczne uwarunkowania wzrostu gospodarczego w ujęciu współczesnej
teorii ekonomii, Białystok-Kraków 1993, s. 234
44 Dariusz Liszewski
wyznaczają — przynajmniej nie w sposób bezpośredni — istotne granice wzrostu.
nimi granice przepływów energii i materii, niezbędnych do właściwego funkcjonowania
ludzi, samochodów, budynków itp. Trwanie ludzkiej cywilizacji jest uzależnione od
niezakłóconego funkcjonowania jej planetarnego „metabolizmu”, na który składa się
m.in. ciągłe czerpanie: powietrza, wody, biomasy, surowców oraz zasobów energe-
tycznych z Ziemi i jej atmosfery oraz wydalanie: zarówno ludzie, jak i gospodarka
zanieczyszczają Ziemię ściekami, odpadami produkcyjnymi, toksynami, śmieciami i
gazami cieplarnianymi. Bariery wzrostu gospodarczego sprowadzają się do wyliczenia
granic, jakie wyznacza z jednej strony zdolność planetarnych źródeł do dostarczania
tego strumienia materii i energii, z drugiej zaś strony zdolności planetarnych zlewów do
wchłonięcia zanieczyszczeń i odpadków”41.
Jest to sprzeczność dostrzegana i na gruncie nauk ekonomicznych wielokrotnie
rozważana. Problem wyczerpywania się źródeł w ekonomii klasycznej opisują stosow-
ne teorie optymalizacji wykorzystania zasobów. Głoszą one, że do sytuacji całkowitego
wyczerpania zasobów właściwie nigdy nie dojdzie. Ogólnie rzecz biorąc, dlatego, że
cena malejących zasobów musi rosnąć wykładniczo, co stymuluje ich coraz racjonal-
niejsze i oszczędniejsze wykorzystanie z jednej strony, a z drugiej strony, dzięki po-
stępowi technicznemu, możliwe będzie sięganie po wcześniej nieosiągalne zasoby, a
w końcu przejście do korzystania z substytutów42. Dla ekonomistów i polityków obie-
cujących wyborcom nieprzerwany wzrost konsumpcji dóbr materialnych to wygodne,
lecz groźne w skutkach uproszczenia, bowiem należałoby realistycznie przyjąć, że:
„Gospodarka światowa przekroczyła już dopuszczalną pojemność ekosystemu — ten
punkt, od którego dalszy wzrost niszczy jej żywiciela. Gdyby nasza planeta ze swymi
lądami, atmosferą i oceanami rosła corocznie o 2 procent, moglibyśmy ustalić wzrost
gospodarczy na podobnym poziomie. Ale Ziemia nie rośnie. Także dopływ energii sło-
necznej pozostaje stały, a tymczasem wiele uzyskanych dzięki niej bogactw, magazy-
nowanych przez miliony lat w postaci paliw kopalnych zostało już skonsumowanych
w ciągu niespełna dwustu lat. Żadna technologia na świecie nie jest w stanie obalić
tego równania”43.
Już teraz produkcja żywności, energii, wydobywanie kopalin oraz nieustannie
rosnąca populacja ludzka44 powoduje spustoszenia zagrażające stabilności ekosystemu
planetarnego, od którego wszyscy jesteśmy biologicznie uzależnieni45. Mam tu na my-
śli m.in. takie fakty jak: między rokiem 1970 a 2007 liczba gatunków kręgowców zma-
lała o 30%, a nasze czasy określa się mianem „szóstego okresu największego wymie-
rania”, którego główną przyczyną jest antropopresja; w ciągu ostatnich 30 lat zużycie
zasobów naturalnych, tzw. ślad ekologiczny wyrażany w globalnych hektarach (gha)
w przeliczeniu na jednego mieszkańca planety, podwoił się i półtorakrotnie przekra-
cza powierzchnię Ziemi najkrócej rzecz ujmując, zużywamy już nie tylko coroczny
41 D. H. Meadows, D. L. Meadows, J. Randers, Przekraczanie granic. Globalne załamanie czy bezpieczna przy-
szłość?, Warszawa 1995, s. 6.
42 Teoria malejącego współczynnika zwrotu energii zainwestowanej (EROI) przeczy tym mrzonkom. Por.
Will Fossil Fuels Be Able to Maintain Economic Growth? A Q&A with Charles Hall, http://www.scienticamerican.
com/article/eroi-charles-hall-will-fossil-fuels-maintain-economic-growth/ [dostęp 06.12.14]
43 P. Hawken, Przez zielone okulary. Jak prowadzić interesy nie szkodzić sobie i innym, Warszawa 1996, s. 55.
44 Ziemię zamieszkuje ok. 7,300 mln ludzi, a co sekundę ludność świata powiększa się o trzy osoby.
45 Por. G. Barry, Terrestrial ecosystem loss and biosphere collapse, “Management of Environmental Quality: An
International Journal”, vol. 25 iss: 5, s. 542-563.
Ekologiczna wizja świata 45
przyrost pierwotnej biomasy w skali całej planety, ale także biologiczny kapitał, który
ją wytwarza, a mimo tego i tak na świecie głoduje stale ponad miliard ludzi 46.
Jeżeli weźmiemy pod uwagę także problem ograniczonej w końcu asymilacji
zanieczyszczeń i odpadów przez środowisko, zobaczymy, że w ekonomii traktuje się
go równie nieodpowiedzialnie. Przede wszystkim, dlatego, że skutki zatruwania śro-
dowiska rozważa się i opisuje w kategoriach inżynieryjno-technicznych, zupełnie nie-
przystających do ich biologicznego charakteru. Na przykład, zakłada się, że środowisko
biotyczne można dowolnie przekształcać, odtwarzać, nieomal produkować od nowa, a
procesy w nim zachodzące odwracać. Wiedza ekologiczna podkreśla nieodwracalności
pewnych procesów biologicznych – ewolucja nie działa wstecz. Zniszczonych ekosys-
temów nie sposób odtworzyć, a wymarłych gatunków przywrócić do życia, utraconej
bioróżnorodności nie da się odzyskać za żadne pieniądze.
Podsumowanie
Światowy społeczny ruch ekologiczny niedługo będzie obchodził półwiecze ist-
nienia. Pierwszy masowo obchodzony „Dzień Ziemi” odbył się w 1970 roku, ale jeśli
uznać za jego początek rok wydania pracy Rachel Carlson Silent Spring, która była ka-
mieniem milowym na drodze budowania świadomości ekologicznej, to 50-lecie ma już
za sobą. Niestety bilans minionego półwiecza nie napawa optymizmem. Udało się jedy-
nie załagodzić najostrzejsze problemy, głównie w postaci zatrucia środowiska wprost
zagrażającego zdrowiu i życiu ludzi, choć i to nie do końca. Katastrofa w elektrowni
atomowej w Fukushimie (2011 rok) jest tego najjaskrawszym przykładem. Inne proble-
my, jak: wciąż rosnąca populacja ludzka, utrata bioróżnorodności, wyczerpywanie za-
sobów czystej wody, degradacja gleb, deforestacja, zmiany klimatu, przekraczanie śro-
dowiskowych granic wzrostu gospodarczego, wszędobylskie plastikowe śmieci47 nadal
pozostają nierozwiązane48, przy czym paradoksalnie „zieloni” są coraz słabiej słuchani.
Kolejne „Szczyty Ziemi” kończą się askiem49. Społeczność międzynarodowa nie jest
w stanie wynegocjować i przyjąć radykalnego programu naprawczego, partykularne
interesy są wciąż ważniejsze niż stan środowiska i przyszłość gatunku ludzkiego. Mam
wrażenie, że problemy ekologiczne próbuje się rozwiązać, może jeszcze nie zabijając
przysłowiowych posłańców przynoszących złe nowiny, lecz na pewno ignorując ich
istnienie i nie słuchając tego co mają do powiedzenia światu. Od pół wieku powtarzają
nieprzerwanie, wciąż to samo:
1. Wielu ludziom podoba się świat przyrody w swym naturalnym, nie przekształ-
conym przez ludzką ingerencję, pięknie, które stanowi samoistną i unikalną wartość.
2. Wielu ludzi darzy sympatią pozaludzkie formy życia, lubi je, otaczają troską,
współczuciem i pragnie, żeby wciąż żyły obok Nas.
3. Wszystkie istoty żywe też mają własne dobro, interesy, chcą żyć i chyba mają
46 Por. Global Footprint Network, http://www.footprintnetwork.org oraz Living Planet Report 2014 http://
www.footprintnetwork.org/ar/index.php/GFN/page/living_planet_report2/ [dostęp 06.12.2014].
47 P. Goettlich, Plastic in the Sea, [w:] „Living Nutrition”, v. 17, 5 oct. 2005, http://www.mindfully.org/
Plastic/Ocean/Sea-Plastic-LN-PG5oct05.htm [dostęp 06.12.2014].
48 Por. M. Popkiewicz, Świat na rozdrożu, 2012.
49 Por. G. Monbiot, After Rio, we know. Governments have given up on the planet, http://www.theguardian.
com/commentisfree/2012/jun/25/rio-governments-will-not-save-planet [dostęp: 06.12.2014].
46 Dariusz Liszewski
do tego prawo (choć rozmaicie lozocznie motywowane)50.
4. Jeśli nie podzielimy się zasobami Ziemi z innymi jej mieszkańcami to one zwy-
czajnie wyginą.
5. Wyginą, ponieważ dominująca we współczesnej kulturze wizja szczęścia uczy-
niła z gromadzenia rzeczy i wrażeń wartość samą w sobie, a gromadzenie dóbr kosztuje
(zużycie materii i energii) i można to obliczyć.
6. Przekonanie, że im mam więcej od innych, tym lepszy się czuję, spowodowa-
ło, że globalny rozwój cywilizacyjny przyjął postać nieprzerwanie rosnącej spirali pro-
dukcji i konsumpcji, która jest nie do pogodzenia ze skończonością i ograniczonością
zasobów Ziemi.
7. Ludzie aby zaspokoić swoje konieczne i wyimaginowane potrzeby zajmują
coraz więcej przestrzeni i zużywają coraz więcej zasobów,
8. Dla zamieszkujących obok człowieka na tej planecie innych istot pozostaje co-
raz mniej miejsca i coraz mniej zasobów.
9. Udawanie, że problemu nie ma, nie jest dobrym rozwiązaniem.
10. Jeszcze gorszym, etycznie zupełnie nie do zaakceptowania, jest uciszanie
„ekologów” totalitarnymi metodami i ostateczne zawłaszczenie całej planety poprzez
eksterminację wszystkich poza ludźmi gatunków z wyjątkiem użytecznych „niewolni-
ków”. 11. Ludzkość czeka wtedy egzystencjalna samotność i smutek – o ile hipoteza
biolii jest słuszna.
11. Najprawdopodobniej spowoduje to także załamanie planetarnych systemów
podtrzymywania życia opartych na harmonijnej koegzystencji milionów gatunków
ukształtowanych przez 4.5 mld lat ewolucji.
Żeby ta pesymistyczna wizja się nie urzeczywistniła należy:
1. Wypracować i upowszechnić odmienną koncepcję szczęścia dobrobytu – zde-
cydowanie mniej materialistyczną, energo- i zasobożerną.
2. Podzielić się Ziemią z innymi jej mieszkańcami zmieniając lub ograniczając na
drodze ewolucji kulturowej ludzkie potrzeby – mniej mieć, więcej być.
Powyższe punkty tworzą zręby ekologicznego postrzegania świata, które dla
racjonalnie myślących ludzi na początku XXI w. nie powinny być niczym osobliwym,
niestety mimo wieloletnich wysiłków aktywistów społecznego ruchu ochrony przyro-
dy, wydaje się, że nadal dla większości ludzi są jednak obce. Nie wróży to dobrze przy-
szłości przyrodniczego bogactwa, którym dziś jeszcze możemy się cieszyć.
50 Por. Z. Piątek, Ekolozoa, Kraków 2008.
Ekologiczna wizja świata 47
Резюме
Экологический взгляд на мир
Кажется, что, несмотря на существование в культуре уже более полувека, идеи
общественного экологического движения теряют влияние на общественное мне-
ние. Возможно, что это связано с их повседневном характером и процессом сме-
щения в общественном дискурсе источниковых аргументов в пользу сохранению
окружающей среды - банальностями. Для напомнения, к чему стремятся, все чаще
и чаще непонятные, экологи, эта статья реконструирует основные идеи, образу-
ющие ядро экологического мировоззрения в трех областях: эстетики, этики и эко-
номики.
Summary
The ecological worldview
It seems that despite of asserting its presence in the culture for more than half a cen-
tury, the environmental movements’ ideas lose their power to inuence public opinion.
Perhaps the ecological ideas become too common and therefore banal, because solid
arguments for nature conservation have been replaced with slogans which people do
not take seriously. To remind what is it about more and more often misunderstood envi-
ronmentalists, this work reconstructs the core concepts of ecological worldview in three
areas: aesthetics, ethics and economics.

Piotr Skubała
(Uniwersytet Śląski w Katowicach)
Wokół tajemnicy życia na Ziemi
Zagadka życia na Ziemi fascynuje ludzkość od zarania dziejów. Niezliczone rze-
sze mędrców i lozofów, szamanów i naukowców, pasjonatów i specjalistów poświęci-
ły życie, zdrowie i umysły, aby ją rozwikłać. Jaki jest efekt tych starań? Czy rozumiemy
funkcjonowanie naszej biosfery? Czy rozumiemy związek pomiędzy różnorodnością
biologiczną a funkcjonowaniem ekosystemów? Co wiemy o gatunków żyjących wraz z
nami na tej planecie? Zgromadzana przez ludzkość wiedza wydaje się być imponująca.
Znamy masę elektronu, liczbę gwiazd w drodze mlecznej, ilość informacji zgromadzo-
nej w genomie człowieka, czy sposoby porozumiewania się roślin. O wielu tych, wyda-
wałoby się trudnych rzeczach, uczą się dzieci w szkole. Trudnym do pojęcia paradok-
sem jest to, że nie potramy, nawet w przybliżeniu określić liczby gatunków żyjących
z nami na Ziemi. Tymczasem poznanie gatunków żyjących na planecie jest warunkiem
sine qua non zrozumienia przyrody. Co więcej, nie potramy nawet podać kompletnej
listy już poznanych i opisanych już gatunków. Norman Myers, brytyjski ekolog, uważa,
że nie jesteśmy świadomi rozmiarów naszej ignorancji. Nie wiemy niemal nic o działal-
ności ziemskiego ekosystemu i dopiero zaczęliśmy pojmować charakter planetarnego
życia jako całości1.
Nauka której celem jest poznanie funkcjonowania naszej planety, odkrycie ta-
jemnicy życia na Ziemi w ujęciu globalnym jest ekologia. Ekologia jest słowem, które
zrobiło niezwykłą karierę w świecie. Dla niektórych oznacza ono wszystko co najlepsze,
jest wyrazem troski i odpowiedzialności za świat przyrody. Dla innych jest wyrazem
pewnej przesady w podejściu do spraw środowiskowych, czasem oznacza nawet oszo-
łomstwo. Warto jednak pamiętać, że ekologia oznacza przede wszystkim dyscyplinę
biologiczną. Jest nauką, która może i powinna odegrać niezwykle ważną rolę w życiu
każdego z nas. Odkrywa ona dla nas prawdę o świecie wokół z nas i staje się wskazów-
ką jak mamy postępować w świecie, w którym przyszło nam żyć.
1 What ails the globe? 1994. Top ecologist Norman Myers offers his list of the Earth’s top 10 environmental
problems. Earth Times. San Diego, Apr’94, www.sdearthtimes.com/et0494/et0494s0.html; [dostęp: 21.09.2013].
WSCHODNI ROCZNIK HUMANISTYCZNY
TOM XI 2015
50 Piotr Skubała
Czym zajmuje się ekologia?
Ekologia to nauka o zależnościach w świecie przyrody. Po raz pierwszy termin
ekologia został użyty przez niemieckiego biologa Ernesta Haeckla w 1869 roku dla
określenia nauki, której przedmiotem zainteresowania jest całokształt oddziaływań
między organizmami i ich środowiskiem, zarówno ożywionym, jak i nieożywionym2.
Eugene Odum (czołowy amerykański ekolog XX wieku) określał ekologię jako naukę
o strukturze i funkcjonowaniu przyrody3. Ekologia próbuje zrozumieć i opisać funk-
cjonowanie biosfery i wszystkich składających się nań zespołów życia, począwszy od
szczebla organizmu, kończąc na poziomie biosfery. Ekologia jest dziedziną wiedzy,
która pojawiła się stosunkowo późno. Czy rzeczywiście nikt wcześniej nie zwracał
uwagi na ten ważny aspekt życia, jakim są zależności? Z jednej strony w historii
nauki do tego okresu niemal nie było badaczy, którzy zwracali uwagę na zależności
w przyrodzie. Z drugiej jednak strony, jak pisał John Halifax (pisarz brytyjski), ple-
miona pierwotne żyły wplecione w tkaninę życia do tego stopnia, że lozofowanie i
roztrząsanie Prawdziwej Natury, byłoby czymś podobnym do ryby opisującej naturę
wody4.
Dlaczego ekologia jest ważna?
W historii Ziemi pięciokrotnie wystąpiło zjawisko zwane masowym wymie-
raniem, które oznacza gwałtowne (w skali geologicznej) wyginięcie wielu gatunków
roślin i zwierząt w wyniku zadziałania globalnych czynników środowiskowych. Za
każdym razem około 10 milionów lat trwała odbudowa różnorodności biologicznej
na naszej planecie. Obecnie na Ziemi trwa szóste wielkie wymieranie, nazywane plej-
stoceńsko-holoceńskim. Jest ono pierwszym spowodowanym przez jeden z żyjących
gatunków5. Na ile skala postępującej utraty różnorodności biologicznej jest dzisiaj
groźna? W 2009 roku Johan Rockström ze Stockholm Resilience Center w Szwecji
oraz grupa badaczy z Europy, Stanów Zjednoczonych i Australii wytyczyli bezpiecz-
ne wartości dla kluczowych czynników środowiskowych6. Przeprowadzili wiele in-
terdyscyplinarnych badań nad procesami zycznymi i biologicznymi decydujący-
mi o stabilności środowiska. Wybrali dziewięć czynników, których zaburzenie, ich
zdaniem, zniszczy środowisko bezpowrotnie. Określili zakres bezpieczeństwa dla
każdego z tych procesów. Ich przekroczenie może zachwiać ekosystemem, prowa-
dząc do zagłady. Z ocen badaczy wynika, że trzy spośród analizowanych procesów
- zanieczyszczenie azotem, zmiana klimatu i spadek różnorodności biologicznej, nie
mieszczą się już w granicach bezpieczeństwa. Przy czym, przekroczenie progu bez-
pieczeństwa dla pierwszego z nich jest niewielkie, w przypadku azotu 3-krotne, a w
odniesieniu do różnorodności biologicznej zakres bezpieczeństwa został przekroczo-
2 Ch. J. Krebs, Ekologia. Eksperymentalna analiza rozmieszczenia i liczebności, tłum. A Kozakiewicz, M. Koza-
kiewicz, J. Szacki, Warszawa 2011, s. 5.
3 E. P. Odum, Podstawy ekologii, tłum. pod red. W. Matuszkiewicz, A. Wasilewski, Z. Wójcik, Warszawa
1977, s. 18.
4 B. Devall, G. Session, Ekologia głęboka, tłum. E. Margielewicz, Warszawa 1994, s. 112.
5 K. N. Lee, Sustainability, Concept and Practice of, [w:] Encyclopedia of Biodiversity, red. S. Levin, San Diego
2001, vol. 5, s. 554.
6 J. Rockström, W. Steffen, K. Noone, Å Persson, F. S. Chapin, i in., A safe operating space for humanity,
“Nature” 2009, vol. 461, s. 472-475.
Wokół tajemnicy życia na Ziemi 51
ny 10-krotnie7. Utrata różnorodności biologicznej powinna stać się dzisiaj kluczową
częścią debaty na temat dobrobytu ludzi i możliwości utrzymania naszego stylu ży-
cia. Ekologia próbuje zrozumieć i opisać funkcjonowanie biosfery i wszystkich skła-
dających się nań zespołów życia. Zmierza do opisania tajemnicy życia na naszej pla-
necie. Czy może być coś istotniejszego dla ludzkości, niż zadanie zbadania planety, na
której się zrodzili i od której funkcjonowania zależy dalszy los ludzkości? Czy istnieje
dzisiaj wiele problemów badawczych ważniejszych niż poznanie funkcjonowania na-
szej planety? Ekologia pozwala także zrozumieć naukowe przesłanki ochrony życia na
naszej planecie. Łączy wszystkie dziedziny badań biologicznych i pomaga w podej-
mowaniu decyzji środowiskowych. Czy istnieje dzisiaj wiele problemów badawczych
ważniejszych niż zastosowanie skutecznych sposobów ochrony przyrody?
Kamieniem milowym w zastosowaniu danych ekologicznych do rozwiązywania
problemów środowiskowych była działalność Rachel Carson (amerykańska biolog), a
szczególnie jej książka „Silent Spring” („Milcząca wiosna”), wydana w 1962 roku. Car-
son, mając świadomość złożonych powiązań istniejących w przyrodzie, przestrzegała
przed skutkami stosowania pestycydów, w tym DDT. Jako jedna z pierwszych zwróciła
ona uwagę społeczeństwa na sprawy ekologii i ochrony środowiska, a także znacząco
przyczyniła się do powstania ruchu ekologicznego w świecie. Carson sformułowała w
tej książce przesłanie godne przypomnienia: „«Kontrola nad Naturą » jest sformułowa-
niem pełnym arogancji, które zostało wprowadzone do biologii i lozoi w najbardziej
prymitywnym etapie rozwoju nauki, gdy uważano powszechnie, że Natura istnieje je-
dynie dla wygody człowieka”8.
Patrząc na to co dzieje się we współczesnej nauce, które z dyscyplin biologicz-
nych są popularne, można by dojść do wniosku, że ekologia nie wnosi ważnych infor-
macji, albo też wiedza o funkcjonowaniu ekosystemów jest już pełna. Obserwujemy
obecnie ekspansję dyscyplin biotechnologicznych, a tymczasem badania taksonomicz-
no-systematyczne i ekologiczne uznawane są za „niemodne”. Edward Wilson broni po-
zycji ekologii podkreślając, że „Tak jak biologia molekularna służy zdrowiu człowieka,
ekologia gwarantuje zdrowie planety”9.
Co wiemy o różnorodności życia na Ziemi?
Czy ekologia, nazwana przez Eugene Oduma „supernauką”, należy do tych
dziedzin, w których wiedza jest już bardzo obszerna? Dzisiaj ekolodzy obserwują śro-
dowisko używając znacznie precyzyjniejszych narzędzi, niż miała do dyspozycji wspo-
mniana Rachel Carson. Badamy zmiany w ekosystemach sięgając z jednej strony do
narzędzi genetycznych, z drugiej strony obserwujemy biosferę z kosmosu. A jednak
stan naszej wiedzy o przyrodzie jest niezwykle skromny. January Weiner (ekolog z Uni-
wersytetu Jagiellońskiego) uważa, że chemia w XVIII wieku była prawdopodobnie na
takim etapie rozwoju, w jakim dziś znajduje się ekologia10.
7 Tamże, s. 473.
8 B. Devall, G. Session, Ekologia głęboka …, s. 127.
9 E. O. Wilson, A Global Biodiversity Map, “Science” 2000, vol. 289, s. 2279.
10 J. Weiner, Życie i ewolucja biosfery. Podręcznik ekologii ogólnej, Warszawa 1999, s. 22.
52 Piotr Skubała
Jest niemal pewnym, że nigdy nie będziemy w stanie opisać i nazwać wszystkich
gatunków żyjących na Ziemi, przedstawić niezliczonej liczby interakcji je łączących.
Ziemia jest cudem i życie na niej pozostaje dla nas wciąż tajemnicą. Pragnąc udokumen-
tować powyższą tezę, przyjrzyjmy się jaki jest aktualny stopień poznania różnorodno-
ści biologicznej, ile gatunków czeka jeszcze na odkrycie. Następnie zwrócimy uwagę
na współczesną wiedzę o zależnościach łączących poszczególne gatunki. Tylko znając
wszystkie gatunki bakterii, grzybów, roślin i zwierząt występujące w danym ekosyste-
mie oraz interakcje zachodzące pomiędzy nimi, a także pomiędzy nimi a środowiskiem
abiotycznym, jesteśmy w stanie zrozumieć funkcjonowanie tej części przyrody.
Od czasów Linneusza opisano około 1,9 miliona gatunków11. Wielu naukowców
uważa jednak, że 20% to synonimy, co oznaczałoby, że znamy około 1,5 miliona gatun-
ków. „Ojciec bioróżnorodności” Edward Osborne Wilson (amerykański ekolog) zwraca
uwagę, że 99% opisanych gatunków znamy tylko z nazwy, z paru okazów w muzeum
i strzępków anatomicznych opisów w czasopismach naukowych. Muzea są dzisiaj za-
walone nowymi gatunkami. Brak nam czasu i specjalistów, którzy mogliby opisać
wielką bioróżnorodność12.
Mimo kilkuset lat wytężonej pracy botaników i zoologów nawet w przybliżeniu
nie wiemy, ile gatunków żyje obecnie na Ziemi. Szacowana liczba gatunków, podawana
przez różnych autorów, jest bardzo zróżnicowana. Sceptycy mówią o 3 milionach. Paul
Ehrlich i Edward Wilson w artykule pt. Biodiversity Studies: Science and Policy, który
ukazał się w Science, sugerują, że potencjalna liczba gatunków na Ziemi to 90-100 mln13.
Jedne z pierwszych tego badań przeprowadził w 1982 roku Terry Erwin z Narodowego
Muzeum Historii Naturalnej. Ocenił on, że w samym tylko lesie równikowym żyje 30
mln gatunków stawonogów14. W ostatnim okresie w prestiżowym czasopiśmie PLoS
ONE ukazała się praca międzynarodowej grupy naukowców, pod kierownictwem Ca-
milo Mora (Uniwersytet na Hawajach). Autorzy w oparciu o analizę 1,2 miliona ga-
tunków z baz danych Catalogue of Life oraz World Register of Marine Species doszli
do wniosku, że na Ziemi żyje 8,7 miliona gatunków15. Czy powyższe oszacowania
wiarygodne? Niewątpliwie mają kilka słabych punktów. Naukowcy oparli się na naj-
bardziej znanych taksonach, takich jak ptaki i ssaki. Zatem jeśli liczba gatunków w tych
grupach nie jest dokładna, obliczenia również będą błędne. Robert May z Oxfordu (były
przewodniczący brytyjskiego Royal Society) tę próbę oszacowania różnorodności bio-
logicznej na Ziemi nazwał „niezwykłym testamentem ludzkiego narcyzmu, który każe
wierzyć, iż wiemy, że 1 lutego 2011 roku w bibliotece amerykańskiego Kongresu znaj-
dowało się 22 194 656 książek, ale który nie umie powiedzieć, z iloma gatunkami roślin
i zwierząt dzielimy świat, ani nawet podać rzędu ich wielkości”16.
11 A. D. Chapman, Numbers of Living Species in Australia and the World, (2nd ed.), Canberra, Australian Bio-
logical Study, http://www.environment.gov.au/node/13875, [dostęp 11.09.2014].
12 E. O. Wilson, Różnorodność życia, tłum. J. Weiner, Warszawa 1999, s. 168.
13 P. R. Ehrlich, E. O. Wilson, Biodiversity Studies: Science and Policy, “Science” 1991, vol. 253, s. 759.
14 T. L. Erwin, Tropical forests: their richness in Coleoptera and other arthropod species, “Coleopterists’ Bulletin”
1982, vol. 36, s. 74-75.
15 C. Mora, D. P. Tittensor, S. Adl, A. G. B. Simpson, B. Worm, How Many Species Are There on Earth and
in the Ocean?, “PLoS Biology” 2011, vol. 9(8): e1001127. doi:10.1371/journal.pbio.1001127, [dostęp 4.11.2013].
16 Naukowcy: Ziemię zamieszkuje 8,7 mln gatunków, Nauka w Polsce, serwis PAP poświęcony polskiej nauce
http://www.naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,384210,naukowcy-ziemie-zamieszkuje-87-mln-gatun-
kow.html, [dostęp 4.11.2013].
Wokół tajemnicy życia na Ziemi 53
Wciąż na naszej planecie w XXI wieku, po setkach lat badań, można odnaleźć
niezwykłe miejsca, obtujące w nowe dla nauki gatunki. W latach 1999-2009 naukowcy
zidentykowali w Puszczy Amazońskiej 1200 nowych gatunków roślin i kręgowców
(rośliny – 637 gatunków, ryby - 257, płazy - 216, gady - 55, ptaki - 16 i ssaki - 39). Wynika
z tego, że na każde trzy dni w ciągu tego okresu przypadało odkrycie jednego nowego
gatunku17. W 2005 roku grupa 11 naukowców z Australii, Indonezji i USA zorganizo-
wała wyprawę w rejon gór Foja w północno-zachodniej części Nowej Gwinei. Wyprawa
trwała 30 dni, zbadano tylko malutki fragment lasu, który zajmuje obszar większy od
Luksemburga. Efektem wyprawy było poznanie ponad 40 nowych, nieznanych nauce
gatunków roślin i zwierząt18.
Jeżeli skromnie założymy, że na naszej planecie występuje od 5-30 milionów,
to przy obecnym tempie opisywania gatunków potrzebowaliśmy kilku stuleci, aby je
wszystkie opisać i nazwać19. Camilo Mora i współautorzy obliczyli, że trzeba jeszcze
około 1200 lat, około 303 tysięcy taksonomów, i 252 miliardy euro, aby opisać gatunki
dotychczas niepoznane20. Warto zwrócić uwagę, że prawdopodobnie większym pro-
blemem, niż kłopoty nansowe, przy próbie opisania bioróżnorodności naszej planety,
jest brak specjalistów, którzy mogą się podjąć tego zadania. Taksonomia to nauka w
poważnym kryzysie, naukowców opisujących nowe gatunki jest coraz mniej. Osoby
decydujące o nansowaniu tego typu badań, pozostają pod wrażeniem, że bioróżno-
rodność Europy została już opisana w XIX wieku. Na uczelniach modne są dzisiaj inne
kierunki, kształcenie studentów w zakresie taksonomii ulega systematycznemu zmniej-
szaniu. Tymczasem bez poprawnej identykacji gatunku, bez odkrywania nowych, bez
porządkowania sporego bałaganu w systematyce, rozwój takich dziedzin wiedzy jak
ekologia, biologia ewolucyjna, ochrona przyrody i środowiska, a także biotechnologia,
pozostaje pod znakiem zapytania.
Do jakiego stopnia poznaliśmy różnorodność biologiczną w naszym kraju? Czy
wiele gatunków czeka u nas na odkrycie? Okazuje się, że i w naszym kraju wiele ga-
tunków czeka na odkrycie. Stopień poznania bogactwa gatunkowego takich grup jak
pierwotniaki, nicienie, owady bezskrzydłe czy wszoły ocenia się na 10 do 50%. Długa
jest lista grup organizmów, w obrębie których znamy od 50 do 90% gatunków. Na te-
mat potencjalnej liczby gatunków bakterii, grzybów i glonów w Polsce w ogóle brak
danych21. Kiedy poznamy faunę i orę naszego kraju? Niech odpowiedzią będzie po-
niższy przykład. Wyobraźmy sobie niepozorny trawnik pod moim wydziałem biologii.
Byłby ogromny kłopot ze sporządzeniem kompletnej listy gatunków zasiedlających ten
trawnik. Osobiście byłbym w stanie sporządzić spis gatunków jednej z grup roztoczy
mechowców (Oribatida). Prawdopodobnie znalazłbym ich tam od 30 do 40 gatun-
ków. Miałbym ogromny problem ze znalezieniem specjalistów, którzy mogliby ozna-
czyć wszystkie pozostałe grupy roztoczy. Prof. January Weiner pisze o tym następują-
17 Amazon Alive!: A Decade of Discoveries 1999-2009, WWF Living Amazon Initiative, WWF-Brazil, http://
www.wwf.se/source.php/1310817/Amazon%20Alive_2010.pdf, [dostęp 11.09.2014].
18 B. M. Beehler, The Foja Mountains of Indonesia: Exploring the Lost World, “ActionBioscience” 2007, http://
www.actionbioscience.org/biodiversity/beehler.html, [dostęp 23.01.2014].
19 B. Fontaine, K. van Achterberg, M. A. Alonso-Zarazaga, R. Araujo, M. Asche, i in., New Species in the Old
World: Europe as a Frontier in Biodiversity Exploration, a Test Bed for 21st Century Taxonomy, “PLoS ONE” 2012, Vol.
7(5): e36881. doi:10.1371/journal.pone.0036881, [dostęp 10.09.2014].
20 C. Mora, i in., How Many Species
21 Polskie studium różnorodności biologicznej, red. R. Andrzejewski, A.Weigle, Warszawa 1994.
54 Piotr Skubała
co: „Problem polega na tym, że specjalistów potraących odróżnić gatunki w obrębie
poszczególnych grup systematycznych, w kraju takim jak Polska można policzyć na
palcach jednej – a co najwyżej dwóch rąk”22.
Jaka skromna jest nasza wiedza o różnorodności życia na Ziemi, jak nikłe jest
wyobrażenie każdego z nas o bogactwie życia wokół nas, pozwoli zrozumieć kolejny
przykład. Wyobraźmy sobie, że bierzemy między dwa palce szczyptę gleby leśnej (oko-
ło 1 grama). Ile komórek bakteryjnych znajduję się pomiędzy dwoma palcami? Liczby,
jakie podają zapytane osoby są bardzo zróżnicowane. Od kilku tysięcy do kilkuset mi-
lionów. Tymczasem 1 gram gleby leśnej zawiera około 10 mld komórek bakteryjnych23.
Większość z nas nie zdaje sobie sprawy, jak bogate jest życie, szczególnie to pod naszy-
mi stopami, jak nasycona życiem jest cienka warstwa kuli ziemskiej zwana biosferą.
Zastanówmy się teraz, ile gatunków bakterii znajdować się może w naszej szczypcie
gleby leśnej? Podręcznik Bakteriologii Systematycznej według Bergeya zawiera 4000
gatunków24. A ile mieści się w szczypcie gleby leśnej? I tutaj spore zaskoczenie. Nor-
wescy uczeni zbadali metodami genetycznymi populacje bakterii w próbkach gleby z
lasu bukowego i w płytkich osadach morskich. W 1 gramie gleby, czy osadu, stwierdzili
obecność właśnie czterech tysięcy odmiennych genetycznie form, a więc mniej więcej
tyle, ile poznaliśmy do tej pory na całej kuli ziemskiej25. Kilka lat później inni badacze
podają, że potencjalna liczba gatunków bakterii w 1 gramie gleby to 50 tysięcy26.
Co wiemy o interakcjach w przyrodzie?
Czy nasza wiedza o zależnościach, będących istotą badań ekologicznych, jest
równie skromna? W podręcznikach znajdziemy wiele różnych terminów określających
wzajemne interakcje, takie jak: mutualizm, protokooperacja, komensalizm, drapieżnic-
two, pasożytnictwo i inne. O tych zależnościach uczą się już uczniowie w szkołach po-
czynając od szkoły podstawowej. Z pozoru wydawać by się mogło, że wiedza o nich
powinna być spora. Okazuje się jednak, że nasza wiedza o zależnościach jest fragmen-
taryczna. W podręcznikach ekologii możemy znaleźć opisy struktury I (troczna), II
(konkurencyjna) i III (paratroczna) rzędowej, które odzwierciedlają wyłącznie interak-
cje typu pokarmowego i konkurencję. Zaczęto dopiero opracowywać sieci pokarmowe
dla zespołów obejmujących 100 gatunków, co jest liczbą nad wyraz skromną, jak na
bogactwo gatunkowe przeciętnej biocenozy, obejmującej tysiące gatunków27. O wielu
grupach organizmów, do dnia dzisiejszego nie wiemy podstawowej rzeczy; co one je-
dzą. Żaden ekosystem nie został jeszcze opisany w pełni nawet w odniesieniu do jednej,
wydaje się fundamentalnej zależności, jaką jest drapieżnictwo/roślinożerstwo. Robert
D. Holt z University of Florida zwraca uwagę, że aby ocenić i znaleźć środki zaradcze
na postępującą utratę różnorodności biologicznej i degradację funkcji ekosystemów,
22 J. Weiner J., Kłopoty z bioróżnorodnością, „Wszechświat” 2007, vol. 108(7-9), s. 94.
23 V. Torsvik, J. Goksøyr, F. L. Daae, High diversity in DNA of soil bacteria, “Applied and Environmental
Microbiology” 1990, vol. 56, s. 783.
24 E. O. Wilson, Różnorodność …, s. 180.
25 V. Torsvik, i in., High diversity …, s. 786.
26 L. F. W. Roesch, R. R. Fulthorpe, A. Riva, G. Casella, A. K. M. Hadwin i in., Pyrosequencing enumerates
and contrasts soil microbial diversity, “The ISME Journal” 2007, vol. 1 (4), s. 283–290, doi:10.1038/ismej.2007.53,
[dostęp: 10.09.2014].
27 J. Weiner, Życie i ewolucja ..., s. 250.
Wokół tajemnicy życia na Ziemi 55
niezbędna jest wiedza, o tym, kto kogo zjada w przyrodzie28. Pozostałe interakcje, jak
np. mutualizm, protokooperacja, komensalizm, amensalizm, drapieżnictwo, pasożyt-
nictwo, nie doczekały się nawet takich opracowań jak dla drapieżnictwa.
Jak skomplikowany jest świat zależności w przyrodzie pozwoli nam zrozumieć
poniższy przykład. Odbędziemy wędrówkę ze świata makro do mikro. Wybierzmy się
do Australii i zajrzyjmy do wnętrza termitiery, gdzie żyje Mastotermes darwiniensis.
We wnętrzu tego gniazda żyje kilkaset tysięcy osobników tego gatunku termita, do-
skonale współpracujących, tworzących jeden „superorganizm”. Sprawdźmy teraz co
znajduje się we wnętrzu jednego z osobników, w jego jelicie tylnym. W tej części ciała
termita żyje 1012 bakterii oraz 10 milionów przedstawicieli Protista. Jeden z gatunków
Protista został opisany jako Mixotricha paradoxa. Okazał się on być w istocie organi-
zmem złożonym z pięciu różnych form prokariotycznych. Jest on swoistym konsorcjum
5 różnych gatunków Protista29. Mówi się o nim „bestia z 5 genomami”. Profesor Lewis
Thomas (dyrektor nowojorskiego Ośrodka Badań nad Rakiem) w eseju The Lives of a
Cell pisze o nim: „Odłóżmy rozpoczęcie wojen nuklearnych do czasu, gdy choćby jeden
organizm żywy, np. Mixotricha paradoxa zostanie do końca poznany”30.
Przyroda “red in tooth and claw” czy „green in root and ower”?
Jak dzisiaj postrzegamy naturę? Czy traktujemy ją jako nam przyjazną czy
wrogą? Co uważamy za główną siłę napędową w przyrodzie - walkę czy symbiozę?
Starożytni Grecy interpretując zjawiska przyrodnicze, uznawali istnienie harmonii w
przyrodzie za podstawową zasadę jej funkcjonowania. Koncepcje tak zwanej „ekologii
opatrznościowej”, według której przyroda jest skonstruowana tak, by każdy gatunek
mógł żyć w harmonii z innymi, pojawia się w dziełach Herodota i Platona. Przez wieki
pojmowanie przyrody niewiele odbiegało od platońskiej „harmonii natury”. Jednak z
końcem XVIII wieku, „ekologia opatrznościowa” i „harmonia natury” zostały zastąpio-
ne przez takie pojęcia jak dobór naturalny i walka o byt.
Karol Darwin w swojej teorii ewolucji tajemnicę życia na Ziemi opisywał mniej
więcej tak: zmienność (przypadkowe powstawanie odmiennych osobników) i selekcja
(„przeżywanie najstosowniejsze”) to dwie fundamentalne cechy życia na naszej plane-
cie i one prowadzą do powstawania nowych gatunków. „Przeżywanie najstosowniej-
sze” było zwykle postrzegane jako walka albo przynajmniej okrutna konkurencja. Neo-
-darwiniści twierdzą, że organizmy podlegają ewolucji, gdy mutacje genetyczne spra-
wiają, że organizm staje się wydajniejszym we współzawodnictwie i dzięki temu jego
geny zostają przekazane następnym pokoleniom. Postrzegają oni przyrodę jako dżun-
glę, w której organizmy walczą przeciwko sobie, aby przetrwać. Według neo-darwini-
stów w przyrodzie nie ma miejsca na współpracę, kooperację. Zależności przynoszące
obustronne korzyści traktowane jako wyjątek. Lord Alfred Tennyson, XIX-wieczny
poeta angielski, jest autorem słynnego powiedzenia, będącego metaforą ewolucji darwi-
nowskiej: „Nature, red in tooth and claw”31.
28 2020 Visions, “Nature” 7 January 2010, vol. 463(7), s. 32.
29 L. Margulis, Symbiotyczna planeta, tłum. M. Ryszkiewicz, Warszawa 2000, s. 91.
30 T. Lewis, The Lives of a Cell: Notes of a Biology Watcher, New York 1974, s. 27.
31 A. Tennyson, Memoriam A.H.H. 1849, http://en.wikisource.org/wiki/In_Memoriam_A._H._H.; [do-
stęp 10.05.2013].
56 Piotr Skubała
Do niedawna ignorowaliśmy rolę zależności symbiotycznych w ekosystemach.
Traktowaliśmy je jako ciekawostki (porosty, mikoryza, bakterie brodawkowe). Współ-
czesne badania ekosystemów wskazują, że stosunki między organizmami żywymi są w
większości oparte na współpracy, zasadzie współistnienia i wzajemnych zależnościach
oraz, że stosunki te mają mniej lub bardziej symbiotyczny charakter. Interakcje symbio-
tyczne przenikają współczesne ekosystemy32. Pogląd ujmujący symbiozę jako zjawisko
typowe i o podstawowym znaczeniu dla istot żywych powoli toruje sobie drogę we
współczesnej nauce. Przyjrzyjmy się kilku wybranym zjawiskom na Ziemi i zobaczmy
jaką rolę odgrywa w nich symbioza.
Uczymy się w szkole o mikoryzie (symbioza korzeni roślin z grzybami), ale ilu
z nas zdaje sobie sprawę ze skali tego zjawiska i jego znaczenia. Okazuje się, że więk-
szość lądowych roślin naczyniowych (90%), a także część mszaków i paprotników żyje
w związkach symbiotycznych z grzybami33. Wynika z tego, że gdyby w przeszłości nie
doszło do współpracy grzybów i glonów, nie nastąpiłaby inwazja roślin na ląd, a dzisiaj
bez tej kooperacji trudno życie na lądzie by nie istniało. Kolejny proces bez którego trud-
no wyobrazić sobie życie na lądzie i naszą egzystencję to zoogamia – zapylenie roślin
przez zwierzęta, głównie owady. Około 80% roślin, w tym 70% roślin uprawnych, jest
zapylana z udziałem zwierząt34. Zapylenie jest więc gwarantem wyżywienia ludzkości.
Jednym z podstawowych praw przyrody jest prawo obiegu materii. Niezwykle
ważną rolę w tym procesie spełniają destruenci (bakterie i grzyby), którzy rozkładają
substancje organiczne do prostych związków nieorganicznych. Degradacja materii or-
ganicznej byłaby jednak praktycznie niemożliwa gdyby nie współpraca mikroorgani-
zmów z bezkręgowcami. Podobnie rozkład martwego drewna dokonuje się jako efekt
symbiozy owadów z mikroorganizmami. Większość owadów kambio- i ksylofagów,
zasiedlających martwe drewno i przyczyniających się do jego rozkładu, posiada liczne
symbiotyczne mikroorganizmy35. Kolejną ważną symbiozą, ułatwiająca życie wielu or-
ganizmom, jest obecność bakterii wiążących azot atmosferyczny. Zjawisko to dotyczy
nie tylko roślin motylkowych (17,5 tys. gatunków), ale odkryto je u innych roślin naczy-
niowych, a nawet u niektórych zwierząt (termitów i małży Teredo). Celuloza jest najob-
tszym surowcem energetycznym na Ziemi. Korzystanie z tego zasobu energii przez
roślinożerców jest możliwe dzięki licznym mikroorganizmom obecnym w ich ciele36.
Jakikolwiek proces przyrodniczy wzięlibyśmy pod lupę, okazuje się, że kluczową rolę
odgrywa w nim symbioza.
Lynn Margulis (biolog amerykańska) w jednej ze swoich książek pisze: „Życie
na ziemi rozwinęło się nie w wyniku walki, ale współpracy”37. Pełne zrozumienie roli
symbiotycznych interakcji w kształtowaniu ekosystemów i ich roli w procesie ewolucji
dopiero przed nami. Może przyszłe pokolenia będą postrzegały przyrodę jako wielką
32 J. Weiner: Życie i ewolucja..., s. 589.
33 B. Wang, Y. L. Qiu, Phylogenetic distribution and evolution of mycorrhizas in land plants, “Mycorrhiza” 2006,
vol. 16 (5), s. 299.
34 J. Ollerton, R. Winfree, S. Tarrant, How many owering plants are pollinated by animals?, “Oiko” 2011, vol.
120, s. 321.
35 A. Walczyńska, Życie we wnętrzu drzewa, „Wszechświat” 2003, vol. 104, s. 281.
36 J. Weiner, Życie i ewolucja ..., s. 382-384.
37 L. Margulis, D. Sagan, Microcosmos: Four Billion Years of Evolution from Our Microbial Ancestors, New
York 1986, s. 15.
Wokół tajemnicy życia na Ziemi 57
wspólnotę „green in root and ower”, jak określił ją Boucher, proponując alternatywny
opis przyrody w stosunku do zaproponowanego przez Tennysona38.
Co wnosi współczesna ekologia do naszego pojmowania świata?
Efektem badań ekologii jest obraz świata niezwykle skomplikowany, w którym
wszystkie jego elementy (rośliny, zwierzęta, mikroorganizmy, woda, powietrze, gleba)
są powiązane na najprzeróżniejsze sposoby. Barry Commoner (amerykański biolog) w
The Closing Circle z 1971 tak formułuje I prawo ekologii: „Każda rzecz jest powiązana
z wszystkimi innymi rzeczami”39. Uważnie studiując zależności w świecie wokół nas,
dochodzimy do wniosku, że każdy gatunek, niezależnie od szczebla rozwoju ewolu-
cyjnego, jest potrzebny, ważny, ma do spełnienia niezwykłą rolę. Każdy byt żyje tylko
dzięki innym bytom. Istotą życia na Ziemi są zależności, one w pewnym sensie tworzą i
warunkują funkcjonowanie biosfery. Tylko zaakceptowanie tego podstawowego prawa
ekologicznego, planowanie wszelkich działań w przyrodzie zgodnie z nim, pozwoli
nam na rozwiązanie problemów ekologicznych na naszej planecie.
Często przyrównujemy życie na Ziemi do sieci pajęczej. W sieci pajęczej nie ma
nitek mniej lub bardziej ważnych, podobnie w przyrodzie, każdy gatunek jest ważny,
ma do spełnienia, określoną, pożyteczną rolę w ekosystemie jako całości. W pięknych
słowach pisze o tym Lewis Thomas (lekarz, poeta):“...nie ma istot prawdziwie samot-
nych. Wszystkie stworzenia są, w pewnym sensie, związane z całą resztą i od niej zależ-
ne”40. Oznacza to, że świat jest przyjazny. Nic nam na dobrą sprawę nie zagraża. Każda
istota spełnia wobec nas służebną rolę, jest w pewnym sensie naszym przyjacielem.
Zapewne większości z nas taka perspektywa wydaje się podejrzana, a może dla wielu
z nas nie jest ona radosną (?). Wszystko zależy od tego, czy jesteśmy w stanie spojrzeć
szerzej i dalej, niż sięga nasza (ograniczona zwykle) ludzka perspektywa. Ekologia do-
wodzi bezsprzecznie, że każdy drapieżnik, pasożyt czy organizm chorobotwórczy (a
więc te, które nam tak trudno określić mianem sprzymierzeńca czy przyjaciela), odgry-
wa niezwykle ważną rolę dla funkcjonowania ekosystemu, jest gwarantem utrzymania
homeostazy, a więc gwarantem istnienia innych form życia.
Paul Sears nazywa ekologię wywrotową dziedziną41. Co pozwala tak mówić o
ekologii? Biolog Neil Everndon (1978) w eseju „Beyond Ecology” tak ową ideę ujmuje:
„Prawdziwie wywrotowym elementem w ekologii nie jest żadna z jej wyranowanych
koncepcji, lecz jej podstawowe założenie: Wzajemne powiązanie wszystkiego”42. Przy-
jęcie tego założenia oznacza całkowitą zmianę perspektywy dla badacza, ale też dla
zwykłego zjadacza chleba. Przyjęcie i pełne zrozumienie tego podstawowego założenia
oznacza „rewolucję”, zupełną zmianę w podejściu do przyrody i jest tym czego dzisiaj
najbardziej potrzebujemy.
38 A. Fausto-Sterling A. 1993, Is Nature Really Red in Tooth and Claw?, “Discover” 1993, vol. 14, s. 27.
39 B. Commoner, The Closing Circle: Nature, Man, and Technology, New York 1970, s. 126.
40 M. Dowd, Earthspirit. A Handbook for Nurturing an Ecological Christianity, Connecticut 1991, s. 16.
41 B. Devall, G. Session, Ekologia głęboka…, s. 117.
42 Tamże, s. 76.
 Piotr Skubała
Резюме
О тайне жизни на Земле
Состояние наших знаний о функционировании биосферы является чрезвычай-
но скромным. Экология это наука, которая пытается разгадать тайну жизни на
Земле и позволяет понять научное обоснование для ее защиты. Ее называют «су-
пер-наукой», объединяет все сферы биологических исследований и помогает в
принятии экологических решений. Несмотря на сотни лет напряженной работы
ботаников и зоологов, даже приблизительно не знаем, сколько видов живет на
Земле. Со времени Линнея познакомились ок. 1,9 милл. видов, в то время как по
оценкам число видов достигает до 100 милл.. Тем не менее на планете можем най-
ти необычные места, богатые неизвестными видами. Кроме того, даже в Польше,
многие виды ждут, чтобы быть обнаруженными. Наше знание отношений в при-
роде является неполном. Изменяются наши знания о роли отдельных взаимодей-
ствий в природе. До недавнего времени, мы игнорировали роль симбиотических
зависимости в экосистемах. Современные исследования экосистем показывают,
что отношения между живыми организмами, в большинстве построены на основе
сотрудничества, принципе сосуществования и взаимозависимости, и что эти от-
ношения имеют более или менее симбиотический характер. Полное понимание
роли симбиотических взаимодействий в формировании экосистем и их роль в
процессе эволюции еще впереди. Тщательно изучая зависимости в мире вокруг
нас, мы приходим к выводу, что каждый вид, независимо от уровня эволюцион-
ного развития, важен и ему приходит выполнять уникальную роль. Сутью жизни
на Земле являются взаимные зависимости, это они, в некотором смысле, создают и
определяют функционирование биосферы. Земля является чудом и жизнь на ней
по-прежнему остается для нас загадкой.
Summary
The mystery of life on Earth
The state of our knowledge on the functioning of the biosphere is limited. Science,
which is trying to unravel the mystery of life on Earth is ecology. It is a science that al-
lows us to understand the scientic evidence to protect life on our planet. Called “super
science”, combines all areas of biological research and helps in making environmental
decisions. Despite hundreds of years of hard work of botanists and zoologists we still
do not know how many species live on Earth. Since the time of Linnaeus about 1.9 mil-
lion species were described, while the estimated number of species is as high as 100
million species. Still on the planet in the twenty-rst century, after hundreds of years
of research, you can nd unusual places, rich in species new to science. Also in Poland,
many species waiting to be discovered. If you simply assume that there are about 5 to
30 millions of species, we need several centuries to describe them all. Our knowledge
about the relationships in nature is fragmentary. Our knowledge about the importance
of different interactions in nature is changing. Until recently, the role of symbiotic inter-
actions in ecosystems was ignored. Modern studies of ecosystems have shown that the
relationships between living organisms are mostly based on cooperation, the principle
of co-existence and mutual dependency, and that these relations are more or less symbi-
Wokół tajemnicy życia na Ziemi 
otic. Full understanding of the role of symbiotic interactions in establishing ecosystems
and their role in the process of evolution is yet to come. Carefully studying the relation-
ships in nature, we come to the conclusion that each species, regardless of the level of
evolutionary development, is important, it has to fulll a unique role. The essence of life
on Earth are interactions, they in a sense, create and determine the functioning of the
biosphere. It is almost certain that we will never be able to describe all living species on
Earth, recognised countless interactions between them.
61
Andrzej Kuczumow
(Katolicki Uniwersytet Lubelski
Wydział Zamiejscowy Prawa i Nauk o Społeczeństwie w Stalowej Woli)
Ekologia a katastrofy
Wstęp
Ekologia wydaje się na pierwszy rzut oka dziedziną o współistnieniu organi-
zmów w środowisku, więc nasze wrażenie jest pozytywne i dalekie od myślenia o kata-
strofach. Podświadomie oczekujemy, że organizmy i owszem, współzawodniczą, kon-
kurują, walczą o byt, ustępują sobie miejsca w różnych niszach, ale przy tym znajdują
sobie swoje unikalne miejsca w przyrodzie. Całość jest w rezultacie jakby utkana w
jeden wielki „patchwork”. Ziemia jest wielka i pojemna, a jej historia ogromnie długa,
więc już przy odrobinie szczęścia wszystko może być złożone w całkiem miłą całość z
niszą dla każdego. W takim ujęciu nie ma jakoś miejsca na katastrofy i z trudem sobie
możemy wyobrazić, że szykuje się coś złego. Ani ze strony Natury ani z naszej inicjaty-
wy. Przecież nie lubimy much czy komarów, myszy czy szczurów. Chcemy je wytępić.
Jesteśmy w tym konsekwentni i pełni pomysłów. I co? Widzimy jakąś katastrofę po
stronie komarów?
Rozwinięcie
A jednak katastrofy immanentnie wpisane w ekologię. Tylko że należy pro-
blem ustawić właściwie i na różnych płaszczyznach. Katastrofa ma różne znaczenie.
Czasem jest to tylko przewrotny trik semantyczny, mówimy, że włożyliśmy nowy mało
elegancki krawat i to jest „katastrofa”. Po prostu coś nie wyszło w drobnej skali a my z
właściwą sobie przesadą mówimy o katastroe. Może przy tym zbłaźniliśmy się z tym
krawatem i dla nas osobiście jest to katastrofa, ale w miniskali, dla innych nie liczy się
to. Nic wielkiego nie zawaliło się.
Inny rodzaj katastrofy to zniknięcie gatunku. Znamy gatunek a potem go nie
ma. Tak w Polsce XVII w. zniknął nieodwracalnie tur, przedtem zwierzę dobrze znane.
Taka katastrofa oznacza zaburzenie ekologiczne na mniejszą lub większą skalę, ale inne
gatunki mogą się mieć całkiem dobrze. Może to dodatkowo oznaczać rozpanoszenie
się w miejsce wyplenionych innych gatunków, nie zawsze pożądanych. Skądinąd po-
WSCHODNI ROCZNIK HUMANISTYCZNY
TOM XI 2015
62 Andrzej Kuczumow
dobne znaczenie ma sztuczne wprowadzenie (albo przywleczenie) przez ludzi gatun-
ków pożądanych przez nich. Przykładem jest sprowadzenie wielbłądów i królików do
Australii, które wyjadają dzisiaj zasoby roślinne pastwisk i konkurują z kangurami czy
owcami, czyli zwierzętami jak najbardziej pożytecznymi. Albo przywleczenie szczurów
za osadnikami z Europy do różnych części świata. I tutaj kontr-uwaga – nikt nie narze-
ka na przywleczenie z Ameryk kukurydzy, ziemniaków, kakao, indyków. Równowaga
jest subtelna raz się uda, raz nie. Ogólnie rzecz biorąc, znikanie lub sztuczne wpro-
wadzanie gatunków ma charakter zaburzenia w przyrodzie, korekty a czasem lokalnej
katastrofy.
Na drugim końcu możemy znaleźć prawdziwe katastrofy. Do nich należą po
stronie Natury tzw. wielkie ekstynkcje, uderzenia meteorytów, także wielkie zaśnieże-
nia Ziemi a po stronie ludzkich działań potencjalnie wielka wojna nuklearna i termonu-
klearna. Takie wydarzenia mają charakter globalny i wpływają na los całych populacji.
Wtedy to los bardzo wielu, a bywa że i wszystkich organizmów jest po prostu zagro-
żony. W największej ze znanych ekstynkcji, tej z przełomu permu i triasu wyginęło ok.
90% znanych wtedy organizmów morskich. Również inne wielkie ekstynkcje zakończy-
ły się powszechną hekatombą organizmów.
W świetle nawet tych krótkich wstępnych uwag można sobie wyrobić dość za-
dziwiający pogląd oto życie na Ziemi to cykl katastrof różnej skali, od katastrof ma-
łych, prawie indywidualnych, które zachodzą bardzo często i które czasami możemy
obserwować gołym okiem po wielkie, globalne, które zachodzą rzadko, raz na dziesiąt-
ki czy nawet setki milionów lat i które byśmy mogli zaobserwować tylko, gdybyśmy
mieli pecha i żyli nie w tym czasie i miejscu, kiedy i gdzie żyć należy. Przy tym to,
o czym mówiliśmy leży w zasadzie po stronie Natury. Jednak w ostatnich stuleciach
człowiek zaczyna dokładać swój udział i też powoduje katastrofy ekologiczne. Są to
najczęściej katastrofy małe. Czasem bez większych konsekwencji. Często jednak drobne
działania jednego człowieka powielane przez miliony innych osób i skala zjawiska
zaczyna się gwałtownie powiększać. Tak jest z oddrzewianiem. Jeden człowiek nie jest
zapewne w stanie wyciąć lasu, ale wielu ludzi jest w stanie wyciąć ogromne obsza-
ry lasów, puszcz i dżungli. Co prowadzi w konsekwencji do przekształcenia wielkich
konsumentów CO2 i producentów tlenu, jakimi są obszary zalesione w obszary upraw
jadalnych bądź przemysłowych, ale w ubocznej konsekwencji bardzo często w obszary
stepowiejące bądź pustynniejące. Następuje wtedy zmiana stosunków wodnych i zmia-
na klimatu. W ogóle, niezwykle istotnymi dla Ziemi są jej dwie ciekłe otoczki wod-
na, głównie reprezentowana przez światowy ocean i gazowa – atmosfera1 i ingerencja
człowieka ich mocno dotyczy. A przecież człowiek nie użył na pełną skalę arsenałów
broni jądrowej i termojądrowej, kiedy to mógłby spowodować prawdziwą katastrofę,
na miarę największych ekstynkcji.
Również stała skorupa Ziemi podlega zmianom, niekiedy bardzo gwałtownym.
Do największych zmian należą powstawanie i ruchy płyt kontynentalnych. Tego ro-
dzaju zjawiska przeczą naszemu intuicyjnemu przekonaniu o stałości lądów. Jednakże
wiele odkryć z ostatnich 100 lat mówi nam, że to prawda. Jednym z nich jest uderza-
jące podobieństwo zachodnich brzegów Afryki i wschodnich Ameryki południowej i
budowa dna Oceanu Atlantyckiego z grzbietem śródoceanicznym. Na dnie oceanów
1 H.D. Holland, The chemical evolution of the atmosphere and oceans, New Jersey 1984.
Ekologia a katastrofy 63
w miejscach ryftów wytwarza się nowa powłoka bazaltowa. W innych miejscach stara
powłoka zapada się w strefach subdukcyjnych. Z materii pogrążonej, z jej wymiesza-
nia z materiałem osadowym powstaje lżejszy od bazaltu granit. Z niego tworzyły się
najpierw wyspy wulkaniczne, potem kontynenty. Te też potrały się albo łączyć albo
dzielić. Takie wydarzenia bardzo powolne, ale w skali dziesiątek i setek milionów
lat ważne. Co więcej, dryfujące kontynenty mogą przewędrować w okolice biegunów i
przenieść stopniowo istoty żyjące do obszarów bardzo niewygodnych do wegetacji. To
też element katastrocznych zmian na Ziemi.
Należy tu wspomnieć jeszcze o lądach wirtualnych. Takimi tereny położone
wokół Hawajów i wokół Wysp Kerguelena. Są to wyspy położone nad plamami go-
rąca. I tak na przykład Wyniesienie Kergueleńskie2 jest olbrzymim zgrubieniem dna
oceanicznego, powstałym z wylewów lawy, które 3 razy w historii geologicznej Ziemi
prowadziły do wyłonienia się małego kontynentu (110, 85 i 35 mln lat temu), który to
kontynent za każdym razem zapadał się w wyniku obkurczenia i zerodowania zastygłej
lawy. Trzy razy szansa i trzy razy katastrofa. A o tym, że szansa była realna świadczą
skamieliny.
Niektóre ze zmian powłoki ziemskiej wynikają ze zmian klimatu. Będziemy
później mówili o zlodowaceniach. Tutaj tylko wspomnimy, że uwięzienie części wody
w postaci wielkich czap lodowych odbiera tę wodę z oceanu światowego. To oznacza
obniżenie poziomu oceanu i pojawienie się nowych połaci lądu albo nowych połączeń
międzykontynentalnych, jak przejście z Azji do Ameryki Północnej poprzez obecną Cie-
śninę Beringa. O ile zlodowacenie jest zawsze niewątpliwą katastrofą, to nowe kawałki
lądu, nowe połączenia są wielkimi bonusami dla rozwoju przyrody. Uważa się, że duża
część przyspieszonej ewolucji zrodziła się z takich możliwości migracyjnych umożli-
wionych przez katastrofy.
Sekwencja katastrof układa się dość przypadkowo, szczególnie tych małych. Ale
uczeni od dość dawna zastanawiali się, czy można sytuację grożącą katastrofą tak opi-
sać, aby w rezultacie przewidzieć jej skutki i termin. Przy czym szczególnie przydatne
okazały się badania D.M. Raupa i J.J. Sepkosky’ego Jr.3 Ten drugi spędził wiele lat w
bibliotekach4, aby zliczyć populacje różnych organizmów znajdywanych w skamieli-
nach. Doszedł do bardzo interesujących wyników, ale najbardziej interesujące okazały
się wyniki uzyskane dla wielkich taksonów roślinnych i niektórych zwierzęcych, na
poziomie mniej więcej gromady. Prole chronologiczne tych taksonów roślinnych były
dość podobne do siebie5. Każdy wielki takson wykazywał okres wielkiego wzrostu, po-
tem następowało coś w rodzaju plateau, okres wzrostu liniowego o słabej dynamice
i potem gwałtowny spadek w dół6, odpowiadający masowej ekstynkcji7,8. Co więcej,
2 L.K. Könnecke, M.F. Cofn, P. Charvis, Early development of the Southern Kerguelen Plateau (Indian Ocean)
from shallow wide-angle ocean bottom seismometer and multichannel seismic reection data, “J. Geophys. Res” 103
(1998), s. 24085-24108.
3 D.M. Raup, J.J. Sepkoski, Mass extinctions in the marine fossil record, “Science” 215 (1982), s. 1501-1503.
4 J.J. Sepkoski Jr., Ten years in the library: new data conrm paleontological patterns, “Paleobiology” 19 (1993),
s. 43-51.
5 The fossil record 2, ed. M.J. Benton, London 1993.
6 A. Lipowski, D. Lipowska, Long term evolution of an ecosystem with spontaneous periodicity of mass extinc-
tions, “Theory in Biosciences” 125 (2006), s. 67-77.
7 A. Hallam, P. Wignall, Mass extinctions and their aftermath, Oxford 1997.
8 D.M. Raup, J.J. Sepkoski, Jr., Periodicity of extinctions in the geological past, “PNAS” 81 (1984), s. 801-805.
64 Andrzej Kuczumow
lewą i prawą część krzywej można było opisać perfekcyjnie za pomocą krzywej Gaus-
sa. To miało poważne implikacje lozoczne – obserwując przebieg pierwszej części
krzywej, czyli dotyczącej okresu ekspansji danego wielkiego taksonu roślinnego moż-
na było przewidzieć jego schyłek, łącznie z przewidywaną datą. Takie zjawisko było
zdumiewające, bo przecież organizmy, na skalę gatunków, rodzajów czy innych jedno-
stek taksonomicznych nie mogą znać swojego końca. Jednakże, istnieje ścisła analogia
pomiędzy krzywymi rozkładu taksonomicznego9,10 a krzywymi konsumpcji ditlenku
węgla. Te drugie niezależne od pierwszych. Dane dotyczące szybkości konsumpcji
ditlenku węgla muszą wynikać z bilansu emisji ditlenku węgla i jego pochłaniania11.
Tak więc, to dostępność i konsumpcja ditlenku węgla limitują powstanie i zagładę ga-
tunków roślinnych. Za dostępnością ditlenku węgla w powietrzu postępuje ocieplenie,
z grubsza wprost proporcjonalne do zawartości tego gazu. Z punktu widzenia wielkich
taksonów roślinnych, ich rozwój jest nieodwołalnie związany z konsumpcją ditlenku
węgla. W konsekwencji z jego „wyżarciem”. W konsekwencji z oziębieniem. Czyli – im
bardziej dynamiczny rozwój wielkiego taksonu roślinnego, tym bardziej robi się głodno
i chłodno. do kolejnej wielkiej ekstynkcji. Co więcej, te wielkie taksony mają tylko
jedną okazję do dominacji. Jeżeli nawet przetrwają masowe wymieranie, nigdy potem
nie odgrywają już takiej roli. Wydaje się, że powstają wtedy nowe wielkie taksony lepiej
przystosowane do aktualnej dostępności ditlenku węgla. Za taksonami roślinnymi idą
wielkie taksony zwierzęce. Odpowiednikiem psylotów były ryby, pterydotów płazy,
nagonasiennych gady, okrytonasiennych ssaki i ptaki.
Obok silnych okresowych wahań ditlenku węgla spowodowanych przez prospe-
rity jakiegoś wielkiego taksonu roślinnego widoczna jest ogólna tendencja do spadku
zawartości ditlenku węgla przez cały eon fanerozoiczny i to spadku kilkunastokrotnego
w stosunku do poziomu wyjściowego. Obecne poziomy tego gazu tylko dwukrotnie
przekraczają poziom przy którym procesy asymilacji i oddychania roślinnego zrównają
się. Takie zrównanie doprowadzi do zerowej wydajności netto asymilacji i ustania roz-
woju życia roślinnego. Będzie to wielka katastrofa świata organizmów żywych.
Z procesów asymilacji prowadzonych szczególnie przez organizmy wieloko-
mórkowe wynika wytworzenie wielkich ilości materii organicznej. Ta materia jest z
kolei konsumowana przez inne organizmy albo, po ich śmierci poddawana procesom
utleniania, odwrotnym do procesów asymilacji. Jednakże niewielka część materii orga-
nicznej, która nie została ani skonsumowana ani utleniona uległa karbonizacji w wyni-
ku pogrzebania bądź innym formom przerobienia na paliwa kopalne. Tak utworzone
paliwa kopalne (75% wszystkich z nich powstało w okresie 380-230 mln lat wstecz)
dzisiaj podstawowym źródłem energii dla ludzkości. W ciągu mniej więcej 250 lat re-
wolucji przemysłowej ludzie skonsumowali już bardzo poważny ułamek odłożonych
przez Naturę paliw kopalnych. Porównajmy – ok. 450 mln lat odkładania paliw kopal-
nych i 250 lat szalonej ich konsumpcji. Niewiele zostało, mimo nowych odkryć gazu i
ropy łupkowej. I to jest groźne. Bo nie globalne ocieplenie, którym nas straszą. Takie
ocieplenia i oziębienia Ziemia nieraz już przeżywała. Ale totalne skonsumowanie paliw
9 M. Benton, Biodiversity on land and in the sea, “Geol. J.” 36 (2001), s. 211-230.
10 P. Signor, The geologic history of diversity, “Ann. Rev. Ecol. Syst.” 21 (1990), s. 509-539.
11 G.J. Retallack, Carbon dioxide and climate over the past 300 myr. “Phil. Trans. Royal Soc. London Series” A
360 (2002), s. 659-673.
Ekologia a katastrofy 65
kopalnych to ogromna katastrofa. Nie będziemy mieli podstawowych surowców ener-
getycznych. Wszelkie nasze próby wykorzystania paliw alternatywnych jak na razie
zawodzą. Najbliżsi byliśmy do poprawienia bilansu energetycznego przez wykorzy-
stanie paliwa nuklearnego. Ale katastrofy w Czarnobylu i Fukushimie nauczyły nas
ostrożności i spowodowały dość paniczny lęk przed energią nuklearną. Zaś postęp w
pokojowym użyciu energii termonuklearnej jest prawie żaden.
Zużycie paliw kopalnych ma i inną, może poważniejszą konsekwencję. Znamy
tylko dwa znaczące źródła związków organicznych. Są to paliwa kopalne i aktualna
produkcja roślinna i zwierzęca. Jeżeli pozbędziemy się paliw kopalnych, to możliwości
chemii organicznej i produkcji związków organicznych ulegną drastycznemu ograni-
czeniu. Ilość i dostępność tworzyw sztucznych oraz produkcja materiałów kompozy-
towych ulegną zmniejszeniu. Produkty te staną się bardzo drogie. Także możliwości
taniego otrzymywania metali zostaną ograniczone. Skoro koks, węglowodory i wodór
nie będą mogły być użyte w większej ilości do procesów redukcji połączeń metali, to
metale i ich stopy, w tym stal staną się rzadkie. Cały postęp w dziedzinie inżynierii
materiałowej bez tworzyw sztucznych i metali będzie ogromnie zahamowany. Pytanie,
czy inżynieria materiałowa jest ważna? Zamiast odpowiedzi przypomnijmy sobie jak
historycy najogólniej dzielą dzieje cywilizacji – epoka kamienia łupanego, gładzonego,
miedzi, brązu, żelaza…
Katastrofy typu ekstynkcji są możliwe do przewidzenia i w przypadku dobrego
modelu opisującego cykl rozwojowy taksonów możemy je datować w sposób probabi-
listyczny. Znane jednak katastrofy innego typu, jak uderzenia meteorytów. one
zresztą czasem kojarzone też z tym samym okresem, kiedy ginęły wielkie taksony, np.
tak jest dla ostatniej wielkiej ekstynkcji z przełomu kredy i kenozoiku 65 mln lat temu.
Ten ostatni przypadek jest dość wątpliwy, ponieważ ostatnio udowodniono rozseparo-
wanie czasu samego uderzenia i czasu wymarcia dinozaurów o przynajmniej kilkaset
tysięcy lat. No a przy tym jak pogodzić z takim wydarzeniem fakt, że ptaki przeżyły ka-
tastrofę rozgrywającą się głównie w powietrzu, a dinozaury nie? Znane są jednak przy-
padki, gdzie za katastrofę jest odpowiedzialne uderzenie meteorytu. Na Ziemi możemy
znaleźć wielkie kratery po takich wydarzeniach, chociaż ze względu na zachodzącą in-
tensywną erozję znacznie gorzej zachowane niż na księżycu czy Marsie. Nie ulega przy
tym wątpliwości, że rozmiar tego typu katastrofy zależy od średnicy i masy obiektu
niebieskiego. Oprócz wyzwolenia ogromnej energii kinetycznej przy samym upadku
notujemy jeszcze wielką i gorącą falę uderzeniową, wyrzucenie do atmosfery ogrom-
nej liczby większych i mniejszych okruchów, częściowo stopionych, uwolnienie dużej
liczby popiołów, wyrzucenie dużej ilości gorących gazów. Jest to ogromne wydarzenie
z dalekosiężnymi skutkami ekologicznymi. Jest bardzo ważna różnica pomiędzy takim
wydarzeniem a poprzednio omówionymi katastrofami wynikającymi z wahań ilości
ditlenku węgla. Tamte katastrofy zachodzą powoli i na zimno. Katastrofy z udziałem
meteorytów szybko i na gorąco. Mówiliśmy o periodyczności wahań ditlenku węgla i
wynikających stąd ekstynkcji. Wydaje się, że trudno o takiej periodyczności mówić w
przypadku upadku meteorytów. Na pierwszy rzut oka wydaje się takie wydarzenie
całkowicie przypadkowe. Jednak są opinie, że i upadki meteorytów podlegają perio-
dyczności, przy czym może to wynikać z obrotów tzw. pasa Kuipera i obłoku Oorta.
W ostatnich latach narasta świadomość niebezpieczeństw z Kosmosu. Dlatego podję-
to poważne projekty wykrycia i śledzenia obiektów przelatujących w pobliżu Ziemi.
66 Andrzej Kuczumow
NASA ustanowiła w 1998 r. projekt „Near Earth Object Program”12. Na razie możemy
tylko obserwować, co się dzieje wokół nas i prasa alarmuje co pewien czas o obiektach
przelatujących w pobliżu naszej planety. Są to dość małe w skali kosmicznej ciała nie-
bieskie, o średnicach kilkudziesięciu czy kilkuset metrów i o trajektoriach zbliżających
się do Ziemi na odległości nie mniejsze niż duży ułamek orbity Księżyca. Czyli to jest
bezpieczne, jak to zresztą wynika ze statystyk prowadzonych w ramach w/w projektu
NASA. Chociaż nie zawsze tak będzie. W dodatku, w ostatnich latach mieliśmy lekcję
poglądową, co stałoby się z Ziemią po potężnym uderzeniu. W latach 1993-1994 kome-
ta Shoemaker-Levy w niezwykle spektakularny sposób uderzyła w powłokę Jowisza,
wzbudzając efektowne odrzuty materii planetarnej.
Jeżeli jesteśmy przy bombardowaniu ze strony meteorytów, to musimy powie-
dzieć, że było to nic w porównaniu z epizodem związanym z powstaniem Księżyca.
Było to jakieś 20-50 mln lat po powstaniu Ziemi. W nasz, świeży jeszcze glob uderzyło
ciało niebieskie krążące po zbliżonej orbicie i o masie równej ok. 30-40 % masy Ziemi.
To spowodowało wytworzenie się w niewielkiej odległości od Ziemi nowego ciała nie-
bieskiego, z początku niewiele oddalonego od Ziemi i zbierającego resztki wyrzuconej
materii, teraz już położonego w znacznie większej odległości.
Inny jeszcze typ katastrof, o którym głośno, to emisje wulkaniczne. Znamy to z
wielu wydarzeń każdego roku. Takie katastrofy są katastrofami lokalnymi, ale bywa, że
czasem przeradzają się w zdarzenia globalne. Tak było z wybuchem wulkanu Tambora
z 1815 roku, który spowodował rok bez lata, trzyletnie zacienienie i oziębienie globu.
Wydarzenie na większą jeszcze skalę obserwowano na Santorini w XVI w. p.n.e., gdzie
efektem było też zniknięcie części wyspy.
Przy czym nasze wulkany, chociaż wydają nam się groźne bądź bardzo groźne,
niczym w porównaniu z superwulkanami. Co ciekawsze, te superwulkany nie są
łatwe do wykrycia. Z reguły nie ma nad nimi górskiej czapy z kraterem. Mogą leżeć na
terenach całkiem płaskich. To pod spodem i na stosunkowo niewielkiej głębokości jest
ogromny zbiornik lawy. Jeżeli nastąpi eksplozja, to może być o trzy rzędy wielkości bar-
dziej intensywna niż eksplozja konwencjonalnego wulkanu. Ilość wyrzuconej lawy jest
ogromna, ilość stowarzyszonej siarki też, ochłodzenie wynikające z zapylenia atmosfe-
ry może doprowadzić do zlodowaceń. Zanieczyszczenie środowiska jest ogromne. Na
szczęście, podobno taki wybuch następuje raz na 50000-80000 lat. Jak na historię ludz-
kości to dużo, jednak po pierwsze zjawisko to jest dość przypadkowe, a od ostatniego
wybuchu superwulkanu upłynęła już prawie połowa okresu międzywybuchowego,
więc wielkiej pewności nie możemy mieć. Najściślej obserwowanym miejscem takiego
potencjalnego wybuchu jest kaldera Yellowstone, za to w Europie Campi Flegrei koło
Neapolu.
To jednak nie jest największy efekt działalności wulkanicznej. Na terenach Sybe-
rii i osobno Dekanu w Indiach, wykryto wielkie pola lawy (trapy), pochodzące z długo-
trwałych wylewów. Takie wydarzenia są już ogromnymi katastrofami, porównywalny-
mi z upadkiem ogromnych meteorytów – może zresztą gorszymi, bo długotrwałymi13.
12 http://neo.jpl.nasa.gov/
13 A. Grard, L.M. Francois, C. Dessert, B. Dupre, Y. Godderis, Basaltic volcanism and mass extinction at the
Permo-Triassic boundary: Environmental impact and modeling of the global carbon cycle, “Earth Planet. Sci. Lett.” 234
(2005), s. 207-221.
Ekologia a katastrofy 67
Charakteryzują się przy tym ogromną ilością trujących wyziewów gazowych zawierają-
cych związki azotu, siarki, chloru – rozprzestrzeniających się na cały świat. Chociaż do-
raźnie ogromnie szkodliwe, w długiej perspektywie wydarzenia takie mogą być bardzo
pożyteczne – są to działania lądotwórcze. Ślady trapu syberyjskiego sprzed 260 mln lat
dzisiaj pokrywają obszar 1.5 mln km2, a zasięg przypuszczalny był prawdopodobnie
do 5 razy większy. Trapy dekańskie sprzed 66 mln lat pokrywają dziś obszar 0.5 mln
km2, ale ich przypuszczalny rozmiar mógł być 3 razy większy. Miąższość nowej pokry-
wy wynosiła do 3 i 2 km, odpowiednio. Jakżeż małym i łagodnym wydarzeniem jest
przy tym wybuch superwulkanu. Ale za to na nowych lądach organizmy mają ogrom-
szansę do ekspansji, kolonizacji a także przyspieszonej ewolucji. Mówiliśmy już o
związkach wulkanizmu i trzęsień Ziemi z powstawaniem i dynamiką kontynentów. A
tutaj o konsekwencjach dla życia.
Przy okazji omawiania wulkanów trzeba wspomnieć, że istnieją też wulkany
podwodne. Te też powodują katastrofy, bo jak inaczej nazwać wylewy lawy do wody
oceanicznej i olbrzymią kotłowaninę, jaka tam zachodzi. Pod ciśnieniem panującym na
dnie oceanów woda nagrzewa się do prawie 400oC i jest prawdziwym kompotem za-
wierającym ogromne ilości ciężkich metali. Ale to środowisko, typowo katastroczne
okazało się całkiem płodnym ekosystemem, gdzie wiele organizmów morskich, w tym
ryb znajduje swoją szansę na szybki i bujny rozwój, korzystając z niesłonecznego ciepła
i obtości minerałów i odżywek.
Mówiliśmy już o katastrofach gorących, ale były i są katastrofy zimne. Takie ka-
tastrofy znamy dobrze z nie tak dawnych czasów. Prawdę mówiąc, było to u początku
czasów historycznych. Przed 20 mln lat pojawiły się zlodowacenia, które nasiliły się w
ciągu ostatnich 3 milionów lat, kiedy to nastąpiło co najmniej 8 zlodowaceń, które spra-
wiały, że obszary w zwykle umiarkowanych strefach klimatycznych przekształcały się
w płyty lodowe, grube na kilkaset metrów. Takie środowiska nie są w ogóle przyjazne
dla ludzi i wszelkich organizmów. Ostatni okres lodowcowy zakończył się jakieś 11.5
tys. lat temu. Powtórzenie się epoki lodowej obecnie oznaczałoby wielką katastrofę dla
ludzkości – miliardy ludzi musiałyby się przenieść w rejony tropikalne, ale te przecież
nie są z gumy. W rezultacie doszłoby do desperackich wojen o żywność i paliwa połą-
czonych z zagładą miliardów ludzi. Nie mamy gwarancji, że kolejne zlodowacenie nie
pojawi się, nawet wkrótce. Nie znamy w pełni mechanizmów i periodyzacji zlodowa-
ceń i możemy tylko domniemywać, że następne zlodowacenie nastąpi. Oby nie szybko.
Ale musimy mieć świadomość, że żyjemy w przyjemnym interglacjale.
Tyle, że i w interglacjale mamy lepsze i gorsze momenty. Mniej więcej wtedy,
kiedy powstawało państwo polskie, w niektórych rejonach naszego kraju (Ziemia Lu-
buska, Ziemia Sandomierska) uprawiano winorośl. Był to czas bardzo łagodnego klima-
tu. W innych częściach Europy Wikingowie kolonizowali Islandię a później Grenlandię,
którą nazwali właśnie tak. Ale w XVI w. nastąpiło ochłodzenie. Trwało do początków
XIX w. i czasem jest nazywane małą epoką lodową. Mimo, że zapewne uciążliwe i
utrudniało życie ludziom, to nie było katastrofą. Tutaj więc mamy do czynienia z pew-
ną gradacją procesów na drodze do pełnej katastrofy. Czyli mamy tutaj pełne spektrum
katastrof, od takich jakby wyłaniających się do takich gigantycznych, w pełni obej-
mujących cały glob.
Takie zlodowacenia, o których mówiliśmy dają jednak pewną szansę. W rejonach
równikowych można będzie przeżyć, nawet jeżeli dalece nie wszystkie organizmy i lu-
 Andrzej Kuczumow
dzie przetrwają. Było jednak inaczej14. Ok. 2.32 mld lat temu a potem 740 mln lat temu na
skutek sprzężonego działania geologicznego (intensywne wietrzenie) z biologicznym
(intensywny rozkwit sinic) nastąpiło ogromne pochłonięcie CO2 z atmosfery ziemskiej,
która została pozbawiona gazów cieplarnianych i gwałtownie się ochłodziła. Nastąpiły
zlodowacenia, które objęły całą kulę ziemską, łącznie z obszarami okołorównikowymi.
Powierzchnia lodu odbijała bardzo wydajnie promieniowanie słoneczne i efekt zlodo-
wacenia pogłębiał się. Ostatecznie, średnia warstwa lodowa osiągnęła grubość ok. 1.5
km. Życie mogło przetrwać tylko w kominach hydrotermalnych w niektórych strefach
oceanu pod lodem bądź w jakichś szczelinach lodowych sąsiadujących z wulkanami,
przy czym było to życie prymitywnych organizmów.
Ze wszystkich katastrof na Ziemi te były chyba najpoważniejsze, oczywiście po
tej związanej z powstaniem Księżyca. Że Ziemia potrała ożyć było kwestią prawie
cudowną. Prawie, gdyż to jednak wewnętrzna, podlodowa tektonika lądów i oceanów
doprowadziła do uwolnienia się ogromnych ilości CO2 do atmosfery i spowodowania
efektu cieplarnianego na wielką skalę. Czyli odwrócenia się sytuacji. A potem nastąpił
eon fanerozoiczny, z wielkim rozwojem organizmów wielokomórkowych i jednak z
ciągłymi zagrożeniami.
Konkluzje
Katastrofy na Ziemi jakby wpisane w jej rozwój. Różnią się niezmiernie ro-
dzajem, rozmiarem, konsekwencjami. Niektóre są gwałtowne, jak upadek meteorytów,
inne trwają miliony lat, jak okres upadku wielkiego taksonu, jeszcze inne dziesiątki
czy setki milionów lat, jak wielki spadek poziomu ditlenku węgla. Obejmują czasem
cały glob, a czasem tylko jakąś niszę ekologiczną (tutaj należy np. pojedyncza eksplozja
bomby atomowej). Jednakże, po ich zakończeniu dane terytorium bądź cała Ziemia
już przystosowane do innego typu wegetacji. Tak na przykład po wielkiej ekstynkcji
perm-trias pterydoty straciły dominację na rzecz roślin nagozalążkowych a płazy na
rzecz gadów. To wynikało z dostępności CO2. Z kolei uważa się, że ssaki, które istniały
od bardzo dawna, nie miałyby jednak szans na dominację, gdyby nie zagłada gadów
65 mln lat temu. Ogólnie, rozkwit po katastroe czeka takie organizmy, które najlepiej
dostosują się do nowych warunków, zazwyczaj gorszych niż przed katastrofą. Za to
organizmy bardziej wyszukane i bardziej różnorodne. Ogół żyjących organizmów
roślinnych i zwierzęcych stara się w optymalny sposób wykorzystać wszelkie zasoby i
wszelkie nisze ekologiczne. Tak więc katastrofy stają się motorami przyspieszonej ewo-
lucji. Przyroda jakby się niecierpliwiła ślamazarnym rozwojem konserwatywnego wiel-
kiego taksonu, wytraciła go w części lub w całości i dała szanse bardziej dynamicznym
i wyspecjalizowanym populacjom.
Co w czasie katastrof dzieje się z materią organiczną? Część jej jest intensyw-
nie spalana, jeżeli wydarzenia są wydarzeniami gorącymi. Jeżeli wydarzenia są zimne,
materia jest dostępna do intensywnego biologicznego przerobu, głównie przez organi-
zmy niższe. Prawie w każdym przypadku większych kataklizmów część materii zostaje
pogrzebana, w dłuższej perspektywie czasowej przekształcając się w paliwa kopalne.
Ten punkt stoi w pozornej sprzeczności z tezą z poprzedniego akapitu, gdyż mówi
14 P.F. Hoffman, A.J. Kaufman, G.P. Halverson, D.P. Schrag, A Neoproterozoic Snowball Earth, “Science”
281 (1998), s. 1342-1346.
Ekologia a katastrofy 
się tu o dużym naruszeniu dostępu do materii organicznej a ułatwienia są tylko dla
organizmów niższych ewolucyjnie. Ale to może te utrudnienia w dostępie właśnie
motorem większej zmyślności organizmów wyższych, które wyłaniają się po kolejnych
katastrofach.
Co więc nastąpi po najbliższej naprawdę wielkiej katastroe? A przecież w tym
tekście zapewne nie wymieniliśmy wszystkich możliwości.
70 Andrzej Kuczumow
Резюме
Экология и катастрофы
В статье обсуждено различные аспекты подхода к экологии, как науки о прохож-
дение Земли через последовательные стадии катастроф, от совсем небольших и
отдельных по могучие в глобальном масштабе. С этой точки зрения, катастрофа
воспринимается как натуральное состояние мира, ведущие к достижению нового
равновесия в природе, а также динамического ускорения процессов эволюции.
Возможно, было бы трудно представить себе Землю без катастрофических послед-
ствий, потому что это означало бы полный застой и отсутствие динамизма.
Summary
Ecology and catastrophes
Passing of Earth through the steps of consecutive catastrophes is considered. In reality,
this passing is described in ecology. The disasters are of different scale, from very small
to huge ones covering the planet as a whole. The series of catastrophes belong to the nor-
mal status of a globe. The catastrophes lead to new equilibria in the environment. The
dynamical acceleration of evolution of organisms is another result of the damage caused
by disasters. If the catastrophes are missing the Earth probably would be lifeless globe.
71
Zbigniew Hull
(Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie)
Paradygmat ekologiczny a idea zrównoważonego rozwoju
Niniejsze rozważania będą z konieczności miały charakter skrótowy i tezowy:
materia ukazanej w tytule problematyki jest tak złożona i słabo jeszcze rozpoznana, że
szczegółowe rozważania i analizy gubiłyby istotę omawianych zagadnień i zaciemnia-
ły obraz całości; jest też na tyle wieloznaczna i nieostro zakreślona, iż dopuszcza różne
sposoby jej rozumienia i interpretacji podstawowych pojęć używanych do jej analizy.
Wymusza to wręcz konieczność dokonywania określonych wstępnych ustaleń termi-
nologicznych i wyraźnego formułowania wyjściowych założeń. A przy tym jest to pro-
blematyka światopoglądowo i społecznie „gorąca”, zaangażowana ideologicznie i ściśle
powiązana z życiem codziennym oraz praktyką polityczną i społeczno-gospodarczą, do-
tyczy bowiem zarówno rozumienia świata i wartości (zinterioryzowanych, uznawanych
czy realizowanych) jak i egzystencjalnych potrzeb wszystkich ludzi oraz partykularnych
interesów politycznych i ekonomicznych. I choć o kryzysie ekologicznym i konieczności
ochrony środowiska przyrodniczego mówi i pisze się już od końca lat sześćdziesiątych
ubiegłego wieku, to kwestie te – ujmowane w kontekście społeczno-politycznym i ekono-
micznym – są teoretycznie i praktycznie jeszcze mało rozpoznane. I dopiero postępujące
(w efekcie stale zwiększających się emisji tzw. gazów cieplarnianych w ostatnich latach)
zmiany klimatyczne, wyczerpywanie się zasobów naturalnych, gwałtowne zmniejszenie
się bioróżnorodności, ciągły wzrost zaludnienia Ziemi i perspektywa zbliżającej się glo-
balnej katastrofy ekologicznej zwróciły uwagę niektórych środowisk naukowych oraz
dalekowzrocznych praktyków gospodarczych i polityków na konieczność nowego prze-
myślenia kwestii gospodarowania przyrodą przez człowieka. Tym bardziej, że
Ekonomiści mierzą efektywność w kategoriach pieniężnych i dochodzą do przedziw-
nych wniosków... Ekolodzy mierzą efektywność w kategoriach termodynamiki i za-
chowania zasobów, i także dochodzą do niezwykłych wniosków stających w wyraź-
nym konikcie z wnioskami ekonomistów1.
1 P. Hawken, Przez zielone okulary, Warszawa 1996, s. 219.
WSCHODNI ROCZNIK HUMANISTYCZNY
TOM XI 2015
72 Zbigniew Hull
***
1. Użyte w tytule określenie „paradygmat ekologiczny” może być różnie rozumiane
zarówno z powodu wieloznaczności składających się na nie nazw „paradygmat” i „eko-
logiczny” (od „ekologia”), jak i z racji niejednoznaczności złożonej z nich nowej nazwy.
a) Słowo „paradygmat” (z gr. paradeigma = przykład, wzór) wprowadzone zostało
do języka lozoi nauki przez Ch. Lichtenberga w połowie XVIII w., który „za para-
dygmaty uważał pewne fundamentalne wzorce wyjaśniania w naukach zykalnych,
na których nadbudowane są sieci wyjaśnień”2. Termin ten upowszechnił się w lozoi
nauki dzięki pracom T. Kuhna, a później stał się modny i stosowany nie tylko w sferze
nauki i lozoi lecz także w dyskursie społeczno-politycznym, krytyce literackiej itp..
Jeśli w koncepcji Kuhna „paradygmat” oznaczał powszechnie uznawane przez badaczy
założenia teoretyczne, wartości i metody badawcze współtworzące wzorcowe rozwią-
zanie jakiegoś problemu, na którym oparte są rozwiązania innych problemów w danej
dziedzinie, to obecnie w świecie nauki dominuje szerokie rozumienie paradygmatu:
jako zespołu przekonań, założeń, wartości i wzorców podzielanych przez grupę ludzi
(badaczy, specjalistów) i przekonań kierujących ich myśleniem, pracą czy postepowa-
niem w trakcie badań. Tutaj będę posługiwał się pojęciem paradygmatu w tym wła-
śnie, wprawdzie nieostrym i niewyraźnym, ale intuicyjnie dobrze treściowo uchwyt-
nym, szerokim rozumieniu tego terminu. Bliskie mu jest, choć zdecydowanie bardziej
rozmyte, spotykane dziś często w publicystyce społeczno-politycznej a także w języku
potocznym użycie słowa „paradygmat” dla oznaczenia dominujących/obowiązujących
w jakiejś społeczności, grupie czy środowisku przekonań i wartościowań dotyczących
określonych kwestii czy pól problemowych.
b) Określenie „ekologiczny” wywodzi się od słowa „ekologia” wprowadzonego
do nauk biologicznych przez E. Haeckla w latach 60-tych XIX w. Kilkanaście lat temu,
przytaczając i analizując różne znaczenia nazwy „ekologia”, wyróżniłem pięć zasad-
niczych sposobów rozumienia tego słowa funkcjonujących w rozważaniach teoretycz-
nych, publicystyce społeczno-politycznej i języku potocznym3. Obecnie można by ten
wykaz rozszerzyć o kolejne znaczenia w jakich jest ono używane. Tak więc przez słowo
„ekologia” rozumie się dziś:
- naukę przyrodniczą (dyscyplinę biologiczną) badającą zależności zachodzące mię-
dzy organizmami oraz między nimi a ich środowiskiem, zależności i powiązania, które
decydują o strukturze i funkcjonowaniu życia na Ziemi4. Tak rozumiana ekologia posia-
da ściśle określony przedmiot, własną aparaturę pojęciową, odrębne metody badawcze
oraz formułuje własne prawa i teorie naukowe. Jest to wyjściowe i podstawowe rozu-
mienie terminu „ekologia”, do którego w jakimś stopniu nawiązują wszystkie inne;
- środowisko, biosferę, to co przyrodnicze i naturalne - w odróżnieniu od tego co
sztuczne, wytworzone przez człowieka. W tym kontekście używa się też słowa ekologia
2 K. Jodkowski, Paradygmat, [w:] Filozoa a nauka. Zarys encyklopedyczny, Wrocław-Warszawa-Kraków-
-Gdańsk-Łódź 1987, s. 456. Tam też analizuje autor funkcjonowanie pojęcia paradygmatu we współczesnej
lozoi i nauce.
3 Z. Hull, Problemy lozoi ekologii, [w:] Wprowadzenie do lozocznych problemów ekologii, red. A. Papuziń-
ski, Bydgoszcz 1999, s. 66-67.
4 P. Trojan, Ekologia ogólna, Warszawa 1977, s. 11; por. też podobne określenia ekologii jako nauki zawarte
w podręcznikach E. Oduma (Podstawy ekologii, Warszawa 1982), Ch. J. Krebsa (Ekologia, Warszawa 1996.), J.
Weinera (Życie i ewolucja biosfery, Warszawa 2003) i in.